"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Amaya Maciej Libera

Amaya Maciej Libera

"Trzy tytany. Pyrrhon – zgromadzona furia, która osłania. Zorya – oddech domu, który trwa mimo wszystko. Weles – dłoń, która przemienia popiół w ogród. Razem te statki niosły w sobie echo utraconego Arkanoru i cichą, upartą pewność, że nawet po najgłębszej nocy rodzi się świt."


Autor potrafi zadbać o atmosferę, o czym się przekonałam już ze świetnej serii Echo. Tutaj mamy trochę inne klimaty, ale jeśli ktoś lubi Grę o tron i rewelacyjny wątek a la Khal Drogo, oraz klimacik Gwiezdnych wrót, będzie zachwycony!

"Słuchajcie, wy, co przyjdziecie po nas. To jest początek powieści krwi i wiatru. Kopyt, które wstrząsnęły ziemię."

Savage. Taki charakter ma ta powieść.

"...czasy, gdy ziemia była młoda, a bogowie chodzili wśród nas."

Agresywni najeźdźcy, wojownicy bez litości i spokojni mieszkańcy osad, pod dyskretną ochroną pseudo bogów, przybywających z gwiazd. Pierwotny klimat, słowiańska tradycja, fauna i flora, obrzędy, surowa magia. Szeptuchy, szamani, wiedźmy. Duchy lasów, pradawne istoty, strażnicy wiatru, bębny z wilczej skóry i wrogie plemiona, stepy i dzikie puszcze.

Oraz kosmos. Strażnicy z gwiazd.Współistnienie.

"Coś z duchów, albo z gwiazd"

Świetne zestawienie!

I wszyscy oni mają wspólnego wroga.

"Wiedział tylko jedną, że świat jest większy, niż sobie wyobrażał."

...

Ja podążam za piórem autora ciągle, ponieważ bardzo mi się podobają jego pomysły i to są absolutnie moje klimaty. A jeszcze jak ktoś potrafi przenieść to na papier, to już jest całkiem nieźle. Bardzo dobrze mi się czytało tą opowieść właśnie przez wzgląd na atmosferę i bardzo dobrze zarysowane postaci.

Okładeczka wymiata!

Polecam bardzo kolejny raz. Nie ma ściemy, jest dobra historia opowiedziana dobrą narracją, ze świetnym Uniwersum, świetną końcówką i chyba zapowiedzią cdn?😎

"Ziemia nigdy nie śpi. To ludzie zapomnieli słuchać."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Amaya, strażniczka milczenia, strzeże swojego ludu w ukrytej dolinie. Pod górą drzemie niszczycielska moc, której przebudzenie może ocalić jej bliskich, albo wszystko zniszczyć. Amaya staje przed wyborem: pozostać cichą opiekunką, wierną przysiędze, czy obudzić drzemiącą siłę i stać się kimś więcej niż człowiekiem. To historia o ciężarze odpowiedzialności, granicach lojalności i cenie, jaką płaci się za ocalenie tych, których się kocha najbardziej.


Księga Koli'ego Mike Carey

Księga Koli'ego Mike Carey

"Czasem wydaje się, że wszystko, co żyje, nas nienawidzi. Albo przynajmniej prześladuje nas tak, jakby nas nienawidziło. To, co chcemy zjeść, z nami walczy z całych sił i czasami wygrywa. To, co chce zjeść nas, jest z tysiąc razy silniejsze i tak liczne, żeśmy nadali imiona tylko stworom najbliżej nas. A drzewa mają jeszcze swoje własne sposoby, żeby nas skrzywdzić, delikatne i subtelne, jak ich natura."


Oczywiście, jeśli autor przerewelacyjnej serii grozy Felix Castor popełnia powieść postapo, to obowiązkowo trzeba zerknąć. Tak też uczyniłam.

I co?

Ło matulu...

Jakże straszliwie ciężko było mi się wkręcić w tą dziwną opowieść... załapałam wiązkę mocy gdzieś dopiero od połowy... Pokonała mnie narracja... Jeśli jeszcze raz zobaczę słowo żem albo jużem to dostanę depresji...

Opowieść piętnastoletniego chłopaka o świecie w rzeczywistości post apokaliptycznej graniczącej z fantasy. Ale to nie jest taka zwykła fantasy: nasz stary świat przestał istnieć, ale jego resztki przeplatają się z nowym, postapokaliptycznym i zacofanym Uniwersum pełnym prymitywnych osad, potworów, mutacji i różnych grup ludzi z różnymi celami. 

Oraz zapomnienia

Od razu zostajemy wrzuceni w świat, którego nie znamy i zarzuceni nazwami których nie znamy.


"A Szańce, jak pewnie wiecie albo i nie, były jednym.

To właśnie znaczyła ta nazwa: mieli dawać i brać. Jeśliś był Szańcem, to właśnie dlatego, że stare technologie wracały, kiedy ich dotkłeś."


To troche tak, jakby neandertalczycy grali w playstation... takie klimaty... Stare, które jest nowe i nowe które jest bardzo stare i kompletnie nie jare...


"Stary świat się nie skończył, Koli. Mówimy, że został stracony, i to prawda. Dla nas jest stracony. Ale się nie skończył. Po prostu zabrano go z dala od ludzkości."


Jakbym oglądała Schwarzeneggera w Conanie Barbarzyńcy, który strzela z lasera i słucha MP Heavy metalu... I tak naprawdę to serio: cały czas przed oczami miałam Arnolda, kiedy czytałam wypowiedzi głównego bohatera, który też wymaga dużo cierpliwości, bo jest to po prostu debil. I tak jest zresztą nazywany przez całą powieść przez innych, a i ja miałam właśnie takie odczucie, co było dodatkowo męczące.  A kiedy już odkrywa, na czym NAPRAWDĘ polega bycie Szańcem, ma to swoje konsekwencje.

Jedyną jego przyjaciółką - jak na razie, bo zapowiada się na więcej - jest Monono: Świadoma Monono - Sony DreamSleeve, rozrywkowa konsola muzyczna... która, choć nieożywiona, ratuje przez większość czasu od połowy tą opowieść /oczywiście oprócz Ursali, która też daje radę, bo przynajmniej nawija normalnie.../.

Monono.


"To taki smutek z powodu pięknych rzeczy."


Takie klimaty.


Jeśli ma być szczera, to strasznie mnie zmęczyła ta opowieść... Po skończeniu czułam się jak po maturze, ale nie wiem, z jakiego przedmiotu. Po prostu połączenie tych dwóch światów i tych dwóch narracji i tych dwóch języków było dla mnie wykańczające psychicznie: to tak jakby się czytało w rozdwojeniu osobowości... Ja nie wiem, czy ja sięgnę po kolejną część i wyruszę do starego Londynu w nieznaną podróż z żemKoli... Chociaż zapewne tak zrobię, bo to Universum jest wymyślone naprawdę EPICKO, ale chyba na grzybkach, choć uczciwie trzeba przyznać, że JEST TO POMYSŁ.

Jednak pomimo szacunku zdecydowanie bardziej podobał mi się rewelacyjny grozowy świat Feliksa Castora.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

 Próba przetrwania w postapokaliptycznym świecie.

Za murami małej wioski rozciąga się nieznany świat. Świat, w którym zarośnięte lasy pełne są duszących drzew, śmiercionośnych pnączy i nasion, które zabijają na miejscu. A jeśli one cię nie dopadną, zrobi to jeden z niebezpiecznych wyrzutków.
Koli mieszka w Krzyżu Mythen od urodzenia. Wie, że pierwszą zasadą przetrwania jest niewychodzenie poza mury. Nie wie jednak, co się dzieje, gdy nie ma się wyboru…

Ostatnia batalia C.J. Tudor

Ostatnia batalia C.J. Tudor

"Ciemność oznacza, że nie można zobaczyć zbliżających się drapieżników."

Całość kojarzyła mi się ze Sklepikiem z marzeniami, chociaż kompletnie nie wiem dlaczego. Może ta atmosfera małego miasteczka, swoją drogą zgrabnie utkana? Pani detektyw kojarzyła mi się z Holly Stephena Kinga - w sumie chyba najfajniejsza postać.

Czy całość była tak fajna jednak, jak się sama zapowiadała?

Nie marudząc - prawie.

Efekty wow sztucznie wywoływane - ja zdecydowanie bardziej wolę, kiedy groza rodzi się sama i nie jest zapowiadana efektem końca rozdziału z zawieszonym głosem/zdaniem. Dużo gadaniny i szybka akcja w tego rodzaju powieściach też nie służy... wampirom, to nie James Bond. 

Ale to moje odczucia.

Pomimo tego całość jest dość zgrabna, klimacik gdzieś tam sobie hula, rozmyty niepotrzebnie wątkami przestępczymi. Coś tam sobie iskrzy, coś tam robi brrr i hrrr wrr, ale nie lubię takich zabiegów, kiedy powieść o potworach jest ubarwiana innymi kategoriami... Sprawia to, że groza nie jest grozą, a horror - szumnie zapowiadany - horrorem się nie okazuje.

To czym się okazuje?

Nie wiem.

Ale czytało się przyjemnie.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Kiedy zima wkracza do Deadhart, budzą się stare koszmary…

W małym miasteczku na Alasce znaleziono ciało chłopca pozbawione krwi.





Brutalne morderstwo przerażająco przypomina zbrodnię sprzed dwudziestu pięciu lat.


Na miejsce przybywa detektyw Barbara Atkins, by wspomóc śledztwo prowadzone przez szeryfa Jensena Tuckera — tego samego, który przed laty zajmował się pierwszym dochodzeniem.


Mieszkańcy Deadhart nie mają wątpliwości, kto stoi za zbrodnią: winny ma być jeden z członków kolonii wampirów, żyjących w opuszczonej osadzie górniczej ukrytej w górach.


Społeczność żąda eksterminacji kolonii.


Dowody okazują się nieprzekonujące, a świadkowie kłamią. Gdy detektywi zagłębiają się w mroczną historię Deadhart, odkrywają szereg sekretów, które miały pozostać zapomniane.


Śnieg pada coraz gęściej, noce stają się dłuższe, a kolejne dziecko znika bez śladu.

Barbara i Jensen odnajdują szczątki. Czasu jest coraz mniej.


Czy tropią bezwzględnego mordercę, czy krwiożerczego potwora?



I który z nich okaże się bardziej niebezpieczny?


Wyrocznia Thomas Olde Heuvelt

Wyrocznia Thomas Olde Heuvelt

"Tylko ofiara uchroni nas od zguby, lecz by tak się stało, wielu będzie musiało się poświęcić. Idźcie i ofiarujcie; idźcie i ofiarujcie hojnie."

Ten autor ma szczególną umiejętność /tak jak King/ rozpoczynania powieści od takiego zdania, że człowiek wpada głęboko pod wodę i nie zdąży nabrać powietrza, a już tonie w treści.

Tak było z powieścią tego autora Echo i tak było z pierwszym akapitem tej powieści, która potem jednak przeradza się bardziej w fantastyczną sensację, choć swym pomysłem bardzo się wybija.

To takie troszkę morskie Stranger Things.

Są momenty naprawdę straszne, są momenty naprawdę fantastyczne, są momenty dramatyczne - ta powieść to taki kogelmogel wszystkiego. Ja oczywiście życzyłabym sobie tu więcej horroru, przez wzgląda na tematykę /choć pewne powroty rodzinne były naprawdę creepy/. Za dużo troszkę sensacji, za dużo agentury, za mało strasznej grozy i czystego horroru. Szkoda, bo autor ma duży talent, jeśli chodzi o opisywanie i wymyślanie naprawdę creepy scenek. Zabrakło troszkę klimatu bardziej mrocznej grozy, oddającej podium pradawnej fantasy, w zestawieniu z ciemną stroną człowieczeństwa i brutalnością.

Nie, to jest bajeczka. 

I choć czytało się to fantazyjnie przyjemnie do samego końca, to jednak na podium nadal pozostaje przerewelacyjne Echo!

MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU


***

Międzynarodowa intryga. Młodzieńcza miłość. Starożytne tajemnice. Wizja zagłady.


I czysta, mrożąca krew w żyłach groza.


W mglisty zimowy poranek, na pustym o tej porze roku polu tulipanów na obrzeżach rodzinnego miasta, trzynastoletni Luca Wolf i jego koleżanka Emma Reich odkrywają XVIII-wieczny żaglowiec. Na pierwszy rzut oka widać, że okręt, na którego burcie widnieje nazwa Wyrocznia, jest mocno sfatygowany, jakby fale wyrzuciły go na brzeg po setkach lat dryfowania. Znalezisko wydaje się nierzeczywiste, właz do ładowni jest jednak otwarty i Emma nie może się oprzeć pokusie wejścia na pokład i zbadania statku.


Gdy bije pokładowy dzwon, Emma znika w jego wnętrzu na zawsze. To samo dzieje się z kilkorgiem ich przyjaciół, ojcem Luki oraz policjantami, którzy wyruszają z ekspedycją poszukiwawczą w głąb okrętu. Kiedy bez wieści przepada jedenaście osób, śledztwo rozpoczyna tajna agencja rządowa. Wygląda na to, że międzynarodowe służby specjalne stanęły właśnie w obliczu najbardziej złowieszczej sprawy swoich czasów.


Na miejsce zostaje sprowadzony Robert Grim, emerytowany specjalista od okultyzmu, który ustala ponad wszelką wątpliwość, że Wyrocznia jest zwiastunem wieszczonej od dawien dawna zagłady – mrocznej siły uśpionej dotąd w głębinach morza. Już wkrótce Luca odkrywa, że jest łącznikiem w starciu między starożytnymi siłami…


Autor bestsellerowych powieści grozy „Echo” i „Hex” Thomas Olde Heuvelt powraca z nowym horrorem, w którym z mroków przeszłości wyłaniają się starożytne siły zdolne na zawsze odmienić nasz świat.

Inspektorium Marek Zychla

Inspektorium Marek Zychla

"Przetrwanie gatunku usprawiedliwia śmierć jednostek."

Jeśli miałabym podsumować jednym zdaniem tą opowieść, nie miałabym z tym problemu.

Jest to opowieść o kłamstwie.

I tyle wystarczy, bo chyba nikt nie lubi spojlerów, choć sporo ich w opisie...

Na pierwszy i bardzo krótki rzut oka wydawało mi się, że wchodzę w klimaty Władcy Much. Jednakże potem definitywne i ostateczne skojarzenie pozostało dość długo przy PRZEREWELACYJNEJ, mega wyrąbanej serii Otchłań /Escape From Furnace/, niestety w Polsce dostępnej wieki temu w postaci pierwszego tomu... Resztę można doczytać w oryginale, ciężko, ale warto!

Tu nie jest tak przerewelacyjnie, ale na plus ciekawe analizy ludzkiego umysłu w pewnych bardzo specyficznych warunkach, mroczny klimacik post apo i dość długo utrzymana tajemnica całości, raczej nie do odgadnięcia, przynajmniej w części pierwszej. 

Druga część już się zapowiedziała, więc chyba będę czekać, żeby poznać losy szczególnie jednej pary bohaterów.

Jest to pierwsza powieść autora, którą doczytałam do końca, co już uważam za polecajkę.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Wyobraź sobie, że większość każdego dnia spędzasz w szkole, gdzie uczysz się o świecie, którego już nie ma. Potem zaczepiasz swój łańcuch o poręcz dziurlicy, którą idziesz w ciszy do domu. Po drodze możesz zajść do sklepu, by przekazać ekspedientce listę zakupów od mamy, i chociaż nie wszystko dostaniesz, to uda się wam coś razem z tego ugotować. Przed snem pomodlisz się do Kul, ale uważaj na nie, bo kiedy przybędą do miasteczka, zginiesz. Rozmowy prowadź tylko w budynkach, zawsze krótkie, rzeczowe, pamiętając, że milczenie jest złotem, a mowa błotem.


A szkołę skończysz dopiero w dziesiątej klasie. Wieczorem pożegnasz się z rodzeństwem i z mamą, pójdziesz do łóżka, by rano obudzić się w piwnicy, o której nie powiedziano nigdy nic konkretnego. Zastanawiałeś się nawet wcześniej, czy to nie są odległe kraje, pełne jedzenia i picia, albo tunele ryte głęboko pod miasteczkiem, daleko od wroga i Kul.


Teraz już wiesz, że piwnica jest tylko piwnicą, a ty masz szesnaście lat i obudziłeś się w klatce. Rozglądasz się – klatek jest więcej, po trzy na każdy z piwnicznych zaułków. Ktoś do ciebie macha, ktoś miga, a ktoś jęczy przez sen. Oddychasz z lekką ulgą, bo przynajmniej wylądowałeś w tym piekle razem z kolegami i koleżankami z klasy.


I z inspektorium, czyli strażnikiem, opiekunem i katem, który poczucie humoru zastąpił poczuciem obowiązku.


Ta powieść, odkrywająca tajemnice postapokaliptycznego świata, to historia o dorastaniu, opowiedziana w niezwykle pokręcony sposób.

Zgnilizna Mariusz Roqfort

Zgnilizna Mariusz Roqfort

"Z nieustalonych dotąd przyczyn pewna część dusz uwolniła się z magazynu i powróciła do ciał zmarłych."

Dobre to było. Zaskakująco dobre, a to fajnie.

Początek jak z Bezsenności Kinga, potem troszkę Mgły Kinga, a potem... poszło wszystko swoim torem.

Lekka i zabawna narracja, super klimacik, gdzie humor bardzo w moich gustach nie rozmywa grozy, małomiasteczkowa atmofera stworzona w doskonały sposób, zajeżdżało lekko zombiastym Twin Peaksem👀😄!

Potem troszkę wszystko się lekko rozmywa, skupiając się na rzeczach mało istotnych (za dużo wątków romansu w romansie, z czego robi się chwilami dramatyczny Hallmark - szkoda.), ale w generalnym rozrachunku jest to bardzo dobra rozrywka. Ogólny zarys, pomysł i wykonanie - świetna sprawa 👌


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Emerytowany księgowy Walter Ross, mieszkający w malowniczym miasteczku w stanie Vermont, przechodzi na emeryturę. Owdowiały, nieco zgorzkniały, prowadzi życie żółwia z Galapagos, czując z każdym dniem bardziej, że jego żywot od teraz będzie do bólu nudny i przewidywalny.

Jednak wizyta pewnej tajemniczej atrakcyjnej kobiety diametralnie zmieni życie Waltera. Zostaje mu złożona niecodzienna propozycja. Po długich rozterkach i wahaniach Walter ulega i w końcu decyduje się ją przyjąć. Na szczęście okazuje się, że w tajemniczej misji będzie wspierała go pociągająca, dużo młodsza od niego kobieta, która otrzymała podobne zlecenie, wsparte przekonującą motywacją.

Odtąd ich życie przypominać będzie to, co dotąd oglądali wyłącznie w filmach grozy…

Wartka akcja, lekka fantastyka doprawiona horrorem oraz szczyptą humoru – ta mieszanka z pewnością nie znudzi. Taka właśnie jest „Zgnilizna"...

Duszan Antonina Todorović

Duszan Antonina Todorović

Nie mam pojęcia dlaczego to krótkie właściwie opowiadanie ma takie wysokie oceny?

Czytałam o wiele bajdziej fascynujące i emocjonujące bajki z przesłaniem.

Jak dla mnie za bardzo stonowana, statyczna i filozoficzna - jak dla dzieci. 

A dla starszych?

Za nudnawa.

Można przeczytać, bo jest krótka i ma piękną oprawę.


MOJA OCENA: 5/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

„Nazywam się Duszan. Jeśli czytasz te słowa, to znaczy, że otworzyłeś Kapsułę Czasu, którą zakopaliśmy razem z moim bratem Jankiem pod kasztanem, tuż za miodowym domem naszej babci. To mój pamiętnik. Opisałem w nim wszystkie nasze przygody podczas pobytu w Zalesiu”


Przepiękna, mądra opowieść o sile dziecięcej wyobraźni, mocy braterskiej więzi i potędze rodzicielskiej wiary w dziecko. Książka nagrodzona w konkursie Wielokropek 2016.

Bezkost Joanna Kanicka

Bezkost Joanna Kanicka

Odpaliłam to sobie na luzie, z zamiarem odłożenia po kilku stronach (nie przepadam za kryminalną tematyką...), czego jednak nie udało mi się zrobić, ponieważ zaskakująco okazało się, że fajowata okładka kryje bardzo rasowa i fajowatą treść.

Wykonanie kojarzyło mi się z twórczością Marty Kisiel i Katarzyny Rupiewicz, czyli było bardzo lekko, przede wszystkim zabawnie i kolorowo - takie powieści czyta się jak komiksy.

Mega pozytywne zaskoczenie, rewelacyjna postać bezkosta(to chyba będzie mój ulubiony demon), świetne postaci, dobre dialogi, co się rzadko zdarza, super universum i inteligentna cała historia, przekazana w płynny przyjemny dla oka i zmysłów sposób. Jeśli ktoś chce się wyluzować i pośmiać - polecam.

Szkoda, że nie zapowiada się na 2. 

A może się zapowiada?


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Kogo uratuje funkcjonariusz policji, gdy do wyboru ma człowieka bądź demona? Każdy czytelnik fantastycznych kryminałów to odgadnie.


Jeśli jednak chodzi o bezkosta, nikt nie zdoła go sobie wyobrazić, póki ten nie wkroczy na scenę, by pomóc w rozwikłaniu zbrodni. Wykopany z ziemi, wypuszczony z trumny i w każdej chwili gotowy, by zabić.


Na ponurych ulicach Milczyna Sylwester Sonecki, w towarzystwie najdziwniejszego z policyjnych partnerów, będzie musiał… no właśnie. Odnaleźć czy mylić tropy? Z pewnością trzymać współpracowników z dala od własnej piwnicy, ciąży mu bowiem na sumieniu co najmniej parę demonicznych przewin. I choć zazwyczaj kierują nim szlachetne pobudki, w świecie, w którym ludzie koegzystują z demonami, dobro i zło przybiera wiele odcieni.


To zaskakująca, niosąca powiew świeżości i przejmująca powieść o walce z wewnętrznymi demonami ramię w ramię z tymi prawdziwymi, utkanymi z krwi i kości… a czasem bez kości.



Żywy beton Michał Głowacz

Żywy beton Michał Głowacz

"Ale przecież istnieje i jestem tego istnienia świadoma. I jak każda taka istota, boję się permanentnego nieistnienia. Nawet jeżeli w moim przypadku odmawiasz nazwania tego fenomenu śmiercią, ja nadal jestem przerażona, bo nie potrafię go pojąć."

Przypadkowo wpadła mi w ręce ta opowieść, zupełnie niezaplanowana.

I co się okazało?

Że jest to rewelacyjne wymyślone Universum. Kojarzyło mi się koncepcją opowieści w innym świecie z Łowcą Androidów i moimi prześwietnymi Zmieniakami - opowieść, której tło stanowi osobną opowieść.

Uczciwa, soczysta powieść, składająca się z kilku zwrotów akcji. Fakt, jest troszkę przegadana, ale to chyba z troski o szczegóły. Mi to zbytnio nie przeszkadzało - można było sobie poczytać o paru naprawdę ciekawych koncepcjach tego, na ile sposobów ludzie potrafią zburzyć i zniszczyć to, co piękne.

Życie.

Bardzo mi się podobał pomysł - beton walczący z naturą: sztuczny twór przegrywający walkę z Lasem, a pośród tej walki różne nacje i gatunki: ludzie, Sylvanie, Podziemie, androidy i ona - łowczyni nagród, która znajdzie każdą osobę MOST WANTED.

Druga część, o ile można tak to nazwać, zdecydowanie najlepsza dla mnie- mniej betonu, więcej Lasu, jak w Zaczarowanym Borze z Hobbita: "Las, w którym można się schronić, gdyby betonowa masa znów zerwie się do obłąkańczego, niszczycielskiego pędu."

Jestem fanką Gałązki💓

A na koniec? 

Zachciało mi się powtórzyć seansik Terminatora 😎 - i to w wersji reżyserskiej.

POLECAM.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Witaj w świecie, gdzie technologia i natura toczą nieustającą walkę o dominację. Lulu, twarda i niezłomna detektywka, przemierza futurystyczne miasto, w którym żywy beton chroni mieszkańców przed sztuczną inteligencją. Zmieniające się krajobrazy – od neonowych ulic metropolii po nieprzewidywalne, dzikie tereny – są pełne tajemnic i niebezpieczeństw.


Gdy zlecenie odnalezienia zaginionej osoby trafia na jej biurko, Lulu wkracza w mroczny labirynt intryg, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje. W tej dynamicznej opowieści o lojalności, walce o przetrwanie i moralnych dylematach, granica między człowiekiem a maszyną coraz bardziej się zaciera.


Przygotuj się na podróż przez miasto, gdzie natura powoli odzyskuje to, co jej, a technologia nie cofnie się przed niczym, by zachować swoją władzę. Czy Lulu zdoła rozwikłać zagadkę, zanim będzie za późno? Odkryj niesamowity świat, w którym niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku, a przygoda dopiero się zaczyna.


Rozdroże kruków Andrzej Sapkowski

Rozdroże kruków Andrzej Sapkowski

"Wyświadczone dobro wraca tym samym.

Zło też."


Cóż ja mogę napisać... Fajnie jak ktoś ma talent i pisze książki. 


Przeczytana z wielką przyjemniścią, błyskawicznie w parę chwil.

To chyba dobrze?

Cudnie było trafić ponownie do świata Geralta, który opuściłam wieki wieki temu, ale konwencja tej części jego wcześniejszych przygód nie przyrzeszkadza w tym żeby nie pamiętać całej reszty i dobrze się bawić:)

I bardzo się cieszę że zapowiada się kolejna część ponieważ końcówka moim zdaniem mogłaby być bardziej rozbudowana - pozostawiła duży niedosyt, ale też ciekawość:)


Jest poziom. Jest moc. Jest historia. Jest klimat. 

Jest zabawnie. Jest magicznie. Jest wciągająco, pożerająco, intrygująco.

Są emocje - jest super! 

Więc sorry, ale hejtu nie będzie.

"Opowieść trwa. Historia nie kończy się nigdy..." I oby się nigdy nie skończyła.


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Tym razem arcymistrz polskiej fantasy cofa się do młodzieńczych lat Geralta, który stawia dopiero pierwsze kroki w wiedźmińskim fachu i musi sprostać licznym wyzwaniom. Uzbrojony w dwa runiczne miecze, zwalcza potwory, ratuje niewinne dziewice i pomaga nieszczęśliwym kochankom. Zawsze i wszędzie stara się przestrzegać niepisanego kodeksu, który przejął od swoich nauczycieli i mentorów. Jak to zwykle bywa, życie nie szczędzi mu rozczarowań – młodzieńczy idealizm raz po raz zderza się z rzeczywistością.


Opowieść trwa. Historia nie kończy się nigdy…

Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii (tom 0.1)

Skraj Stacey McEwan

Skraj Stacey McEwan

"Ludzie ze Skraju mówią, że Otchłań jest przeklęta."


Wielki plus za stworzenie świetnego Universum z mega obrazową rasą Glacian. Aż by się chciało, żeby ta opowieść nie była właśnie w stylu Feeria Stories, ale takie rasowej fantasy. 

Niestety, jak dla mnie, za dużo tu dodatków miłosnych, które rozmemłały troszkę całość, ale i tak na bank zerknę sobie na dalsze części, bo pewne motywy serio pobudzają wyobraźnię i od razu widzę ekranizację Petera Jacksona... A i jest też dużo postaci, które nie do końca dają się od razu rozsupełkować.

Generalnie niezłe oderwanie od rzeczywistości, opowieść na poziomie, trzymająca klimat.

MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Ofiara, która nigdy nie została złożona, i walka, którą tylko ona może podjąć.


Miejsce znane jako Skraj jest skutym lodem pustkowiem, na którym żyje niewielka społeczność. Jej członkowie są odgrodzeni od świata zewnętrznego śmiercionośną przepaścią, a przetrwanie zapewniają im tajemnicze i okrutne skrzydlate stworzenia, zwane Glacjanami, które dostarczają im skromne racje żywnościowe… w zamian za ofiary z ludzi.


Tym razem wybór pada na Dawsyn, ostatnią przedstawicielkę swego rodu. Dziewczyna trafia do pałacu, w którym wszystko jest zupełnie inne, niż mogłaby sobie wyobrazić… Co ją tam czeka? Czy zostanie zniewolona? Zamordowana? A może stanie się coś jeszcze gorszego?


Wskutek splotu niezwykłych okoliczności Dawsyn zyskuje szansę – choć bardzo, bardzo niewielką – by uciec. Pewien pół-Glacjanin oferuje jej pomoc. Czy można zaufać jednemu ze stworzeń, które terroryzują jej lud? 


Rzeźbiarka krwi Vanessa Le

Rzeźbiarka krwi Vanessa Le

"Na tym polega sedno uśmierzania. Nie na krzywdzeniu. Na leczeniu."


Fajnie się wsiąka w takie bajki. 

Totalne oderwanie od rzeczywistości, dobra historia wciągająca swym założeniem.

Też chciałabym być taką Rzeźbiarką krwi... nie tylko z nastawieniem na czynienie dobra🤭

Wyraziste postaci i to niekoniecznie jeśli chodzi o główną bohaterkę: mi zaimponowała taka jedna mała charakterna gówniara Mimi - od razu wniosła do powieści dużo pazurka i charyzmy.

Opisy Uśmierzania i jeszcze lepsze opisy Pozbywania się wrogów superanckie, działające na wyobraźnię, a cała ta fantasy przygoda okraszona jest sporą dawką thrillerka i szukania pewnego zabójcy, który nie daje się odnaleźć. A kiedy już się jednak daje - sprawa się o wiele bardziej komplikuje.

Czyta się to bardzo dobrze, dużo się dzieje, ale nie w przyspieszeniu więc za akcją daje się nadążyć.

Polecam, kolorowy plasterek na mózg w szarej rzeczywistości.


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Porywający systemem magii medycznej.

Bujny świat fantasy inspirowany Wietnamem.

Czytanie tej książki jest jak oglądanie serialu medycznego.

Osiemnastoletnia Nhika jest sierotą, utrzymującą się ze sprzedaży homeopatycznych mikstur w przechodzącym industrialną rewolucję mieście Theumas. Ma też wyjątko­wą umiejętność – potrafi wnikać w ciała innych ludzi i wpływać na ich anatomię. Od dziecka uczono ją, jak uśmierzać ból i leczyć rany, jednak umie także niszczyć organy wewnętrzne. Dlatego na takich jak Nhika, nazywanych rzeźbiarzami krwi, trwa nie­ustanne polowanie.

Jej zdolności wzbudzają przerażenie, ale również mogą okazać się cenne. Nhika zosta­je zaangażowana, by rozwiązać sprawę zabójstwa potentata theumańskiego przemy­słu. Swych umiejętności ma użyć do uleczenia jedynego świadka tamtego zdarzenia, stojącego na progu życia i śmierci.

Idealna dla fanów: „These Violent Delights”, „Cinder” i „Divine Rivals

„Niezwykła fantastyka YA, w trakcie której "będziesz sapać, krzyczeć, płakać i błagać o następną książkę".

Chloe Gong, #1 autorka bestsellerów New York Timesa „These Violent Delights”

Cykl: The Last Bloodcarver (tom 1)

Aveline Jones i przeklęty kurchan Hickes Phil

Aveline Jones i przeklęty kurchan Hickes Phil

"Kiedy pozostaną po tobie zaledwie kości i proch, my wciąż tu będziemy."

To jest jedna z nielicznych serii, którą kontynuuję, a wiadomo, że z tym bywa trudno.

Tym razem nawiedzony dom, tajemniczy kurhan, zaginiony wujek i ... elfy. Ale nie takie, jak Legolas z Władcy Pierścieni, o nieeee...

Dużo czarnej magii, zagadek, mrocznych klimacików i świetnej atmosfery.

Polecam jak zawsze.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Aveline Jones na tropie tajemniczego zaginięcia!


Nie tak miały wyglądać ferie świąteczne Aveline Jones… Zamiast beztrosko spędzać czas na jedzeniu czekoladek i oglądaniu filmów, dziewczyna musi rozwiązać kolejną tajemniczą sprawę…


Tym razem Aveline wsiada do pociągu i udaje się do Scarbury – wioski, na terenie której ponad dziesięć lat temu zaginął wujek Rowan. Czy te wszystkie plotki o tajemniczych zjawiskach w wiosce są prawdziwe? Jaki związek mają ze zniknięciem członka rodziny Jones?


Aveline, z pomocą swojego przyjaciela Harolda, stara się rozwikłać zagadkę zaginięcia swojego wujka, który pewnego grudniowego wieczoru wyszedł z domu i już nigdy nie wrócił. W trakcie poszukiwań dziewczyna odkrywa dziwne zjawiska i poznaje lokalne legendy, które zdają się ściśle powiązane ze zniknięciem mężczyzny. Aveline próbuje połączyć fakty i rozwiązać zagadkę, dużo bardziej skomplikowaną i niebezpieczną, niż mogłoby się wydawać…


Trzecia część intrygującej serii autorstwa Phila Hickesa zabiera czytelników do świata pełnego tajemnic, mrocznych zagadek i zimowych krajobrazów. Autor w mistrzowski sposób łączy elementy thrillera, grozy i nadprzyrodzonych wątków, tworząc atmosferę pełną napięcia i niepewności. Prawdziwa uczta dla wszystkich, którzy lubią się bać!

Mroczne materie Philip Pullman

Mroczne materie Philip Pullman

"Akcja "Zorzy północnej" - pierwszego tomu trylogii "Mroczne materie" - rozgrywa się we wszechświecie podobnym do naszego, ale jednocześnie różniącym się od niego pod wieloma względami.

Akcja drugiego tomu dzieje się we wszechświecie, który znamy.

Tom trzeci to podróż między tymi wszechświatami."


Kończąc długi weekend przypomniałam sobie tą przerewelacyjnie napisaną opowieść o innych światach! A potem jeszcze cyknęłam serial, który serio uniósł całą historię z podniesionym czołem, przepiękną scenerią, klasą samą w sobie, świetnym aktorstwem o 100% oddanym klimatem magii!

Co dla mnie było nie do przejścia, zarówno w powieści, jak i ekranizacji, to drastyczny pomysł z oddzielaniem dajmonów... Moja wrażliwość nie unosiła tych scen łamiących serce.

Całość jest zajebiasta, a sam pomysł (moim zdaniem), jest przejawem geniuszu autora. Zaczyna się całkiem normalnie, coś jak HP troszkę, ale potem oczy otwierają się ze zdumienia na przeogrom wrażeń, motywów i cudownych bohaterów! Sam pomysł dajmonów - ludzkich dusz, chodzących sobie razem po świecie z człowiekiem, pod postacią zwierząt, która zależy od osobowości danej osoby - rewelacyjny! Każde Uniwersum prezdstawione w tej opowieści ma potencjał na osobną historię i wszystkie imponują cudownością i złożonością oraz magią!

I co bardzo ważne - między wierszami jest dużo uniwersalnych prawd, które są wydobywane dzięki magii opowieści właśnie.


Moją ulubienicą, która skradła cały Show jest Pani Coulter (serial) i Hester...


Ocena bardzo wysoka, bo jest to zaiście niewiarygodna opowieść! 

Polecam czytać albo w jednym tomie, alebo w trzytomowym pięknym wznowieniu tej niesamowitej przygody!

Cykl zawiera: 

1. Zorza Polarna

2. Delikatny nóż

3. Bursztynowa luneta


MOJA OCENA: 10/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

"Mroczne materie" to najsłynniejsza, obok "Władcy Pierścieni", trylogia fantastyczna XX wieku, zawierająca odniesienia do Raju utraconego Miltona, Odysei Homera i poezji Wiliama Blake'a. Akcja trzech tomów rozgrywa się w kilku światach równoległych. Nie ma tu Boga, ani Stwórcy, jest tylko Autorytet, pierwszy anioł skondensowany z tajemniczego, wirującego w powietrzu Pyłu, czyli uświadomionej materii. Przez te miejsca wędruje para bohaterów - Lyra, ,,nowa Ewa", która wdaje się w walkę z Kościołem zła, by uwolnić ludzkość od trwającego od wieków zniewolenia, oraz jej towarzysz Will chłopiec z ziemskiej Anglii, posiadacz magicznego noża. Wielką misję obalenia Królestwa Niebieskiego i zastąpienia go republiką, starają się udaremnić agenci religii, dla których zabicie Lyry to zadanie święte.






Niesamowite stworzenia Katherine Rundell

Niesamowite stworzenia Katherine Rundell

"Na świecie istnieje tajemne miejsce [...] starannie ukryte, by było przed nami bezpieczne. To kraina, w której wciąż żyją i rozwijają się wszystkie stworzenia z mitów. Jej mieszkańcy nazywają ją Archipelagiem[...] To ostatnie ocalałe magiczne miejsce."


To byłą przepiękna baśniowa, magiczna, wzruszająca, mądra, żywa i pouczająca opowieść, którą każde dziecko i każdy, kto kocha Władcę pierścieni, Hobbita, Harrego Pottera, Piratów z Karaibów oraz Mroczne materie powinien przeczytać.

Napisana bardzo lekko, sama historia się niesie. Jest jednocześnie zwięzła i żwawa, bogata w wydarzenia, a przede wszystkim - w magiczne stworzenia! Świetnie zarysowane Universum! Rewelacyjne, soczyste, nie do końca zero-jedynkowe postaci - ekranizacja przed oczami - mądra, ciepła, łatwa w odbiorze. Kolorowa, zabawna, wzruszająca, ale pozbawiona złudzeń i świadoma. 

Bardzo dobrze spędzony czas, zaskakująco dobrze do oczekiwań.

Lubię to. Piękna wyszła powieść autorce.


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Początek nowej trylogii autorki „Złodziejaszków” , „Wilczerki”, „Dachołazów” i „Odkrywcy”!

„Rundell jest pisarką pięciogwiazdkową!” Joanna Olech

„Książki Katherine Rundell to podróż, z której każdy wróci trochę odmieniony”. Justyna Bednarek


Książka Roku Waterstones

Brytyjska Dziecięca Książka Roku

Brytyjska Autorka Roku


Ostatnie magiczne miejsce na ziemi. Mityczne istoty i dwoje dzieci próbujących je ocalić.


Niesamowity świat stworzony przez Katherine Rundell, nową mistrzynię fantastycznych opowieści porównywaną z C. S. Lewisem, Tolkienem i Pullmanem


W dniu, w którym Christopher wchodzi na zakazane wzgórze i ratuje małego gryfa tonącego w jeziorze, jego życie zmienia się na zawsze. Tego samego dnia zabójca puka do drzwi Mal, właścicielki latającego płaszcza i przyjaciółki gryfa Gelifena.


Tak zaczyna się zapierająca dech w piersiach przygoda, która zaprowadzi Christophera na Archipelag, do świata Mal, gdzie obok ludzi nadal żyją fantastyczne stworzenia znane z pradawnych mitów.

Czy podczas wyprawy przez dziki Archipelag, pełen morskich potworów, drapieżnych istot i śmiercionośnych zagadek, dzieci poznają prawdę i zdołają uratować ginący świat?

Dom sióstr marnotrawnych Krystal Sutherland

Dom sióstr marnotrawnych Krystal Sutherland

"Moje siostry. Moja krew. Moja skóra. Cóż za makabryczna wieź."

Urzekająca.

Bardzo lubię, kiedy opowieści zaczynają się już od pierwszego zdania w taki sposób, że wiem to na bank: będę czytała dalej! Sztuką wielką jest uwodzenie czytelnika pierwszym akapitem - niewielu pisarzy to potrafi.

Tu się udało i to na maxa!

Wystarczy przeczytać pierwszy rozdział i klamka zapada. Polecam na serio zapoznać się z fragmentem, dla własnego dobra i ńiezłomnego przekonania.

"Wokół sióstr Hollow działy się mroczne, niebezpieczne rzeczy."

Piękną melodię grają słowa na kartach tej historii: soczystej, pełnej, tajemniczej, mrocznej i groźnej jak zatrute jabłuszko zlej wiedźmy z bajki o Królewnie Śnieżce.

"Coś potwornego, coś przebranego, coś tak nienaturalnego, że zmyliłoby nie tylko ludzi, lecz także same zasady życia i śmierci."

Już od pierwszych stron wyziera z niej niepokojąca energia...

"Groza w ciemności." 

"Odór surowego mięsa i śmierci."

"Zapach najciemniejszej części lasu."


Historia zniknięcia trzech sióstr jest zaledwie początkiem koszmaru.

"W Nowy Rok przypadała dziesiąta rocznica jednej z największych współczesnych tajemnic: zniknięcia sióstr Hollow. Trzy małe dziewczynki zniknęły sprzed czujnych oczu rodziców na spokojnej ulicy w Edynburgu. Dokładnie miesiąc później wróciły na tę samą ulicę. Były nagie i nie miały przy sobie nic oprócz zabytkowego składanego myśliwskiego noża. Nie znaleziono żadnych poważnych obrażeń ani śladów napaści seksualnej, jak również odwodnienia czy niedożywienia. Wszystkie trzy miały na gardłach cienkie półksiężycowate nacięcie zaszyte jedwabną nicią. Rany goiły się ładnie.

Nikt nie potrafi powiedzieć, gdzie zniknęły ani co się stało, nawet Grey Hollow, najstarsza z całej trójki. Miała wówczas jedenaście lat, z pewnością dość, by pamiętać urywki zdarzeń, ale odmówiła złożenia zeznań szkockiej policji i nigdy publicznie nie wypowiedziała się o podejrzewanym porwaniu.

Krążą liczne teorie spiskowe, z których do najpopularniejszych należą: porwanie przez kosmitów, oszustwo rodziców oraz (być może z uwagi na celtyckie otoczenie) wróżki podrzutki."

Co tak naprawdę się wydarzyło?

Kim jest mężczyzna, który pachnie "...jak śmierć i spalenizna""Mężczyzna bez koszuli. Z byczą czaszką na głowie. 

I co ma wspólnego z zaginięciem najstarszej z siostr?

Co kryje się za martwymi, a jednak żywymi drzwiami, które porastają brudnoty, wydzielajace "zapach gnijącego ciała, żeby przyciągnąć muchy i robaki"?

"Drzwi, które prowadziły w jedno miejsce [...], a teraz prowadzą w inne."

Do Półdroża. Świata na granicy. 

"W tym miejscu nie było nic dobrego. Nic nieskażonego przez zgniliznę."

Szczelina między światami... 

"To ma być bilet w jedną stronę. To, co tam trafi, nie powinno móc znaleźć drogi powrotnej."

Magia: niebezpieczna, brudna i śmierdząca rozkładem i chorym, umierającym lasem.

"...wszyscy utknęli w pól drogi. Jednocześnie trwał zmierzch i świt. Wszystkie drzewa gniły, ale nigdy nie umierały." 

Taką znajdziemy tu esencję całej creepy opowieści, a rewelacyjnie przerażajacy twist jest wisienką na torcie!


Kurdę, to było tak bardzo dobre, tak idealne w moich klimatach!

Przypominało troszkę: 

- cudownie mroczną Historię Lisey

- cudowną opowieść Rose Madder,

- niesamowity świat upsidedown ze Stranger Things

- troszkę czegoś z Odmieńca.

Szkoda tylko, że okladka zupełnie nie odzwierciedla ciemnego i magicznego oblicza tej opowieści...

To są TAK BARDZO moje klimaty, że nie mogę dać niższej oceny, choćbym chciała. 

A nie chcę.


MOJA OCENA: 10/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

lris Hollow i jej dwie starsze siostry, Grey i Vivi, są niewatpliwie dziwne.

Gdy były dziećmi, zniknęły z ulicy jednego ze szkockich miast i wrócily miesiąc później, nie pamiętając gdzie były, ani co się z nimi działo. Jeszcze bardziej niepokojące były zmiany, które zaczęły w nich zachodzić. Ich włosy staly się biate, a oczy czarne. Przebywanie w ich towarzystwie stalo się odurzające; ludzie uważalije za nieznośnie piękne i niewytłumaczalnie niebezpieczne.

Podczas gdy Grey i Vivi wiodą życie wedtug własnych zasad, z dala od domu, lris stara się dopasować do otoczenia i skończyć szkołę średnią. Ale kiedy Grey znika, pozostawiając tajemnicze wskazówki, jedyną szansą na jej odnalezienie jest rozszyfrowanie tajemnicy tego, co przydarzyło się im w dzieciństwie.

Siostry Hollow stają twarzą w twarz ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, a im bliżej są prawdy, tym bardziej zaczynają rozumieć, że Grey od lat skrywa mroczny sekret. Iris szybko zdaje sobie sprawę, że wersja
wydarzeń z przeszłości, w którą wierzyła, rozpada sie, a doświadczenie, które zostawiło siostry pozornie nietknięte, zmieniło więcej, niż może sobie wyobrazić...


AUTOR



Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger