"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Północny Ocean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielki Północny Ocean. Pokaż wszystkie posty
Los - Katarzyna Szelenbaum

Los - Katarzyna Szelenbaum

I tak - zamierzam przeczytać 5 tom! :) Tym bardziej, że końcówka tego tomu zapowiada smakowite klimaty, takie jakie lubię:)

MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!
" - Poruczniku... - jęknął Rin, ciągnięty siłą przez Tarubo.

- Nazywam się Tari, śmieciu! - ryknął nań porucznik. - Pan wszystkich demonów! Władca ciemności! Wielki generał z najgłębszego kręgu piekieł! Zejdź mi z oczu, prochu marny! Wynoś się!
(...)
...On jest obłąkany...
Nie... - szepnął cicho Rin.
(...)
*** 
Czy ja istnieję? Czy jestem realny? Czy ja w ogóle JESTEM? Czym ja jestem? Czym jestem? Czym jestem? Wielki Północny Ocean to pięciotomowa powieść rozgrywająca się w fikcyjnym Królestwie Eskaflonu. Rin i porucznik posłusznie stawiają się przed obliczem następcy tronu. Oficer zachowuje się jak skazaniec i zdaje się przygotowywać ucznia na najgorsze. Inni przestrzegają Rina, żeby nie próbował zgłębiać przeszłości mistrza. Dzieją się rzeczy dziwne i straszne. A najbardziej niepojętą z nich jest to, że nieustraszony Dziki Kruk drży cały z lęku i trwogi. Powieść koncentruje się na doznaniach i przeżyciach głównego bohatera, jego relacjach z innymi ludźmi i – co najistotniejsze – jego kształtującym się sposobie odbierania świata. Mówi o niekompletności bytu ludzkiego, o jego mentalnym i duchowym kalectwie. Wielki Północny Ocean to debiutancka powieść Katarzyny Szelenbaum. Autorka zdobyła trzecie miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Świetlne Pióro”, trzecie miejsce w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim NEOpoeticoN, wyróżnienie w konkursie literackim „Totus Tuus” oraz wyróżnienie w piątej edycji konkursu „Otuleni Natchnieniem”. Jej teksty ukazały się w miesięczniku literackim „Neon” oraz w dwumiesięczniku fantastyczno-kryminalnym „Qfant”, w którym opublikowano także jeden rozdział powieści Wielki Północny Ocean. Mistrz poił mnie naparem wywołującym bitewny szał, choć rzygałem dalej niż widziałem. Dosypywał mi trucizny do jedzenia, żebym był silniejszy i dzielniejszy. Żebym wypocił z siebie strach i drwił z widziadeł nocnych, skoro poznam je wszystkie, wijąc się w gorączkach. Wmusił we mnie napój, który wprawił mnie w nienormalne rozbawienie, żebym czuł się dobrze i przyjemnie, gdy będzie mnie przyuczał do tortur. Żeby zawsze były dla mnie czymś wielce zabawnym. Nigdy nie pojmiesz, jak się z nim siłowałem, żeby przestał. Jak ciężko było mu dowieść, że mam dość siły, że zniosę wszystko, że nie potrzebuję jego zafajdanych mikstur i wbijania mi umazianych nimi igieł pod skórę. Że sam sobie poradzę ze wszystkim, co przyjdzie.

Cykl: Wielki Północny Ocean (tom 4)





ZGARNIJ EBOOKA Z

Bóg - Katarzyna Szelenbaum

Bóg - Katarzyna Szelenbaum

Historia jest. Długa. I to może mój błąd, że czytałam wszystko po kolei, dlatego chyba napiszę, że zmęczył mnie ten cykl. 
Z drugiej strony, skoro był taki męczący, to dlaczego doczytałam do końca?

MOJA OCENA: 6/10

PRZEACZYTAJ FRAGMENT!
„Kim jest Tesil?..." - spytał naraz siebie, czując męczący ciężar własnego kłamstwa.
Przyjrzał się znów leżącej bezwładnie kobiecie i uczuł w piersi rozkwitające pąki współczucia. Zrobiło mu się jej żal.
Ta obca, dziwna istota piła wraz z nim, bo myślała, że dopełnia ich obopólnej umowy. Gdyby jej powiedział, że nie zamierza w nią wejść w tę noc, nie doprowadziłaby siebie do tego stanu. A teraz widział ją przed sobą - bezbronną i brzydką, niezdolną do nakrycia twarzy maską.
Bała się go.
Błagała.
Poczuł wzbierający gniew. Jego strumień przemknął po całej długości kręgosłupa i począł napinać jego mięśnie, oczyszczać zwoje nerwów rwącym strumieniem gorąca.
Usiadł na powrót na ziemi, postanawiając, że nigdy więcej nie da się jej dotknąć. Gdy jednak o poranku jej ramiona tkliwie objęły go, nie odepchnął ich. Ale nie czuł też nic -ani żalu, ani gniewu, tylko kojącą nicość. Mgła powróciła jak niezmienne fale, które po odpływie wiernie powracają na tęskniący brzeg. Fale nakryły wszelkie niemądre zalążki myśli i niepotrzebnych poruszeń. Lecz nawet kiedy mgła objęła go w pełni, gdy czucie stępiało, a jego pierś zelżała, nie mógł się pozbyć wątpliwości, że w tej szczelnej i chłodnej strukturze na zawsze już pozostanie dręcząca go i mącąca spokój wyrwa.
We śnie zobaczył jasny i szeroki pas drogi śmiejący się pustką i świstem wiatru, a przy sobie drużynę sierżanta. Zdziwił się niezmiernie, gdy nagle z jego oczu pociekły łzy. Patrzył
na pustą drogę, czekając na potężny policzek i czując nieznany dotąd dotyk prawdziwego siodła.
„Kiedy to się skończy?" - pomyślał, budząc się.
Zacisnął pięści i odetchnął głęboko, aby tylko odegnać od siebie wszelką myśl. Aby tylko nie pogrążyć się w rozważaniu, dlaczego rozkazy porucznika są tak okrutne. Zdawało mu się, że na odległej ścianie dostrzegł cień umykającego pająka."


***

Gdyby śmierć przyszła teraz w tej chwili, gdyby objęła go swymi ramionami i poczęła wysysać oddech, nawet by nie wierzgnął – oddałby się jej z pokorą i cichą radością.

Wielki Północny Ocean to pięciotomowa powieść rozgrywająca się w fikcyjnym Królestwie Eskaflonu. Rin nie może pogodzić się z wolą Dzikiego Kruka, który zamierza go odprawić. Lęk w jego sercu pogłębia się na równi z chaosem trawiącym przesiąknięte krwią ludzką ziemie królestwa. Wrogowie armii rosną w siłę, giną żołnierze, szerzą się plotki o nadchodzącej rzezi, a nawet o rzekomym powrocie samego Dżasko. Jak wielu jego synów zdoła uśmiercić Kruk, nim ostatecznie zmiażdżą oni jego potężne skrzydła?
Powieść koncentruje się na doznaniach i przeżyciach głównego bohatera, jego relacjach z innymi ludźmi i – co najistotniejsze – jego kształtującym się sposobie odbierania świata. Mówi o niekompletności bytu ludzkiego, o jego mentalnym i duchowym kalectwie.

Wielki Północny Ocean to debiutancka powieść Katarzyny Szelenbaum. Autorka zdobyła trzecie miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Świetlne Pióro”, trzecie miejsce w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim NEOpoeticoN, wyróżnienie w konkursie literackim „Totus Tuus” oraz wyróżnienie w piątej edycji konkursu „Otuleni Natchnieniem”. Jej teksty ukazały się w miesięczniku literackim „Neon” oraz w dwumiesięczniku fantastyczno-kryminalnym „Qfant”, w którym opublikowano także jeden rozdział powieści Wielki Północny Ocean.

Żołnierze zamarli z przerażenia, gdy nagle z kłębowiska ciał wypłynęła jakaś poraniona naga masa. Dopiero po chwili dotarło do nich, że ta skulona, trzęsąca się jakby z zimna, posiniaczona kula to zwinięty człowiek. Elessa omal co nie usiadł, zdjęty grozą.
Czarne jak noc włosy zakrywały twarz dygocącego stworzenia, tak bardzo teraz niepodobnego do ludzkiej istoty. Dopiero kiedy z wielkim trudem podparło się ono na łokciach i spróbowało przyklęknąć, upewnili się, że ma ludzkie ciało. Rin zakrył oczy i upadł na kolana. Wolał umrzeć niż widzieć coś tak bluźnierczego i niepojętego!


Cykl: Wielki Północny Ocean (tom 3)




Kosmos - Katarzyna Szelenbaum

Kosmos - Katarzyna Szelenbaum

Generalnie: warto się zapoznać z tą serią :) Chociażby spróbować XD

MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

"Raen kulił się, drżąc na całym ciele. Jego oczy były czerwone od łez. - Jak się nazywasz? - spytał żołnierz. Chłopiec przejeżdżał zaciśniętymi dłońmi po skrytych pod burzą włosów skroniach, jakby nie wiedział, co ma zrobić z własnymi rękoma. - Umiesz cokolwiek powiedzieć? Raen bezradnie rozejrzał się dookoła, nie unosząc wzroku. Przytulił ramiona do piersi i wbił wzrok w podłogę. - Wyrzeczone się praw... - stwierdził żołnierz, zerkając na prostą umowę zawartą między właścicielem zajazdu a matką chłopca, nakreśloną pośpiesznie na strzępie po wielokroć odświeżanego pergaminu. - Ale właściwie... Nie widzę przeszkód, by zwrócić go matce... - Nieee! - krzyknął nagle Raen, wprawiając w zdumienie zgromadzonych mężczyzn. Strażnik wyciągnął w jego stronę rękę w uspokajającym geście, a wtedy Raen upadł na kolana, wpijając palce we włosy. - Nie chcę znowu! Mamo! To boli! Boli! Proszę, przestań! Mamusiu! Zakrył twarz dłońmi, wybuchając cichym, pełnym bezsilności i rozpaczy szlochem. - Więc... ta blizna z tyłu głowy... - mruknął jeden z żołnierzy. Rin spojrzał na porucznika, który nadal tym samym sennym wzrokiem wpatrywał się w resztkę napoju w swoim kielichu. - Boi się własnej matki... - opierający się o biurko żołnierz syknął z niesmakiem. - Pan się nie boi swojej? - spytał ze znużeniem porucznik. Gwardzista spłonił się, uśmiechając przy tym niepewnie. - Jak cholera! - roześmiał się po namyśle. - Ale... jednak... Porucznik podniósł się nagle i stanął przed chłopcem, przypatrując mu się w milczeniu. - Nie wrócisz do matki - powiedział w końcu zimnym, rzeczowym, jak zwykle, głosem. Raen znieruchomiał. Po dłuższym wahaniu jego pełne udręki oczy płochliwie się wzniosły, badając powoli otuloną w czerń, potężną sylwetkę mężczyzny, gotowe w każdej chwili znów skryć się przed światem i począć krwawić łzami z jeszcze większą siłą. - Co taki ktoś może potrafić? - zamyślił się porucznik. Raen boleśnie spuścił wzrok, nowe spazmy wstrząsnęły jego ramionami. - Nic nie potrafię... - jęknął cicho. - Jestem... taki głupi... Jestem... - Lubisz zwierzęta? Czerwone oczy znów się nieco uniosły, zerkając przez zasłonę gęstych, kruczych kędziorów. - Znam takie miejsce, gdzie pełno jest małych króliczków i śnieżnobiałych jagniątek... Lubią, jak się je pieści... Ponoć dobrze im to robi, rosną duże i piękne... Poruczniku - Kruk zwrócił się do oficera, który uraczył ich winem. - Jeżeli to możliwe, chciałbym sporządzić umowę z panem, jako przedstawicielem armii... Jest pan wszak gwardzistą, znaczy pan więcej ode mnie. - Nie rozumiem, dlaczego miałbym panu odmawiać... poruczniku - żołnierz uśmiechnął się. - Zaraz wszystko spiszemy. .. Rin zerknął na siedzącego w bezruchu Raena, którego zrozpaczony wzrok błądził gdzieś po ciele Kruka. Zobaczył go jeszcze tylko raz, gdy dzieciak pokornie wsiadał do powozu. Chłopiec nawet raz się nie obejrzał, do końca nie odrywając wzroku od ziemi. A potem... Potem był tylko stukot kopyt i jednostajne kołysanie w siodle. Ale również czerń. Lśniąca czerń płaszcza. Złowroga i dzika, jak ciężkie skrzydła. Lecz przecież tak bardzo znajoma... Rin ponaglił ogiera, niemal ocierając się nogą o nogę przełożonego. Szklisty chłód oczu szarobiałych jak popiół i mroczna pustka czarnych źrenic nagle się spotkały. I sami nie zauważyli, kiedy - zupełnie niespodzianie - wśród milczenia i siności wieczornego powietrza, poczęli się ścigać po leśnych ostępach. Dzban rozbił się z głuchym trzaskiem, znacząc podłogę głęboką czernią wołających się linii cieczy. Rin przyklęknął i powoli zaczął zbierać okruchy niemrawymi dłońmi. Naraz uniósł rękę i w skupieniu się jej przyjrzał. Dlaczego nagle tak zadrżała? Poruszał palcami i na przemian je zginał, kontemplował ich harmonię i niewyjaśnione, poprzedzające myśl posłuszeństwo. Kolejny odłamek dzbana ugryzł go niespodziewanie. Szkliste oczy wpatrywały się z chłodną pustką w rodzącą się nieśmiało strużkę karminu. Gdzieś pod grubą warstwą mgły odezwał się okrutny trzask bicza. Jeden chłopiec zabił swą starszą siostrę. Drugi po prostu coś ukradł. Obaj zostali ukarani tak samo. Porucznik stwierdził, że posłuży to za dobry przykład dla innych. Nawet Rin, który po wielokroć przekonywał się, że coś jednak tkwi w zimnej logice porucznika, wedle którego okrucieństwo żołnierzy wobec więźniów różniło się od zwykłego, pierwotnego okrucieństwa ludzi tym, czym kara różni się od zbrodni („Jesteśmy odpowiedzią" - rzekł kiedyś), nie mógł zrozumieć pewnych działań swego przełożonego. - Jeżeli zabijamy, to dlatego właśnie i jedynie z tego względu, że człowieka absolutnie nie wolno zabijać - mówił Kruk. - Jeżeli dręczymy, to dlatego właśnie i jedynie z tego względu, że człowieka absolutnie nie wolno dręczyć. W słowach swego pana Mikadejo odnajdywał wiele sensu. Ale bardzo mało widział go w jego działaniach. Czasami wymierzał on ledwie kilka uderzeń, czasami wcale się do nich nie przykładał. Ale innym razem, nawet jeśli jeńcem było dziecko, okazywał całą swą bezwzględność. Nie chodziło tylko o samo bicie, lecz o wyrafinowane tortury."
***


To coś było na dnie jego źrenic. Coś, czego nie zobaczysz wprost, ale poczujesz tuż pod skórą. Wielki Północny Ocean to pięciotomowa powieść rozgrywająca się w fikcyjnym Królestwie Eskaflonu. Rin – dawniej pogardzany syn kulawego grabarza, teraz szanowany uczeń przerażającego Wolnego Kruka – usiłuje odnaleźć swój własny skrawek kosmosu: między samotną ciemnością, w której żyje pan jego życia i śmierci, a wzburzonym morzem absurdalnej ludzkości. Korne posłuszeństwo przynosi jednak krótkotrwałe ukojenie, a okruchy przeszłości niesione na spienionych falach czasu powracają jedynie po to, by dręczyć. I nawet sam potężny Kruk zdaje się drżeć w obliczu tej prawdy.Powieść koncentruje się na doznaniach i przeżyciach głównego bohatera, jego relacjach z innymi ludźmi i – co najistotniejsze – jego kształtującym się sposobie odbierania świata. Mówi o niekompletności bytu ludzkiego, o jego mentalnym i duchowym kalectwie. Wielki Północny Ocean to debiutancka powieść Katarzyny Szelenbaum. Autorka zdobyła trzecie miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Literackim „Świetlne Pióro”, trzecie miejsce w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim NEOpoeticoN, wyróżnienie w konkursie literackim „Totus Tuus” oraz wyróżnienie w piątej edycji konkursu „Otuleni Natchnieniem”. Jej teksty ukazały się w miesięczniku literackim „Neon” oraz w dwumiesięczniku fantastyczno-kryminalnym „Qfant”, w którym opublikowano także jeden rozdział powieści Wielki Północny Ocean. Nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg. Armię jednoczy tylko to, że jej wrogiem jest świat. Ludzkość ma do wyboru: zeżreć sama siebie albo uporządkować się pod władzą armii tak, jak porządkuje się miasta, wytycza ulice i dzielnice, oddziela pola od nieużytków, ogrody od ściernisk. Czy nie zrozumiałeś nic z moich nauk? Świat to Dżasko i robaki. My jesteśmy uzdą, batem i kagańcem. Nie możemy wytracić całego świata. Ale możemy stępić mu pazury, wybić zęby i odwlec jego samozagładę, zakuć w kajdany, nałożyć obrożę i powstrzymać przed samookaleczeniem, powyrywać zaropiałe kończyny, poodcinać gnijącą tkankę... Czyż nie mówiłem ci o tym wszystkim?



Cykl: Wielki Północny Ocean (tom 2)





Morze - Katarzyna Szelenbaum

Morze - Katarzyna Szelenbaum

Historia jest. Długa. I to może mój błąd, że czytałam wszystko po kolei, dlatego chyba napiszę, że zmęczył mnie ten cykl. 
Z drugiej strony, skoro był taki męczący, to dlaczego doczytałam do końca?
Narracja trochę się snuje i marudzi, ale klimat da się wyczuć między słowami:)

Generalnie: warto się zapoznać z tą serią :) Chociażby spróbować XD

MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

"Nie miał już sił, by uciekać. Upadł na ziemię, dysząc ciężko. Kamień uderzył go w nogę. Pisnął z bólu. Posłyszał głośny, szyderczy śmiech. Z ledwością uniósł wzrok. Oprawcy już nad nim stali. Jeden z nich pochylił się, schwycił go za włosy i, pociągnąwszy energicznie, postawił na równe nogi. Skulił się, osłaniając się ramionami w błagalnym geście, co jeszcze bardziej rozochociło napastników. Popychali go. Któryś uderzył go po głowie. Dobrze wiedział, że to wszystko stanowi tylko rozgrzewkę przed prawdziwym biciem. Łzy wezbrały mu pod powiekami. Jęknął z rozpaczy. Ciężka dłoń znów uniosła się nad nim. Zamknął oczy, dygocząc na całym ciele. Cios jednak nie nastąpił. Zamiast niego rozległ się głośny, okrutny trzask, potem krzyk. Przewrócił się na ziemię, zakrywając twarz z przerażenia. - Zróbcie to jeszcze raz! - usłyszał. - Tylko jeden raz! A zakatuję was na śmierć! Nastała przedziwna głuchość. Chłopiec lękliwie uniósł wzrok. Oddech sam wstrzymał się w nim z przestrachu. Olbrzymi ogier potrząsnął grzywą, prychając z niezadowoleniem. Odziany w czerń jeździec zwijał na dłoni lśniący bicz, patrząc w stronę uciekających wyrostków. Kiedy znikli już na dobre, zsunął się z wierzchowca i zbliżył w kierunku ofiary. Chłopiec cofnął się odruchowo, zasłaniając się rękami. Łzy spłynęły mu po policzkach. - Nie bój się - posłyszał. Malec znieruchomiał, gdy dłoń nieznajomego spoczęła na jego głowie. Ku jego najszczerszemu zdumieniu ta potężna dłoń, od dotyku której nastroszyły się najmniejsze z włosków na jego ciele, nie uczyniła mu krzywdy, a tylko pogłaskała z czułością. - Zraniłeś się - przemówił ciężki, lecz silący się na łagodność głos. Nieznajomy zdjął z siodła bukłak i rozebrał się do pasa. Chłopczyk nie mógł się poruszyć. Posłusznie wypił odrobinę wody, reszta posłużyła do rozcieńczenia wódki. Jeździec okrył się czarną kurtką i przystąpił do rozrywania swej białej koszuli, przemieniając ją w bandaże. Dziecko patrzyło spode łba. Jego uwagę przyciągnęły niewyraźne blizny znaczące tors mężczyzny. W pewnej chwili chłopiec zapiszczał z bólu, a oczy zapiekły od ciężkości łez. Karcący oddech jeźdźca smagnął go po twarzy. - Ojciec cię nie uczył, że mężczyźni nie płaczą? - głos obcego nabrał mocy. Malec znieruchomiał, uderzony oschłością tego tonu. Nie płakał już, lecz z rezygnacją czekał na dalszy rozwój wypadków. Zamknął oczy, gdy silna i potężna dłoń raz jeszcze zawisła nad jego głową. Zdziwił się niezmiernie, gdy ciepłe palce poczęły przeczesywać rozwichrzone włosy z nieznaną mu dotąd łagodnością. - Otrzyj łzy - posłyszał, a jego oczom ukazała się szeroka, śnieżnobiała chusteczka, w rogu której wyhaftowano przeciągające się wdzięcznie czarne kwiaty. Z niedowierzaniem ujął ją w dłonie. - I żeby to były jedyne łzy, jakie nią otrzesz - rzekł obcy. - Jeśli chcesz być mężczyzną, chustka musi być sucha, rozumiesz? Inaczej takie psy zagryzą cię bez opamiętania. Lęk w źrenicach chłopca przemienił się w oszołomienie. Dopiero teraz zrozumiał, że właśnie został uratowany. - Jak się nazywasz? - spytał mężczyzna. - Rin... - wykrztusił malec. - Rin. To porządne, męskie imię. Bądź go godzien. Dziecko wpatrywało się w przybysza szeroko otwartymi oczyma. Jeździec niespiesznie poprawiał swój strój. Rin śledził każdy najmniejszy cień, prześlizgujący się po chłodnym, nieco drapieżnym obliczu pełnym mocy. Patrzył na nikły blask zsuwający się po kruczoczarnych włosach i na rzeźbę pobliźnionego torsu, znikającego pod grubym okryciem mroku. Obcy wydawał się kolosem, otulonym samą czernią nocy. Zdawało się, że od parsknięć jego masywnego wierzchowca drży cała ziemia. - Chodź, Rin. - Mężczyzna wyciągnął rękę. - Zabiorę cię do domu. Nim chłopiec się zorientował, był już w ramionach jeźdźca. Wielki koń prychnął znowuż głośno i ruszył stępa. Malec nie poruszał się przez dłuższy czas, nie dając wiary temu, co się dzieje. Zadzierał co chwilę głowę i z uwagą przyglądał się zjawieńcowi. Wstrzymywał oddech, gdy oczy obcego zdawały się zwracać w jego stronę. Wciąż pytał samego siebie, czy to jawa. Czy ten potężny, wielki Wybawca jest tu naprawdę? - Na co się gapisz? - fuknął w końcu jeździec. Rin z zażenowaniem spuścił wzrok. Policzki zapłonęły mu wstydliwym rumieńcem. Chłodny powiew wiatru uderzył go w twarz. Skulił się nieznacznie, gdy nagle został zanurzony w ciemność miękkiego płaszcza. - Okryj się - nakazał głos. Ramiona dziecka zadrżały. Chłopczyk odwrócił się energicznie i przytulił do zdumionego obrońcy. Ściągnięty wodzami koń posłusznie stanął. Rin pociągnął nosem, walcząc ze wzbierającymi łzami. Ciało mężczyzny było twarde, lecz ciepłe. Nieznajomy wahał się przez moment, lecz ostatecznie jego dłoń przysiadła na skrytej pod płaszczem głowince i pieściła ją chwilę łagodnym głaskaniem. Rin westchnął głośno, wyrażając ogrom swej wdzięczności i radości. Zamknął oczy i przycisnął się mocniej do emanującego nieznaną potęgą ciała. Nikt nigdy nie wstawił się za nim. Nikt nigdy nie okazał mu tyle życzliwości, co ten tajemniczy, odziany w barwy nocy obcy o twardych, mocnych ramionach. - Jestem... Jestem nieczysty... Nieczysty... - wykrztusił z trudem chłopczyk, czując, że jest to winien mężczyźnie. Niechaj te twarde, silne ramiona, niechaj ta szeroka, potężna pierś znają prawdę. Było to pierwsze w jego życiu tak nagłe i obezwładniające poruszenie sumienia. Wystraszyło go ono niemal tak, jak sam jeździec. Nie rozumiał. Nie rozumiał niczego, co się stało tuż po tym, jak tylko posłyszał ten rozrywający niebo trzask bicza. Ten dźwięk miał mu się śnić jeszcze długo po nocach. Spodziewał się, że potężna dłoń odepchnie go ze wzgardą i zrzuci z konia. Ale tak się nie stało. Nic już nie działo się tak, jak powinno. Czarny jeździec postępował wbrew wszelkim regułom kosmosu. Był ponad kosmosem i spoza niego. - A kto z nas nie jest? - spytał mężczyzna tonem kogoś, kto wcale nie szuka odpowiedzi."


***
Wielki Północny Ocean to pięciotomowa powieść rozgrywająca się w fikcyjnym Królestwie Eskaflonu. Rin, syn grabarza, którego – z racji pochodzenia i zajęcia – ludzie zaliczają do nieczystych, trafia pod skrzydła Wolnego Kruka – okrutnego żołnierza, mistrza fechtunku i tortur. Rin, uznając w nim pana swego życia i śmierci, wkracza w świat, w którym tylko bezwzględne posłuszeństwo przynosi bladą obietnicę odnalezienia własnego miejsca w gorzkim morzu ludzkości. 
Powieść koncentruje się na doznaniach i przeżyciach głównego bohatera, jego relacjach z innymi ludźmi i – co najistotniejsze – jego kształtującym się sposobie odbierania świata. Mówi o niekompletności bytu ludzkiego, o jego mentalnym i duchowym kalectwie.
Wielki Północny Ocean to debiutancka powieść Katarzyny Szelenbaum. Autorka zdobyła trzecie miejsce w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim NEOpoeticoN, wyróżnienie w konkursie literackim „Totus Tuus” oraz wyróżnienie w piątej edycji konkursu „Otuleni Natchnieniem”. Jej teksty ukazały się w miesięczniku literackim „Neon” oraz w dwumiesięczniku fantastyczno-kryminalnym „Qfant”, w którym opublikowano także jeden rozdział powieści Wielki Północny Ocean.
Gdyby tylko mógł się poruszyć...Gdyby tylko mógł wrzasnąć...
Tylko ten jeden jedyny raz w życiu...
Nigdy z nikim długo nie rozmawiał, nigdzie na dłużej nie przystawał – jakby gnany wiatrem. Prawie zawsze jadał w odosobnieniu, a jeśli już schodził do sali jadalnej, siadał zawsze na uboczu, jak gdyby celowo odrywając się od reszty. Przestrzeń wokół niego zawsze była pusta i przejmująco zimna. Rin wyczytał w Wielkiej księdze ptaków Eskaflonu, że kruki nienawidzą nie tylko innych ptaków, ale i wszelkich zwierząt w ogóle. Żadnego się nie boją i nie wahają się atakować nawet tych większych od siebie, jeśli tylko coś je rozeźli. Nigdy i pod żadnym pozorem nie łączą się w stada, a życie w grupie jest im zupełnie obce. Ktokolwiek jako pierwszy nazwał porucznika Krukiem, wiedział, co mówił.



Cykl: Wielki Północny Ocean (tom 1)




Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger