"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groza mystery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą groza mystery. Pokaż wszystkie posty
Martwa strefa Stephen King

Martwa strefa Stephen King

"Nie ukryjesz się... przed Jekyllem i Hyde'em."


Ponownie pora na kingowski detox... 

Zawsze działa!

Boszszsz... jak to cudnie wrócić do domu. Do literatury, którą chłonie się instynktownie, którą się ma we krwi iw głowie, którą zacżęło się dzieciństwo.

Za każdym razem spokojnie stwierdzam, że King jest jeden.

Już nie będzie drugiego takiego. Nie dla mnie.

Uwielbiam niewypowiedziany fenomen twórczy, przekazu i fantastycznego czegoś w głowie, co rodzi takie pomysły.

Geniusz. Mój geniusz.

Wznowienia retro kuszą okładkami, ale środek kusi bardziej, nawet po latach, kiedy tylko przez mgłę pamiętałam, o co tam chodziło.

Świetna historia, troszkę odbiegająca od klasyki Miasteczka Salem, ale również rewelacyjna, z rodzaju: co nam siedzi w głowie, i to czasami dosłownie.

To się czyta samoistnie, bez męki, bez udawania, szczerze, naturalnie i podskórnie ciarkowo.

Zawsze tak było i będzie i wcale tu nie jestem obiektywna, bo uwielbiam to, co rodzi podświadomość Kinga.

POLECAM oczywiście także film, z genialnym Christopherem Walkenem!


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Młody nauczyciel angielskiego Johnny Smith uważa się za człowieka szczęśliwego. Uczniowie go lubią, ma ukochaną dziewczynę i jest przekonany, że w życiu nie spotka go nic złego. Jednak pewnego dnia w wyniku groźnego wypadku samochodowego zapada w śpiączkę. Kiedy budzi się po prawie pięciu latach, z niepokojem odkrywa w sobie niezwykły dar – widzi przeszłość i przyszłość innych ludzi.

Johnny potrafi przewidzieć dosłownie wszystko, niekiedy więcej, niżby sobie życzył.
Niezwykły talent staje się dla niego przekleństwem…



Kamienica dusz

Kamienica dusz

 "Daj życiu płynąć, a śmierci kosić."


Bardzo mało jest powieści, które proponują podróż do Nowego Orleanu: do krainy o obrzędach równnie nieznanych, co niebezpiecznych.

Bardzo mało jest powieści, które w stu procentach oddają klimat tej magicznej krainy, rządzącej się swoimi prawami.

Czy tu się udało?

Prawie.

Jakimś cudem, pomimo przegadanej całej opowieści, w której wszystko kokńczy się prawie jednoznacznie /a może i nie?😎/, udało się utrzymać atmosferę całości, choć jeśli miałabym być szczera, spodziewałam się znacznie więcej.

Ale i tak nie było źle. Można sobie przeczytać dla przyjemności lektury, ale wrażeń typowo orleańskich i grozowych, jak w przypadku Harrego Angela, W kole stań, czy Węża i tęczy tu nie zamieszczono, co jest wytłumaczalne, bo to zupełnie inna opowieść... 😏


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Lata dwudzieste XX wieku w Nowym Orleanie, mieście jazzu, karnawału i śmierci.

Gdy młoda Lilly Straub wraz z siostrą przybywa do Nowego Orleanu, wydaje się jej, że trafiła do miejsca stworzonego do zabawy: ulicami płyną dźwięki muzyki, powietrze pachnie przyprawami, a zbliżające się Mardi Gras obiecuje noc pełną magii. Jednak w cieniu barwnych parad czai się coś znacznie mroczniejszego.

Pogrzeby przypominają święto: są głośne, roztańczone i piękne, jednak gdy w mieście zaczynają umierać kolejne kobiety, radosne kondukty zaczynają budzić niepokój.

Lilly słyszy w swojej głowie rytm bębnów, który prowadzi ją coraz głębiej w świat voodoo, starych wierzeń i niebezpiecznych namiętności, a spotkanie z tajemniczym mężczyzną może okazać się początkiem czegoś, czego nie da się już zatrzymać.

Bo w Nowym Orleanie granica między życiem a śmiercią bywa zaskakująco cienka.

Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi Mariana Enríquez

Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi Mariana Enríquez

"Moi smutni umarli

Teraz jest czas, żeby­ście wró­cili. Nie było was już wystar­cza­jąco długo."


Byłam zachwycona powieścią Nasza część nocy.

Czy tutaj też jestem?

Nie tak bardzo, ale tak!

Cudowna groza między wierszami, klimacik podskórny, niepokój wszechogarniający.

Jak to z opowiadaniami bywa: jedne były lepsze, inne dobre, a jeszcze inne rewelacyjne. Dwanaście obliczy strachu i mroku i to nie przez wzgląd na duchy.

Jest ciężka atmosfera beznadziei, braku wyjścia, pogodzenia sie z losem, a także ze zjawiskami nie z tego świata.

Jest to literatura na wyższym, nieoczywistym i wymagającym bardzo wysokim poziomie!

Esencja grozy pod płaszczykiem niepozorności.


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Czasem zło czai się tuż obok, a potwory wyłaniają się z codzienności

W wielkich miastach i na prowincji, w opuszczonych domach i na zatłoczonych ulicach, rzeczywistość niepostrzeżenie pęka, odsłaniając to, co ukryte. Bohaterowie opowiadań Enriquez zebranych w tomie Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi spotykają duchy, których nie da się odpędzić, trafiają do miejsc, gdzie czas się zatrzymał, i zbliżają się niebezpiecznie do tego, czego nie powinno się spotykać. Zło nie przychodzi tu z zewnątrz – jest obecne, ciche, wpisane w codzienność.

W jednym z opowiadań bohaterka spotyka duchy nawiedzające peryferyjną dzielnicę Buenos Aires, między innymi ducha własnej matki zmarłej po długich cierpieniach, nastolatek zabitych na ulicy i złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku. W innym para wynajmuje dom, by spędzić krótkie wakacje w miejscowości, z której wielu mieszkańców wyprowadziło się po tym, jak przestał tam dojeżdżać pociąg. W galerii na opuszczonej stacji kolejowej zwiedzają wystawę niepokojących płócien lokalnego artysty, ale naprawdę przerażającym doświadczeniem okazuje się dopiero poznanie ich autora. Bohaterka kolejnego opowiadania – dziennikarka pisząca o historii dziewczyny widzianej po raz ostatni na nagraniu z kamer monitoringu w podrzędnym hotelu w Los Angeles – staje oko w oko z legendą tego miasta…


Ostatni koniec świata Grzegorz Dziedzic

Ostatni koniec świata Grzegorz Dziedzic

"... istnieją rzeczy wymykające się rozumowi. Myślę, że jest ich więcej, niż bylibyśmy w stanie wytrzymać, dlatego nasze umysły są tak ograniczone w ich odbiorze."


Kurdę, dobre to było.

Aż mi głupio dawać taką wysoką ocenę, bo spodziewałam się opowieści typu: Józek spotyka Marynę... a potem /się/ wszystko pieprzy, niestety, ale szczerze - jestem mega pozytywnie zaskoczona, bardzo mega pozytywnie. Takie smaczkowe z rasowym mrocznym klimatem noir to było: niby w polskim sytylu, a jednak inne, z lekkim flow narracyjnym, przekazującym ciężkie i mroczne treści oraz mniej lekki niepokój, pomimo czasami zbyt męskiej narracji, ale to raczej oczywiste, z racji tego, że facet jest głównym bohaterem i facet napisał tą historię.

Nie wiem dlaczego, ale czułam tutaj klimat voodoo, chociaż ta opowieść nie ma nic wspólnego z voodoo...

Ma za to dużo wspólnego z sektą. 

Unus Mundus.

"Do zrozumienia trzeba się narodzić, a do głębokiego zrozumienia trzeba umrzeć."

Było oczywiście troszeczkę Jimmiego Jonesa, ale był też smaczek metafizyczno-kosmiczny, który uwielbiam, tak umiejętnie wpleciony w kryminał, którego nie lubię, że w całości wyszła bardzo smakowita literacka potrawa, mega odżywiająca moją wyobraźnię! Danie główne z deserem w odpowiedniej kolejności.

Ale największym atutem jest klimat!

"Zanim słońce wstanie, sowa wykole oczy."

Całość jest zszyta intrygującymi niteczkami z różnych kłębuszków: tajemnicy, mystery, grozy, tajemnic kosmosu, ufiaków, osobistego dramatu i przeznaczenia, które pomalutku, ale bardzo konsekwetnie utrzymywały moją uwagę w topce do samego końca, z drugim dnem, chyba...😎

Jeśli odkłada się jakąś książkę i cały czas się o niej myśli, to jest bardzo dobry znak świetnej historii.

Hipnotyczna. To jest trafne określenie.

Polecam przy lekturce słuchać sobie rewelacyjnej formacji SKYND, szczególnie tematycznego utworu: Jim Jones.


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

HISTORIA, KTÓRA WCIĄGA JAK NOCNY MAJAK I NIE POZWALA SIĘ OBUDZIĆ
Współczesne Chicago. Miasto, które nigdy nie śpi, tylko czasem zapada w półsen. Brudny, zmęczony, trochę desperacki.
Radek Rudy Kowalski, detektyw w departamencie policji w Des Plaines, zna to miasto od podszewki. Niepijący alkoholik, republikanin, katolik uwikłany w trudną relację z Bogiem i człowiek, który kurczowo trzyma się zasad, żeby nie rozpaść się od środka. W pracy bezkompromisowy. Po godzinach prowadzi mityngi AA, próbując ratować innych przed tym, co zna najlepiej: powolnym osuwaniem się w ciemność.
Od kilku nocy budzi się o 1:37.
Zlany potem, z głową pełną krwawych obrazów, które nie przypominają zwykłych koszmarów. Są zbyt realne.
Kiedy zostaje wezwany na miejsce rozszerzonego samobójstwa, odkrywa coś, co wywraca jego świat do góry nogami. Ofiary to ci sami ludzie, których zabijał w snach.
Śledztwo wciąga go coraz głębiej w mroczne podziemia miasta i zamkniętej grupy Unus Mundus, do świata, w którym religia miesza się z obłędem, a przemoc i uzależnienia splatają się w hipnotyczny, transowy rytm. Gdy granica między jawą a wizją powoli się zaciera, Rudy zaczyna podejrzewać, że nie jest tylko przypadkowym świadkiem tej historii.
A co, jeśli od początku był jej częścią?
"Ostatni koniec świata" to hipnotyczny kryminał z literackim nerwem - przeszywająca, transowa opowieść o winie, wierze i przeznaczeniu.

Sundial Catriona Ward

Sundial Catriona Ward

 "Czy ty także jesteś złym psem?"


Alez to było niesamowite!

Już zapomniałam o tej autorce i całe szczęście, że sobie przypomniałam. Ten, kto czytał jej wcześniejszą powieść: Ostatni dom na zapomnianej ulicy będzie kumał ten niesamowicie inny klimacik. Będzie wiedział, z jakiego rodzaju historią ma tutaj do czynienia bezbronny czytelnik. 

Mi się wydawało, że wiem, na co się nastawiać, ale ta opowieść przerosła moje oczekiwania😎

Było parę skojarzeń: Dogville /klimat/, Firestarter /założenie/, trochę książek o psycholach /rzeczywistość/, trochę o sektach /otoczenie/ i całkiem niedużo opowieści o ZDOLNOŚCIACH.


"Gdy coś ci zagraża, możesz zrobić trzy rzeczy: uciekać, walczyć albo spróbować się z tym zaprzyjaźnić."


No właśnie, co wybierasz, kiedy okazuje się się, że twoje dziecko jest INNE?

Jest szalone. Jest niebezpieczne. Jest zagrożeniem dla ciebie i innych?

Uciekasz, walczysz, czy kopiesz mu grób?

A może zabierasz je do Sundial?


"... Sundial to ogromny zegar. na którym rozgrywają się historie ludzkich istnień. To niebezpieczne mieszkać w miejscu, które tak dobrze rozumie życie i śmierć."


Opowieść dzieciństwa była niesamowita i magicznie obrazowa: przenosząca w czasie, ociekająca klimatem pozornie niewinnego życia na farmie pustynnej, pełnej psów - żyć nie umierać. 

Niewinność. Wolność. Brak obowiązków. Miłość. Natura.

I fałsz.

Perspektywa krzywego lustra, rzeczywistość odbierana oczami dziecka - cudo! Od razu przypominała mi się przezarąbiasta i mistrzowska Historia Lisey, z dzieciństwem Scotta w tle, która przyprawiała o prawdziwe ciary!

Tu było podobnie.

Już pominę milczenie bardzo trudny i wqrw@ący dla mnie osobiście bardzo ważny wątek psów w tej opowieści, który z trudem przełknęłam...


"To taka smotna, smutna historia. Smutna buźka."


Jestem zachwycona nieoczywistością, ciągłym poczuciem tajemnicy, zagrożenia i zaskoczenia, ciągłą niepewnością, tańczeniem na skraju szaleństwa, udawania oraz... przerażającą prawdą.


"Pustynia dobrze wie, kim jestem."


Kocham takie opowieści drugiego dna, czytane mrokiem zza firanki! 

Szkoda, że nie ma więcej w Polsce dostępnych powieści tej autorki, a wydawnictwa powielają ciągłe wznawiania tych samych powieści, znanych już na pamięć...


MOJA OCENA: 9/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Nie możesz uciec przed tym, co masz we krwi…
Wszystko, czego Rob chciała, to normalne życie. Mąż, dwoje dzieci i ładny dom na przedmieściach zdają się świadczyć o tym, że jej się udało. Ale kobieta boi się o swoją najstarszą córkę, Callie, która zbiera drobne kości i szepcze do wyimaginowanych przyjaciół. Rob dostrzega w dziewczynce mrok, który przypomina jej o przeszłości, od której uciekła. I boi się o bezpieczeństwo drugiej córki.
Kobieta postanawia zabrać Callie do domu swojego dzieciństwa, do Sundial, położonego głęboko na pustyni Mojave. Tam będzie musiała dokonać strasznego wyboru.
Sundial w nieoczywisty sposób opowiada o toksycznych relacjach i ucieczce przed przeznaczeniem, która nie zawsze jest możliwa. Niekiedy trzeba dotrzeć w otchłań przeszłości, by uratować przyszłość. Taka podróż jednak mało kiedy obywa się bez ofiar.

Mech pod skórą Angelika Sadkowska

Mech pod skórą Angelika Sadkowska

"Mówią, że istnieje bagno, którego nie znajdziesz na żadnej mapie. Nocą przesuwa się jak cień, a o świcie znika, jakby nigdy go nie było. Nazywają je La Mareta. Nie jest zwykłym trzęsawiskiem. Nie tropi przypadkowych wędrowców. Ono wybiera. Słucha serc, węższy w myślach, wyczuwa ciężar grzechów i win, których nikt nie odważył się wyznać. A gdy znajdzie człowieka obciążonego wyrzutami sumienia, sprawia, że ziemia pod jego stopami mięknie, zamienia się w mokradło, a każdy krok Ciągnie go głębiej i głębiej."


Dokładnie tam to się zaczyna. 

Na bagnach. 

Zaczyna się od legendy. Od pomysłu. Od piątki przyjaciół i tej szóstej. Od tajemnicy. Od sekretu. Od milczenia. Od obłędu.


"Piątka Dzieci Truskawkowego Księżyca. 

Cztery żywioły i jeden koniec.

Bo kim innym mogłabym być, jeśli nie tym, co przychodzi po wszystkim?

Oni dawali życie, ruch, płomień, oddech. A ja tylko zbierałam to, co zgaszone, wykruszone, przełamane."


Aster był wodą. 

"Woda zataiła."

Samuel był ziemią. 

"Ziemia pchnęła."

Sol była ogniem. 

"Ogień sprowokował."

Silvan był powietrzem. 

"Powietrze zamarło."

Mirren była życiem. 

"Podała rękę śmierci."

Manon była śmiercią. 

"Śmierć podała rękę życiu."


Zarąbiasta, oniryczna, kolejna warta grzechu powieść ze stajni Wydawnictwo Nocą.

Jestem zachwycona pomysłem, atmosferą, a przede wszystkim narracją, która od razu, zgodnie z założeniem autorki, wprowadziła mnie w świat obłędu na granicy jawy i snu oraz majaków głównej bohaterki!


"Bagno mnie pożera.

Krzyczę, lecz krzyk jest ciszą."


Pomijajac typowo chwilami, ale nielicznymi, młodzieżowe wątki, bo to w końcu powieść głównie dla młodych, ale bez przesady, cała reszta bagiennie wymiata.


"Uderzam o taflę mułu.

Trupi zapach oplata mnie niczym 

wieniec z gnijących liści. 

Bagno szeptem rozdziera skórę.

Wsiąkam. Powoli. Bez oporu.

Już nie czuję zimna, tylko rozpad.

Rozpływam się między warstwami ziemi

jak sen, którego nikt nie pamięta."


Autorka na samym poczatku wyjaśniła, czego oczekiwała po czytelniku, jeśli chodzi o odbiór i to wzięła i osiągnęła!

Klimatem mega czasami przypominała mi ta opowieść przezarąbiastą  Zakochaliśmy się w nadziei i rewelacyjny film Dotyk przeznaczenia.

Bardzo mocno polecam, czyta się grozowo-koszmarkowym jednym tchem! I choć szybciej niż później domyśliłam się, że coś tu jest nie halo /kiedy babcia patrzyła na płot, tak mniej więcej😎/, to jednak zakończenie jest zaskakujące i takie, jak lubię: realistyczne w swym obłędzie.

POLECAM!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

La Mareta oddycha.

A bagno nigdy nie zapomina.

W noc Truskawkowego Księżyca Manon traci Samuela. Ciało chłopaka zostaje odnalezione w mętnej wodzie i od tej chwili rzeczywistość dziewczyny zaczyna się chwiać – słyszy głosy, widzi niepokojące znaki i czuje obecność, której nie potrafi wyjaśnić. La Mareta milczy, dorośli odwracają wzrok, a prawda grzęźnie w błocie razem z tym, co zapomniane, sprawiając, że miasteczko przestaje być bezpiecznym miejscem.

Czy to trauma po stracie odbiera Manon kontrolę nad własnym umysłem? A może bagno naprawdę pamięta więcej, niż chcieliby dorośli?

Mroczny thriller młodzieżowy o żałobie, winie i granicy między życiem a śmiercią, obłędem a tym, co nigdy nie zostało do końca pogrzebane.


Króliczek Mona Awad

Króliczek Mona Awad

"Witaj na Warsztatach, Króliczku."


Historia z rodzaju tych WTF - kowskich: o czym ja tu w ogóle prze/czytałam? 

Elitarne studia o profilu literacko-artystycznym w nowej Anglii. I ona.

Samantha Heather Mackey.

Dziewczyna, która pomału wpada w sieć. Albo w króliczą norę nierzeczywistości, w której żyją cztery dziewczyny, zachowujące się... arcydziwnie. Jakby żyły w bajce Tima Burtona.

Dlaczego tam wpada? Samotność? Brak akceptacji? Kompleksy? Chęć przynależności? 

Serio?

Nawet do takich dziwadeł jak one?

Dziwadeł albo ekscentryczek. Wariatek albo geniuszy. Morderczychk psychopatek. Czarownic.

Co jest prawdą, a co tylko omamem?

Kiedy kończy się rzeczywistość, a zaczyna rzeźnia?

A może nie ma tu granicy?

"To, co się nam wydaje, czasami odbiega od rzeczywistości. Czyż nie?"

Czy to jest prawdziwa przyjaźń? Czy tylko jakiś eksperyment?

"- Robimy coś bardziej...

- Innowacyjnego.

- Eksperymentalnego.

- Bazującego na kreacji.

- Intertekstualnego"

- Zasadniczo to hybryda."

Tak jak cała ta powieść. To jest hybryda.

A tak naprawdę kim są te creepy dziewczyny z baśni o Alicji w krainie Czarów?

Un/Natural Born Killers.

Czarownice tworzące wybuchające Króliczki, rodzący się chłopcy, którzy w króliczki się zamieniają po to, żeby umrzeć?

...

Jak to jest powoli zanurzać się w szaleństwie? Zatonąć w baśniowej sekcie, która nie ma zahamowań?

"Ich zakrwawione twarze wyrażają tak wiele życzliwości, taką otwartość, która nie pozostawia wątpliwości, że oferują mi swoją przyjaźń."

A tego dowiemy się w drugiej części Króliczka, która już teraz mogę powiedzieć, że jest o niebo lepsza od części pierwszej, nawet z lepszą okładką😎

Do pierwszej części trzeba mieć naprawdę dużo cierpliwości, pomimo tego że intryguje, a końcówka to złoto, ale w części drugiej wszystko samo zachwyca!

Arcyfajnie!

"Prawdziwy świat, moja pani. Jest tam. Wie pani o tym? Kiedyś będzie pani musiała do niego wrócić?"


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Samantha jest outsiderką. Woli spędzać czas w swojej mrocznej wyobraźni niż w towarzystwie ludzi. Studiuje na Warren – w najbardziej nowatorskiej i eksperymentalnej szkole pisania w kraju. Wszystko tutaj wykracza poza gatunek, nie tylko literacko. Gardzi przeintelektualizowaną grupą samozwańczych poetek, składającą się z kilku nieznośnie bogatych dziewcząt, które określają się wzajemnie Króliczkami.

Sytuacja zmienia się, gdy Samantha otrzymuje od Króliczków osobliwe zaproszenie. Zostaje wciągnięta w ich kręgi, porzucając tym samym nie tylko swoje dotychczasowe poglądy, ale i jedyną przyjaciółkę, Avę. Dziewczyna zanurza się coraz głębiej w mglisty i jednocześnie przesłodzony świat Króliczków, zaczynając brać udział w rytualnych warsztatach, a granice rzeczywistości i absurdu zaczynają się zacierać.

Cykl: Króliczek (Awad) (tom 1)

Rouge Mona Awad

Rouge Mona Awad

"Stać się najwspanialszą wersją siebie. Pozbyć się mrocznych pajęczyn umysłu. Pudeł z piwnicy, pełnych zapleśniałych wspomnień. Skrzyń zamkniętych na cztery spusty." 


Kuszące?

Owszem.

Bo cała idea tej historii oparta jest na pokusie. I podróży do wnętrza swojej duszy. Poprzez lustra.  A kto nie lubi powieści o lustrach? Tym bardziej o lustrach, w których nie kryje nic dobrego?

A są inne w horrorach? 

Bo to jest akurat właśnie oniryczny horror, który uniósł mnie na "falach szaleństwa."

I do samego końca nie wiadomo, o jaki rodzaj horroru chodzi.

...

Wyjątkowa powieść w wyjątkowo moich klimatach, które bardzo rzadko zdarzają się w opowieściach.

Ta autorka to kolejne odkrycie, po Marie Vareille, którym jestem zachwycona. Urzekło mnie jej pióro, realizm magiczny, schizofreniczna groza ukryta pod pozorem prostych wydarzeń, skrywających uwialbiane przeze mnie drugie dno.

Kunsztowne dialogi: "- No to sobie popływałaś. - Nie umiem pływać. - Skoro nie umiesz pływać, dlaczego weszłaś do wody, Bell? - Zapomniałam że nie umiem. - Zabawne to zapominanie. Nie uważasz że dość ważne jest, aby pamiętać?"

😍💪Przepiękna świadomość i cudowna zabawa słowem.

Troszeczkę jak klimaty powieści Marty Bijan na granicy snu i jawy. Osobliwość i surrealizm hipnotyzuje atmosferą, którą można interpretować dowolnie, przynajmniej na pozór, bo tu naprawdę nie wiadomo długo, o co chodzi? 

To tak jakby oglądało się  /beznadziejny/ film Substancja, ale w mroczny WTF -owskim wydaniu Lyncha! To rewelacyjny literacki doppellganger Oczy szeroko zamknięte, /który notabene jest tu wspomniany/. To odjechana wersja Czarnoksiężnika z Oz - w tym przypadku czerwonej krainy.

Pięknie, cudnie, magicznie stworzony klimat tej historii: tajemniczo i stuprocentowo w każdym szczególe, w każdym francuskim czerwonym detalu!

Rouge.

"Bardzo jesteś przywiązana do swoich wspomnień?"

Brzydka dziewczynka, która niewiele pamięta ze swojego dzieciństwa. 

"Potworną prawdę o mnie, o moim dzieciństwie, którego nie pamiętam? Mimo że nadal tkwi głęboko we mnie. Wypuszcza fragmenty wspomnień na powierzchnię. Czuję je złożone w moim sercu, w moim mózgu, jak Mroczne brzemię. Czarne pudło z mnóstwem lśniących kłódek."

Piękna Matka, która jest wzorem i tyranem/?/. I oni. Ci piękni.

Kim są? Czego pragną? Jaka jest cena za piękno?

...

Rozmazana rzeczywistość, jak za deszczową szybą, atmosfera ciężka jak smoła, jak wosk z czerwonej świecy. Senna rzeczywistość i nierzeczywiste pragnienia. Obsesja, kompleksy, nienawiść i miłość. Zazdrość i pożądanie.

I tajemnica.

"Mój koszmar związany z wiekiem i śmiercią w jednej osobie."

Oniryczna podróż w głąb ludzkiej natury: jej pragnień oraz lęków.

"Teraz czuję coś innego, kiedy na nią patrzę. Kiedy patrzę na siebie, jak odchodzę. Zostawiając mnie tutaj samą."

To jest tego rodzaju opowieść, którą widzisz kątem oka nawet wtedy, kiedy ją odkładasz, na granicy percepcji, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Choć czasami...

..."warto puścić wszystko w niepamięć."

MEGA POLECAM!


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Najnowsza książka autorki bestsellerowego "Króliczka"
Belle dorastała w kulcie piękna, dbania o wygląd i obsesji na punkcie… luster. Nieskazitelna uroda była najcenniejszym skarbem dla jej matki – byłej aktorki, a następnie właścicielki eleganckiego butiku. Po jej nagłej śmierci Belle wraca do domu, by zmierzyć się z przeszłością, długami, które zostawiła matka, i pytaniami o przyczynę jej nagłego odejścia. Kiedy na pogrzebie pojawia się tajemnicza, ubrana na czerwono kobieta, oferująca pomoc w rozwikłaniu części zagadek, przed Belle otwierają się drzwi do zupełnie nieznanego jej świata – do Rouge.

To elitarna społeczność osób uzależnionych od idealnego wyglądu i gotowych na wiele poświęceń, by go utrzymać. Belle zagłębia się w ten świat, coraz bardziej zafascynowana obietnicami składanymi przez ludzi o szklanych oczach. Spełnienie marzeń o wiecznej młodości wydaje się na wyciągnięcie ręki. Jego cena może się jednak okazać bardzo wysoka...

"Rouge" łączy elementy gotyckiej baśni, psychologicznego thrillera i surrealistycznego horroru. To niepokojąca opowieść o granicach piękna, miłości i obsesji, w której łatwo się zatracić

Nie otwieraj oczu Josh Malerman

Nie otwieraj oczu Josh Malerman

"Istotą, której się boimy, jest człowiek."


Wznowienie świetnej powieści super autora. I choć, co prawda, o wiele większe wrażenie zrobiła na mnie jego powieść Coś się dzieje w naszym domu, którą uważam za jeden z najlepszych horrorów EVER, to tu straszna wizja strasznych czasów i sam pomysł także przyprawia o gęsią skórkę!


Czytana, niestety, przez pryzmat obejrzanego filmu i tak wywarła na mnie duże wrażenie, szczególnie sceny końcowe - miały w sobie więcej dramatyzmu, niż w ekranizacji.
Bardzo dobrze napisana, pełna napięcia historia. Dużo nieoczywistości i dość pokaźne pole do popisu dla każdej wyobraźni.


Długo pozostaje w pamięci - mam na myśli książkę.

I oczywiście czekam na drugą cześć, która dłuuuuugo czeka na swoją premierę w Polsce...

Polecam!



MOJA OCENA: 8/10



PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***


Coś przerażającego. Coś, czego nie można zobaczyć. Jedno spojrzenie doprowadza do ataku śmiertelnej przemocy. Nikt nie wie, co to jest. Nikt nie wie, skąd się wzięło.

Po pięciu latach, odkąd pojawiło się to coś, pozostała garstka ocalałych. Jednymi z nich są Malorie i dwójka jej małych dzieci. Mieszkając w opuszczonym domu nad rzeką, Malorie od dawna marzyła o ucieczce do miejsca, w którym jej rodzina mogłaby być bezpieczna. Ale podróż ta będzie przerażająca: ponad trzydzieści kilometrów, łódką, w dół rzeki z zasłoniętymi oczami, polegając jedynie na inteligencji Malorie i wytrenowanym słuchu jej dzieci. Jeden błędny ruch i zginą. Coś je śledzi. Lecz nie wiadomo, czy to człowiek, zwierzę, czy potwór?










EKRANIZACJA
/KLIKNIJ ZDJĘCIE/


TRAILER











Rozległy świat Erin E. Craig

Rozległy świat Erin E. Craig

 "Ta Kraina miała w sobie coś osobliwego; niesamowitą czujność powodującą, że włoski na karku stawały dęba. To nie był ląd, który można było zdobyć, wbrew temu, co obiecywał odkrywca. Był to ląd, którego Należało się bać."



Bardzo fajnie czyta się powieści tej autorki, a ta opowieść jest chyba bardziej mroczna niż Drobne przysługi.

Dwie narracje. Wcześniejsza, opisująca jak powstała cała Osada i jak to wszystko się zaczęł i oczywiście teraźniejszość. A żeby wiedzieć, jaka będzie przyszłość to trzeba doczytać do końca tą bardzo dobrą opowieść.

Początek - czułam się tak jakbym wpłynęła na wyspę King Konga. Bardzo dobra atmosfera jest już wyczuwalna od pierwszych stron.


"Ta ziemia, ze wszystkimi jej darami I obietnicami, nie może zostać zawłaszczona.

Konsekwencje dalszych wypraw okazują się zbyt wysokim ryzykiem.

Według wszelkich relacji przekazywanych przez wędrowców, zarówno rodzimych jak i obcych, ta ziemia została wzgardzona, choć czy przez Boga, czy przez diabła, tego nie wiem.

Nigdy nie powinienem był stawiać stóp na jej przeklętych brzegach."


Redcap. Drzewo, dla którego przypłynęło tutaj wielu. Wyprawą jak u Krzysztofa Kolumba. Nie wszyscy przeżyli, a ci którzy dopłynęli na nieznany ląd, zostali tutaj już na zawsze. I tak właśnie powstała osada Mistaken: przeklęta wioska, strzeżona przed potworami z lasu przez dziwny krąg kamieni.

Kamienie Strażnicze - prezent od Łaskawych, chroniący przed Jasnookimi, którzyprzybywali zawsze nocą i spadali z nieba, "uderzali szybko przynosząc krzyki i pozostawiając ciszę."

Kamienie strażnicze wyznaczają granice bezpieczeństwa. Tylko co w przypadku, kiedy te granice zaczynają się zawężać, a Kamienie przemieszczać? 

Czy można wydostać się spod ich wpływu bez narażania życia?

Czy można uciec z Mistaken?

Jeśli tak, to kto może to robić i dlaczego ma taką moc? I co mieszka poza Kamieniami, w gęstym lesie?

Kim albo czym są tak naprawdę Jasnoocy?

Kim są Łaskawcy?

I kim jest Greer?

Mnóstwo tajemnic, mnóstwo tropów, a wszystko to w gęstej głuszy leśnej, pośrodku dzikiej zimowej przyrody, pełnej potworów, które mają podwójne oblicza.

Nie każdy potwór z definicji okazuje się potworem.

Super samo się przeczytało, jak młodzieżówka, chociaż to młodzieżówka nie jest, czyli było lekko było intrygująco, mrocznie, fantastycznie, baśniowo, obrazowo i mega działająco na wyobraźnię.

Polecam.


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Tak jak wszyscy inni mieszkańcy, Greer Mackenzie jest uwięziona w osadzie Mistaken.

Leżąca na skraju Ameryki Północnej maleńka miejscowość cieszy się bogactwem naturalnych zasobów, dzięki którym mieszkańcy żyją w dobrobycie. Lecz przychodzi im ponieść za to pewną cenę. Niestety lasy napełniające ich sakiewki kryją niebezpieczne potwory nazywane Jasnookimi, winne sprowadzenia całkowitej zagłady na pobliskie mieściny. Na szczęście założyciele Mistaken zawarli sojusz z tajemniczymi Łaskawymi, dzięki czemu Kamienie Strażnicze otaczające miasteczko zatrzymują Jasnookich na zewnątrz… ale jednocześnie utrzymują obywateli w środku. Każdy, kto spędzi noc w osadzie, należy do niej już na zawsze.


Greer, kartografka i ekscentryczna marzycielka, od zawsze pragnęła poznać świat poza granicami, do których została przykuta. Wiedziała jednak, że ani jej, ani jej wieloletniej miłości, Ellisowi Beaufortowi, nigdy nie zostanie to dane. Aż do dnia, kiedy mieli wreszcie rozpocząć wspólne życie… Lecz zamiast przeżywać chwile radości, Greer patrzy z przerażeniem, jak jej ukochany, ścigany przez potworną bestię, znika za Kamieniami Strażniczymi. Wiedziona potrzebą ratowania ukochanego, znajduje sposób, by po raz pierwszy w życiu wydostać się z Mistaken i wyruszyć w podróż przez zimną i bezlitosną dzicz. Tyle że ona również staje się zwierzyną – nie tylko dla bezlitosnych Jasnookich, lecz także sekretów kryjących się za założeniem miasteczka oraz jej własnym pochodzeniem.



Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger