"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzależnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uzależnienie. Pokaż wszystkie posty
Ostatni koniec świata Grzegorz Dziedzic

Ostatni koniec świata Grzegorz Dziedzic

"... istnieją rzeczy wymykające się rozumowi. Myślę, że jest ich więcej, niż bylibyśmy w stanie wytrzymać, dlatego nasze umysły są tak ograniczone w ich odbiorze."


Kurdę, dobre to było.

Aż mi głupio dawać taką wysoką ocenę, bo spodziewałam się opowieści typu: Józek spotyka Marynę... a potem /się/ wszystko pieprzy, niestety, ale szczerze - jestem mega pozytywnie zaskoczona, bardzo mega pozytywnie. Takie smaczkowe z rasowym mrocznym klimatem noir to było: niby w polskim sytylu, a jednak inne, z lekkim flow narracyjnym, przekazującym ciężkie i mroczne treści oraz mniej lekki niepokój, pomimo czasami zbyt męskiej narracji, ale to raczej oczywiste, z racji tego, że facet jest głównym bohaterem i facet napisał tą historię.

Nie wiem dlaczego, ale czułam tutaj klimat voodoo, chociaż ta opowieść nie ma nic wspólnego z voodoo...

Ma za to dużo wspólnego z sektą. 

Unus Mundus.

"Do zrozumienia trzeba się narodzić, a do głębokiego zrozumienia trzeba umrzeć."

Było oczywiście troszeczkę Jimmiego Jonesa, ale był też smaczek metafizyczno-kosmiczny, który uwielbiam, tak umiejętnie wpleciony w kryminał, którego nie lubię, że w całości wyszła bardzo smakowita literacka potrawa, mega odżywiająca moją wyobraźnię! Danie główne z deserem w odpowiedniej kolejności.

Ale największym atutem jest klimat!

"Zanim słońce wstanie, sowa wykole oczy."

Całość jest zszyta intrygującymi niteczkami z różnych kłębuszków: tajemnicy, mystery, grozy, tajemnic kosmosu, ufiaków, osobistego dramatu i przeznaczenia, które pomalutku, ale bardzo konsekwetnie utrzymywały moją uwagę w topce do samego końca, z drugim dnem, chyba...😎

Jeśli odkłada się jakąś książkę i cały czas się o niej myśli, to jest bardzo dobry znak świetnej historii.

Hipnotyczna. To jest trafne określenie.

Polecam przy lekturce słuchać sobie rewelacyjnej formacji SKYND, szczególnie tematycznego utworu: Jim Jones.


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

HISTORIA, KTÓRA WCIĄGA JAK NOCNY MAJAK I NIE POZWALA SIĘ OBUDZIĆ
Współczesne Chicago. Miasto, które nigdy nie śpi, tylko czasem zapada w półsen. Brudny, zmęczony, trochę desperacki.
Radek Rudy Kowalski, detektyw w departamencie policji w Des Plaines, zna to miasto od podszewki. Niepijący alkoholik, republikanin, katolik uwikłany w trudną relację z Bogiem i człowiek, który kurczowo trzyma się zasad, żeby nie rozpaść się od środka. W pracy bezkompromisowy. Po godzinach prowadzi mityngi AA, próbując ratować innych przed tym, co zna najlepiej: powolnym osuwaniem się w ciemność.
Od kilku nocy budzi się o 1:37.
Zlany potem, z głową pełną krwawych obrazów, które nie przypominają zwykłych koszmarów. Są zbyt realne.
Kiedy zostaje wezwany na miejsce rozszerzonego samobójstwa, odkrywa coś, co wywraca jego świat do góry nogami. Ofiary to ci sami ludzie, których zabijał w snach.
Śledztwo wciąga go coraz głębiej w mroczne podziemia miasta i zamkniętej grupy Unus Mundus, do świata, w którym religia miesza się z obłędem, a przemoc i uzależnienia splatają się w hipnotyczny, transowy rytm. Gdy granica między jawą a wizją powoli się zaciera, Rudy zaczyna podejrzewać, że nie jest tylko przypadkowym świadkiem tej historii.
A co, jeśli od początku był jej częścią?
"Ostatni koniec świata" to hipnotyczny kryminał z literackim nerwem - przeszywająca, transowa opowieść o winie, wierze i przeznaczeniu.

Michał Koterski. To już moje ostatnie życie Michał Koterski, Beata Nowicka

Michał Koterski. To już moje ostatnie życie Michał Koterski, Beata Nowicka

"Tylko Lucyfer w podziemiach piekła mógł wymyślić taką substancję. Narkotyki nie zabierają ci wszystkiego od razu. Wystawiają rachunek z odroczonym terminem płatności, na tym polega ich fenomen. Na początku dają to, czego pragnąłeś: moc, euforię, miłość. A kiedy już nie potrafisz bez nich żyć, odbierają ci wszystko po kolei: od emocji i uczuć, przez wrażliwość, po godność i życie." 

Dlaczego ja, która raczej unika czytania biografii, sięgnęłam sobie akurat właśnie po wyznania Miśka, którego uważałam do tej pory za kompletnego idiotę? 
(sorry autor, ale biję się w pierś - tak właśnie było...)

A dlatego, że na Insta wyskoczył mi krótki filmik, w którym Michał w PORAŻAJĄCO szczery sposób mówil Kubie Wojewódzkiemu prosto w twarz o ich rzekomej przyjaźni. 

WOW. 

Byłam pod wrażeniem, troszkę mi szczęka opadła, nie każdego stać, żeby takie rzeczy mówić prosto w oczy, a nie za plecami. 
Pomyślałąm sobie: qurdę, ten Misiek to dał czadu, niby idiota, ale szczery i odważny...

Poczytałam sobie, że jest to fragment dłuższego wywiadu, dostępnego na kanale YT Kuby: Wypełniam was miłością! odpaliłam i przepadłam: jest to pierwszy i jedyny podcast jaki wysłuchałam w całości - nie lubię tej formy przekazu- i byłam pod MEGA WRAŻENIEM oczywiście Miśka (absolutnie nie Kuby, który znany jest ze swojego sarkazmu i mieszania ludzi z błotem, ale w tej rozgrywce poległ- sorry Kuba - zero klasy, hejt prześmiewczość, słabość i nienawiść).
Michał Koterski - klasa, szczerość, zero chamstwa, prostota, dar opowiadania i jeszcze raz szczerość, autentyczność, wielkie pokłady cierpliwości  opanowania - SZACUNEK.

Generalni mogłabym długo o tej rozmowie pitolić, ale to nie jest przedmiotem tej recki, w sumie miało być mini.

Oczywiście tam dowiedziałam się, że Michał wydał autobiografię i od razu kliknęłam sobie Kup teraz - i nie żałuję.

Tak jak w rozmowie w podkaście - szczerość, szczerość i jeszcze raz szczerość - odwaga mówienia o wszystkim, szczególnie o wierze (którą Kuba starał się prześmiewczo obalić, co mu się też nie udało, wręcz było to żałosne...) piękne słowa, piękne i mądre przemyślenia, dużo bólu, ale też kurdę takiego szybowania na skrzydłach nieświadomości (miałam wrażenie na początku, że to na zasadzie: głupi ma szczęście, ale potem uświadomiłam sobie, że tu chodziło raczej o ochronę szczególnego rodzaju...) i przejmująca scena, po której miała ciarki: zanikający głos: weź mnie...

Jak to napisał sam Misiek: oceniać jest łatwo, hejtować jest łatwo, łatwo sobie wyrobić zdanie na temat osoby, pokazywanej tylko z jednej strony - ja tak miałam do tej pory i przepraszam. 
Iteligencja, empatia, szczerość, wrażliwość, autentyzm, mądrość życiowa, pokora - to nowy obraz autora. 

"...w szkole nauczono go wielu rzeczy, ale nie tego, że jest siedem podstawowych uczuć, które trzeba umieć wyrażać: radość, złość, smutek, strach, samotność, wstyd i poczucie winy. To prawda. Wychodzimy ze szkoły, znając na pamięć wszystkie dopływu Nilu czy Mekongu, daty koronacji polskich królów i tablicę Mendelejewa, ale o samych sobie wiemy niewiele albo nic. Nikt nas w szkole nie uczy rozpoznawania swoich uczuć, mówienia o nich ani - co gorsza- radzenia sobie z trudnymi emocjami. One są spychane na margines."

Polecam każdemu z mojego pokolenia, starszego lub troszkę młodszego poczytać sobie o dotychczasowym przeżytym życiu Michała Koterskiego - rozmowa jest bardzo przyjemna, język autora prosty, szczery, przystępny, bez zbędnej bufonady, są fajowate zdjęcia, ale najlepsza jest treść, często zabawna:

("Pewnego dnia, byłem wtedy w drugiej klasie podstawówki, wracam do domu, otwieram drzwi, patrzę, a mój tata siedzi z Panem Kleksem przy pomidorowej. Jedzą i rozmawiają. Pomyślałem: "Jezus Maria, mój ojciec zna Pana Kleksa!"),

ale przede wszystkim prawdziwa - wspomnienia, spowiedź i dużo nadziei tam znalazłam, bardzo dużo optymizmu, pomimo wszystko, a może właśnie dzięki temu wszystkiemu?

Michał w tej autobiografii podaje nam swoje serce na dłoni - nie zjedzmy go, spokojnie z osądami. 
Jak to powiedziała współautorka tej autobiografii - Beata Nowicka: "Szczerość jest twoją siłą, nawet jeśli przemawia na twoją niekorzyść."

POLECAM!

MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

Od czternastego roku życia zażywał narkotyki. W liceum zamiast do szkoły chodził do klubów, gdzie zaprzyjaźnił się z lokalnymi gangsterami. Parę dni przed maturą pilnował ojca, żeby ten nie zapił się na śmierć. Po sukcesie filmu Dzień świra, w którym zagrał Sylwusia, nie było lepiej. Na każdą imprezę przychodził naćpany lub pijany. Były sytuacje, których nie miał prawa przeżyć. Lubił się leczyć, jeździł do ośrodków dla uzależnionych, chodził na terapie, na mityngi. Robił to w jednym celu: aby się „podreperować”, żeby potem „lepiej się zażywało”. Nikt nie wierzył, że uda mu się wygrać z uzależnieniami. Nawet on sam.


Co stało się w jego życiu, że dzisiaj jest „czysty”? Mówi o tym wprost: „to dar od Boga”.


Pół życia zajęło mu wychodzenie z uzależnień. Wie, że to jego ostatnia szansa. Pomaga mu świadomość, że jego syn Fryderyk jest pierwszym Koterskim, który urodził się w trzeźwej rodzinie.


To już moje ostatnie życie jest niezwykle szczerą rozmową o życiu, uzależnianiach, wychowaniu w rodzinie obarczonej od pokoleń nałogami, o sławie i jej mrocznych stronach. Ale również o miłości, łasce, Bogu i życiu „na trzeźwo”.


"Przeleciał mi przed oczami film z życia i zrozumiałem, że jak dzisiaj się nie zatrzymam, to już nigdy nie powtórzy się taka szansa. Umrę tu samotnie. Zaćpam się, zapiję, zachleję na śmierć. To będzie mój koniec."


Michał Koterski


PODCAST


AUTOR



W klatce Maciej Sobczak

W klatce Maciej Sobczak

"... światy, widzialny i niewidzialny dla nas, przenikają się nawzajem."


Cudna, cudna okładka i...















... mega rozczarowująca treść.

Ja nie wiem, co to było, choć myślę, że wiem, czym miało być w założeniu.
Dobrym horrorem z mega potencjałem. 
I jak to często bywa, kiedy pomysł jest super.

Wykonanie zdecydowanie kuleje.

I nie chodzi tu o treść nawet, ale o styl. 
Głównie o styl.

Czytanie tej historii kojarzyło mi się z przeglądaniem przeźroczy w projektorze bibliotecznym: szybka akcja, szybki pstryk, wiele informacji, które ledwie co kodujesz koniuszkiem swej jaźni - natłok wydarzeń, następujących po sobie z prędkością światła....

... albo z tą naspidowaną wiewiórką z Czerwonego Kapturka.
Było to jak karabin maszynowy albo uzi.

Grozy tam niewiele, ale jak się już pojawia, to tli się światełko nadziei w ciemnym tunelu tej opowieści.

Ale krótko się tli.

To bardziej dramat jest i kryminał troszkę, uważam.

A szkoda.
Szczególnie okładki.

Nie sięgnę po 2 tom, a taki się zapowiada, z również świetną przynętą wzrokową...

Dla chętnych.

MOJA OCENA: 4/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

Historia Johna, młodego menedżera pracującego na co dzień w browarze w Nowym Jorku. Po przeprowadzce do nowego mieszkania na Brooklynie dzieją się w jego życiu straszne rzeczy. Klatka, w której mieszka, przesiąknięta jest złem zagrażającym nie tylko jemu i jego rodzinie, ale też szerszej społeczności. John jest coraz bardziej bezradny. Zagląda częściej do kieliszka. Popełnia błędy, w wyniku których zostaje uwikłany w tajemniczą śmierć koleżanki z pracy. Ucieka przed wymiarem sprawiedliwości. Ukrywa się w lasach w Pensylwanii. Okazuje się, że zło jest wszechobecne, nawet nieświadoma niczego żona Johna otrzymuje zlecenie, które ma przyczynić się do propagowania okultystycznych idei.

"Po omacku szukałem włącznika na ścianie, ale zamiast niego poczułem coś włochatego i miękkiego. Ze strachu puściłem się szybko w kierunku drugiej klatki, przez którą wszedłem do piwnicy. Brałem nawet po trzy schodki. Na szczęście drzwi były otwarte, szybko wyszedłem na zewnątrz, a potem otworzyłem kluczem wejście do mojej klatki. Kiedy mijałem drzwi od piwnicy, zauważyłem, że rusza się klamka, jakby ktoś od wewnątrz próbował je otworzyć. Na samą myśl, że jeszcze przed chwilą tam siedziałem, poczułem mrowienie na plecach."

Cykl: W klatce (tom 1)


AUTOR
↓

?


Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger