"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital psychiatryczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpital psychiatryczny. Pokaż wszystkie posty
Zofiówka. Przebudzenie zła Justyna Jelińska

Zofiówka. Przebudzenie zła Justyna Jelińska

Zofiówka ist­nieje naprawdę, a każdy, kto odwie­dził to miej­sce, potwier­dzi, że ma ono nie­po­wta­rzalną i tajem­ni­czą aurę. Byle szum czy kro­pla desz­czu spa­da­jąca z sufitu na pod­łogę mogą dawać poczu­cie czy­jejś obec­no­ści. 


Cały pomysł?

Super!

Zapowiadający się klimacik, a nawet gdzieś tam istniejący?

Dobry.

Tematyka bardzo podobna do Sesji 9, a czy wykonanie lepsze, czy podobne?

Podobne, niestety...

Narracja tej całej potencjalnej opowieści to największy mankament. Kompletnie ze mną nie współgrała: nie było flow, nie było połączenia, były tylko literki i dużo tego, co /mnie osobiście/ drażni w tego rodzaju przekazie, dlatego całościowy odbiór nie był tak rewelacyjny, jak założenie i okładka. Nie było tu wspólnego porozumienia nadawca-odbiorca, co może z czasem się wyrobi. 

Albo i nie.

Bo każdy ma swoich odbiorców. I dobrze.

Zawsze warto przeczytać fragment w ramach eksperymentu, czy zaiskrzy.

Ale plus za końcówkę.


MOJA OCENA: 5/10 


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Jedyne, czego możesz być pewien, to własny strach

Najnowszy horror Justyny Jelińskiej

Grupa żądnych sensacji youtuberów wyrusza na kolejną wypra­wę urbexową. Ich celem jest Zofiówka – opuszczony zakład dla nerwowo chorych w Otwocku – miejsce owiane mroczną legendą, w którym wyczuwalna obecność ciemnych sił splata się satanistycznymi obrzędami. Zło czai się wszędzie.

Z pozoru rutynowy urbex błyskawicznie wymyka się spod kontroli. Gdy jeden z członków grupy znika bez śladu, a pozostali zaczyna­ją doświadczać niewytłumaczalnych zjawisk, zaciera się granica między przygodą a koszmarem.

Mroczne ruiny, które zmienią również Ciebie.


Oddział D Freida McFadden

Oddział D Freida McFadden

"- Jeśli nie jestem prawdziwa, to co to oznacza dla Ciebie?"


Nie była to najlepsza odsłona ani talentu autorki, ani tej tematyki. Tym razem troszkę słabsza i mniej zaskakująca wersja thrillerka, bez smacznej wisienki na torcie.

Mogłoby być O WIELE WIELE lepiej, a tak to raczej wyszło to sobie takie troszkę bez efektu wow i jakby naciągane, choć przeczytane z lekkością, ale bez napięcia i zaskoczenia.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Nocna zmiana to nie tylko praca. To walka o przetrwanie.

Amy od dawna obawiała się nocnego dyżuru na Oddziale D – szpitalnej jednostce całodobowej opieki psychiatrycznej. Istnieją bardzo konkretne powody, dla których nigdy nie chciała objąć tej obowiązkowej zmiany. Powody, o których nikt nigdy nie może się dowiedzieć.

Z upływem kolejnych godzin Amy nabiera przekonania, że w obrębie tych ściśle strzeżonych murów dzieje się coś strasznego. Gdy pacjenci i personel zaczynają znikać bez śladu, staje się jasne, że wszyscy na oddziale są w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Oddział D był dla Amy miejscem z najgorszych koszmarów.

A teraz może okazać się pułapką bez wyjścia.

Pomoc domowa Freida McFadden/Pomoc domowa film 2025

Pomoc domowa Freida McFadden/Pomoc domowa film 2025

 "...Wiedziałam, że to było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe..."


Zaczęłam ekranizacją skończyłam powieścią.

Jedno i drugie było super, powieść sama się czyta, jest bardzo przystępna i taka kinowa właśnie, więc nie dziwię się, że powstała filmowa wersja, chociaż ekranizacja chyba wygrywa, bo była świetna i nie spodziewałam się tego.

Fajnie sobie odpalić coś, na co nie ma się szczególnie ani ochoty, ani wielkich nadziei i zaliczyć szoka. 

I choć można wiele powiedzieć o aktorach w tym filmie, to akurat całe show skradła Amanda Seyfried, szczególnie w pierwszej połowie filmu. Była przerewelacyjna, po prostu aż ciary przechodziły świetna aktorka! Przy niej bardzo słabo wypada Sydney Sweeney, która ma ciągle tą samą minę... Szkoda, że to ona gra Mili... Powinno być odwrotnie, przy fenomenie Amandy dziewczyna jest w zaniku. 

Bardzo przyjemnie jest popatrzeć oczywiście także na Brandona, ale całość naprawdę trzyma poziom szczególnie dzięki Ninie. Potem od połowy robi się już tak zwyczajnie, ale nawet dla pierwszej połówki warto jest obejrzeć całość:)

Jestem pod mega wrażeniem i bardzo polecam ten film Oraz całą historię, żeby się przekonać, jak wiele różnych objawów psychozy czai się w ludzkich głowach, skrytych pod błyskotliwym uśmiechem z Turcji 😁


MOJA OCENA: POWIEŚĆ 7/10, FILM 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT 

TU

***

Światowy bestseller, miliony sprzedanych egzemplarzy. Historia tak mocna, że musiała trafić do kin.

Każdego dnia Millie sprząta luksusową willę Winchesterów, odbiera ich córkę ze szkoły i przygotowuje rodzinną kolację. Potem samotnie wraca do swojego małego pokoju na poddaszu.

Z pozoru życie Niny Winchester jest idealne: garderoba pełna markowych ubrań, szybki samochód, perfekcyjny mąż. Ale Millie widzi to, czego inni nie dostrzegają. Bałagan, który Nina tworzy dla własnej satysfakcji. Kłamstwa, które opowiada o swojej córce. Cienie, które coraz mocniej przygniatają Andrew Winchestera.

Wystarczy jeden błąd. Jedna chwila słabości, gdy Millie spróbuje życia, które nigdy nie było jej. I wtedy fasada idealnej rodziny pęka. Drzwi pokoju na poddaszu zatrzaskują się. I można je otworzyć tylko od zewnątrz.

Ale Winchesterowie nie wiedzą, kim naprawdę jest Millie. I nie mają pojęcia, do czego jest zdolna…


Cykl: Millie Calloway (tom 1)


Sanatorium Sarah Pearse

Sanatorium Sarah Pearse

"Piękno jakoś nie pasuje do koncepcji zamkniętego zakładu leczniczego."


Taki sobie zimowy thrillerek kryminalny w ładnej scenerii trochę w stylu Agathy Christie.

Może ta opowieść byłaby pełna napięcia, jak zapowiada okładka, gdyby nie bardzo irytująca główna bohaterka: pani detektyw z astmą, traumą, klaustrofobią, z nerwicą lękową - wow. Policjantka, która boi się własnego brata...

Pominę to milczeniem.

Nie jestem fanką takich opowieści, może dlatego mój entuzjazm jest średni, ale trzeba przyznać, że opowieść w miarę czytania dosyć się to rozkręca.

Dużo zabójstw /za dużo?/, dużo podejrzanych, zdania zawieszone w pustce... Niby cała historia jest spoko, ale czegoś tutaj zabrakło, właściwie klimat też jest, ale czyta się to całkiem zwyczajnie.

A twist jest lekko rzecz ujmując dziwny...


Podsumowując: nic wyjątkowego - można sobie poczytać, bo idealnie pasuje do tej pory roku.

P.S. I tu nie ma nic gotyckiego.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


PROLOG

 

Styczeń 2015

 

Na podłodze leży sprzęt medyczny: rdzewiejące narzędzia chirurgiczne, potłuczone butelki, słoje, odrapane oparcie starego wózka inwalidzkiego. Przy ścianie stoi pożółkły i podarty materac.

Daniel Lemaitre ściska teczkę w dłoni i przełyka ślinę, aby zapanować nad odruchem wymiotnym. Trudno mu oprzeć się wrażeniu, że dusza tego budynku dostała się we władanie bezlitosnego czasu, który pozostawił po sobie tylko zepsucie i chorobę.

Idzie korytarzem. Odgłos jego pospiesznych kroków niesie się echem pośród wyłożonych płytkami powierzchni.

Patrz przed siebie. Nie odwracaj się.

Te wszystkie stare i zniszczone przedmioty przykuwają jego wzrok, jak gdyby chciały mu opowiedzieć swoją historię. On bez trudu potrafi sobie wyobrazić ludzi, którzy tu kiedyś przebywali i wypluwali sobie płuca.

Momentami wydaje mu się, że wciąż czuje zapach tamtego miejsca – że w powietrzu nadal unosi się ostry, gryzący zapach środków chemicznych niegdyś stosowanych tu na oddziałach.

Zatrzymuje się w połowie korytarza.

W pomieszczeniu naprzeciwko coś się poruszyło. Jakiś mroczny, rozmyty cień. Daniel czuje dziwny ucisk w żołądku. Zatrzymuje się i stoi przez chwilę w bezruchu, usiłując coś dostrzec. Wyłapuje z mroku tylko sterty porozrzucanych papierów, poskręcane rurki od aparatów tlenowych, połamaną ramę łóżka i zwisające pasy bezpieczeństwa.

Włosy na karku stają mu dęba, ale nic więcej nie zauważa. Wszędzie cisza i spokój.

Wzdycha ciężko i rusza znów przed siebie.

Daj spokój, mówi do siebie. Jesteś po prostu zmęczony. Za późno chodzisz spać, za wcześnie wstajesz.

W końcu dociera do frontowych drzwi. Ledwo je uchyla, a już srogi wiatr wdziera się do środka, otwierając je na oścież. Robi krok i mruży oczy, żeby je chronić przed podmuchem niosącym lodowe igiełki – a mimo to wzdycha z ulgą.

Sanatorium budzi w nim lęk, choć sam przecież zaprojektował każde drzwi, każde okno i każdy włącznik światła w nowym hotelu, a jednak chwilowo nie potrafi zapomnieć o przeszłości tego miejsca i o tym, co się tu kiedyś stało.

Spogląda na budynek z zewnątrz i stwierdza, że z tej perspektywy nie wygląda lepiej.

Surowa prostokątna budowla otulona śniegiem. Mocno zaniedbana. Obsypujące się i obszarpane balkony i balustrady. Długa zniszczona weranda. Kilka okien wytrzymało próbę czasu, ale większość dawno zabito deskami, więc fasadę tu i ówdzie oblepiają kwadraty z płyty paździerzowej.

Jakże ten budynek różni się od jego domu nad jeziorem w Vevey. Ta współczesna prosta bryła została w znacznej części przeszklona, aby zapewnić panoramiczny widok na taflę wody.

Na dachu ma taras, a u drzwi niewielką przystań.

Daniel osobiście to wszystko zaprojektował.

Myśli o swojej żonie Jo. Zapewne właśnie wróciła z pracy i choć już zdążyła zagonić dzieci do pracy domowej, w głowie wciąż jeszcze ma budżety i briefy reklamowe.

Wyobraża ją sobie w kuchni, jak przygotowuje kolację. Gdy pochyla się nad deską do krojenia, żeby wprawnymi ruchami posiekać składniki, kasztanowe włosy swobodnie spływają jej na twarz. Zapewne robi coś nieskomplikowanego: makaron, rybę albo podsmażane warzywa.

Żadne z nich nie jest dobre w obowiązkach domowych.

Ta myśl podnosi go na duchu, choć tylko na chwilę. Daniel idzie przez parking, z niepokojem myśląc o drodze powrotnej do domu.

Do dawnego sanatorium położonego pośród górskich szczytów trudno dojechać nawet przy sprzyjającej pogodzie. Zbudowano je na odludziu, by chorzy na gruźlicę przebywali z dala od zanieczyszczonego powietrza miast i miasteczek, a także z dala od ich mieszkańców.

W konsekwencji dojazd tutaj jest okropny. Droga wije się serpentynami pośród jodłowego gąszczu. Gdy Daniel wjeżdżał tu rano, płatki śniegu sypały mu się na przednią szybę niczym grad zmrożonych pocisków, ograniczając widoczność do kilku metrów.

Jest już blisko samochodu, gdy nagle nadeptuje na coś przysypanego śniegiem. To połamana tabliczka, na której namazano czerwoną farbą: NON AUX TRAVAUX!!!

STOP PRACOM BUDOWLANYM!!!

W przypływie złości Daniel wdeptuje transparent w ziemię. Protesty odbyły się tu zaledwie w zeszłym tygodniu. Przyszło pięćdziesięciu ludzi, którzy wykrzykiwali obraźliwe hasła i wymachiwali mu przed nosem jarmarcznymi tabliczkami. Całe zajście zostało sfilmowane telefonami i udostępnione w mediach społecznościowych.

To była jednak tylko jedna z wielu długich bitew, które trzeba stoczyć, aby ten projekt mógł ruszyć. Protestujący twierdzili, że zależy im na postępie i chętnie przyjmą pieniądze od turystów, ale gdy przyszło co do czego, zmienili zdanie.

Daniel to rozumie. Ludzie nie lubią, gdy komuś się coś udaje.

Ojciec kiedyś tak powiedział i miał rację. Okoliczni mieszkańcy z początku mieli dla niego wiele uznania. Gratulowali mu drobnych sukcesów, takich jak centrum handlowe w Sion czy apartamentowiec w Sierre z widokiem na Rodan, ale przecież co za dużo, to niezdrowo. Ileż można mieć tych sukcesów na koncie? Po co komu taka sława?

Danielowi trudno było oprzeć się wrażeniu, że zdaniem tych ludzi dość już dostał od życia i nie powinien wyciągać ręki po więcej. Skończył zalewie trzydzieści trzy lata, a jego pracownia architektoniczna cały czas dynamicznie się rozwijała. Do jego biur w Sion, w Lozannie i w Genewie lada moment dołączy kolejne w Zurychu.

Podobnie rzecz się miała z Lucasem, jednym z jego najstarszych przyjaciół i zarazem deweloperem tego projektu. On też miał ledwie trzydzieści kilka lat, a był już właścicielem trzech renomowanych hoteli.

Ich sukces kłuł ludzi w oczy.

A ten projekt ostatecznie przelał czarę goryczy. Do biur napływały nieprzyjemne maile i tradycyjne listy, pojawili się też internetowi trolle. Ludzie wnosili do różnych urzędów formalne zastrzeżenia co do planów budowy.

Najpierw rzucili się na Daniela. Na blogach i w serwisach społecznościowych o zasięgu lokalnym pojawiły się informacje, że jego firma ma trudności finansowe. Potem celem ataków stał się Lucas. W sumie dość podobnie to wyglądało. Generalnie większość ataków dało się łatwo odeprzeć, z jedną historią mieli jednak kłopot.

Daniel wolałby się tym nie przejmować, ale bardzo mu to przeszkadzało.

Chodziło o zarzuty łapówkarskie. O korupcję.

Próbował rozmawiać o tym z Lucasem, ale przyjaciel zawsze ucinał temat. Ta sprawa nie daje mu spokoju, ciągle go dręczy, jak zresztą wiele innych związanych z tym projektem, więc Daniel stara się po prostu o niej nie myśleć. Nie ma innego wyjścia. Musi się skupić na efekcie końcowym. Ten hotel ma ostatecznie przypieczętować jego status na rynku. Lucas przywiązuje tak dużą wagę do szczegółów, że Daniel stworzył spektakularnie ambitny projekt i miał dokonać rzeczy, które pierwotnie wydawały mu się nieosiągalne.

Dochodzi do samochodu. Na przedniej szybie leży warstwa świeżego śniegu.

Wycieraczki sobie z nią nie poradzą, trzeba to zeskrobać.

Gdy jednak sięga do kieszeni po kluczyki, dostrzega coś na ziemi.

Nachyla się, żeby to podnieść. To delikatny przedmiot wykonany z miedzi. Obraca go w palcach. Bransoletka. Po wewnętrznej stronie dostrzega ciąg liczb. Czyżby data?

Marszczy brwi. Właściciel musiał być tu dzisiaj. Inaczej bransoletkę przysypałby śnieg.

Tylko co ten ktoś robił tak blisko samochodu?

Przed oczami stają mu twarze protestujących, szydzące i wściekłe.

Czyżby ktoś z nich?

Daniel bierze głęboki oddech, a potem wsuwa bransoletkę do kieszeni. Wtedy coś dostrzega. Za hałdą śniegu usypaną na skraju parkingu coś się poruszyło.

We mgle majaczy zarys postaci.

Daniel czuje, że pocą mu się dłonie. Wciska przycisk w pilocie samochodowym, którym otwiera bagażnik, i podnosi wzrok.

Tuż przed nim, między nim a wozem, pojawia się jakaś postać.

Daniel zastyga jak rażony gromem, zastanawiając się w panice, na co właśnie patrzy. Jak to możliwe, że ktoś tak szybko do niego podszedł? Jak on mógł tego nie zauważyć?

Postać jest ubrana na czarno, twarz ma zasłoniętą. Przypomina to maskę gazową, tyle że z przodu nie ma filtra. Za to usta z nosem łączy gruby gumowy wąż, czarny i karbowany, który drga za każdym razem, gdy postać przestępuje z nogi na nogę.

Efekt jest przerażający. Potworny! To jak wizja rodem z najgłębszych pokładów podświadomości.

Myśl, nakazuje sobie Daniel. Myśl! Jego mózg przetwarza kolejne możliwości, stara się znaleźć nieszkodliwe, banalne wyjaśnienie tego zjawiska. To na pewno głupi żart i tyle. Jeden z protestujących próbuje go zastraszyć.

Postać rusza w jego stronę. Idzie ostrożnie, jakby każdy kolejny ruch miała starannie przemyślany.

Daniel widzi teraz tylko czarną gumową powłokę zakrywającą twarz, która zbliża się do niego i wypełnia całe pole widzenia. Dostrzega prążki na rurze. W tym samym momencie słyszy oddech, a właściwie wilgotne ssanie dobiegające zza maski. Jakby ktoś oddychał tlenem z butli.

Serce wali mu jak oszalałe.

– Co to ma znaczyć? – pyta i sam słyszy w swoim głosie strach. Próbuje nad sobą zapanować. – Kim jesteś? Co chcesz zrobić?

Krople spływają mu po twarzy. Może to topniejący śnieg, a może pot. Trudno rozróżnić.

Daj spokój, upomina się w duchu. Opanuj się. To tylko jakieś wygłupy!

Po prostu przejdź obok i wsiądź do samochodu.

W tym momencie kątem oka dostrzega drugi samochód. Nie było go tutaj, gdy przyjechał. To czarny pikap. Nissan.

No, stary. Ruszaj się!

Tylko że ciało ma odrętwiałe, jakby stracił nad nim panowanie. Rejestruje teraz już tylko dziwny oddech pod maską, z każdą chwilą głośniejszy i szybszy, a przy tym bardziej nerwowy.

Najpierw rozlega się odgłos zasysania, a po nim gwizd.

Raz po raz to samo.

Postać podchodzi do niego. Trzyma coś w ręce. Czyżby nóż? Daniel nie jest pewien, bo większość przedmiotu tonie w grubej rękawicy.

Ruchy, ruchy!

Udaje mu się wykonać najpierw jeden krok naprzód, potem drugi. Strach go paraliżuje.

Potyka się w śniegu, prawa noga mu ucieka.

Gdy w końcu odzyskuje równowagę, jest już za późno. Dłoń w rękawicy spoczywa na jego ustach. Daniel czuje jej wilgotny zapach. Maska też dziwnie pachnie. Nieco zaskakujący smród przypalanego plastiku zdaje się mieszać jeszcze z jakąś wonią.

Czegoś znanego.

Zanim udaje mu się odgadnąć, co to za zapach, czuje, że coś wbija mu się w udo. Jego myśli rozbiegają się na wszystkie strony, a potem umysł milknie.

Po kilku sekundach cisza przeradza się w nicość.

 

Informacja prasowa, poufna do północy 5 marca 2018

 

Le Sommet Hauts de Plumachit CransMontana 3963 Valais Szwajcaria W SZWAJCARSKIM KURORCIE CRANSMONTANA POWSTAJE 5-GWIAZDKOWY HOTEL Na skąpanym w słońcu płaskowyżu nad Crans-Montaną, wysoko w Alpach Szwajcarskich, miejscowy deweloper Lucas Caron otwiera Le Sommet.

Po ośmiu latach intensywnych prac planistycznych i budowlanych jedno z najstarszych w mieście sanatoriów ponownie otworzy swoje podwoje, tym razem jako luksusowy hotel.

Główny budynek został zaprojektowany pod koniec XIX wieku przez Pierre’a Carona, pradziadka Lucasa. Zanim wynalezienie antybiotyków wymogło na jego właścicielach zmianę profilu działalności, obiekt słynął już na całym świecie jako szpital dla gruźlików.

Później zyskał rozgłos za sprawą innowacyjnych rozwiązań architektonicznych, za które w 1942 roku Pierre Caron został uhonorowany pośmiertnie nagrodą Swiss Arts. Uznanie krytyków zaskarbił sobie, zręcznie wpisując panoramiczne okna w prostą bryłę budowli zwieńczonej płaskimi dachami i zdobionej geometrycznymi wzorami. Jeden z sędziów scharakteryzował ten budynek jako „przełomowy – z uwagi na przemyślane połączenie funkcji szpitala z architektoniczną płynnością przejścia między wnętrzami a otoczeniem zewnętrznym”.

„Nadszedł czas tchnąć nowe życie w te mury. Jesteśmy przekonani, że dzięki właściwej wizji uda nam się odrestaurować budynek i stworzyć tu hotel godny bogatej przeszłości tego miejsca”, powiedział Lucas Caron.

Pod nadzorem szwajcarskiej pracowni architektonicznej Lemaitre SA opracowano koncepcję rewitalizacji budynku, w którym teraz znajdzie się miejsce na nowoczesne spa i centrum eventowe.

W trakcie starannie przemyślanych prac remontowych zostaną wykorzystane naturalne materiały pozyskiwane z lokalnych źródeł, głównie drewno, łupki i kamień. Eleganckie wnętrza Le Sommet będą z jednej strony nawiązywać do otoczenia zewnętrznego budynku, z drugiej zaś czerpać z jego przeszłości i wplatać stare wątki w nową opowieść.

„To będzie bez wątpienia klejnot w naszej – tak czy owak – wspaniałej koronie kurortów zimowych”, zapewnia dyrektor generalny Valais Tourism, Philippe Volkem.

Szczegółowych informacji udziela agencja prasowa Leman z Lozanny.

Pytania i rezerwacje można przesyłać za pośrednictwem strony www.lesommetcransmontana.ch.

***

Klimatyczna opowieść o policjantce, która podczas pobytu w górskim hotelu musi zmierzyć się z mordercą… i z własną przeszłością.


Elin Warner, na co dzień pracująca w angielskiej policji, decyduje się otworzyć nowy rozdział w życiu w ekskluzywnym hotelu na górskim zboczu. Szybko okazuje się jednak, że zamieszkujące miejsce duchy nie pozwalają o sobie zapomnieć - ośnieżone lasy skrywają bowiem wiele mrocznych tajemnic.

Pewnego dnia jeden z pracowników hotelu dokonuje makabrycznego odkrycia - w sanatorium grasuje morderca. Tymczasem śnieżyca i lawina odcinają budynek od świata. Elin decyduje się zająć potworną zagadką człowieka, który najwyraźniej bardzo stara się udowodnić coś światu. Rozpoczyna się gra jeden na jednego…

Trzymająca w napięciu opowieść przywodząca na myśl klasyki gatunku.

Cykl: Elin Warner (tom 1)

Zgiń, kochanie! Ariana Harwicz

Zgiń, kochanie! Ariana Harwicz

"Ja pociągam długie łyki z butelki, oddychając przez nos i pragnąc, tak, umrzeć."


Wow.

Wow.

WOW.

Ten film jest HIPNOTYZUJĄCY. 

Każdy kadr i scena są HIPNOTYZUJĄCE.

***

Nie spodziewałąm sie aż takiego efektu u mnie po obejrzeniu filmu, który jest jednym z lepszych filmów bezakcjowo-emocjonalnych EVER!

To jest rola między wierszami!

Nie dziwię się, że dziewczyna jest kandydatką do Oskara - zagrać COŚ takiego to mega talent!? Jak można zagrać tak perfekcyjnie w obrazie, w którym właściwie nic się nie dzieje i pokazuje się tylko emocje? 

Jestem pod mega wrażeniem!

Jest przepiękna - tak na marginesie, a w zestawieniu i kurczakowatością Pattinsona /który też daje radę chyba, bo jest BARDZO  irytujący,a le zrobił rolę, biorąc pod uwagę postać książkową.../ jest wręcz ZJAWISKOWA swoją zwykłością i przerostem formy nad treścią.

Macierzyństwem.

Historia z rodzaju zrozumieć kobietę... 

Każda kobieta, która miała depresję poporodową zna takie słowo, jak epizod. No ale te epizody głównej bohaterki to już totalny odjazd - zaczarowany w swym szaleństwie, prostocie, niezrozumieniu własnej siebie - stanie obok nie tylko całej rodziny, ale też jej samej.

Poza kontrolą.

Wow.

I chyba każdy wie, że imprezy na depresję poporodową to nie jest dobry pomysł... A jeślni nie wie, to już wie, bo obejrzeniu filmu.

Rzeczywiśtość /każdej?/ matki.

I choć facet jest cipą to ma tutaj jednak przerąbane...

Kocham ten film!

***

Co do powieści - fenomenem było zrobić taki film z takiej książki. Książka jest brutalna. Troszkę obsceniczna bardzo szczera prosto z mostu. Bez żadnego owijania w bawełnę. 


"Słyszę, że mnie szukają, obsrane dziecko i goły mąż."


Więc tak się zastanawiam jak Lawrence udało się ominąć te wszystkie "cegłówki w głowę" i wykonać tak zarąbiastą rolę? 

Trafiamy w sam środek wielkiej niszczarki w głowie głównej bohaterki - jest to środek fascynujący w swojej destrukcji i w swojej obserwacji. 

Ten środek jest tylko jej.


"Moja głowa zapada w letarg, gubi się gdzieś na brzegu."


Sczczery do bólu.

I to jest najlepsze w tej całej powieści.

Szczerość.

Życie w cudzysłowie.

Na pewno nie jedna czytelniczka, a może nawet i czytelnik znajdzie jakąś myśl, która była też w jego głowie. Ja znalazłam i to nie jedną. Podstawowe pytania o egzystencję: bardzo trafne i bardzo ważne/prawdziwe.


"Ale nikt nigdy nie chce usłyszeć prawdy."


Narracja jest bardzo ciężka, ponieważ to cegiełka. Bez akapitów z minimalną ilością dialogów, które nie wyglądają, jak dialogi. Wiele osób odłoży ją po kilkudziesięciu stronach - ja sama bym tak zrobiła, gdyby nie film. 

Dla mnie to film dał życie i zrozumienie tej powieści: to dzięki niemu wiedziałam, czego się spodziewać. Dlatego jest to chyba kolejny nieliczny przypadek, kiedy polecam najpierw obejrzeć film, żeby bardzo dobrze zrozumieć książkę, która jest - lekko rzecz ujmując - nie/z/rozumialna.

Fenomen odegranej roli jest prawdziwym sukcesem powieści i jej samej - Lawrence nie pokazuje tych wszystkich dialogów w głowie bohaterki z książki - w każdym bądź razie nie pokazuje werbalnie i to jest jeszcze bardziej fenomenalne i jeszcze bardziej mistrzowskie niż powieść, która właściwie stanowi tylko bazę, zarys całej historii, którą Lawrence pokazała całą sobą!

Film zrobił z powieści arcydzieło. 


MOJA OCENA: FILM 10/10, POWIEŚĆ: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Po urodzeniu dziecka młoda kobieta mieszkająca z mężem na odludziu walczy z demonami: samotnością, depresją poporodową, niepokojem o noworodka, nieokiełznaną kobiecością i wymykającym się spod kontroli popędem seksualnym. Podczas bezsennych nocy zastanawia się, czy rodząc dziecko, utraciła samą siebie? Czy uda jej się kiedykolwiek odzyskać dawną tożsamość i swobodę?

Ta krótka, ale niesłychanie mocna opowieść trafi a w sedno trudnego i skomplikowanego doświadczenia, jakim jest początek macierzyństwa, który bywa zupełnie inny od naszych wyobrażeń, zarówno tych kobiecych, jak i męskich.

Rozerotyzowana, histeryczna opowieść o najprostszym z możliwych żyć. Kiedy kobieta staje między jawą a snem, depresją a walką, pożądaniem a stagnacją, nic nie wydaje się prawdą. To, o czym czytamy, jawi się raz jako sen, raz jako obraz ludzkiego upadku, a potem jak o peregrynacja przez bycie matką, żoną, a przede wszystkim kobietą. To historia duszna, lepka, oniryczna, gdzie lynchowskie mamidła wchodzą w ciągły dialog z teraźniejszością, w której magii doszukać się może tylko dusza naznaczona szaleństwem.
Georgina Gryboś, „Literacka Kavka”

Portret macierzyństwa, namiętności i rozchwiania psychicznego, który przenika aż do szpiku kości.
„Kirkus Reviews”

***

Link do całego filmu kliknij w zdjęcie.



Odkupienie Morgan Bright Chris Panatier

Odkupienie Morgan Bright Chris Panatier

"Mój umysł każdego dnia zdrowieje. Nie mam wpływu na świat, ale mogę kontrolować to, jak na niego reaguje. Chora psychika to mistrzyni oszustwa."


Schizofreniczna powieść. 

Blowmind.

Szpital psychiatryczny i duchy?

Wow, nie wiem, co lepsze.

A tutaj mamy jedno i drugie w pigułce, zebrane razem. 

Czyżby?

A może to TYLKO szaleństwo?

"Czy to halucynacja?

Czy tam jest duch?

Czy sama jestem duchem?"

Mega chaotyczny początek jest bardzo zniechęcający - właściwie nie wiedziałam, gdzie jestem, o jakich czasach czytam i o co tutaj w ogóle chodzi?

Zalatywało lekko gotyckimi klimatami, co było akurat fajne bo jeśli chodzi o tą tematykę, to taki klimat jest niepodrabialny.

Potem oczywiście ze strony na stronę wszystko się zaczyna rozjaśniać.

Albo zaciemniać.

"Tu, Charlotte Turner, nie ma czarownic, są tylko klątwy."

Okazało się, że nie bardzo tutaj chodzi o gotyckie klimaty tylko o...?

No wiadomo, że nie napiszę o jakie.

"... ty jesteś larwą, Hollyhock poczwarką, a ja motylem, który się z niej wykluje."

Ze strony na stronę robiło się "zdziwniej i zdziwniej."

A końcówka? Do tej pory rozkminiam ją na parę sposobów.

"... wymysł można pokonać.

- nie, jeśli sen jest potężniejszy od śniącej."

Jest to bardzo innowatorska, mega intrygująca, tajemnicza i wymagająca dużej dawki skupienia i czytania z uwagą, chociaż nie z męką opowieść, co jest też sukcesem.

Ale szczerze napiszę, że jest to jedna z bardziej wymagających lektur, po skończeniu której czułam się troszkę jak po lobotomii...

Bardzo zarysem i atmosferą przypomina zarypistą Tożsamość - może nie powinnam o tym wspominać, bo ciutkę zaspoileruję, ale tylko trochę. Troszeczkę też chwilami zalatywało Gothiką - to chyba reklama sama w sobie... Jeszcze szczypta Dziecka Rosemary i doppelgängera...

A potem już nie wiem, do czego to zrobiło się podobne 😎


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Najlepszy horror 2024 roku.

Do czego może popchnąć poczucie winy?

Hadleigh Keene zmarła wracając ze Szpitala Psychiatrycznego Hollyhock. Przyczyny śmierci pozostają nieznane. Morgan - siostra Hadleigh - czuje się winna.

Rok później sprawa wciąż jest nierozwiązana. Morgan tworzy więc fałszywą tożsamość cierpiącej gospodyni domowej Charlotte Turner i zgłasza się do szpitala. Szybko odkrywa, że w Hollyhock coś jest nie tak. Panujące w szpitalu osobliwe rytuały sprawiają, że wkrótce zaczynają ją dręczyć niepokojące wizje. Charlotte zdaje się żyć własnym życiem i z każdym dniem coraz bardziej dominuje.

Kiedy tożsamość Morgan zaczyna się kruszyć, kobieta rusza śladami Hadleigh i odkrywa mroczne sekrety Hollyhock, pogrzebane głębiej, niż można by przypuszczać.

Fobia Graham Masterton

Fobia Graham Masterton

"Świat to nie miejsce dla złych ani głupich, ani też słabych. Ich z pewnością - równie ważną! - jest umrzeć. Śmierć porażki! Oto ścieżka, którą człowiek podąża ku rzeczą zacniejszym."

Ja nadałabym inny tytuł tej opowieści zdecydowanie.

Terapia.

Całkiem fajnie wrócić sobie do prawie starego Mastertona.

Do połowy całkiem intrygująca opowieść, kóra miała (bardzo mój) niezły potencjał w założeniu, a zrobiła się z tego po prostu kryminalna zagadka.

Dobry materiał na intrygującą ekranizację (nawet wiem, któ mógłby zagrać głównego bohatera), a co do lektury - bywało lepiej. Niektóre postaci i wątki super soczyste i wyraziste, niektóre szablonowe, papierowe i bez polotu konwersacji. 

No ale...

Całość raczej na tak, choć ciarek nie było, ale się wchłonęło za jednym zamachem, bez odkładanek - przyjemny relaks. 

Przecież o to chodzi w czytaniu książek? 😛


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Witaj w świecie, gdzie twoje najskrytsze lęki stają się rzeczywistością.


W szpitalu w Lakeshore doktor Peter Ross prowadzi kontrowersyjny program terapeutyczny, konfrontując pacjentów z ich największymi fobiami. Jego metoda jest brutalna, lecz skuteczna – przynajmniej w teorii. Wybiera pięciu skazanych morderców, każdy z unikalnym lękiem, aby dowieść, że nawet najbardziej traumatyczne fobie można pokonać.


Gdy przeszłość doktora Rossa wychodzi na światło dzienne, granica między terapią a torturą zaczyna się zacierać. Kim jest człowiek, który zmusza innych do patrzenia w oczy ich strachowi? Czy to naprawdę jeszcze nauka, czy może już szaleństwo ukryte pod maską medycyny?


„Fobia” Grahama Mastertona to wstrząsający thriller, który zgłębia ciemne zakamarki ludzkiego umysłu i zadaje pytanie: ile jesteśmy w stanie znieść, by przetrwać?

Ucieczka Lisa Childs

Ucieczka Lisa Childs

Dlaczego zazwyczaj takie świetne początki pozostają tylko początkami, a potem robi się już dosyć zwyczajnie?

Jest to rozczarowujące tym bardziej, że właśnie początek zapowiada coś o wiele lepszego, niż dostajemy w rzeczywistości.

Nie to, żeby było źle.

Ale jest normalnie. 

A mogło być niesamowicie.

Było przyjemnie z tendencją spadkową, a mogło być rewelacyjnie.

Dobry thrillerek z bardzo dobrą atmosferą małego miasteczka i ośrodka psychiatrycznego, okrytego złą sławą. 

I tyle dobrego. Reszta była zwykła i thrillerkowata.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Wyspa u wybrzeży stanu Maine.


Dawny zakład zamknięty zostaje ponownie otwarty jako Halycon Hall. Jednak pomimo wysiłków, by prezentować się jako uzdrowisko dla bogatych i sławnych, nie może uciec od złej sławy i nawiedzonej przeszłości… Zdesperowana Rosemary Tulle przybywa na wyspę, by odnaleźć swoją młodszą siostrę, która zostawiła niepokojącą wiadomość. Pracownicy nie chcą wpuścić kobiety, a także upierają się, że jej siostra uciekła. Rosemary wie jednak, czym było Halycon Hall w przeszłości, a instynkt podpowiada jej, że prawda o siostrze jest zupełnie inna. Zmuszona jest zwrócić się o pomoc do mężczyzny, którego miała nadzieję nigdy więcej nie zobaczyć. Jakie sekrety skrywa Halycon Hall? Jaka mroczna przeszłość upomniała się o Rosemary i jej siostrę?

„Wciąga od pierwszej strony. Lisa Childs tworzy niesamowity, zapadający w pamięć nastrój, który trzyma w napięciu aż do ostatniej strony!” – Rita Herron, autorka bestsellerów „USA Today



Ratched serial Netflix

Ratched serial Netflix

"Mildred Ratched zaczyna pracę jako pielęgniarka w najlepszym szpitalu psychiatrycznym. Jednak pod jej wymuskanym wizerunkiem tli się mrok." 

Poświecony cały dzień na obejrzenie wszystkich odcinków Ratched. 
Czy stracony?

Oczywiście, że nie!

I choć końcówka ewidentnie skręcała nie w tą stronę, wolałabym, żeby szła prosto, to jednak całość jest genialna, przedew szystkim pod względem klimatu. 
I scenerii. 
I dekoracji.

Perfekcyjna.

Jak sama Ratched. 
Mildred Tatched.

Przepiękne stroje, suknie, wnętrza, kolory - nawet tych samochodów - jestem urzeczona atmosferą!
I rewelacyjną rolą Sarah Paulson, którą uwielbiam z AHS, Sharon Stone, która zagrała świetnie, ale przerewelacyjną kreacją Judy Davis!!!!!

Polecam, jest bardzo bardzo dobrze!

MOJA OCENA: 8/10

***
Ratched to amerykański psychologiczny thriller, serial telewizyjny o postaci o tym samym nazwisku z powieści Kena Keseya z 1962 roku: Lot nad kukułczym gniazdem. Stworzony przez Evana Romansky'ego i opracowany przez Ryana Murphy'ego, gdzie główną rolę gra Sarah Paulson.


EKRANIZACJA

↓

TRAILER

↓

Schizis Melissa Darwood

Schizis Melissa Darwood

"Nazywam ją Cruella, bo jak morderczyni dalmatyńczyków potrafi zmrozić krew w żyłach swoim spojrzeniem. Ale to tylko moje subiektywne odczucie. Wyłącznie moje, bowiem nikt prócz mnie jej nie widzi."

Zaskakująca.

To słowo określa całość tej powieści:jest kilka wyłupiastoocznych twistów, co jest dużym plusem. Sądzę, że niewiele osób zgadnie, o co tak naprawdę chodzi w tej historii :)
Bo dzieje się tu dużo i to nie tylko w głowie głównej bohaterki.
Jest trochę dramatu, trochę klimatów stricte z rewelacyjnej powieści Dziewiąte życie Louisa Draxa, trochę romansu i grozy.

Ale dominuje tu SCHIZIS.

Chciałabym napisać więcej, ale wszystko, o czym tylko wspomnę, może być spojlerem, dlatego bezpiecznie zamilknę:)

Narracja płynna, bez monotonii i nudy.

Polecam nie tylko młodzieży.

MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

Cześć, mam na imię Marcja, a to jest mój kanał na YouTubie. Jeśli chcecie wiedzieć, jak wygląda moje życie i z jakimi demonami zmagam się każdego dnia, to subskrybujcie mój kanał.


Wiem, że ten filmik trafi do uczniów w mojej szkole i, szczerze, mam to głęboko gdzieś. I tak od dawna wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę, bo nią poniekąd jestem. Nikt normalny, o zdrowych zmysłach, nie rozmawia z kimś, kogo nie widać, i nie próbuje kilkakrotnie odebrać sobie życia, prawda?
Jeśli więc macie podobne schizy, to lepiej znajdźcie sobie dobrego lekarza. Ja mam swojego psychiatrę, i psychologa… i mam też Kofiego. Kofi jest moim najlepszym przyjacielem, niesamowitym człowiekiem i facetem, dzięki któremu zaznałam najwspanialszych chwil w moim popapranym siedemnastoletnim życiu.

Subskrybujcie. Czekam na sto tysięcy subów, by raz na zawsze skończyć z tym piekłem i zdradzić Wam brutalną prawdę. Chcę zatrzymać to błędne koło. Życie powinno być przyjemne, nie sądzicie?
Dajcie znać w komentarzach, jak waszym zdaniem rozwinie się moja historia.

Jestem pewna, że żadne z Was nie domyśli się jej finału.


AUTOR
↓



Czynnik diabła Craig Russell

Czynnik diabła Craig Russell

"Bo widzisz, doktorze Kosárek, każdy odczuwał wówczas obecność diabła i błagał Boga, by przyszedł i go przed nim uratował, a za moja sprawą przekonywał się - wreszcie to sobie uświadamiał - że Bóg przez cały czas tam był; że diabeł jest Bogiem w nocnym stroju."

Rewelacyjna powieść, której nie zaszkodziło nawet chwilowe gaworzenie.
Niejednoznaczna. Nieoczywista. Pełna obłędu. Choroby. Obsesji.
I diabła.

Diabła czy Hobbsa?
Kim jest Hobbs?
Istotą Zła czy wytworem chorej osobowości?

Mocne sceny, wyraziste postacie, elementy mystery. Dużo grozy, z różnej półki.
Świetny klimat - ach, cóż to byłby za film.

Same historie Szóstki Diabła - przerewelacyjne!

"Prawda, mamy tylko sześcioro pacjentów, ale to najgorsze przypadki w Europie Środkowej, osobnicy, którzy stali się przyczyną strachu i nieszczęść w skali absolutnie nieproporcjonalnej do ich liczby."

Polecam bardzo - bardzo mocna 8+. 

"Głównymi motorami napędzającymi powieść są psychologia jungowska, mity i legendy Europy Środkowej, historia Czechosłowacji tuz przed wybuchem drugiej wojny światowej oraz napięcia etniczne, jakie w tamtym okresie istniały w tym kraju."

Końcóweczka wyśmienita - wymiataczka;)

MOJA OCENA: 8/10



PRZECZYTAJ FRAGMENT!








***

Praga, rok 1935. Młody psychiatra Viktor Kosárek, były student Carla Gustava Junga, przybywa do otoczonego mroczną sławą zakładu dla obłąkanych Hrad Orlu. Wyposażona w nowoczesny sprzęt placówka znajduje się w zamku przez wieki obrosłym ponurymi legendami. Zamknięto tam sześcioro najokrutniejszych morderców w kraju: Drwala, Klauna, Kolekcjonera Szkła, Wegetariankę, Skiomantę i Demona. Kosárek zamierza wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, aby wyizolować u nich archetypiczny składnik osobowości odpowiedzialny za czynienie zła - tak zwany czynnik diabła. Gdy tylko zaczyna odkrywać ich zdumiewające tajemnice, natrafia na łączący całą szóstkę zatrważający wspólny element.
W tym samym czasie mieszkańców Pragi ogarnia przerażenie - w jej ciemnych zaułkach grasuje bowiem nieuchwytny morderca. Policyjny śledczy Lukáš Smolák, desperacko usiłujący złapać sprawcę, przez gazety nazwanego Skórzanym Fartuchem, zauważa podobieństwo między nim a działającym przed półwieczem w Londynie Kubą Rozpruwaczem. Smolák zwraca się po pomoc do lekarzy w Hradzie Orlu, mających doświadczenie z psychotycznymi kryminalnymi umysłami. Zachodzi obawa, że Skórzany Fartuch może mieć jakieś związek z szóstką zamkniętych w zakładzie pacjentów.

Zanurzona w międzywojennej rzeczywistości Europy Środkowej i osadzona w cieniu gęstniejącego za czeską granicą nazistowskiego mroku stylowo napisana, doskonale skonstruowana, bogato zobrazowana powieść jest wspaniałą rozrywką. Nie sposób się od niej oderwać.


CO ZAINSPIROWAŁO AUTORA
↓


↓







AUTOR
↓



Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger