"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzorcyści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzorcyści. Pokaż wszystkie posty
Opętany: Prawdziwa historia pewnego egzorcyzmu Thomas B. Allen

Opętany: Prawdziwa historia pewnego egzorcyzmu Thomas B. Allen

"Wokół drewnianego parterowego domu z poddaszem, który Mannheimowie mieli w Mount Rainier, satelickim mieście Waszyngtonu, zaczęły skupiać się potężne siły. Można by je nazwać psychicznymi, chociaż jest to zbyt łagodne określenie na przytłaczającą grozę tego, co miało się wydarzyć. Inni nazwą je może siłami diabelskimi, nadnaturalnymi lub paranormalnymi. Bez względu na ich pochodzenie umysłem Robbiego, a zapewne i duszą, miało zawładnąć coś charakteryzującego się olbrzymią mocą."

Chyba jedna z najbardziiej szczegółowych relacji z opętania, praktycznie przedstawiony cały egzorcyzm, łącznie z tekstami, przetłumaczonymi z łaciny. 

Fabularyzowana bardzo szczegółowa relacja, przez co świetnie się to czytało. Nie było za dużo emocji, tylko suche fakty, co pogłębiało realizm tej historii trzynastoletniego chłopca, występującego tu pod pseudonimem Robbie Manheim, który poprzez tabliczkę quija przywołał do swojego domu i duszy coś złego i przeszedł rytuał serii egzorcyzmów w 1949 roku.

"Bez względu na to, co (...) wcześniej wiedział o parapsychhologii, bez względu na to, które ze stosunkowo nieszkodliwych opowieści o poltergeistach słyszał, po tej strasznej lutowej nocy uwierzył, że był świadkiem obecności jakiejś kolosalnej mocy. Nie miało znaczenia, czy była to halucynacja, gwałtowny przejaw sił nadnaturalnych, dowód na zjawisko parapsychologiczne czy erupcja z jakiejś szczeliny psychicznej w głębi osobowości Robbiego. Chłopiec niewyobrażalnie cierpiał. Niemy i obojętny Robbie wydawał się pogrążać coraz bardziej w czymś, czego (...) nie potrafił zgłębić."

Autor odnalazł jedynego ocalałego egzorcystę z całej grupy, ojca Waltera Hallorana i na podstawie jego wspomnień, kopii dziennika prowadzonego przez lidera grupy egzorcystów, księdza Williama S. Bowderna oraz dziennikam księdza Raymonda J. Bishopa, spisał tą historię.

Główna historia jest wzbogacana przerażającymi przykładami innych opętań.

"Uważam za prawie niemożliwe wyjaśnienie tego, co dzieje się ze mną w owym czasie, w jaki sposób ten obcy duch jednoczy się z moim, nie pozbawiając mnie świadomości ani wewnętrznej wolności, a jednak tworząc drugie "ja", jakbym miał dwie dusze... Czuję się tak, jakby przeszyła mnie rozpacz tej obcej duszy, która wydaje się moja... Czuję nawet, że krzyki, które się ze mnie dobywają, pochodzą z obu dusz jednocześnie; i trudno mi określić, czy są one wytworem radości, czy szaleństwa." - relacja księdza, który podczas egzorcyzmu zaproponował demonowi przejście z ofiary na niego - demony dręczyły go przez 25 lat.

Na jej podstawie powstała słynna powieść Egzorcysta wraz z licznymi jej ekranizacjami oraz film z Timothy Daltonem

Polecam, świetna i porażająca lektura! Do zdobycia na Allegro za grosze.

"Gdyby diabeł mógł robić wszystko, co chce (...) to nie pozostałaby ani jedna żywa ludzka istota na ziemi."

MOJA OCENA: 9/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

BRAK

***

Niemal każdy oglądał głośny film Willama Freidkina „Egzorcysta” na podstawie książki Willama Blatty’ego - jednej z kilku najlepiej sprzedających się książek w historii USA. Mało kto jednak zna historię powstania tych dzieł.
W swojej głośnej książce William Blatty sfabularyzował (nieco zmieniając szczegóły) historię, o której przeczytał w 1949 roku w „Washington Post”, jeszcze jako student uniwersytetu w Georgetown. Gazeta opisywała przypadek pewnego chłopca, który znalazł się we władzy Szatana i którego uratowano za pomocą egzorcyzmów.
Ta ponura historia, rodem ze średniowiecza, acz rozgrywająca się współcześnie w jak najbardziej cywilizowanym kraju, intrygowała wielu badaczy. Potrzeba było jednak czterdziestu lat, by dowody ujrzały światło dzienne.
Thomas B. Allen, autor głośnych książek z dziedziny literatury faktu, wszedł w posiadanie dziennika, przez czterdzieści lat ukrywanego przez jezuitę. Dowody jakie w nim znalazł, skłoniły go, by odszukać wszystkich żyjących świadków tamtej historii - egzorcyzmu odprawianego przez kilka miesięcy najpierw w Maryland, a potem w St. Louis. Egzorcyzmu, którego powodzenie wymagało współpracy luterańskiego pastora, katolickiego księdza i całego sztabu jezuitów. Książka jest wstrząsającym opisem tej historii - jednego z najdziwniejszych zdarzeń naszego wieku.


EKRANIZACJA


TRAILER


EKRANIZACJA

TRAILER









AUTOR


Zakładnicy złego/Czarny sakrament. Prawdziwe historie irlandzkich opętań i egzorcyzmów Christina McKenna, David M. Kiely

Zakładnicy złego/Czarny sakrament. Prawdziwe historie irlandzkich opętań i egzorcyzmów Christina McKenna, David M. Kiely

"... zastanawiałam się nad naturą tego widmowego wszechświata i nad tym, jak to się dzieje, że egzorcysta może mieć taką moc w tym wszechświecie. Jakiego rodzaju istoty żyją w nim, na tym innym świecie? Dlaczego one czasami przenikają do naszego świata i niepokoją nas? Co dokładnie robi egzorcysta? Dlaczego niektórzy ludzie stają się celem dla istot z tamtego świata, a inni nie? Czy to wszystko jest częścią Bożego planu? Czy przyciągamy do siebie takie istoty przez naszą dobroć czy nikczemność, przez naszą ignorancję, czy przez nierozwiązane sprawy naszych przodków?"

Książka ta została wydana wcześniej, pod tytułem Czarny sakrament. Prawdziwe historie opętań i egzorcyzmów, co (moim zdaniem) powinno być zaznaczone w opisie lub w przedmowie wydawcy...
Zagraniczne wydania też posiadają dwie wersje, ale niczym one się nie różnią, przynajmniej w polskim wydaniu.

Napisana bardzo przystępną narracją, to właściwie fabularyzowane historie. Zdjęcia są nieliczne, ale i tak dodają swoje pięć groszy do autentyzmu tych opowieści. Wszystko jest przedstawione bardzo spokojnie, więc właściwie nie ma tu takich emocji /strachu/, jak przy lekturze innych powieści tej kategorii. Raczej skłania do refleksji.Trochę rysu historycznego, trochę rozważań.

Moc pokusy, ludzkiej ciekawości i głupoty.
Moc ignorancji, niewiary "postępu".

Moc wiary i modlitwy. Ale i ona nie zawsze pomaga.

Dziesięć historii rodzin/osób, które miały to nieszczęście zetknąć się ze złem.
Dwie postaci egzorcystów, którzy całe życie ze złem walczyli. 

Kanonik Wielebny William H. Lendrum
Zakonnik Ojciec Ignacy McCarthy

Historie:

1. Heather: Przypadek ducha przodków
2. Gospodyni domowa i demon Dubois
3. Chłopiec, który obcuje z demonami
4. Niespokojny duch dziewczynki o imieniu Sarah
5. Mała Lucy i rodzina zjaw
6. Otchłań piekielna pod paleniskiem
7. Pan Gant i sąsiad z piekła 
8. Heski żołnierz, który powrócił, aby dręczyć
9. Kobieta, która opuszczała swoje ciało na życzenie
10. Potworność na półwyspie Dingle

Dodatki:

Egzorcyzm i historia
Modlitwa do Michała Archanioła - wersja oryginalna i skrócona
Pancerz św. Patryka lub Lorica św. Patryka
Modlitwy egzorcyzmu

Bibliografia też jest ciekawa - pozwala wyśledzić kolejne propozycje z tej kategorii.

A na koniec skrócona wersja modlitwy do św. Michała Archanioła.

"Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu Niebieskich Zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen."

MOJA OCENA: 7/10 

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

Dla osób wierzących, to lektura ku przestrodze. Dla wątpiących - wciągająca narracja z budowaniem napięcia godnym prozy Stephena Kinga.


10 porywających opowieści, omijających pokusę taniej sensacji, starannie odtworzających zaistniałe fakty i tradycyjne procedury egzorcyzmów. Książka nie pozostawia czytelnika z poczuciem bezsilności, udowadnia, że jeśli zdecydujemy się walczyć ze złem, możemy uzyskać wsparcie i wyjść z walki zwycięsko.

Autorzy książki, Kiely i McKenna, przeprowadzili niezliczoną liczbę wywiadów z ofiarami opętań, ich rodzinami, świadkami i księżmi, którzy asystowali przy dokonywaniu obrzędów egzorcyzmu. Znacząca część z opisanych tu przypadków opętań jest bardzo świeżych, a niektóre z nich wciąż jeszcze trwają. Stanowią one najbardziej zdumiewające przeżycia, jakich można w ogóle doświadczyć.

„Weź do ręki ten opowiadający o prawdziwych wydarzeniach thriller, a możesz być pewien, że już nigdy więcej nie spojrzysz na karty tarota (…) Przykuwająca uwagę i całkowicie pochłaniająca książka, od której nie sposób się oderwać. Ostrzegamy: nie czytaj tej książki nocą, kiedy jesteś sam w domu.” – „Publishers Weekly”*









AUTOR




Tajemnice egzorcysty Gabriele Amorth

Tajemnice egzorcysty Gabriele Amorth

"Wtedy zawierzyłem się Matce Bożej: "Strzeż mnie pod Twoim płaszczem, tam będę bezpieczny!" I wielokrotnie później zły duch mi mówił: "Tobie nic nie możemy zrobić, bo jesteś za bardzo chroniony!"

Bardzo ciekawy wywiad, początkowo troszkę nudnawy, ale potem rozkręca się do bardzo ciekawych opowieści. Pełno tu przykładów nie tylko obecności zła, ale także wiary, szczególnie w Matkę Boską.

Polecam - nie jest to tak teologicznie ciężka lektura, jak Wyznania egzorcysty. Ciepła, chwilami pełna nadziei rozmowa.

MOJA OCENA: 7/10



PRZECZYTAJ FRAGMENT!








***

,,Najbardziej znany egzorcysta świata w rozmowie z Elisabettą Fezzi zdradza tajemnice swojego życia, powołania i walki z Szatanem.

Egzorcysta nie jest magiem ani szaleńcem, ale człowiekiem, chrześcijaninem, kapłanem oraz sługą Boga i Jego Kościoła.

Nieznane fakty z życia ks. Amortha odsłaniają bliskie mu osoby: jedyny syn duchowy i spadkobierca - o. Stanislao, asystentka Rosa, lekarz - dr Fausto, współbracia - ks. Stefano i ks. Marcello oraz młoda Alessia."

Książka dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich to wywiad z ks. Amorthem, druga – świadectwa osób z nim związanych: syna duchowego i spadkobiercy o. Stanislao, asystentki Rosy, lekarza dr Fausto, współbraci ks. Stefano i ks. Marcello oraz młodej Alessi. Na końcu zamieszczono tekst homilii wygłoszonej na pogrzebie ks. Gabriele przez sekretarza generalnego Towarzystwa Świętego Pawła ks. Stefano Stimamiglio.

Zaskakująco brzmią słowa ks. Amortha, który na pytanie o popularne naturalne sposoby leczenia, takie jak homeopatia, akupunktura, jednoznacznie potępiane przez niektórych duszpasterzy, odpowiada: Trudno powiedzieć, co jest dobre, a co nie, co można brać, a czego nie… Nie ma jednak wątpliwości, kiedy stwierdza: Wszystko dokonuje się dzięki miłosierdziu Boga. Mam wielką ufność, że Bóg kocha nas niezmiernie i że główną cechą Jego miłości jest bycie miłosiernym. Święta Tereska uczy, że jest to miłość miłosierna. W im większej nędzy leży człowiek, tym bardziej On się pochyla, aby go podnieść.

Gabriele Amorth opowiada o egzorcyzmach (wywiad)


AUTOR


Cykl Felix Castor Mike Carey

Cykl Felix Castor Mike Carey

Jest to jeden z najlepszych cykli w tym gatunku. 
Z rewelacyjną narracją. Dużą dawką grozy, lekko złagodzonej tylko delikatnym rysem fantasy. Świetny klimat. Charyzmatyczny bohater. 

Szkoda tylko, że to koniec serii.

1. Mój własny diabeł.
2. Błędny krąg
3. Przebierańcy
4. Krew nie woda
5. Nazwanie Bestii

POLECAM!

MOJA OCENA: 10/10

POSŁUCHAJ FRAGMENTU!


***

Felix Castor to prywatny egzorcysta; jego podwórkiem jest Londyn. Praca pogromcy duchów ma swoje zalety – płacą dobrze, człowiek nigdy się nie nudzi – ale istnieje też ryzyko: wcześniej czy później jakiś duch okazuje się silniejszy. 

Próbując wycofać się z zawodu, Castor przyjmuje pozornie łatwe zlecenie pozbycia się ducha nawiedzającego jedno z londyńskich archiwów – w końcu musi z czegoś żyć. Lecz teoretycznie proste egzorcyzmy wkrótce zmieniają się w rozgrywki pod tytułem „Kto Pierwszy Załatwi Castora”, w których o główną nagrodę walczą duchy i demony. 

Nic nie szkodzi: Castor umie sobie radzić z umarłymi. To żywi go wkurzają…


Cykl: Felix Castor 








AUDIO






AUTOR


Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren Gerald Brittle

Demonolodzy. Ed i Lorraine Warren Gerald Brittle

No i przyszła pora na ocenę Demonologów... Napiszę tak: książkę tą zaliczyłabym do tego samego zbioru "wywoławczego trzeciego, innego wymiaru", co tabliczka quija itp. itd... Strasznie działa na podświadomość, szczególnie, jeśli się myśli o niej wieczorem...
Jest to rzeczowa i prawie dokumentalna geneza zjawiska opętania przez siły nieczyste (nie zwykłe "ludzkie" duchy) - demony. Czyta się ciężkawo, bo jest to relacja i najgorzej jest właśnie wtedy, kiedy w trakcie przypominam sobie, że jest to TYLKO I WYŁĄCZNIE RELACJA, oparta na faktach...
Nie wiem, dla odważnych polecam - kto ma jednak dość aktywną wyobraźnię, niech się zastanowi... 3 razy. 
Opinie o tej książce są różniaste - od najgorszych do... najlepszych:) Jak dla mnie jedna z najbardziej traumatycznych opowieści - dużo bardziej przerażająca /może przez wzgląd na przekaz?/ niż Zakładnicy Diabła.

No i kto jeszcze nie oglądał ekranizacji?!

Polecam!

MOJA OCENA: 10/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!
Czytam (i oglądam) mnóstwo strasznych historii, ale do cholery! Demonolodzy, prawdziwa opowieść o życiu Eda i Lorraine Warrenów, to najstraszniejsza książka, jaką kiedykolwiek czytałem.
JAMES WAN, reżyser filmów z serii Obecność
Moje przygotowanie do tych filmów opierało się przede wszystkim na książce z dziedziny literatury faktu, Demonologach. Jest inna niż jakakolwiek książka, jaką dotąd czytałam. To książka o teologii mistycznej. Dzięki niej można dowiedzieć się, jak i dlaczego dochodzi do zjawisk nadprzyrodzonych. Przeraziła mnie do szpiku kości. Do głębi. Przedmowa podkreśla, że lektura książki nie wiąże się z niebezpieczeństwem, że „wiedza to siła”. Być może. Ale ja byłam przerażona, gdy tylko ją otwierałam. Nigdy nie czytałam jej we własnym domu. Co ciekawe, mogłam czytać ją tylko, lecąc samolotem. W samolocie czułam się w jakiś sposób bezpieczniejsza.
Vera Farmiga, odtwórczyni roli Lorraine Warren w filmach Obecność

OD REDAKCJI

Eed (1926-2006) I Lorraine Warren (UR. 1927), małżeństwo działające przede wszystkim w latach siedemdziesiątych XX w., zajmowało się badaniem rozmaitego rodzaju zjawisk nadprzyrodzonych. Początkowo zainteresowani pojawieniami się duchów i malujący obrazy „nawiedzonych domów”, zaczynają stopniowo odkrywać, że często za pozorami nawiedzenia przez zjawy kryją się prawdziwe przypadki dręczenia o charakterze demonicznym i ludzie realnie potrzebujący pomocy i duchowego wsparcia.

Małżeństwo zaczyna zatem pogłębiać swoją wiedzę na temat takich przypadków, współpracować z Kościołem katolickim i księżmi egzorcystami. Uważając, że za większością dręczeń stoją siły demoniczne, określają siebie mianem „demonologów”. Stają się odtąd osobami „pierwszego kontaktu”, które w razie wystąpienia niewyjaśnionych zjawisk mogących mieć charakter demoniczny, pojawiają się jako pierwsze, często działając na nieformalną prośbę osób duchownych i przedstawicieli Kościoła katolickiego, zbierając informacje i przygotowując grunt pod pracę kapłana egzorcysty. Oboje są wierzącymi katolikami, z wiary i modlitwy czerpiącymi siły do duchowych zmagań. Na podstawie ich doświadczeń powstały dwa niezwykle popularne filmy z serii Obecność.

Aby lepiej zrozumieć charakter ich misji, warto powiedzieć kilka słów o czasach, w których przyszło im działać. Warrenowie byli niewątpliwie dziećmi swojej epoki, zainteresowanymi początkowo, tak jak wiele osób w tych latach, duchami, zdolnościami paranormalnymi i wszystkim, co wykraczało poza granice zwykłego światopoglądu naukowego. Zaczynali zatem jako typowi „tropiciele duchów”, którzy dopiero dzięki własnym doświadczeniom dostrzegli, że za tym, co z pozoru było objawieniem się zabłąkanych dusz ludzkich, kryły się w istocie przejawy dręczenia o charakterze demonicznym.

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w., w których działali, wystąpiły dwie przeciwstawne tendecje. Z jednej strony doszło do upowszechnienia się rozmaitych przedmiotów i tekstów związanych z magią i okultyzmem, w tym tych najcięższego kalibru, zawierających opisy rytuałów satanistycznych czy przywołujących demony. Można było je nabyć, jak piszą Warrenowie, niemal w każdej drogerii. Wspomniają przypadek, w którym matka ofiaruje tego rodzaju książkę jako prezent bożonarodzeniowy dla córki. Stały się po prostu częścią pop-kultury. W wyniku tego, jak zauważają Warrenowie, otwarto szeroko drzwi do różnego rodzaju problemów i nawiedzeń demonicznych, w tym dla najgorszych przypadków, z opętaniem włącznie. Były to też czasy szybko postępującej laicyzacji. Warrenowie zauważali: „Dopóki mówiliśmy o nawiedzonych domach i zjawach, dopóty ludzie chętnie słuchali. Ale gdy wypadało wspomnieć o demonicznych duchach, o demonologii, o Szatanie, albo kiedy, co gorsza, mowa była o Chrystusie, księżach, religii, wyczuwaliśmy wrogość, jakby ktoś odmienił naszych słuchaczy. Niechęć ta dawała nam się we znaki tak bardzo, że z trudem kontynuowaliśmy wykłady”. Z drugiej strony, w czasach po soborze watykańskim II, Kościół katolicki wydawał się na nowo szukać właściwej postawy wobec swego zadania walki z osobowym złem. Jakby wstydząc się przeszłych pomyłek, gdy być może w zbyt wielu zjawiskach widział działanie szatana, tym razem zdaje się zbyt ostrożny i bardzo niechętnie udziela pozwoleń na egzorcyzmy; oczekuje wyraźnych dowodów i dokumentacji zjawisk nadprzyrodzonych. Lęka się obniżenia swego autorytetu poprzez angażowanie się w wątpliwe sprawy. Dlatego przedstawiciele Kościoła wolą w takich sytuacjach odwoływać się do Warrenów i im podobnych specjalistów, by wstępnie zbadali problem, a może nawet zaradzili złu. Chociaż Warrenowie nie pozwalają sobie na wyraźną krytykę takiej postawy, w niektórych akapitach niniejszej książki widać pewne zniecierpliwienie. Działając na pierwszej linii frontu, mieli wyraźną świadomość, jak bardzo ludziom potrzebna jest pomoc i właściwa informacja w tym zakresie.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, teolog czy egzorcysta mógłby wytknąć Warrenom pewne błędy czy wskazać na pewne wątpliwości, szczególnie w postępowaniu wobec bytów, które uważają za duchy zmarłych ludzi. Warrenowie starają się im pomóc, nawiązując z nimi kontakt, by skłonić je do odejścia w zaświaty. Czasem być może niepotrzebnie starają się również znaleźć wytłumaczenie zjawisk nadnaturalnych w quasi-naukowych rozważaniach czy szukają oparcia w wizjach czy osobistych charyzmatach rozpoznawania duchów, chociaż do parapsychologii podchodzą z dużym dystansem. Warto jednak pamiętać, że Warrenowie byli prekursorami, którzy przede wszystkim starali się nieść pomoc potrzebującym ludziom. Bazowali zatem przede wszystkim na własnych doświadczeniach i uczyli się na własnych błędach - które łatwo im wyrzucać z dzisiejszej perspektywy. Najważniejszym przesłaniem ich działalności pozostaje ostrzeżenie przed igraniem z okultyzmem, i przekonanie, że złu w każdej postaci można i należy się przeciwstawić.

OD AUTORA

W tych kilku zaledwie akapitach nie sposób przygotować czytelnika na to, co znajdzie na stronach niniejszej książki. Jej zawartość wykracza bowiem poza historie o duchach czy opowieści o kapryśnych wyczynach tak zwanych poltergeistów1, wchodząc głębiej, w kolejny wymiar - wymiar strachu i zła, które istnieje naprawdę i którego działanie przerasta nasze wyobrażenia.

Można jednak rzec, że informacje zawarte w tej książce są prawdziwe. Opisano w niej autentyczne zdarzenia, wypadki, które rzeczywiście przytrafiły się rzeczywistym ludziom, a wszystko, z małymi wyjątkami, działo się w połowie lub pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku. Dołożono wszelkich starań, by włączyć do tej publikacji jedynie te sprawy z akt Warrenów, w których świadkami byli wyświęceni duchowni i egzorcyści, albo w pewnych mniej znaczących przypadkach, takie, w których zleceniodawcy byli osobami wiarygodnymi i budzącymi zaufanie, a ich zeznania zostały wyraźnie nagrane na taśmach. Należy także podkreślić, że w sposobie przedstawienia nadnaturalnych zjawisk w tej książce nie ma żadnej przesady - wręcz przeciwnie, nie wystarczyłoby tu miejsca, by uwzględnić wszystkie oszałamiające szczegóły, które składają się na każdą z przedstawionych spraw.

Najważniejszą jednak kwestią nie są tu studia przypadku, niewiarygodne zjawiska ani nawet zapisy wypowiedzi duchów - w przeciwnym razie można byłoby przedstawić inne zdarzenia, opisać inne, bardziej przerażające zjawiska. Nasze dusze drżą raczej z powodu ważkości wszystkiego, co mają do powiedzenia Ed i Lorraine Warrenowie. Trudno znaleźć kogokolwiek innego, kto byłby bardziej wiarygodny niż oni w wypowiedziach na temat duchów i zjawisk nadprzyrodzonych. Warrenowie poświęcili całe swoje życie poznawaniu i tropieniu duchowych mocy oraz nauczaniu o nich, robiąc to w dodatku bezinteresownie. Ich praca została poświadczona i udokumentowana przez księży, rabinów, media spirytystyczne, policję oraz uznanych ekspertów w dziedzinie badań zjawisk paranormalnych.

Ed i Lorraine Warrenowie mówią w tej książce szczerze i otwarcie, wyjawiają niewiarygodną tajemnicę tego, co zakłóca spokój w nawiedzonych domach. Ustalają, do jakiej kategorii należy duch, który bierze we władanie danego człowieka, i nazywają tę istotę po imieniu. Mistyczne zasady ujawnione w objaśnieniach Warrenów zostały szczegółowo zbadane i zweryfikowane. W świetle autorytatywnych prac teologicznych oraz naukowych na temat demonologii i egzorcyzmów ich tezy są poprawne. Rozważenie tego, o czym mówią Warrenowie, musi podważyć całe nasze dotychczasowe postrzeganie życia, śmierci oraz miejsca człowieka na ziemi.

Niemniej jednak trzeba pamiętać o tym, że siły zewnętrzne niezwykle rzadko bezpośrednio lub gwałtownie ingerują w ludzkie życie. Człowiek sam potrafi odnosić triumfy i, niestety, czynić także rzeczy potworne. Dlatego obarczanie winą sił nadnaturalnych jest nieodpowiedzialne, skoro tak naprawdę zbyt często winni jesteśmy my sami. Nie należy zatem zakładać, że dynamika zdarzeń i anomalie opisane szczegółowo na kolejnych stronach tej książki występują w każdym zakątku świata. Objaśnienia i analizy Warrenów dotyczą tylko tych przypadków, gdzie zjawisko na pewno się objawiło i gdzie jego sprawca z o s t a ł rzeczywiście zidentyfikowany jako istota pochodzenia nadprzyrodzonego.

Z powodu potencjalnych zagrożeń, które wiążą się z możliwością dokładnego odtworzenia określonych przypadków i okoliczności, dialogi w niektórych rozdziałach z konieczności są rekonstrukcją dokonaną na podstawie wspomnień Eda i Lorraine, zeznań świadków oraz nagrań sporządzanych przez Warrenów w miejscach, w których występowały nadprzyrodzone zjawiska. Tam, gdzie było to konieczne, zmieniono nazwiska, adresy i inne dane, które pozwoliłyby zidentyfikować uczestników zdarzeń, by chronić tożsamość świadków i ofiar. Wyrażam głęboką wdzięczność wszystkim osobom i rodzinom, których doświadczenia zostały opisane w tej książce. Mam nadzieję, że ich starania i niezwykły trud zostaną choć w niewielkim stopniu nagrodzone przez to, że ujrzały światło dzienne na kartach tej publikacji.

Na koniec dodam, że tekst tej książki został sprawdzony pod kątem merytorycznym przez dwóch rzymskokatolickich egzorcystów, którym składam teraz oficjalnie wyrazy uznania oraz podziękowania za ich wnikliwe wskazówki. Gorąco dziękuję również mojej Żonie i Rodzicom: ich nieustające wsparcie miało dla mnie ogromne znaczenie.

Gerald Brittle

PRZEDMOWA

Kto w trudnych i pełnych chaosu chwilach spotyka ludzi życzliwych, ten zawsze doświadcza szczególnej sytuacji. Spotkanie zaś ludzi życzliwych, którzy są głęboko przejęci krzywdą i cierpieniami innych - bez względu na to, czy psychicznymi, czy duchowymi - oznacza, że zetknęliśmy się z niezwykle rzadkim darem.

W naszych czasach, tak pełnych niepokoju, udręki i niepewności, wielką inspiracją staje się spotkanie z osobami, które okazują bliźniemu pokój i szacunek, bez względu na jego rasę, wyznanie, pochodzenie etniczne czy przekonania religijne. Tacy właśnie są Ed i Lorraine Warrenowie - życzliwe małżeństwo, które mówi do nas na kartach tej książki.

Poznałem Eda i Lorraine, gdy odwiedziłem ich kościół parafialny w Connecticut. Kiedy snuli opowieść o swoim życiu, mnie nasunęły się dwa istotne spostrzeżenia. Po pierwsze, jest to pełne współczucia, kochające, pobożne i stojące twardo na ziemi małżeństwo, obdarzone wyjątkowymi przymiotami intelektu, charakteru i ducha. Po drugie, Warrenowie zaangażowali się w walkę o ochronę i uwolnienie ludzi, którzy znaleźli się pod wpływem złych duchów i złych sił. Usilne pragnienie tej pary, aby wyzwolić owych zakładników zła, to święte i godne dążenie oraz poważna praca. Składa się na nią trzydzieści pięć lat zgłębiania tematu, badań oraz starannego dokumentowania z naukową precyzją i analizą. Dar nadprzyrodzonej i duchowej przenikliwości, jaki Warrenowie niewątpliwie posiadają, oraz pobożna modlitwa sprawiały, że często zwracali się do duchownych, by skorzystać z posługi Kościoła i mocy, którą ma dobro nad siłami zła.

Jako katolicki ksiądz jestem szczególnie poruszony szczerością, pokorą i roztropnością tych małżonków oraz ogromem uprzejmości, która wszędzie im towarzyszy.

Wobec buntowniczego oddziaływania zła chcącego zniweczyć lub pokrzyżować Boży plan doczesnego i wiecznego dobra człowieka to pokora stanowi klucz do prawdy, która pokonuje zwodnicze siły ciemności. Zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie Bóg mówi o oszustwach Szatana oraz jego demonów i w ten sposób przestrzega człowieka przed kłamstwami diabła: prawda jest sednem Bożego słowa.

Dla człowieka, który wierzy w Boga znanego z Biblii, oddawanie czci demonom to zła, pogańska praktyka i dobrowolne okazanie Mu sprzeciwu. Czasami Bóg jest po prostu lekceważony, często kpi się z Niego poprzez sekwencje rytuałów i obrzędowych zaklęć, innym razem otwarcie się bluźni przeciw Niemu. Satanistyczne praktyki i „zabawy”, które należą do form oddawania czci demonom, okazują się naprawdę groźne, jak pokazuje historia Warrenów. Niebezpieczeństwo to jest ogromne i rzeczywiste oraz, trzeba to podkreślić, nie jest tylko wynikiem przypadkowego zbiegu okoliczności. Ponieważ wielu ludzi bardzo ucierpiało, inni zaś stracili życie wskutek morderstw i „wypadków”, osoby bawiące się mocami, których nie są w stanie kontrolować, a co dopiero zrozumieć, wykazują się skrajną lekkomyślnością.

Bóg znany z Biblii to Bóg prawdy, który opisuje Szatana jako ojca kłamstwa. Otworzyć się na prawdy Boga i Jego obietnice, to znaczy być pokornym. Żyć Jego prawdą, to być bezpiecznym od przerażającego zła, które ściąga na nas zagładę.

Liczę na to, że każdy, kto przeczyta tę relację, wzruszy się tym, jak życzliwymi ludźmi są Ed i Lorraine

Warrenowie, oraz otworzy swoje serce i życie na zbawcze działanie Ducha Bożej miłości.

WielebnyJohn C. Hughes MS

Poltergeist (z niemieckiego dosł. „hałaśliwy duch”) to pojęcie określające zespół dziwnych zjawisk, zachodzących najczęściej w jednym pomieszczeniu, takich jak: stukanie, przesuwanie mebli i sprzętów domowych, deszcze kamieni lub wody, ognie zapalające się i gasnące samoistnie i inne [przyp. red.].

Duch - nadprzyrodzona, bezcielesna i rozumna istota bądź postać, zazwyczaj uważana za niewyczuwalną w normalnych okolicznościach dla ludzkich zmysłów, może jednak stać się widzialna, jeśli tego chce; często uznaje się ją za dokuczliwą, przerażającą lub wrogo nastawioną do człowieka.

Oksfordzki słownik języka angielskiego

***

Uważasz, że duchy są zwykle odpowiedzialne za nawiedzenia starych i opuszczonych domów?

Nic nie wiesz o świecie duchów.
Myślisz, że laleczki są słodkie i niewinne?
Historia opętanej lalki Annabelle zmusi cię do tego, żeby zastanowić się nad tym raz jeszcze.
Straszą cię dziwne hałasy, trzaskanie drzwiami i niepokojące dźwięki?
Naprawdę przerazi cię historia o poltergeiście z Enfield.
Książka Demonolodzy, która przez wiele tygodni znajdowała się na liście bestsellerów „New York Timesa”, ujawnia zdumiewające mechanizmy, które kryją się za wydarzeniami nadprzyrodzonymi i wyjaśnia, dlaczego opętanie czy nawiedzenie może spotkać każdego z nas. To wstrząsające archiwum Warrenów, wybitnych amerykańskich demonologów, tropicieli zjawisk mrożących krew w żyłach, jest dowodem na to, jak niewiele wiemy o świecie duchowym. Opisane tu wydarzenia stały się inspiracją dla twórców filmów Obecność i Obecność 2.

Edward i Lorraine Warren – wybitni specjaliści w zakresie demonologii, nawiedzeń, opętań, egzorcyzmów. Z ich doświadczenia korzystał między innymi Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych (Ed był jedynym świeckim demonologiem uznawanym przez Watykan). Wspólnie przebadali tysiące niesamowitych przypadków nawiedzeń i prowadzili najgłośniejsze śledztwa dotyczące opętań, m. in. Amityville (1976), nawiedzenie domu rodziny Snedekerów w Southington (1986-88, na podstawie tych wydarzeń powstał film Udręczeni), Perronów w Harrisville (1970, film Obecność) czy Smurlów w Pittston (1985-1987, film Nawiedzony dom). Po śmierci Eda w 2006 roku, jego żona kontynuuje ich wspólne dzieło.
„Moje przygotowanie do roli opierało się przede wszystkim na książce Demonolodzy. Historie tam opisane przeraziły mnie. Do szpiku kości”.
Vera Farmiga, aktorka nominowana do Oskara, odtwórczyni roli Lorraine Warren w filmie Obecność.







EKRANIZAJE

THE CONJURING 1 
/KLIKNIJ ZDJĘCIA/


TRAILER


THE CONJURING 2


TRAILER


THE CONJURING 3


TRAILER UNOFFICIAL 





 
ZGARNIJ EBOOKA Z 



Zakładnicy diabła: autentyczne przypadki opętania i egzorcyzmów Malachi Martin

Zakładnicy diabła: autentyczne przypadki opętania i egzorcyzmów Malachi Martin

Nie tego się spodziewałam i może dlatego troszkę niżej ocena.
Jest to tylko i wyłącznie relacja z autentycznych przypadków opętania, ale w kontekście zmagań egzorcystów.
Ta cała relacja jest o egzorcystach. I to w sumie bardzo dobrze, ponieważ zawsze oni niknęli gdzieś w cieniu.

Myślałam, że tytułowi "zakładnicy diabła" to ludzie opętani, ale tutaj chodzi właśnie o egzorcystów - ich rozterki, poświęcenie, ich pracę i jej skutki...

I jeśli Demonolodzy byli przerażającą /dla mnie/ lekturą- choć to też był swojego rodzaju dokument, to w tym przypadku czytałam z zaciekawieniem, choć czasami niektóre fragmenty były nużące i pełne teologicznych zawiłości...

Jednak polecam, choć to literatura w sumie popularno-naukowa, ale fabularyzowana i okraszona wspomnieniami, choć Demonolodzy nadal są u mnie nr 1 na liście.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


Jakże to spadłeś z niebios,Jaśniejący, Synu Jutrzenki?Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody?Ty, który mówiłeś w swym sercu:Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron.Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy.Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego.Jak to? Strąconyś do Szeolu na samo dno Otchłani!Którzy cię ujrzą, utkwią wzrok w tobie, zastanowią się nad tobą… Księga Izajasza 14, 12-16.
 „ …Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy się nam poddają.”
Ojciec mój przekazał Mi wszystko…”

Ewangelia według Świętego Łukasza, jo, ij-22.
Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie…

Opętanie i egzorcyzmy w Ameryce lat dziewięćdziesiątych
  
W mgnieniu Boskiego oka od pierwszego wydania „Zakładników diabła” w 1976, z jednej strony nic się nie zmieniło. Z drugiej jednak, wszystko uległo zmianie.
Nic się nie zmieniło w przebiegu procesu, w wyniku którego człowiek zostaje opętany przez osobowe, inteligentne zło. Nic się też nie zmieniło odnośnie wymogów udanych egzorcy-zmów odprawianych na opętanej jednostce. Wszystko pozostaje takie samo, jak zostało opisane i streszczone w dalszych rozdziałach i przypadkach.
Zmianie natomiast uległy uwarunkowania społeczne, w których wszyscy dziś żyjemy. W o wiele większym stopniu, niż mogliśmy się tego spodziewać przed piętnastoma laty, dzięki sprzyjającemu klimatowi występowanie zjawiska demonicznego opętania stało się normalnym elementem naszego życia.
Zaprezentowany w 1976 roku satanizm został najprawdopodobniej potraktowany przez większość Amerykanów jako nabijający kiesę przebój wydawniczy. W rzeczywistości „Zakładnicy diabla” byli czystym ostrzeżeniem, iż opętanie nie jest i nigdy nie było spłodzoną przez chorą wyobraźnię bajką pełną wilkołaków i szczęśliwych zakończeń. Opętanie jest faktem i płaci się za nie oczywistą cenę.
Dziś w Ameryce lat dziewięćdziesiątych nikt już nie traktuje opętania jak zabawę. Wprost przeciwnie, wszędzie — na różnych poziomach społecznych — panuje uzasadniony strach. Strach ten dotyczy głównie dzieci. Prawdę powiedziawszy, niewiele istnieje już rodzin nie dotkniętych satanizmem. Nawet satanizmem rytualistycznym — formalnymi ceremoniami i obrządkami organizowanymi przez jednostki lub grupy w hołdzie szatanowi.
Z oczywistych względów nie wiemy wszystkiego o działających w USA zorganizowanych satanistycznych grupach, które nazywają siebie zborami. Rozporządzamy jednak wiedzą pozwalającą uzasadnić lęk przeciętnej rodziny o własne dzieci.
Wiemy na przykład, że w pięćdziesięciu stanach USA istnieje około 8.000 zborów satanistycznych. Wiemy, że w każdej z ogromnych aglomeracji i w każdym z większych miast co tydzień, i to w kilku miejscach, odprawia się czarne msze — prawie zawsze organizowane przez zbór. Wiemy, że przeciętni członkowie zborów satanistycznych wywodzą się także spośród polityków, kleru i ludzi wierzących.
Co więcej, wiemy, że wśród tych zborów wytworzyły się pewne „specjalizacje”. Można przykładowo wybierać pomiędzy zborem heteroseksualnym a homoseksualnym. W co najmniej trzech dużych miastach członkowie kleru mają do dyspozycji zbór z nastawieniem na pedofilię, do którego nikt poza nimi nie ma dostępu. W podobny sposób prowadzony jest lesbijski zbór dla wierzących kobiet.
Wiemy również, że z całą pewnością w wielu średnich szkołach państwowych w dużych miastach istnieją grupy nastolatków zaangażowanych w satanizm rytualistyczny. I choć — znów z oczywistych względów — niewiele wiemy o ofiarach składanych z ludzi, to na pewno istnieją zbory, w których dochowanie tajemnicy jest warunkiem bezwzględnym, a próba odejścia karana jest rytualnym zasztyletowaniem — jeden cios za każdy rok życia winnego.
Trudny dostęp do dowodów dotyczących ofiar ludzkich, jako elementu rytuałów satanistycznych, wynika z faktu, iż usuwanie szczątków ludzkich stało się w kręgach satanistycznych formą czarnej sztuki wykorzystującej takie akcesoria jak przenośne piece i krematoria; a także dlatego, że nie istnieją żadne akty narodzin ani chrztu składanych w ofierze niemowląt.
W każdym razie posiadamy ogromny materiał przekazywany ustnie a wskazujący, iż tysiące noworodków i dzieci jest rozmyślnie poczętych i narodzonych tylko po to, by mogły służyć jako ofiary w obrządkach satanistycznych. W świecie kultu szatana preferowani są chłopcy jako posiadający taką płeć jak Dzieciątko Jezus. Ale i dziewczynki wchodzą tu w rachubę.
Dlatego istota problemu nadużyć wobec dzieci, zjawiska tak charakterystycznego dla naszych czasów, wymaga rzetelnej uwagi. Nie zawsze oczywiście przypadki takie są wynikiem rytualnego satanizmu. Każdy potwierdzić muszą dowody. Jednak zasięg nadużyć wobec dzieci w dzisiejszej Ameryce oraz konkretne przejawy satanizmu jako czynnika, w wielu takich przypadkach, zaczynają dawać wyobrażenie o stopniu, w jakim zboczone normy, będące znakiem rozpoznawczym każdej z form tego kultu — a w szczególności satanizmu rytualistyczne-go — przeniknęły i wywarły wpływ na wszystkie warstwy naszego społeczeństwa.
Równie przerażająca jak te informacje — choć bynajmniej nie jest to wszystko, o czym wiemy — a nawet jeszcze bardziej szokująca jest świadomość, że w Ameryce lat dziewięćdziesiątych nigdy nie jesteś oddalony od centrum, w którym rutynowo prowadzi się tego typu działalność. Nikt nie żyje w oddali od miejsc, w których praktykuje się pewne formy satanizmu rytualistycznego. Satanizm rytualistyczny, jego nieuchronne konsekwencje oraz demoniczne opętanie są integralną częścią atmosfery, w której żyją Amerykanie.
Fakt, że istnieje dziś klimat dużo bardziej niż kiedykolwiek dotąd sprzyjający powszechnemu występowaniu demonicznego opętania, jest tak oczywisty, że świadczą o nim codzienne wypowiedzi kompetentnych ekspertów od psychologii i socjologii, którzy w większości przypadków, zdają się nie mieć „religijnych odchyleń”.

O naszym kulturalnym spustoszeniu — rodzaju agonii bezinteresowności połączonej z dominacją własnego interesu — świadczy rozpad naszych rodzin. Kryzys systemu edukacyjnego. Zanik ogólnie uznawanych norm przyzwoitości języka, ubioru i zachowania. Życie młodzieży, na każdym kroku wypaczone jest oszałamiającą przemocą, nagłą śmiercią; ciąże nastolatek, uzależnienie od narkotyków i alkoholu, choroby, samobójstwa, strach. Ameryka jest najprawdopodobniej najbardziej przepełnionym przemocą tzw. rozwiniętym krajem tego świata.
Rodzice mają więc powody do zmartwień. Największa bowiem zmiana w warunkach, w których przyszło nam żyć od ponad dwudziestu lat, dotyczy bezradności młodych ludzi wobec możliwości opętania. Młodzież bowiem coraz bardziej wnika w atmosferę, w której moralny krytycyzm jest nie tylko niemodny ale zabroniony. Zaczyna unosić ich istne morze pornografii. Nie tylko pornografii seksualnej, ale pornografii egoizmu w całym tego słowa znaczeniu. Podstawowe pytanie młodego pokolenia wypowiadane słownie lub wyrażane w inny sposób — brzmi: Co możesz dla mnie zrobić? Co mogą dla mnie zrobić rodzice, przyjaciele, znajomi, wrogowie, rząd, mój kraj?
Problem polega na tym, że jako jednostki i społeczeństwo, nie chcemy — a wielu z nas nie jest już w stanie — udzielić na to pytanie takiej odpowiedzi, która by kogokolwiek na dłużej usatysfakcjonowała.
Takie spustoszenie kulturowe jest najbardziej żyznym gruntem, jaki tylko można sobie wyobrazić; umożliwia niemal nieograniczony rozkwit procesów opętania. Dlatego satanizm
— łącznie z jego zrytualizowaną wersją — powoduje uzasadniony strach rodziców o ich dzieci. W takim kontekście, co najmniej niektórzy z nas mogą zostać wybrani przez naszego Odwiecznego Wroga, który jak to określił w jednym z listów Święty Piotr: „Jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”.
Opis rozkwitającej działalności satanistycznej to jedno. Istotne jest tu także równie bezstronne określenie co najmniej kilku głównych czynników kulturowych i religijnych, które w największym stopniu przyczyniły się do takiego stanu rzeczy.
Postępując w ten sposób, trudno oprzeć się konkluzji, iż mocna pozycja satanizmu rytualistycznego oraz trudności w jego skutecznym zwalczaniu wspomaga zmieniona w znacznym stopniu mentalność chrześcijańskich duchownych. Jako ksiądz katolicki, mam na myśli głównie katolickich biskupów i księży. Rozpatrzmy to jednak po kolei.
Egzorcyzmy przedstawione na stronach „Zakładników diabla” dotyczą bezcielesnej, bezpłciowej istoty nazywanej przez Jezusa Lucyferem lub szatanem. Istotę tę Jezus określa dalej jako „ojca kłamstw i od samego początku mordercę” Istnienie i zakres działania szatana jest integralnym elementem tradycji Kościoła rzymskokatolickiego i innych autentycznych form tej religii.
Na samym początku archanioł zwany Lucyferem stanął na czele powstania przeciw Bogu i wraz z legionami innych zbuntowanych aniołów został zesłany prosto do piekła. Istoty te, na wieczność odseparowane od Stwórcy, znane są jako demony.
Dzięki tajemniczej Boskiej przezorności, szatan został obdarzony pewną wolnością umożliwiającą mu udaremnianie Boskiej woli, zgodnie z którą wszyscy mężczyźni i kobiety mają być oczyszczeni z grzechu i mogą umrzeć w przyjaźni i miłości Bożej.
Szatan zyskuje na tym świecie pewną ilość czcicieli i sług — i w ten sposób udaje mu się kontynuować swoją rebelię. Co więcej, pozyskane przez Lucyfera jednostki służą jego celom, przekupując i werbując inne istoty ludzkie, aby czciły go i służyły mu.
Cześć, jako słowo używane w kontekście satanistycznym, odzwierciedla zarówno umysłowość jak i zamiary samego Lucyfera. Odnosi się jednoznacznie i umyślnie do przeciwstawnego mu znaczenia chrześcijańskiego.
Istotą czci boskiej w chrześcijaństwie jest miłość. Istotą czci satanistycznej jest nienawiść. Upadły anioł obecnie uosabia pełnię nienawiści wobec istnienia, jako takiego. Nienawiść wobec życia, miłości, piękna, szczęścia, prawdy — wobec wszystkiego, co w największym stopniu czyni życie znośnym.
Tak wygląda w ogólnym zarysie podstawowa wiedza i pojmowanie przez chrześcijan szatana oraz jego satanistycznego programu.
Niemniej jednak, od momentu pierwszego wydania „Zakładników diabła” w 1976, osłabiona wiara chrześcijańskich duchownych — łącznie z klerem i hierarchią Kościoła rzymskokatolickiego — odsunęła fakt istnienia szatana na ten sam poziom co inne podstawowe rzymskokatolickie i chrześcijańskie nauki — o piekle, aniołach, czyścu, grzechu oraz głównych sakramentach — Spowiedzi i Eucharystii.
Pomimo niezgody z Kościołem rzymskokatolickim, jeden z protestanckich pastorów orzekł odnośnie tego zagadnienia, że Kościół katolicki zawsze był tu opoką. Gdy zabraknie tej opoki, wszyscy zaczną się potykać. Ponieważ wielu spośród przedstawicieli hierarchii Kościoła rzymskokatolickiego nie akceptuje już tych przekonań — i nie wyznaje ani nie naucza ścisłej doktryny dotyczącej sakramentów — nawet opozycja wobec satanizmu, łącznie z jego rytualistyczną formą, znacznie osłabła.
Z drugiej strony — wiara, iż Lucyfer nigdy nie istniał, jest jego niezwykłym sukcesem. Jest to doskonały kamuflaż. Nie wierzyć w zło, to nie mieć możliwości obrony. Nie wierzyć w nie, to być bezbronnym wobec niego. Jeśli twa wola nie zechce zaakceptować istnienia zła, nie będziesz w stanie mu się przeciwstawić. Ludzie bez możliwości przeciwstawienia się złu stają się pierwszym obiektem opętania.
Tak jak niegdyś miała na nas ogromny wpływ wiara kleru, tak dziś podobnie rozległe są konsekwencje — zarówno dla wierzących i niewierzących — istnienia tak wielu wiarołomnych duchownych.
Wśród katolików i chrześcijan innych wyznań, wielu nie uczy się już nawet tak podstawowej modlitwy jak Ojcze Nasz. W kościołach i szkółkach parafialnych unika się tematu piekła, jak to określił jeden z księży, aby nie przyprawiać ludzi „o poczucie winy” Podobnie unika się zagadnienia grzechu, by nie wyrządzać „niepowetowanych szkód, które czyniono przez ostatnie piętnaście lat”
Stwarza to poważne i niepotrzebne niebezpieczeństwo, którym pozostawiony samemu sobie chrześcijanin zostaje skonfrontowany ze złem codziennego życia. Głęboko zakorzenione zakazy, by nie mieszać tego, co określa się jako ,,racjonalne”z wiarą konieczną do rozpoznania zła, są dla wielu przeszkodą nie do przezwyciężenia. A bez łaski, która rodzi się z prawdziwej wiary, szatan robi to, co robi najlepiej — przestaje istnieć w oczach tych, którzy nie widzą.
Nadal jednak najbardziej dramatyczne konsekwencje, takiego rozległego i wciąż szerzącego się, braku wskazówek dotyczą autentycznych ofiar opętania. Poszczególnych ofiar osobowego zła, których są tysiące.
Kościół jest jedynym autorytetem społecznym, który niesie możliwość sprzeciwienia się takiej manifestacji zła. A więc jeśli urzędnicy kościelni zaprzeczają spuściźnie swego Kościoła; jeśli odwracają się plecami do opisanego w Piśmie Świętym Jezusa wypędzającego demony; jeśli uznają te sprawozdania za fałszywe lub za licencję poetycką — wówczas faktyczne ofiary prawdziwej działalności demonów są pozostawiane same sobie, bez żadnej nadziei.
„…lecz jeśli sól smak swój utraci” cytuje słowa Jezusa św. Marek „czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i zachowajcie pokój między sobą!” W dużym skrócie taki właśnie jest warunek postawiony wielu przedstawicielom współczesnego kleru, takie jest położenie ludzi opętanych w Ameryce lat dziewięćdziesiątych. Jeśli dziś nie wierzą już nawet ojcowie Kościoła, to ofiary demonicznego opętania naprawdę nie mają się do kogo zwrócić. Nie mają dokąd pójść w poszukiwaniu pomocy, której potrzebują i do której mają prawo jako chrześcijanie dotknięci nieszczęściem.
Prawdziwe opętanie połączone z brakiem nadziei może z pewnością doprowadzić do najgorszego szaleństwa, jeśli nie do śmierci. Jest to straszny wyrok. Lecz równie przerażający jest fakt, iż właśnie ci ludzie, których powołaniem ma być wiara i wywiązywanie się z tego, co od samego początku głosi Kościół, odeszli od niego, choć nadal twierdzą, że służą w imię Chrystusa.
Krąg bezradności i cierpienia spowodowany takim wiaro-lomstwem nie kończy się bynajmniej na zwykłych chrześcijanach i opętanych. Jest o wiele szerszy.
Ze względu na charakter przestępstw wynikających z satanizmu rytualistycznego — oprócz wspomnianych nadużyć wobec dzieci i poważnych zbrodni — w zagadnienie to często wkraczają przedstawiciele prawa. Stanąwszy oko w oko z niezaprzeczalnymi dowodami kultu satanistycznego — takimi jak pentagramy, połamane krucyfiksy, satanistyczne grafiki i inne podobne akcesoria — niegdyś mogli zwrócić się o pomoc w zwalczaniu demonicznego opętania do ekspertów duchownych.
W obecnych czasach rzadko można skorzystać z takiej pomocy. Dziś częściej niż z pomocą, spotkać się można raczej z ignorancją, brakiem zainteresowania i wiary, a nawet ze zdecydowaną niechęcią, choćby chodziło jedynie o dyskusję na temat opętania i egzorcyzmów.
W rzeczy samej, w Kościele rzymskokatolickim formuła Egzorcysty — będąca od niepamiętnych czasów częścią święceń kapłańskich — została usunięta z nowego obrządku, sformułowanego przez innowatorów po 1964 roku, w rezultacie Drugiego Soboru Watykańskiego.
A zatem wielu oficjałów i ich doradców uznało opętanie oraz lekarstwo na nie, obrządek egzorcyzmów, za sprawę bez znaczenia, nieistotną — jak, powiedzmy, nauczanie posługiwania się średniowiecznym astrolabium — w efekcie czego w wielu katolickich diecezjach w USA, dużych i małych, nie ma dziś oficjalnego egzorcysty.
W niektórych, co szczęśliwszych diecezjach, gdy zachodzi ku temu potrzeba, księża sprowadzają egzorcystów z zewnątrz, a biskupi nie chcą wówczas nic o tym wiedzieć. W przypadku gdy dla przeprowadzenia egzorcyzmów wymagane jest pozwolenie biskupa, takie spoglądanie przez palce może być i jest traktowane jako „milcząca zgoda”.
W innych diecezjach biskupi są kategorycznie przeciwni obrzędowi egzorcyzmów. Ale i tu istnieją księża, którzy nadal sprowadzają egzorcystów. Ich kanonicznym usprawiedliwieniem jest „domniemana zgoda” biskupa. Oznacza to, że gdyby biskup uwierzył w to, w co jako biskup powinien uwierzyć, lub więcej, gdyby znał konkretny przypadek opętania i rozpoznał jego istotę, wtedy można byłoby przypuszczać, że udzieliłby zgody na egzorcyzmy.
Takie teologiczne rozumowanie i kanoniczne kombinacje to coś więcej niż wybieg. To scenariusz rodem z katakumb. W efekcie mamy do czynienia z czymś, co można nazwać konspiracją egzorcystów. Grupa księży z jednej diecezji wchodzi w absolutnej tajemnicy w układ z innymi księżmi z drugiej diecezji, aby spełnić swe obowiązki wobec wiernych w potrzebie.
Z punktu widzenia Kościoła, taka sytuacja powoduje bez wątpienia naruszenie przepisów. W niektórych przypadkach prowadzi to do niesprawiedliwego narzucania kanonicznych sankcji przez rozgniewanych, niedowierzających biskupów, którzy utrzymują, że w ten sposób został podważony ich autorytet.
Jednakże nawet w tak niesprzyjających okolicznościach za-sięg egzorcyzmów ciągle wzrasta. W porównaniu z wczesnymi latami sześćdziesiątymi, w połowie lat siedemdziesiątych nastąpił siedmiusetpięćdziesięcio procentowy wzrost. W tym samym czasie miał miejsce alarmujący wzrost ilości opętań „na życzenie” — tzn. przypadków, w których opętani formalnie prosili szatana, aby ich posiadł — w odróżnieniu od przypadków opętania wynikających z innych przyczyn.
Co roku przeprowadza się od 800 do 1300 dużych egzorcyzmów i kilka tysięcy mniejszych. Dla ekspertów w tej dziedzinie wzrost liczby odnotowanych przypadków opętania jest otrzeźwiającym ostrzeżeniem. Lecz jeszcze bardziej otrzeźwiająco działa świadomość, że istnieje mnóstwo przypadków, które w ogóle nie są zgłaszane. Tysiące listów, które sam otrzymałem i nadal otrzymuję od ludzi desperacko szukających pomocy — od katolików, protestantów i od ekskomunikowanych — są wymownym, bolesnym i ciągle narastającym dowodem kryzysu.
W międzyczasie przedstawiciele prawa, coraz częściej stający w obliczu bezspornych znaków satanizmu rytualistycznego lub przerażających skutków uczestnictwa w takich rytuałach, nie mają szansy na skorzystanie z rady, pomocy lub współpracy malejącego grona ekspertów.
Dla osób aktywnie działających na polu egzorcyzmów i dlatego posiadających większą umiejętność odkrycia i rozpoznania satanizmu rytualistycznego, jest jasne, że w kręgach policyjnych satanistyczny charakter zbrodni jest bądź odsuwany na dalszy plan, bądź zupełnie pomijany — przynajmniej w oficjalnych raportach.
Ogólnie rzecz ujmując, policja nie ma wyboru. Nie posiada kompetencji ani autorytetu na subtelnym i niebezpiecznym polu praktyk satanistycznych. Pomijając fakt, że bezcelowe opowiadanie o tych detalach często pobudza do naśladownictwa, to przeprowadzona przez urzędnika — lub kogoś innego łącznie z wyszkolonym i upoważnionym do działalności egzorcystą, tak jak to zostało ukazane w pięciu przypadkach „Zakładników diabła” — próba wyzwolenia człowieka z opętania naraża wybawców na niebezpieczny atak demonów.
Na podobny brak pomocy wystawieni są także terapeuci, psychologowie, psychiatrzy, pracownicy socjalni i inni, którzy podobnie jak policja muszą zajmować się anormalnymi sytuacjami. W obecnych warunkach życia w Ameryce prawdopodobieństwo opętania jawnie sadystycznych lub agresywnych, antyspołecznych jednostek jest wstrząsająco duże.
Rozwiązaniem problemu, z którym borykają się przedstawiciele prawa i inne osoby zmuszone zajmować się wpływami satanizmu, byłoby nawiązanie bliskiej i stabilnej współpracy z tymi, którzy są zorientowani i doświadczeni w tej delikatnej i niebezpiecznej dziedzinie, jaką są opętania i egzorcyzmy.
Rozwinięcie takiej sieci współpracy może jednak w obecnych czasach okazać się niemożliwe, zważywszy na wszystkie wyżej opisane okoliczności, a także inne, których tu nie omówiono. Specjaliści w tej kategorii, podobnie jak opętani, z którymi mają regularnie do czynienia, pozostawieni zostają sam na sam z problemem, mając możność skorzystania jedynie z niedostatecznych środków dostarczanych przez przepisy prawne i kanony zachowania.
Jak zwykle najwyższą cenę płacą przeciętni ludzie. Bo choć większość z nas przeżywa całe lata bez kontaktu ze zborami satanistycznymi lub nawet bez widoku na taki kontakt, to brak interdyscyplinarnej sieci współpracy ekspertów oraz fachowców i tak ma wpływ na każdego z nas.
Konkretne dowody dotyczące znacznej ilości przestępstw — nadużyć wobec dzieci, przybierające) na sile narodowej plagi pozornie nie umotywowanych i nieuzasadnionych morderstw dokonywanych przez nastolatków, samobójstw i gwałtów — nasunęły świeckim badaczom słuszne wnioski, iż pewne kręgi osób dopuszczających się takich nadużyć mogą być powiązane z innymi podobnymi grupami.
Jednak w obecnej sytuacji wciąż nie ma dowodów na istnienie grup lub zborów satanistycznych albo też międzynarodowej konspiracji członków zborów w USA i w Kanadzie, w którą to konspirację są zaangażowani świadomie i celowo. Praktycznie, zbory w USA mogą żądać konstytucyjnej ochrony prawnej ich obrządków i ceremonii, o ile nie można im przypisać naruszenia prawa podczas ich działalności.
Choć prawa świeckie nie mogą bezpośrednio i oficjalnie dotyczyć przejawów satanizmu w takich grupach — a nawet oficjalnie zupełnie go pomijają — jednak są one łamane w następstwie kultu satanistycznego. Zrozumienie, że istnieje wiele takich grup, że niektóre z nich mają powiązania z innymi grupami i że ich działalność często i fachowo obraca prawo do góry nogami, mogłoby bez wątpienia doprowadzić do zwiększenia zakresu legalnych uprawnień na tyle, by móc w końcu uporać się z problemem choćby na jednym poziomie.
Jeśli brak wiary oznacza bezbronność, to odwrotna strona medalu jest równie niebezpieczna. Biorąc pod uwagę ogólne uwarunkowania otaczającego nas społeczeństwa, coraz ważniejsze staje się, abyśmy uświadomili sobie, że nawet w najgorszym razie nikt nie może być opętany bez własnego chociażby częściowego wkładu. Niezwykle ważna jest świadomość przynajmniej kilku najistotniejszych dziś czynników, które prawdopodobnie ułatwiają współpracę człowieka, poprzez jego zdolności umysłowe i wolę, z jedną lub z kilkoma bezcielesnymi i bezpłciowymi istotami nazywanymi demonami.
Ponieważ przyczyn opętania, nie sposób poddać fizycznej analizie lub ograniczyć do współczesnych laboratoryjnych standardów „obiektywizmu” dlatego jest i zawsze będzie zarówno możliwe, jak i konieczne rozważanie tych przyczyn z teologiczną ścisłością.
Demoniczne opętanie nie jest statyczną sytuacją, niezmiennym stanem. Nie zostaje się też opętanym nagle, tak jak łamie się rękę, czy zapada na odrę. Opętanie jest raczej rozwijającym się procesem. Procesem, który oddziałuje na dwie zdolności naszego umysłu: rozum, poprzez który zdobywamy i analizujemy wiedzę, oraz na wolę, która decyduje o wykorzystaniu tej wiedzy.
Rozległe doświadczenia z opętanymi jasno wykazały, że istnieją pewne dające się określić czynniki, które skłaniają człowieka do współpracy, rozumem i wolą, z atakującym demonem. A zatem pewne predyspozycje.
Obecność takich sprzyjających czynników w życiu danej osoby wcale nie gwarantuje, że z całą pewnością pewnego dnia będzie ona wliczona w poczet opętanych. Jednocześnie, według doświadczeń autora, rzadko się zdarza, że owe czynniki nie mają większego znaczenia w przypadku opętania.
Niektóre z najpowszechniejszych sprzyjających czynników towarzyszą nam od dawna, inne są świeższej daty. Niektóre mają charakter „instrumentów” istniejących poza człowiekiem
— na przykład plansza do wywoływania duchów lub seanse spirytystyczne. Inne mają charakter „postaw”, które przyjmujemy — na pierwszy plan wysuwają się tu medytacja transcendentalna i metoda Enneagram.
W kontekście opętania, wszystkie czynniki sprzyjające, wytwarzają w człowieku stan władz duszy — rozumu i woli — który najtrafniej można określić jako pełna aspiracji próżnie. Próżnię — ze względu na brak jasno określonych i akceptowanych w ludzkich kategoriach koncepcji rozumowych. Pełną aspiracji — ze względu na odpowiedni brak jasno określonego i akceptowanego w ludzkich kategoriach ukierunkowania woli.
W przypadku planszy Ouija, seansów spirytystycznych, medytacji transcedentalnej lub metody Enneagram, osoby praktykujące muszą nastawić sie na perspektywę otwarcia i zaakceptowania w swym pragnieniu wszystkiego, co może się zdarzyć.
Samo określenie — Ouija — odnosi się do owego otwarcia, a termin skomponowany jest z dwóch słów — francuskiego i niemieckiego „Tak”, czyli „Oui” i „Ja”. Zatem stanowisko uczestnika jest jednoznaczne — tak, tak. Rozum ma być otwarty na wszystkie sugestie i koncepcje. Gdy i wola uczestnika zostaje dostosowana do tych koncepcji i zgodnie z nimi funkcjonuje, wówczas krąg predyspozycji zamyka się. Pełna aspiracji próżnia zaczyna działać, jest dość silna, by zalać umysł stosownymi koncepcjami, które są w stanie złożyć odpowiednią ofertę za zgodą woli.
W świetle opętania rozum i wola otwierają się dokładnie w ten sposób.
Wśród sprzyjających czynników, które z dużym prawdopodobieństwem doprowadzają do opętania, metoda Enneagram jest współcześnie bez porównania najpowszechniejsza i najbardziej szkodliwa.
Uwzględniając ogólny stan religii, nie zdumiewa, iż na popularność tej metody wpłynął w dużej mierze fakt, że została ona tak entuzjastycznie przyjęta i propagowana nie tylko przez katolickich teologów i nauczycuieli z czołowych zakonów — jezuitów, dominikanów i franciszkanów — ale także przez oficjalne organy kierowane przez biskupów USA i Kanady, które mają za zadanie nauczanie doktryny religijnej zarówno wśród młodzieży katolickiej, jak i dorosłych.
Co więcej, metoda Enneagram jest obecnie prezentowana jako zaaprobowana nauka Północnoamerykańskiego Forum Katechumenicznego — ciała, które dostarcza parafiom i diecezjom w USA i Kanadzie materiały, mające doprowadzać społeczności i jednostki do dojrzałej wiary. Metoda przenika całą strukturę przekonań religijnych dosłownie od kołyski do grobu.
Metoda Enneagram jest tak skuteczna w tłumieniu oryginalnej wiary katolickiej, iż uznawana jest dziś za najniebezpieczniejsze zagrożenie w kampanii mającej na celu likwidację ortodoksyjnej wiary katolickiej.
Zgodnie z nazwą — „enneagram” oznacza dziewięć punktów lub znaków. Enneagram jest dziewięciokątną figurą (typu mandali) wewnątrz okręgu. Charakter w stylu mandali ma w Ennagramie przedstawiać lotos i, jak to określił szwajcarski psycholog, Carl Jung, „jest symbolem przedstawiającym dążenie do ponownego połączenia się jaźni”.
Enneagram dotarł na Zachód dzięki dziś już nieżyjącemu azjatyckiemu duchowemu mistrzowi, Jurijowi Iwanowiczowi Gurdjieffowi. Gurdjieff z kolei utrzymywał, iż wywodzi się od islamskich mistrzów sufi. Symbol dotarł do USA poprzez „nauczycieli duchowych” z Chile, Boliwii i Peru i był po raz pierwszy proponowany we wczesnych latach siedemdziesiątych w Instytucie Big Sur w Esalen w Kalifornii oraz na Uniwersytecie Loyoli w Chicago. Dziś na każdym kroku dostępna jest obfita literatura na ten temat.
Zgodnie z nauką Enneagramu istnieje dokładnie dziewięć typów ludzkiej osobowości, z których każdy reprezentowany jest przez jeden z kątów. Wszystkie istoty ludzkie są nierozłącznie przypisane do jednego, i tylko jednego typu, w granicach którego mogą się nieskończenie samodoskonalić.
Dwie cechy metody Enneagram zawierają moralne nauki, które nie dają się pogodzić z podstawowymi moralnymi naukami w szczególności katolickimi, a generalnie chrześcijańskimi.
Podstawowe założenie zaprezentowane naszemu rozumowi przez metodę Enneagram mówi, że każdy osobnik może samodoskonalić się, w kategoriach moralności, w ramach swego typu osobowości.
Założenie to w rzeczywistości jest późnym wznowieniem dawnej herezji znanej jako pelagianizm, która zaprzecza podstawowej chrześcijańskiej nauce, głoszącej, że powinniśmy absolutnie polegać na akcie łaski Bożej. Sami w sobie bowiem jesteśmy bezsilni. Nie tylko nie jesteśmy nieskończenie samodo-skonalący się, ale w pojedynkę też nie zdołamy wymknąć się z uścisku naszej grzesznej natury. Czyni to możliwym jedynie nadprzyrodzona łaska. A łaska ta jest dobrowolnym aktem Boga-
Nauki głoszone przez metodę Enneagram usuwają z kontekstu Boga i jego łaskę. Praktycznie, nie ma tu już żadnego kontekstu. Człowiek zostaje odcięty od rzeczywistej wiary pokładającej nadzieję w Bogu i jego nadprzyrodzonej łasce i jest ograniczony do typu osobowości wyznaczonego przez mistrzów Enneagramu.
Druga błędna moralnie cecha metody Enneagram dopełnia szkód wyrządzonych przez pierwszą. Po fatalistycznym zaakceptowaniu własnej kategorii człowiek uzależnia udoskonalenie siebie od „ćwiczeń” odpowiednich dla jego typu osobowości. Innymi słowy, dusza ucznia Enneagramu otwiera się i staje się chłonna, mając na celu uzyskanie obiecanego sa-mopoznania zgodnego z danym typem. Dusza staje się chłonnym odbiorcą — pełną aspiracji próżnią — przygotowaną na przyjęcie tego, który sprowadza opętanie.
W takim układzie może on przyjść zgodnie z pełnym dramatyzmu opisem Sw. Pawła — jako anioł światła. Niebezpieczeństwo jest tu o wiele bardziej podstępne, gdyż w takiej sytuacji może dojść do stanu powszechnie określanego jako „doskonałe opętanie”.
Jak wskazuje sam termin, ofiara doskonałego opętania jest pod całkowitą kontrolą zła, nie wysyła na zewnątrz żadnych sygnałów, żadnych aluzji ani innych oznak, które mogłyby wskazywać na zamieszkującego w niej demona. On lub ona nie będzie kulić się, jak inni opętani, na widok takich symboli religijnych jak krucyfiks czy różaniec. Doskonale opętani nie będą wzdragać się pod dotknięciem wody święconej, pełni opanowania nie zawahają się przed dyskusją na tematy religijne.
Ofiara tego typu oskarżona o naruszenie prawa często przyznaje sie do „winy”, a nawet moralnego „zła” popełnionego przezeń czynu. Często będzie prosiła, by pozbawić ją życia fizycznego, ukarać śmiercią za jej zbrodnie. A zatem, na swój sposób uparcie wyraża satanistyczne pierwszeństwo śmierci wobec życia oraz niezmienną chęć połączenia się z księciem w jego królestwie.
Ponieważ ofiara pozbawiona jest własnej woli — której część jest niezbędna do przeprowadzenia skutecznych egzorcy-zmów — szansa na powodzenie jest niewielka, nawet jeśli w jakiś sposób udałoby się odkryć i potwierdzić przypadek doskonałego opętania.
W pewnym sensie wszyscy — opętani, eksperci od egzor-cyzmów, którzy tak często muszą się nimi zajmować; rodzice zatroskani o dzieci; każdy z żyjących w społeczeństwie, które w ostatnich czasach zostało zhańbione przez wydarzenia, o których nie tak dawno nikt nawet by nie pomyślał — jadą na jednym wozie.
Nawet tak trzeźwo myślące i racjonalnie nastawione wy-dawnictwo jak „New York Times” uważa za stosowne wvdrukowanie od czasu do czasu posępnych lamentów i prze- po-wiedni. Weźmy na przykład artykuł Roberta Stone’a z 15 marca 1992, w którym autor jasno stwierdza, że: „nasz naród wyróżnia prawdziwa apoteoza zainteresowania samym sobą”. Dalej wskazuje, że „natura ludzka odrzuca (samozainteresowanie) jako cel, żądając czegoś wyższego i wspanialszego”. Później, wyrażając się sarkastycznie o młodym pokoleniu, Stone wygłasza niewesołe ostrzeżenie: „Jeśli nie potrafimy dostarczyć młodemu pokoleniu innych racji niż spełnienie własnych żądz, wszystkie (amerykańskie) sukcesy można uznać za bezsensowne”. Rodzice w całym kraju mogliby przyczepić to ostrzeżenie do drzwi każdego opornego biskupa lub niedowierzającego duchownego.
Równie uzasadnione na tych drzwiach byłoby upomnienie Św. Pawła dane magowi Elimasowi. Elimas pod pretekstem doradzania Sergiuszowi Pawłowi, „człowiekowi roztropnemu”, usiłował odwieść prokonsula od wiary. Paweł, nie znający dwulicowości ani afektacji, a zawsze gotowy obnażyć swą duszę, „napełniony Duchem Świętym” obrócił się przeciw oszustowi. „O, synu diabelski, pełny wszelkiej zdrady i wszelkiej przewrotności” — powiedział tego dnia Paweł — „wrogu wszelkiej sprawiedliwości, czyż nie zaprzestaniesz wykrzywiać prostych dróg Pańskich?”
Tak, z pewnością, najważniejsze upomnienie dla duchownych jest zarazem najprostsze i najbardziej bezpośrednie. Jest to upomnienie dane Apostołom przez samego Chrystusa w małej łódce podczas szalejącego sztormu na wodach jeziora Genezaret: „Jakże wam brak wiary?”
W żadnym z pięciu przypadków przytoczonych w „Zakładnikach diabła” nie mamy do czynienia z doskonałym opętaniem. Dlatego też wszyscy nadawali się do poddania obrzędowi egzorcyzmów. Ich losy i życie różnie się potem potoczyły. Nikt jednak nie popadł w ponowne opętanie.
Marianne K. kształcąca się na technika dentystycznego wyszła za mąż i żyła jeszcze około siedemnastu lat. Zmarła na raka na początku lat osiemdziesiątych.
Jonathan-Yves nadal żyje, choć wycofał się ze stanu duchownego. Przez pewien czas interesował sie komputerami, po czym porzucił tę pracę i zamieszkał wraz z rodziną. Nie ożenił się.
Richard O. wiódł przez wiele lat bardzo aktywne życie jako doradca i terapeuta. Potem wyemigrował do Europy, gdzie zmarł u schyłku lat osiemdziesiątych.
Jamsie Z. kontynuował karierę w radiu i obecnie pracuje w niepełnym wymiarze godzin jako prezes założonego przez siebie przedsiębiorstwa.
Carl V. upewniał się o swoim powołaniu w kilku zakonach, zanim zdecydował się na niemal pustelnicze życie w odległej części Stanów Zjednoczonych. Carl osiągnął, jak to określiło wielu jego znajomych, świętość znacznie większą niż inne osoby opisane w „Zakładnikach diabła”. .W ostatnich dwóch lub trzech latach życia obdarzony był darem szczególnego wglądu w duchowe rozterki ludzi, którzy zwracali się do niego o radę. Wielu z nich wspomina jasność jego spojrzenia i moc, z jaką sprowadzał spokój w udręczone umysły.
Egzorcyści, którzy określali siebie jako zakładników szatana, ponieważ ofiarowywali siebie w zamian za oswobodzènie jego ofiar — ojciec Peter, ojciec David i ojciec Gerald — dziś już nie żyją. Ojciec Mark A. mieszka w domu dla emerytowanych księży. Ojciec Hartney F. jest najprawdopodobniej jedynym, który dożyje setki. Emerytowany, ciągle mieszka w domu opieki dotknięty ciężkim artretyzmem, a mszę odprawia z ogromną trudnością.
Wszyscy spośród tych pięciu egzorcystów, wyszkolili swych następców i wpoili im mądrość i bezinteresowność potrzebną każdemu, kto dobrowolnie zostaje zakładnikiem, by uwalniać ludzi z uścisku opętania.
Epitafium na nagrobku łagodnego ojca Geralda jest dowodem poświęcenia wszystkich tych mężczyzn i świadectwem źródła ich siły. Epitafium to pochodzi z ust samego Pana, w którego chwale spoczywa dziś Gerald: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”


Malachi Martin Nowy Jork Kwiecień, 1992
***

Wstrząsający obraz zmagań egzorcystów z uosobionym złem. Psychologiczne portrety osób opętanych i ich wybawców. Przypadki, wobec których współczesna medycyna opuściła ręce. Wszystko w formie udokumentowanych relacji, przy których film „Egzorcysta” staje się dziecinną bajką.


Malachi Martin, autor tej pełnej grozy książki, poświęcił lata na zebranie relacji i udokumentowanie zdarzeń, które stały się jej osnową. Książkę, wznawianą nieprzerwanie w Stanach Zjednoczonych od 1975 roku, uzupełnia napisany w kwietniu 1992 roku wstęp, będący dopełnieniem obrazu satanizmu we współczesnej Ameryce i kontynuacją losów jej bohaterów.








Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger