"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szaleństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szaleństwo. Pokaż wszystkie posty
Jeszcze bliżej Sara Gran

Jeszcze bliżej Sara Gran

"Ale czasami drzwi się otwierają, ukazując szersze perspektywy, i nie tak łatwo powiedzieć: nie. Czasami nie pozostaje ci nic innego, jak powiedzieć: tak i przekonać się, dokąd cię to zaprowadzi."


Kolejna perełka demonologii lub szaleństwa /?/, wyszperana w odmętach internetu.

I kolejna zaskakująco dobra, jak w przypadku Żółtej tapety!

Nieoczywistość.

Najlepsze paliwo dla niepewności i pożywka dla grozy!

Oszczędna w narracji, opartej na raczej bezemocjonalnym sprawozdaniu, jakby bohaterka stała obok.

Bo tak było.

A kto stał z przodu?

NAAMA.

Ale nie stała tam od razu.

"Potrzebuję jedynie sposobu, by dostać się do środka. Nietrudno to uczynić we śnie, lecz wtedy nie wiedzą, nie mają pojęcia, że ich posiadłam."

I ponownie pytanie: demon, czy załamanie nerwowe i depresja?

"Nie da się jednak zaskoczyć kogoś, kto żyje w tobie /.../ Pomóżcie mi, krzyczałam w środku, ocalcie mnie - lecz wszystkim, co dało się słyszeć, było długie: Ehem."

Każdy z pewnością odpowie sobie sam, zgodnie z intuicją, po przeczytaniu całości, ale ja... słucham i obserwuję zwierzęta💀

Bardzo polecam, tego rodzaju opowieści są podskórnymi perełkami, które odbiera się wszystkimi zmysłami, nie tylko wzrokiem.

"Teraz należę już do niej całkowicie, spoglądam na świat jej oczami, choć były kiedyś moje."


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


W styczniu opracowywałam na zlecenie mego szefa, Leona Fieldsa, nowy projekt. Dotyczył renowacji sklepu z ubraniami, mieszczącego się w pasażu handlowym na przedmieściu. Nic wielkiego. Skończyłam w piątek rano i podrzuciłam mu projekt wraz z ofertą na biurko, załączając radosną notkę - „Daj znać, co o tym sądzisz" - kiedy był w sali konferencyjnej na spotkaniu z nowym klientem.

Później tego ranka Leon otworzył gwałtownie drzwi swego gabinetu.

- Amando! - Zawołał. - Pozwól do mnie.

Poderwałam się z krzesła i szybkim krokiem przemierzyłam biuro, kierując się w stronę wydzielonej ściankami działowymi enklawy. Gdy weszłam, Leon chwycił garść leżących przed nim papierów, podniósł je i wbił we mnie spojrzenie. Jego obwisła twarz pobielała z gniewu.

- Co to, do cholery, jest?

- Nie wiem.

Wyglądało jak moja oferta - ten sam nagłówek i format. Dłonie zaczęły mi drżeć. Nie miałam pojęcia, co chodzi. Podał mi papiery. Spojrzałam na pierwszą linijkę i przeczytałam: Leon Fields to pieprzony pedał.

- Co to jest? - Spytałam.

- Ty mi powiedz - odparł, wciąż wpatrując się we mnie. - Podrzuciłaś mi to na biurko.

Poczułam, że kręci mi się w głowie.

- O czym ty mówisz? Położyłam ci na biurku projekt, nie to... Projekt wraz z ofertą.

Zaczęłam przeszukiwać gorączkowo papiery na biurku, szukając projektu, który tam położyłam.

- Co to ma być, żart?

- Amando - powiedział. - Troje ludzi widziało, jak podchodzisz do drukarki, drukujesz to, a potem przynosisz mi do gabinetu.

Czułam się, jakbym utknęła w koszmarze. Nic nie było już logiczne ani rozsądne.

- Zaczekaj - powiedziałam. Pognałam z powrotem do swego biurka, wydrukowałam projekt, sprawdziłam go i zaniosłam do gabinetu Leona. Zdążył się już nieco uspokoić i zasiąść w wielkim, obitym skórą fotelu.

Podałam mu projekt.

- Proszę. Oto co położyłam na twoim biurku dziś rano.

Spojrzał na papiery, a potem na mnie.

- Więc skąd się wzięło t o ? - Zapytał, wskazując wzrokiem rzekomą ofertę.

- Skąd mam wiedzieć? - Odparłam pytaniem na pytanie. - Pozwól mi rzucić jeszcze raz okiem.

Przeczytałam drugą linijkę: Leon Fields je gówno i bardzo to lubi.

- Niesmaczne - zauważyłam. - Może ktoś stroi sobie z ciebie żarty. Komuś wydaje się, że to zabawne.

- A może stroi sobie żarty z c i e b i e - odparował. - Ktoś zastąpił tym twój projekt. - Nagle coś mu zaświtało. - Przepraszam, że pomyślałem... - Zażenowany potoczył spojrzeniem po gabinecie. W ciągu trzech lat, jakie dla niego przepracowałam, nie słyszałam, by Leon kogokolwiek przeprosił. Ani razu.

- W porządku - odparłam. - Niby co miałeś pomyśleć?

Popatrzyliśmy sobie w oczy.

- Przejrzę projekt - powiedział - i dam ci znać.

Wyszłam z gabinetu i wróciłam do swego biurka. Nie napisałam rzekomej oferty, lecz chętnie dowiedziałabym się, kto to zrobił. Ponieważ ten ktoś się nie mylił; Leon Fields był pieprzonym pedałem, jadł gówno i zawsze podejrzewałam, że sprawia mu to nie lada frajdę.

***

Amanda ma wspaniałego męża, piękne mieszkanie i dobrą pracę. Ale skoro wszystko układa się bez zarzutu, to skąd u niej te nagłe wahania nastroju, wulgarne wmyśli czy chęć zadania bólu tym, których kocha? Jak wytłumaczyć dziwne hałasy odzywające się w domu raz po raz tylko w jej obecności? I kim jest kobieta, która nieustannie za nią chodzi? Prawda kryjąca się za tymi osobliwymi wydarzeniami jest przerażająca.

Żółta tapeta Charlotte Perkins Gilman

Żółta tapeta Charlotte Perkins Gilman

"Tapeta patrzy na mnie, jakby wiedziała, że potrafi człowieka doprowadzić do obłędu."

Panie i Panowie! Tak się pisze nieoczywistą grozę!

Jestem pod wrażeniem także nieoczywistym i nieoczekiwanym!

Wow💪😎💀

Klasyka czasami bywa trudna, ale zawsze udowadnia swoją wartość, pomimo upływu lat, a może właśnie dlatego.

...

Klaustrofobiczna, krótka przerażająca nowelka, z narastającym poczuciem osaczenia i szaleństwa, sączącego się ze ścian pokoju z żółta tapetą...

"Przeczucie mi podpowiada, że ten dom jest trochę dziwny."

Czy aby na pewno źrodłem jest właśnie tapeta?

"... moja bogata wyobraźnia przyzwyczajona do układania opowieści oraz swego rodzaju wyczerpanie nerwowe z pewnością wywołają niepokojące wizje, mam więc posłużyć się siłą woli oraz zdrowym rozsądkiem, aby zapanować nad tą skłonnością. Oczywiście spróbuję."

Jest to rozkminka w stylu BABADOOKA, którą uwielbiam: szaleństwo i obłęd, czy nawiedzenie kobiety przez istoty mieszkające w ścianie?

"Jestem zaniepokojona. Przyszło mi do głowy... Zaczynam uważać..."

Interpretacja dowolna, w zależności od upodobań😎

Ja mam swoją.

"Nie mam już nawet ochoty wyglądać przez okna - tyle jest pełzających kobiet, tak szybko się czołgają. Ciekawe, czy wszystkie one wydostały się zza żółtej tapety niczym ja?"

Świetna lektura, ktora powinna być podręcznikiem, jak pisać grozę bez oczywistości dla dużego grona autorów z aspiracjami.

"Tak miło jest przebywać w tym obszernym pokoju i pełzać do woli!"😯

MEGA POLECAM!


MOJA OCENA: 9/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

„Żółta tapeta” (org. Yellow Wallpaper) to opowiadanie napisane przez Charlotte Perkins Gilman. Stworzyła ona to małe arcydzieło literackie na podstawie swoich własnych doświadczeń z depresją. Opowiada ona z psychologicznym zacięciem i dramatyczną precyzją historię kobiety chorej na depresję, która odizolowana na odludziu, zmuszona do spania w pokoju dziecięcym z zakratowanymi oknami i chorobliwie żółtą tapetą, w tajemnicy przed wszystkimi pisze pamiętnik. Pragnie intelektualnej stymulacji, aktywności, pełnego miłości zrozumienia. Jednak stopniowo żółta tapeta coraz bardziej wnika w zakamarki jej umysłu, prowadząc do zaskakującego finału.

Polybius Collin Armstrong

Polybius Collin Armstrong

"Nie możesz tego zobaczyć. Musisz zrozumieć. Nie mogę pozwolić, żeby to nadal mnie ścigało. Ja muszę ścigać."

Zachęta?

Nawiedzony przedmiot. Lata 80. 

Wystraczy.

Kto nie lubi opowieści o nawiedzonych przedmiotach? Nawiedzone krzesła, nawiedzone obrazy, nawiedzone lustra, nawiedzone pozytywki, nawiedzone lalki, że nie wspomnę już o nawiedzonych domach😎

A tu jest nawiedzona maszyna do gier!

Chociaż może nie do końca nawiedzona...

Bardziej chodzi tutaj o klimat Archiwum X, o pewien rodzaj eksperymentu, jak zawsze wymykający się spod kontroli. 

O grę, która ma wpływ na ludzi:

 "To jak trucizna. Im więcej jej przyjmiesz, tym szybciej działa, ale jeśli masz w sobie choć odrobinę, to już jej nie zatrzymasz."

Co ta maszyna "oferuje", oprócz dziury czasowej, znanej każdemu graczowi i dawki dopaminy?

Ma inny, ukryty cel.

"... ekran "odczytywałby" psychologiczny profil gracza na podstawie jego reakcji. Gra dostosowałaby się do niego, wywołujące emocje. Mogłaby wywołać złość. Albo paranoję. Strach. Mogłaby wyliczyć, co ukrywasz, jakie masz tajemnice. Jakie lęki, obawy. I wyciągnąć je na powierzchnię."

I jaki jest efekt takiej gry?

Szaleństwo, psychoza, masakra oraz unicestwienie każdej spokojnej do tej pory grupy społecznej, np. małego miasteczka i prawie wszystkich jego mieszkańców.

"...ludzie w nią grają i zaczynają dziwnie się zachowywać. Wszyscy inni wokół nich, którzy nie grali, też zaczynają się dziwnie zachowywać, ponieważ są przerażeni zachowaniem swoich dzieci czy sąsiadów. I już nie można rozróżnić, kto grał, a kto nie. Żadnych objawów fizycznych. Intencją było wywołanie dezorientacji. Chaosu. Skąd wiesz, czy nadal jesteś sobą?"

Super się to czytało, naprawdę było czuć klimacik miejscowości lat 80., która dość szybko zatraca swoją leniwą codzienność na rzecz... dzikich instynktów.

"Nikt nie znał sposobu na cofnięcie wpływu Polybiusa. Co sprawiało, że osoby rzeczywiście narażone na ryzyko - te, które grały - stanowiły permanentne zagrożenie dla siebie i innych/.../"

Niestety, w miarę czytania, emocje były zagadywane i przegadywane kosztem utraty klimatu grozy i tajemnicy, ale nie kosztem całej reszty, więc coś tam się ostało. Dlatego ten czas uważam za dobrze spędzony, choć /jak prawie zawsze/ mogłoby być mniej gadania, więcej prze/czucia/.

Miłośnicy tematyki i klimatyki czasów Archiwum X nie powinni być jednakże zawiedzeni.

"Polybius uchwycił się ciemności, którą w sobie nosiła. I nigdy nie zamierzał puścić."


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Rok 1982. Andi Winston właśnie rozpoczęła zmianę w obskurnym salonie gier Home Video World w niewielkim nadmorskim miasteczku Tasker Bay w Kalifornii. Ma talent do programowania i marzy o przeprowadzce do Doliny Krzemowej. Unika kontaktów z innymi, woli spędzać czas na naprawianiu automatów. Gdy do salonu zostaje wstawiona tajemnicza maszyna z grą Polybius, spokojne dotąd miejsce zaczyna pękać w szwach od graczy, z których każdy pragnie wypróbować nowy nabytek.

Napięcie w miasteczku narasta już od jakiegoś czasu: nowi deweloperzy windują ceny tak, że koszty życia w Tasker Bay stają się dla wieloletnich mieszkańców nie do zniesienia. Na domiar złego praktycznie z dnia na dzień przez miasteczko przetacza się coś na kształt epidemii: ludzie doświadczają niewytłumaczalnych napadów gniewu, paranoi i halucynacji. Ani miejscowy szeryf, ani lekarka nie mają pojęcia, co wywołuje tę nagłą przypadłość.Jakby tego było mało, do wybrzeża zbliża się potężna burza, nieustające opady zalewają większość dróg i odcinają całą okolicę od świata, a makabryczny akt przemocy pogrąża Tasker Bay w zupełnym chaosie.

Po kilku zmianach spędzonych na obserwowaniu graczy Andi nabiera przekonania, że dramatyczna sytuacja musi mieć jakiś związek z Polybiusem. Niechętnie łączy siły z Ro, synem szeryfa, i wspólnie podejmują desperacką próbę powstrzymania zagadkowej fali przemocy. Wkrótce jednak także i jedno z nich zaczyna odczuwać dziwne skutki uboczne…

Czy ktokolwiek przybędzie im na ratunek?


Sesja 9 Christian Francis

Sesja 9 Christian Francis

"Przez kolejne lata Szpital Stanowy w Denvers stał nietknięty, gnijący aż do fundamentów. Zły duch nawiedzający lokalną społeczność. Spoczywał na granicy miasta w cichej złości. Uśpiona bestia, z którą nikt nie ośmielił się skonfrontować."


Bardzo lekko się to czytało i dość przyjemnie, ale jakoś tak bez stuprocentowego klimatu, jaki powinien być odczuwalny w tego rodzaju opowieściach, bo pomysł jest mega super.

Film był w podobnej tonacji, co jest oczywiste. Generalnie polecam, jeśli ktoś lubi lekkie /choć takie nie powinny być w tej tematyce/ opowieści o opuszczonych szpitalach psychiatrycznych, szaleństwie i dwuznaczności.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

„Sesja 9” to adaptacja amerykańskiego horroru psychologicznego z 2001 roku w reżyserii Brada Andersona. Ekipa zajmująca się usuwaniem azbestu podejmuje się zlecenia w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym Danvers State Hospital. Ich pracy towarzyszą narastające napięcie i tajemnicze wydarzenia. Tytuł nawiązuje do serii sesji terapeutycznych ze szczególną pacjentką, której tragiczną przeszłość poznajemy równolegle z doświadczeniami zespołu.

Brytyjski autor horrorów, Christian Francis, znany z powieści opartych m.in. na „Titan Find”, „Wishmaster” i „Vamp” rozwija scenariusz filmu „Session 9”, ukazuje portrety psychologiczne bohaterów, zabiera Czytelnika w mrok i sekrety ponurych, szpitalnych korytarzy.



FILM


Zgiń, kochanie! Ariana Harwicz

Zgiń, kochanie! Ariana Harwicz

"Ja pociągam długie łyki z butelki, oddychając przez nos i pragnąc, tak, umrzeć."


Wow.

Wow.

WOW.

Ten film jest HIPNOTYZUJĄCY. 

Każdy kadr i scena są HIPNOTYZUJĄCE.

***

Nie spodziewałąm sie aż takiego efektu u mnie po obejrzeniu filmu, który jest jednym z lepszych filmów bezakcjowo-emocjonalnych EVER!

To jest rola między wierszami!

Nie dziwię się, że dziewczyna jest kandydatką do Oskara - zagrać COŚ takiego to mega talent!? Jak można zagrać tak perfekcyjnie w obrazie, w którym właściwie nic się nie dzieje i pokazuje się tylko emocje? 

Jestem pod mega wrażeniem!

Jest przepiękna - tak na marginesie, a w zestawieniu i kurczakowatością Pattinsona /który też daje radę chyba, bo jest BARDZO  irytujący,a le zrobił rolę, biorąc pod uwagę postać książkową.../ jest wręcz ZJAWISKOWA swoją zwykłością i przerostem formy nad treścią.

Macierzyństwem.

Historia z rodzaju zrozumieć kobietę... 

Każda kobieta, która miała depresję poporodową zna takie słowo, jak epizod. No ale te epizody głównej bohaterki to już totalny odjazd - zaczarowany w swym szaleństwie, prostocie, niezrozumieniu własnej siebie - stanie obok nie tylko całej rodziny, ale też jej samej.

Poza kontrolą.

Wow.

I chyba każdy wie, że imprezy na depresję poporodową to nie jest dobry pomysł... A jeślni nie wie, to już wie, bo obejrzeniu filmu.

Rzeczywiśtość /każdej?/ matki.

I choć facet jest cipą to ma tutaj jednak przerąbane...

Kocham ten film!

***

Co do powieści - fenomenem było zrobić taki film z takiej książki. Książka jest brutalna. Troszkę obsceniczna bardzo szczera prosto z mostu. Bez żadnego owijania w bawełnę. 


"Słyszę, że mnie szukają, obsrane dziecko i goły mąż."


Więc tak się zastanawiam jak Lawrence udało się ominąć te wszystkie "cegłówki w głowę" i wykonać tak zarąbiastą rolę? 

Trafiamy w sam środek wielkiej niszczarki w głowie głównej bohaterki - jest to środek fascynujący w swojej destrukcji i w swojej obserwacji. 

Ten środek jest tylko jej.


"Moja głowa zapada w letarg, gubi się gdzieś na brzegu."


Sczczery do bólu.

I to jest najlepsze w tej całej powieści.

Szczerość.

Życie w cudzysłowie.

Na pewno nie jedna czytelniczka, a może nawet i czytelnik znajdzie jakąś myśl, która była też w jego głowie. Ja znalazłam i to nie jedną. Podstawowe pytania o egzystencję: bardzo trafne i bardzo ważne/prawdziwe.


"Ale nikt nigdy nie chce usłyszeć prawdy."


Narracja jest bardzo ciężka, ponieważ to cegiełka. Bez akapitów z minimalną ilością dialogów, które nie wyglądają, jak dialogi. Wiele osób odłoży ją po kilkudziesięciu stronach - ja sama bym tak zrobiła, gdyby nie film. 

Dla mnie to film dał życie i zrozumienie tej powieści: to dzięki niemu wiedziałam, czego się spodziewać. Dlatego jest to chyba kolejny nieliczny przypadek, kiedy polecam najpierw obejrzeć film, żeby bardzo dobrze zrozumieć książkę, która jest - lekko rzecz ujmując - nie/z/rozumialna.

Fenomen odegranej roli jest prawdziwym sukcesem powieści i jej samej - Lawrence nie pokazuje tych wszystkich dialogów w głowie bohaterki z książki - w każdym bądź razie nie pokazuje werbalnie i to jest jeszcze bardziej fenomenalne i jeszcze bardziej mistrzowskie niż powieść, która właściwie stanowi tylko bazę, zarys całej historii, którą Lawrence pokazała całą sobą!

Film zrobił z powieści arcydzieło. 


MOJA OCENA: FILM 10/10, POWIEŚĆ: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Po urodzeniu dziecka młoda kobieta mieszkająca z mężem na odludziu walczy z demonami: samotnością, depresją poporodową, niepokojem o noworodka, nieokiełznaną kobiecością i wymykającym się spod kontroli popędem seksualnym. Podczas bezsennych nocy zastanawia się, czy rodząc dziecko, utraciła samą siebie? Czy uda jej się kiedykolwiek odzyskać dawną tożsamość i swobodę?

Ta krótka, ale niesłychanie mocna opowieść trafi a w sedno trudnego i skomplikowanego doświadczenia, jakim jest początek macierzyństwa, który bywa zupełnie inny od naszych wyobrażeń, zarówno tych kobiecych, jak i męskich.

Rozerotyzowana, histeryczna opowieść o najprostszym z możliwych żyć. Kiedy kobieta staje między jawą a snem, depresją a walką, pożądaniem a stagnacją, nic nie wydaje się prawdą. To, o czym czytamy, jawi się raz jako sen, raz jako obraz ludzkiego upadku, a potem jak o peregrynacja przez bycie matką, żoną, a przede wszystkim kobietą. To historia duszna, lepka, oniryczna, gdzie lynchowskie mamidła wchodzą w ciągły dialog z teraźniejszością, w której magii doszukać się może tylko dusza naznaczona szaleństwem.
Georgina Gryboś, „Literacka Kavka”

Portret macierzyństwa, namiętności i rozchwiania psychicznego, który przenika aż do szpiku kości.
„Kirkus Reviews”

***

Link do całego filmu kliknij w zdjęcie.



Wstrzymaj oddech/Hold Your Breath/film 2024

Wstrzymaj oddech/Hold Your Breath/film 2024

HORROR POWRACA!

Jaka to schiza!!!

Jestem pod MEEEEGA wrażeniem!

Kocham Paulson i nie ukrywam, że łykam z nią wszystko, w czym decyduje się grać, bo jeszcze nigdy się nie rozczarowałam.

W tym przypadku też sobie odpaliłam na pewniaka, ale nie myślałam nawet, że ten film będzie TAKI QUR...A STRASZNY!

Było extra!

Dużo emocji, bo jestem zachwycona. Wszystkim.

Muzą. Klimatem. Ujęciami. Symboliką. Gestami. Jednozdaniowymi kwestiami, które przyprawiły mnie prawie o zawał. Scenami, po których oczy mi wyszły na wierzch i dobrze, że to oglądałam w wannie... Nieoczywistym niepokojem, który kocham w filmach grozy, a nie tą kolorową łopatologię i flaki podane na tacy.

Tak się robi horrory, oparte na emocjach!

Paulson zagrała rewelacyjnie. Dziewczyny zagrały rewelacyjnie! Sąsiadka zagrała rewelacyjnie. Pastor był CREEPY. I ten ciągły lęk i dzwonek w głowie, żę coś tu jest BARDZO NIEHALO, jak w Babadooku.

Ten film byl po prostu straszny oszczędnością wszystkiego tego, co jest absolutnie zbędne do odczuwania prawdziwego podskórnego przerażenia!

MEGA! WOW.

Dostępny na Disney.

MOJA OCENA: 10/10

ZOBACZ TRAILER!

TU

***

Oklahoma, lata trzydzieste XX wieku. Dom rodziny Bellum spoczywa w dolinie brudu, a chmury pyłu zasłaniają słońce. Margaret (Sarah Paulson) i jej dwie córki, Rose (Amiah Miller) i Ollie (Alona Jane Robbins), zajmują się farmą, podczas gdy mąż Margaret wyjechał w poszukiwaniu pracy. Gdy walczą o przetrwanie, w okolicy pojawia się tajemniczy nieznajomy (Ebon Moss-Bachrach), zagrażając wszystkiemu, co znają i kochają. A może zagrożenie czai się jeszcze bliżej?


Pragnienie Jozef Karika

Pragnienie Jozef Karika

"Lśniąca cudowność, majestatyczność, kreatywność, czy mroczne przerażenie, potworność... To nieistotne, istotne jest tylko przekraczanie, nieskończone przekraczanie granic." 

Męczyłam to ponad dwa miesiące... 

Dlaczego? 

Przez drażniące pierwsze opowiadanie,w którym idiota, który nie ma nic wspólnego z facetem, zastanawia się, czy ratować swoją dziewczynę, czy własny tyłek...
Masakra. To było mega zniechęcające, jak również te pseudo erotyczne wstawki, widoczne juz w Głodzie - nie za bardzo imponujace i moim zdaniem zbędne zupełnie w tego rodzaju opowieściach. 

Dlatego kolejny raz już podchodziłam do lektury z dużą dawą sceptycyzmu i przez to rozmył mi się klimat grozy, który, trzeba przyznać, jest o wiele lepszy niż w Głodzie, a w niektórych fragmentach REWELACYJNY (odnalezienie pieczary i studni). To są fragmenty, w których aż czuje się talent autora do opowieści, czuje się ciary na ciele i wszystko wokół zamiera...

Jest ten lepki mrok, jest ta nieprzenikniona groza, chwilkami łagodzona przez "notatki na marginesie", ale całość w rezultacie całkiem niezła, choć chwilami chaotyczna.

Szczelina ciągle nr 1.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***
Pragnienie – jeden z naszych najstarszych instynktów. Pragnienie przeżycia, choćby kosztem innych. Kosztem wszystkiego. Pragnienie rozmnażania się. Pragnienie… zabijania, jeśli będzie to konieczne?


Opowiadania z niniejszego zbioru stanowią całość wraz z opowiadaniami z tomu Głód. Jozef Karika wprawnie łączy wiele fikcyjnych, historycznych i osobistych wątków, by przedstawić nam zło zamieszkujące słowacką górę Czebrat.



 

Babadook film 2014/ Mister Babadook Jennifer Kent pop-up książka

Babadook film 2014/ Mister Babadook Jennifer Kent pop-up książka

"Słyszy twój głos, zna każdy krok, 

gdziekolwiek spojrzysz jest Babadook,

więc jeśli bystry z ciebie zuch i szukasz gwiazdki z nieba,

to przyjaciela we mnie masz gdy wiesz jak patrzeć trzeba.


Nazywam się Pan Babadook, czekam, 

wpuść mnie za próg.

Upiorny dźwięk do drzwi twych stuk, 

Ba Ba DOOK DOOK DOOK.

Wysil się trochę, mały leniu a on

pojawi się w oka mgnieniu.


Tak ubiera się nasz gość, zabawny jest, czyż nie? 

Kiedy w nocy ujrzysz go, zapomnisz wnet o śnie.

Przebranie wkrótce zdejmę sam i w główkę sobie wwierć, 
że kiedy zobaczysz co tam mam, czeka cię tylko śmierć."


Dla tych, którzy jeszcze nie oglądali, idealna propozycja na jesienno - zimowe wieczory, a dla tych, którzy oglądali - przypominajka.

Babadook. Australijsko-kanadyjski film fabularny z 2014 roku, napisany i wyreżyserowany przez Jennifer Kent.

Jest to jeden z najlepszych nieoczywistych horrorów, jakie zostały nakręcone ever, moim zdaniem.

Treść oczywista?

"Samotna matka, zbierająca siły po nagłej śmierci męża, stara się zwalczyć w swoim siedmioletnim synu paniczny lęk przed upiorami. W pokoju chłopca odnajduje tajemniczą książkę o bardzo niepokojącej treści. Jej bohaterem jest Babadook, duch, chcący przejąć kontrolę nad umysłem czytającego."

Treść nieoczywista?

Każdy sobie zinterpretuje ją tak, jak chce - sercem albo rozumem: czy to jest opowieść faktycznie o potworze, czy o radzeniu sobie z traumą?

Film dostępny m.in. na CDA Premium.

A dla pasjonatów i prawidziwych kolekcjonerów przepięknie wydana i znakomicie wykonana, przerażająca książka pop-up, niestety niedostępna (chyba) w Polsce. 

Prawdziwe dzieło sztuki, rysynki i wycinanki straszne, dopracowane w najmniejszym szczególe, mega klimatyczne. Całość można obejrzeć (i właściwie przeczytać) pod linkami na blogu. 

Nie jest to książka dla dzieci!

MOJA OCENA: 10/10

ZOBACZ TRAILER!

TU

ZOBACZ KSIĄŻKĘ!

TU

***

Amelia zmaga się z nieprzewidywalnym zachowaniem syna, który twierdzi, że w domu czyha potwór.




TRAILER

***



***




Wiatr Jozef Karika

Wiatr Jozef Karika

"Śmierć jest wszędzie. Mogą nią być światła samochodu znajdującego się na odległym wzgórzu. Przez chwilę widoczne, potem znikające w ciemności, jakby zostały zmiecione. Po chwili pojawiające się na innym wzgórzu i znów znikające. To są światła na głowie śmierci. Śmierć wkłada je jak kapelusz, po czym rusza galopem. To są światła galopującej śmierci, doganiającej nas, zbliżającej się coraz bardziej. Śmierć nigdy się nie zatrzymuje. Czasem tylko wyłącza światła."


Opowieść o szaleństwie. 

Tak bym to nazwała jednym zdaniem.

A wiadomo, że między szaleństwem a zjawą jest cienka granica.

Więc może jest to opowieść o zjawie?

"Przecież była już we mnie, od dawna miałem ją w mózgu."

Wietrznicy?

"Staruszka, czy raczej jakaś zjawa krążąca w okolicy zalewu. Dziwactwo graniczące z pomieszaniem zmysłów [...] Według dziadków wyglądała jak staruszka w czarnej sukni [...] Pojawiała się, gdy wiał silny wiatr. [...]

Kiedy ujrzysz wietrznicę, mówili, za nic nie spoglądaj jej w twarz. Nigdy. Bo jeśli to zrobisz, to cię zabije."

Sami sobie ocenicie.

Historia z mega klimatem, studzonym nieco przez chwilami naprawdę dziecinne dialogi, ale może taki był zamiar autora, który chciał rozławdować atmosferę, gęstą i duszną?

Może.

Nie pobiła ona mojej czołówki, jaką jest Szczelina, ale i tak jest nieźle. 

Końcówka do własnej filozoficzno-egzystencjalnej analizy.

"Zagadka, paradoks, rozgrzewka dla zwojów mózgowych."

Osobiście wolałabym bardziej przystępne zakończenie.

"Tak działa sfera psychiczna: wszystko ożywia, personifikuje, tworzy jedną metaforę za drugą. jak w dziecięcych snach, w których każdy przedmiot: wieszak, szafa czy krzesło, zmieniają się w żywą istotę."

Polecam.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Jozef Karika, słowacki mistrz grozy nie zwalnia tempa, wręcz przeciwnie!
Zabiera nas w szaleńczą jazdę. I to do Polski! Nie możecie tego przegapić!
Nudny sobotni wyjazd służbowy. Opuszczony parking przydrożny. A na nim… porzucona kamera samochodowa. Jakie tajemnice może skrywać?
Odcinek drogi, na którym dochodzi do wielu śmiertelnych wypadków.
Kobieta w czerni, chodząca wzdłuż szosy.
Szkolna miłość. Dorosłe rozczarowania. Tajemnice umysłu.
W tej książce znajdziecie wszystko, za co uwielbiacie Jozefa Karikę!




AUTOR



Samotność Jozef Karika

Samotność Jozef Karika

"Chciałem ci tylko wyjaśnić, że jestem czarną dziurą. Żaden promień się ode mnie nie odbija. Jestem niewidzialny. Jestem dla wszystkich czarną dziurą we wszechświecie. Moglibyście mnie odnaleźć tylko dzięki polu siłowemu, gdybyście natrafili na grupę gwiazd kręcących się wokół pozornie pustego środka."

Cóż to był za odjazd!

Niepokój już od pierwszych słów, izolacja, wewnętrzna pustka, niewesołe rozważania o samotności, zero akcji, tylko myśli.

Do czasu.

Po przeczytaniu tej lektury wielu czytelników dobrze się zastanowi, zanim wsiądzie "do pociągu byle jakiego"...

Uważaj, z kim siadasz w przedziale!

"Gęsta broda, brudna od Bóg wie czego, nagle się poruszyła. Usta pod nią rozciągnęły się w uśmiechu.
Kiedy to zauważyłem, oblał mnie pot."


Jeden z lepszych tekstów autora, szkoda, że tak krótki.
Ale esencjonalny! Naładowany atawistycznym lękiem i poczuciem zgrożenia.

Narracyjnie bez zarzutu, świetne zabiegi, podkręcające i tak już mega creepy atmosferę:

"Chciałem wstać i odejść, ale zawahałem się. 
Błąd. Jeden z moich największych."

Polecam bardzo!!!

MOJA OCENA: 9/10


PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ!
ZA DARMO!


***

Samotność - największa obawa ludzkości. Czai się w kątach, wyczekuje. Zawsze gotowa do ataku.



Nocna przejażdżka pociągiem wydawała się dobrym sposobem na ucieczkę przed samotnością. Górski krajobraz za oknem, monotonny stukot kół. I pewien pasażer w żółtej kurtce... Czy rzeczywiście uda się uciec?


AUTOR
↓


Czynnik diabła Craig Russell

Czynnik diabła Craig Russell

"Bo widzisz, doktorze Kosárek, każdy odczuwał wówczas obecność diabła i błagał Boga, by przyszedł i go przed nim uratował, a za moja sprawą przekonywał się - wreszcie to sobie uświadamiał - że Bóg przez cały czas tam był; że diabeł jest Bogiem w nocnym stroju."

Rewelacyjna powieść, której nie zaszkodziło nawet chwilowe gaworzenie.
Niejednoznaczna. Nieoczywista. Pełna obłędu. Choroby. Obsesji.
I diabła.

Diabła czy Hobbsa?
Kim jest Hobbs?
Istotą Zła czy wytworem chorej osobowości?

Mocne sceny, wyraziste postacie, elementy mystery. Dużo grozy, z różnej półki.
Świetny klimat - ach, cóż to byłby za film.

Same historie Szóstki Diabła - przerewelacyjne!

"Prawda, mamy tylko sześcioro pacjentów, ale to najgorsze przypadki w Europie Środkowej, osobnicy, którzy stali się przyczyną strachu i nieszczęść w skali absolutnie nieproporcjonalnej do ich liczby."

Polecam bardzo - bardzo mocna 8+. 

"Głównymi motorami napędzającymi powieść są psychologia jungowska, mity i legendy Europy Środkowej, historia Czechosłowacji tuz przed wybuchem drugiej wojny światowej oraz napięcia etniczne, jakie w tamtym okresie istniały w tym kraju."

Końcóweczka wyśmienita - wymiataczka;)

MOJA OCENA: 8/10



PRZECZYTAJ FRAGMENT!








***

Praga, rok 1935. Młody psychiatra Viktor Kosárek, były student Carla Gustava Junga, przybywa do otoczonego mroczną sławą zakładu dla obłąkanych Hrad Orlu. Wyposażona w nowoczesny sprzęt placówka znajduje się w zamku przez wieki obrosłym ponurymi legendami. Zamknięto tam sześcioro najokrutniejszych morderców w kraju: Drwala, Klauna, Kolekcjonera Szkła, Wegetariankę, Skiomantę i Demona. Kosárek zamierza wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, aby wyizolować u nich archetypiczny składnik osobowości odpowiedzialny za czynienie zła - tak zwany czynnik diabła. Gdy tylko zaczyna odkrywać ich zdumiewające tajemnice, natrafia na łączący całą szóstkę zatrważający wspólny element.
W tym samym czasie mieszkańców Pragi ogarnia przerażenie - w jej ciemnych zaułkach grasuje bowiem nieuchwytny morderca. Policyjny śledczy Lukáš Smolák, desperacko usiłujący złapać sprawcę, przez gazety nazwanego Skórzanym Fartuchem, zauważa podobieństwo między nim a działającym przed półwieczem w Londynie Kubą Rozpruwaczem. Smolák zwraca się po pomoc do lekarzy w Hradzie Orlu, mających doświadczenie z psychotycznymi kryminalnymi umysłami. Zachodzi obawa, że Skórzany Fartuch może mieć jakieś związek z szóstką zamkniętych w zakładzie pacjentów.

Zanurzona w międzywojennej rzeczywistości Europy Środkowej i osadzona w cieniu gęstniejącego za czeską granicą nazistowskiego mroku stylowo napisana, doskonale skonstruowana, bogato zobrazowana powieść jest wspaniałą rozrywką. Nie sposób się od niej oderwać.


CO ZAINSPIROWAŁO AUTORA
↓


↓







AUTOR
↓


Smycz Krzysztof Wójcik

Smycz Krzysztof Wójcik

"Uciekałem od życia, które jest nieprzewidywalne, nieokiełznane."

Ta powieść prawie idealnie nadawałaby się na lekturę szkolną.
Dlaczego?
Bo to dzieło z kategorii: Co autor miał na myśli...?
Czyli: czytaj między wierszami i szukaj o wiele więcej, niż oferuje sam tekst.
Nigdy nie byłam zwolenniczką tego rodzaju literatury.
Tu skusił mnie opis - myślałam, że będzie więcej mroku, fantasy i szaleństwa.
Otrzymałam tylko szaleństwo. Oraz sporą dawkę smutnego realizmu.
Podczas czytania przypominała mi się opowieść Tomasza Siwca Przybłęda, równie realistyczna, ale nieco mniej szalona.

Czy to powieść drogi?
Może trochę.

Bardziej chyba powieść, ukazująca ludzkie dramaty. Różne. Choroba umysłowa. Bezdomność. Bezcelowość życia. Nałogi. Uzależnienia.
Bohaterowie także są różni, ale łączy ich jedna cecha: tragedia. Osobista. Są nieco groteskowi i przerysowani, jak i cała powieść, ale może to autor właśnie miał na myśli.

Jak dla mnie, lektura ciężkawa, z przydużą dawką życiowej filozofii. Może i zmusi ona niektórych czytelników do refleksji. Mnie zmęczyła nieco i zdołowała. Wolę historie fantastyczne - nie takie "z życia wzięte".

MOJA OCENA: 5/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

NIEDOSTĘPNY

***
Młody mężczyzna podróżuje stopem. W czasie śnieżycy na drodze do Warszawy zatrzymuje lekko zdezelowanego golfa, którego prowadzi starszawy pan. Między mężczyznami wywiązuje się rozmowa. Okazuje się, że kierowca szuka swojej córki, którą – jak twierdzi – ktoś porwał. Jednocześnie uważa, że odkrył on pewien tajemny sposób na odmianę losu ludzkości, z którym koniecznie chce ją zapoznać. Stopniowo dołączają się do nich kolejni autsajderzy, którzy tak jak oni w pewien sposób nie przystają do społeczeństwa: dawny zawodnik MMA i przestępca oraz jego „przyjaciel” – bezdomny malarz, a zarazem kompletny szaleniec.

Smycz to powieść drogi, także w sensie metafizycznym. Każdy z bohaterów ma jakieś swoje tajemnice, które odsłaniane po kawałku ukazują ich w całkiem innym świetle niż wydaje się na początku. Opowieść głównego bohatera tej historii jest bliska satyrze na kryzys męskości.

AUTOR

Krzysztof Wójcik
ur. w 1983 r. w Puławach w woj. lubelskim. Z wykształcenia nauczyciel historii, ukończył studia na UMCS, prawie doktorant. Z zamiłowania pisarz, poeta i muzyk rockowy, włóczęga. Poza tym amator aktywnie ćwiczący MMA. Najbardziej na świecie kocha swoją żonę, dzieci i koty.





Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger