"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawiedzony dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawiedzony dom. Pokaż wszystkie posty
Żółta tapeta Charlotte Perkins Gilman

Żółta tapeta Charlotte Perkins Gilman

"Tapeta patrzy na mnie, jakby wiedziała, że potrafi człowieka doprowadzić do obłędu."

Panie i Panowie! Tak się pisze nieoczywistą grozę!

Jestem pod wrażeniem także nieoczywistym i nieoczekiwanym!

Wow💪😎💀

Klasyka czasami bywa trudna, ale zawsze udowadnia swoją wartość, pomimo upływu lat, a może właśnie dlatego.

...

Klaustrofobiczna, krótka przerażająca nowelka, z narastającym poczuciem osaczenia i szaleństwa, sączącego się ze ścian pokoju z żółta tapetą...

"Przeczucie mi podpowiada, że ten dom jest trochę dziwny."

Czy aby na pewno źrodłem jest właśnie tapeta?

"... moja bogata wyobraźnia przyzwyczajona do układania opowieści oraz swego rodzaju wyczerpanie nerwowe z pewnością wywołają niepokojące wizje, mam więc posłużyć się siłą woli oraz zdrowym rozsądkiem, aby zapanować nad tą skłonnością. Oczywiście spróbuję."

Jest to rozkminka w stylu BABADOOKA, którą uwielbiam: szaleństwo i obłęd, czy nawiedzenie kobiety przez istoty mieszkające w ścianie?

"Jestem zaniepokojona. Przyszło mi do głowy... Zaczynam uważać..."

Interpretacja dowolna, w zależności od upodobań😎

Ja mam swoją.

"Nie mam już nawet ochoty wyglądać przez okna - tyle jest pełzających kobiet, tak szybko się czołgają. Ciekawe, czy wszystkie one wydostały się zza żółtej tapety niczym ja?"

Świetna lektura, ktora powinna być podręcznikiem, jak pisać grozę bez oczywistości dla dużego grona autorów z aspiracjami.

"Tak miło jest przebywać w tym obszernym pokoju i pełzać do woli!"😯

MEGA POLECAM!


MOJA OCENA: 9/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

„Żółta tapeta” (org. Yellow Wallpaper) to opowiadanie napisane przez Charlotte Perkins Gilman. Stworzyła ona to małe arcydzieło literackie na podstawie swoich własnych doświadczeń z depresją. Opowiada ona z psychologicznym zacięciem i dramatyczną precyzją historię kobiety chorej na depresję, która odizolowana na odludziu, zmuszona do spania w pokoju dziecięcym z zakratowanymi oknami i chorobliwie żółtą tapetą, w tajemnicy przed wszystkimi pisze pamiętnik. Pragnie intelektualnej stymulacji, aktywności, pełnego miłości zrozumienia. Jednak stopniowo żółta tapeta coraz bardziej wnika w zakamarki jej umysłu, prowadząc do zaskakującego finału.

Piekielny dom Richard Matheson

Piekielny dom Richard Matheson

"Tego miejsca nie nazwano piekielnym domem bez powodu. Ono chce nas wszystkich pozabijać/.../"


Z racji wznowienia Vespera tylko i wyłącznie tej mini powieści o nawiedzonym domu, warto obejrzeć sobie klasykę kina: Legenda piekielnego domu (org. The Legend of Hell House) z 1973 roku, ale najpierw oczywiście przeczytać całość, dostępną w pięknym wydaniu Artefaktów: Jestem Legendą i inne utwory.

Fabuła jest taka, jaką uwielbia każdy miłośnik tematyki nawiedzonych, starych domów, czyli klasyki: grupa naukowców i medium udają się do nawiedzonej rezydencji Emerica Belasco, nazywanej „najstraszniejszym domem na świecie”.

Ich zadaniem jest zbadanie zjawisk paranormalnych i udowodnienie istnienia życia po śmierci, na zlecenie starszego, nowego właściciela posesji.

i się dzieje...😎

Czytało się to świetnie!

Jest atmosfera, jest narastający klimat grozy, pomimo debilnych i niczym nie popartych zapewnień pseudo naukowca, że "wszystko da się wytłumaczyć", jest satysfakcja z faktu, że się myli, strach, oczekiwanie i ... niedosyt!

A prawda?

Jak zawsze: sama się /o/broni.

Jest to esencja klasyki, która z powodzeniem może leżeć na tej samej półce, co opowieści Henry'ego Jamesa i Shirley Jackson oraz Daphne du Maurier!

Jeśli ktoś nie był jeszcze w Piekielnym domu, wrota stoją otworem, zarówno dla czytelników, jak i kinomanów!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Pośród największych gwiazd na firmamencie horroru i fantasy niewiele błyszczy jaśniej niż Richard Matheson. A choć wielu czytelników zna go głównie z powieści takich jak "Jestem legendą", Piekielny „dom” i szesnastu scenariuszy serialu "Strefa mroku", to najwyższe mistrzostwo osiągnął jako autor mrożących krew w żyłach opowiadań, z których wiele znalazło się niniejszej książce. Od czasu debiutu Mathesona w 1950 praktycznie wszyscy ważniejsi autorzy fantastyki i grozy czerpią garściami z jego dokonań - przyznają się do tego Stephen King i Neil Gaiman, Peter Straub i Joe Hill, a także filmowcy, tacy jak Stephen Spielberg i J.J. Abrams.

Matheson zrewolucjonizował horror, przenosząc go z gotyckich zamczysk i otchłani nieznanego kosmosu na dobrze nam znane i bliskie ulice i przedmieścia. Przesycił opowieści o zjawiskach fantastycznych i paranormalnych mroczną znajomością natury ludzkiej, sięgając do pokładów uniwersalnej grozy samotności i zagrożenia w niebezpiecznym świecie.





Nie

CAŁY FILM 

 
Muzyka z zaświatów Graham Masterton

Muzyka z zaświatów Graham Masterton

"Martwi wcale nie są nieszczęśliwi dlatego, że nie żyją, ale z powodu tego, jak umarli."


Kiedyś czytane, ale nic nie zapamiętane, więc wznowienie przeczytane ponownie z przyjemnością.

To takie smutne noir o duchach, niestraszne, niespieszne proste w odbiorze i bardzo przyjemne.

Zagadka nie jest tu skomplikowana, prawie od razu wiadomo, o co chodzi, ale i tak czyta się bardzo lekko i odprężająco.

Byłaby z tego bardzo klimatyczna ekranizacja.

"Biała pamięć cię obserwuje... więc nie otwieraj drzwi."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Subtelna, niepokojąca i wciągająca bez reszty powieść mistrza grozy!

Gideon Lake, utalentowany kompozytor, zakochuje się w tajemniczej Kate – kobiecie równie pociągającej, co niepokojącej. Ich uczucie szybko przeradza się w obsesję, a rzeczywistość wokół Gideona zaczyna się zmieniać.

W jego życiu pojawiają się niewyjaśnione zjawiska: szepty dochodzące z pustych pomieszczeń, cienie poruszające się bez światła i muzyka, która zdaje się płynąć prosto zza granicy śmierci. Z czasem uświadamia sobie, że Kate skrywa mroczny sekret – związany z tymi, którzy nie odeszli na zawsze.

Bo niektóre melodie nigdy nie milkną… nawet po śmierci.

Zofiówka. Przebudzenie zła Justyna Jelińska

Zofiówka. Przebudzenie zła Justyna Jelińska

Zofiówka ist­nieje naprawdę, a każdy, kto odwie­dził to miej­sce, potwier­dzi, że ma ono nie­po­wta­rzalną i tajem­ni­czą aurę. Byle szum czy kro­pla desz­czu spa­da­jąca z sufitu na pod­łogę mogą dawać poczu­cie czy­jejś obec­no­ści. 


Cały pomysł?

Super!

Zapowiadający się klimacik, a nawet gdzieś tam istniejący?

Dobry.

Tematyka bardzo podobna do Sesji 9, a czy wykonanie lepsze, czy podobne?

Podobne, niestety...

Narracja tej całej potencjalnej opowieści to największy mankament. Kompletnie ze mną nie współgrała: nie było flow, nie było połączenia, były tylko literki i dużo tego, co /mnie osobiście/ drażni w tego rodzaju przekazie, dlatego całościowy odbiór nie był tak rewelacyjny, jak założenie i okładka. Nie było tu wspólnego porozumienia nadawca-odbiorca, co może z czasem się wyrobi. 

Albo i nie.

Bo każdy ma swoich odbiorców. I dobrze.

Zawsze warto przeczytać fragment w ramach eksperymentu, czy zaiskrzy.

Ale plus za końcówkę.


MOJA OCENA: 5/10 


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Jedyne, czego możesz być pewien, to własny strach

Najnowszy horror Justyny Jelińskiej

Grupa żądnych sensacji youtuberów wyrusza na kolejną wypra­wę urbexową. Ich celem jest Zofiówka – opuszczony zakład dla nerwowo chorych w Otwocku – miejsce owiane mroczną legendą, w którym wyczuwalna obecność ciemnych sił splata się satanistycznymi obrzędami. Zło czai się wszędzie.

Z pozoru rutynowy urbex błyskawicznie wymyka się spod kontroli. Gdy jeden z członków grupy znika bez śladu, a pozostali zaczyna­ją doświadczać niewytłumaczalnych zjawisk, zaciera się granica między przygodą a koszmarem.

Mroczne ruiny, które zmienią również Ciebie.


Sesja 9 Christian Francis

Sesja 9 Christian Francis

"Przez kolejne lata Szpital Stanowy w Denvers stał nietknięty, gnijący aż do fundamentów. Zły duch nawiedzający lokalną społeczność. Spoczywał na granicy miasta w cichej złości. Uśpiona bestia, z którą nikt nie ośmielił się skonfrontować."


Bardzo lekko się to czytało i dość przyjemnie, ale jakoś tak bez stuprocentowego klimatu, jaki powinien być odczuwalny w tego rodzaju opowieściach, bo pomysł jest mega super.

Film był w podobnej tonacji, co jest oczywiste. Generalnie polecam, jeśli ktoś lubi lekkie /choć takie nie powinny być w tej tematyce/ opowieści o opuszczonych szpitalach psychiatrycznych, szaleństwie i dwuznaczności.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

„Sesja 9” to adaptacja amerykańskiego horroru psychologicznego z 2001 roku w reżyserii Brada Andersona. Ekipa zajmująca się usuwaniem azbestu podejmuje się zlecenia w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym Danvers State Hospital. Ich pracy towarzyszą narastające napięcie i tajemnicze wydarzenia. Tytuł nawiązuje do serii sesji terapeutycznych ze szczególną pacjentką, której tragiczną przeszłość poznajemy równolegle z doświadczeniami zespołu.

Brytyjski autor horrorów, Christian Francis, znany z powieści opartych m.in. na „Titan Find”, „Wishmaster” i „Vamp” rozwija scenariusz filmu „Session 9”, ukazuje portrety psychologiczne bohaterów, zabiera Czytelnika w mrok i sekrety ponurych, szpitalnych korytarzy.



FILM


Mój dom Tomasz Sablik

Mój dom Tomasz Sablik

"To wszystko źle się skończy. Nic nie widzisz, nic nie słyszysz... nic nie czujesz." 


Byłam ZAKOCHANA w tej powieści do pewnego momentu, a dokładnie do końca części pierwszej.

ZAKOCHANA.

Nie wiem, dlaczego wcześniej omijałam ją szerokim łukiem: może z powodu okładki, która sugerowała jakieś krwawe i zbędne klimaty, których nie lubię... Może z powodu tego, że poprzednia powieść którą przeczyta, Próba sił jakoś nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, delikatnie rzecz ujmując.

A tym razem co dostałam?

Piękny początek, już od pierwszych słów.

Wszystko to, co KOCHAM w powieściach, okraszone CUDOWNYM i MAGICZNYM pieknie świadomym słownictwem, opisującym dzieciństwo na wsi.

Panie Autor, dziękuję. To, jak Pan opisał przecudnie atmosferę, magię i ulotność oraz niewinność i radość to jest moje osobiste mistrzostwo i jedno z lepszych przeżyć czytelniczych!

Piękny teleport do świata, który każdy chyba kocha i pamięta, o ile miał taką okazję i szczęście przeżyć choć chwile na wsi, u dziadków. 

Czy jest coś bardziej niepowtarzalnego?

I jeszcze to wszystko połączone z tajemnicą, godną Danielewskiego i Kinga - CUDO!

Niesamowicie umiejętnie prowadzony klimat do samego końca, podsycany epizodami, które w wyobraźni rozpalały ogień domysłów! Zagrożenie pod pozorem zaufania, ciekawość vs strach. Poczucie bezpieczeństwa kontra osiągnięcie własnych celów. Miłość czy wyrachowanie?

Dziecinna ufność i ślepa wiara oraz zauroczenie wraz z narastającym poczuciem zagrożenia...

Czad!

I jak dla mnie, historia mogłaby sie zakończyć na tym pieknym etapie pierwszego nieświadomego rozdziału...

...ale poszła dalej i urok się rozmył, jak to z urokiem dziecinstwa bywa. Dalej już było dobrze, tak  "po polskiemu" rzekłabym, ale już płynęłam na fali zachwytu z rozpędu, więc oczywiście poznałam zakończenie, choć cały klimat prawdziwej magii zanikał wraz z tajemniczością dziadka - swoją drogą jedna z najlepszych dziadkowych postaci, o jakich czytałam!

W generalnym rozrachunku ocena byłaby 10/10, gdybym nie weszła w dorosłość wraz z głównym bohaterem.

I tak bardzo polecam!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Duchy istnieją. Mieszkają w budynkach takich jak ten. Są ,,prawdziwe. Dam Wam niejeden powód, byście w nie uwierzyli.

Nazywam się Edward, a moje ciało owiewa wiatr z wielu szczelin, które powstały na przestrzeni dekad. Wiatr ten uparcie dmucha w mury, odkąd tu dotarłem z Emilią. Pamiętam, że maszerowałem z nią w dokładnie tak samo nieprzyjemną noc jak ta. I ten sam halny wiał, próbując mnie powstrzymać, bym nie dobrnął choćby do furtki. I nawet teraz, gdy już jesteśmy wewnątrz, stara się zdmuchnąć ten dom. Mój dom”.

Powieść zabiera nas w głąb ludzkiego umysłu, pełnego tajemnic, czarnej magii i prób odnalezienia pytań, na które tak często nie ma dobrych odpowiedzi. To podróż przez mrok i lęk, które z każdą kolejną stroną gęstnieją i hipnotyzują czytelnika.

Jest to też historia pełna emocji i bólu, wzlotów i upadków - sentymentalna podróż człowieka, który nie może pogodzić się z własnym losem i który posunie się do wszystkiego, byle tylko ten los odwrócić.

Zapadły pałac Marta Kisiel

Zapadły pałac Marta Kisiel

"Dokąd dotrze tą dziwną drogę, przez ten dziwny las?" 


Dziwna szkoła. Za dziwną bramą. W dziwnym lesie.

Trzynaścioro dzieciaków trafia do bardzo specyficznego edukacyjnego Escape Roomu?

W założeniu edukacyjnego - raczej bardziej magicznego, z magicznymi podchodami w magicznym lesie

Zero elektryki. Zero internetu. Nawiedzony pałac jak w gotyckiej powieści. Albo jak w Wednesday.

Pałac kompatybilny z lasem a las kompatybilny z Pałacem.

Zadania, które każdy musi wykonać żeby...

No właśnie - żeby co?

Ale te zadania nie są zwykłe, są magiczne.

PRÓBY.

Baśniowe próby.

BEZWZGLĘDNE PRÓBY.


"Pałac nie chce nas skrzywdzić."


Czy aby na pewno?

Czy to są baśnie Andersena, czy może Braci Grimm?

I kim jest kobieta o kocim oku?

Nie wszystkie trzynaście osób dowie się, czym jest Trupia Główka...

Bo to SZKOŁA wybiera.

...

Świetne ilustracje w środku.

Dobra rozrywka dla dzieciaków: bardzo klimatyczna i bardzo rozgadana dzięki Ofi :)

Nie za bardzo cokolwiek wyjaśnia się w części pierwszej, więc czekam na kolejną część.


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Szkolny obóz, który zapamiętasz na długo…

Emka Jaroszewska nie dostała się do liceum. Dwa razy. Jej ostatnią deską ratunku jest tajemnicza placówka, która organizuje pięciodniowy obóz rekrutacyjny dla swoich kandydatów. Wydaje się, że wszystko się w końcu ułoży…

Kiedy dziewczyna jest już prawie na miejscu, nagle znika jej mama wraz z samochodem, telefon przestaje działać, czas się zatrzymuje, a Emka orientuje się, że utknęła w środku lasu z grupą innych nastolatków (i jedną dziesięciolatką). Towarzyszy im jedynie stary zapadły pałac.

I gdyby tak przymknąć oko na morderczą grę w ciuciubabkę, dziewczynki zamieniające się w baranki, żaby mogące połknąć człowieka i parę innych, raczej niespotykanych zjawisk, to można by stwierdzić, że to zupełnie normalna wycieczka szkolna. Pytanie tylko, czy uda im się ją przeżyć.

Jak to mówią: do trzech razy sztuka!

Cykl: Trupia Główka (tom 1)

To był nasz dom Marcus Kliewer

To był nasz dom Marcus Kliewer

"Dobrowolny kontakt z tym, czego się boisz, to najlepszy sposób na przezwyciężenie strachu." 


Bardzo dobrą powieścią kończę ten roczek - ostatnim rzutem na taśmę.

Powieścią straszną i przerażającą. 

Serio.

Wow, jestem pod mega wrażeniem. Zarabiascie moje klimaty! Uwielbiam takie zaskoki!

Długo szukałam czegoś w stylu Może pora z tym skończyć, którą uwielbiam oraz Powinniście stąd odejść, filmu Dom nocny no i może troszkę Domu z liści.

I niespodziewanie udało się coś takiego znaleźć, w klimacie iście absurdalnie, paranoicznie psychodelicznym WTF-kowskim 😎

Dom na odludziu w górach. Środek zimy. Pięcioosobowa rodzina pojawiająca się znikąd pod drzwiami, twierdząca że kiedyś tu mieszkali i chcą tylko rzucić okiem... 


"Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą."


Wpuściłbyś ich do środka?

No ja w życiu!

Ale ja nie cierpię na "autodestrukcyjną skłonność do zadawalania innych," jak główna bohaterka.

Wpuszcza.

I tak właśnie tak się zaczyna ta historia, która już od pierwszych stron jest MEGA creepy...


"To jest jak ruchome piaski - im bardziej walczysz z tą maskaradą, tym gorsza się staje."


Świetne teksty, naprawdę narracja na bardzo wysokim poziomie, trzymająca pozory  płaskolinijnej, ale bardzo wiele skrywająca między wierszami, pogłębiająca wrażenie, że jest tu coś ewidentnie nie halo, jak jakiś surrealistyczny konwersacyjny Matrix, zmuszający czytelnika - i główną bohaterkę - do patrzenia i "notowania" kątem oka...

Niepokoj i irracjonalizm, kiedy zastanawiasz sie po godzinie: jak do ...wy nędzy doszło do tego wszystkiego?


"Co ja robię tu? U uuu..."


A co jeśli nic nie jest tym, czym się wydaje?

Zmienione wspomnienia? Zniekształcona rodzina? Nie twoje życie?

Kocham to.

I kocham chyba jedną z najbardziej przerażających scen, jakie czytałam - odebrany w środku nocy telefon: "Ona nie jest mną..."

Podążaj za mrówkami i "NIE ZAPOMNIJ, W KTÓRYM DOMU JESTEŚ."

Jaki wniosek?

NIGDY NIE KUPUJCIE DOMÓW W OKAZYJNEJ CENIE!


"Dom to sanktuarium. Ten może się stać twoim."


Jest to jeden z lepszych horrorów moich ever!


MOJA OCENA: 9/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU


***

Kiedy już wejdą, nigdy nie wyjdą...

Eve i jej dziewczyna Charlie zamieszkały w starym domu, na malowniczym wzgórzu otoczonym lasem. Pewnego zimowego dnia ich spokój zakłóca pukanie do drzwi. Na progu stoi mężczyzna z rodziną – Thomas Faust twierdzi, że kiedyś tu mieszkał i chciałby pokazać dzieciom miejsce, w którym się wychował. Eve wpuszcza nieznajomych do środka, choć w jej głowie rozbrzmiewa sygnał alarmowy.

Szalejąca śnieżyca odcina gościom jedyną drogę wyjazdową. Eve i Charlie są zmuszone przenocować obcych. Atmosfera staje się coraz bardziej napięta. Gdy rano znika Charlie, Eve postanawia za wszelką cenę pozbyć się niechcianych przybyszów.

Nie powinnaś była ich wpuszczać. Musisz się ukryć. Musisz...



We wrześniu ściany krwawią Carissa Orlando

We wrześniu ściany krwawią Carissa Orlando

"To mój dom, a ja jestem mistrzynią w przestrzeganiu zasad."


Szkielet całej tej opowieści przypominał Amityville, choć w nieco innym, niestandardowym wykonaniu.

Nawiedzony domek, nowi lokatorzy, mniej ciche noce i krwawiące ściany oraz Pan Domu.


"Są rzeczy o których po prostu się nie mówi. Nie chodzi o to, że ludzie nie pytają, raczej o to, że nie chcą wiedzieć, jeśli mają nadal postrzegać cię jako zdrowego na umyśle, myślącego człowieka. Wszystko, co działo się w naszym domu: krew, krzyki, psotnicy, ten wysoki mężczyzna o drewnianych kończynach i długich, cienkich palcach... Nikt nie chciał o tym słuchać, a już na pewno nie chciałby potem nadal z tobą rozmawiać. Nie, najlepiej siedzieć cicho, zająć się tymi sprawami w czterech ścianach."


Nieźle. 

Ale dla mnie gdzieś dopiero od połowy. 

Do połowy prawie dość monotonnie budząca zainteresowanie historia, właśnie przez ten niestandardzik, ale potem już się robi całkiem rasowo i standardowo horrorzaście, z domieszką domysłów, czy aby to na bank jest to, czym się wydaje - świetny zabieg btw, który uwielbiam przykładowo w Babadooku.


"Właśnie tak się zaczynają te zmiany, zachodzą powoli."


Osobiście nie do zniesienia dla mnie była córeczka mamusi - niezrównoważona kretynka, której nie tłumaczyły żadne traumy dzieciństwa. Główna bohaterka idelanie wpasowała się w opowieść.

Generalnie biorąc pod uwagę całość, jest nierówno, ale w sumie uczciwie, więc z czystym sercem mogę to polecić jako całkiem niezłą grozę z naprawdę dobrym zakończeniem.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Ten dom, jak małżeństwo Margaret i Hala, ma swoje mroczne tajemnice.

Dla Margaret to dom marzeń. Piękny, wiktoriański, wyczekany. Przeprowadziła się do niego z mężem, Halem, kiedy Katherine, ich córka poszła do collegu. Nie wiedziała wtedy, że ten dom jest już zamieszkany. Większość ludzi by uciekła. Margaret nie należy do większości. Margaret zostaje. To jej miejsce. Po czterech latach Hal nie może już znieść towarzystwa. Odchodzi. Nie odpowiada na telefony. Ich córka - która nie ma pojęcia o tym, że dom jest nawiedzony – przyjeżdża, by odnaleźć ojca. Tylko że właśnie przyszedł wrzesień i znowu zaczęło się piekło. Ściany spływają krwią. Duchy byłych mieszkańców są coraz bardziej przerażające, a w piwnicy czai się prawdziwe niebezpieczeństwo.

Napijesz się herbatki? – proponuje Fredricka, duch służącej z głową rozpłataną uderzeniem siekiery.

Nie zapomnij oddychać w trakcie lektury!

Całopalenie Robert Marasco

Całopalenie Robert Marasco

 "Nasze biedne, słodkie kochanie..."


Obsesja dotycząca domu? 

Nie. To nie jest obsesja. 

Obłęd i szaleństwo?

Nie. 

To w takim razie o co chodzi w tej powieści?

Nawiedzony dom do wynajęcia na lato. Ekscentryczne rodzeństwo, tajemnicza nestorka pani Allardyce, rodzina z apodyktyczną panią domu - moim zdaniem - i przeznaczenie, od którego można było uciec.

Albo klątwa.


"Atmosfera tego miejsca była przesiąknięta czymś niemal chemicznie antypatycznym."


Dom - wampir. Wysysa nie tylko energię. Wysysa rozsądek, spokój, normalność, rodzinę. Wysysa duszę. I życie. 


"Czy coś tak idealnego mogło kryć wrogie zamiary? Coś o tak odpartym uroku, co wydawało się niemalże przedłużeniem jej samej?"


Tak właściwie jesteśmy świadkami rozpadu świadomości i psychiki głównej bohaterki, która dla mnie jest mega drażniąca, zarówno w książce jak i w filmie. Jej osobowość zostaje stopniowo pochłaniana przez dom.


"Dom próbował się umościć w najgłębszych zakamarkach jestestwa Marian, przejmował nad nią kontrolę."


A jej najbliżsi są tego świadkami.

I uczestnikami.

Co z tego wyniknie? Ano, nic dobrego.


"I co dalej? Ucieczka? Porzucenie domu? Porzucenie tego domu?"


Najpierw oglądałam film a dopiero potem przeczytałam książkę, więc może dlatego jestem bardziej pod wrażeniem rewelacyjnego filmu, choć w książce najlepsza jest narastająca bardzo małymi kroczkami groza, odrealnienie i nieuchronność. 


"... w domu panowała złowroga siła, która uczyniła z niej swoje narzędzie."


Czy w tym domu się umiera?

Odpowiedź można znaleźć na zdjęciach... 


"To teraz pani dom, tak? Od kiedyś do... kiedykolwiek."


Fajne jest to, że tak naprawdę do końca nie wiadomo, o co tam chodziło i dlaczego to wszystko się zadziało.


"Ale ja niczego nie rozumiem!... My też wiele nie rozumiemy, ale jesteśmy z tym pogodzeni{...}"


Zakończenia - książkowe jest o wiele lepsze - trochę się różnią, ale tylko metodą a nie esencją. 

Bardzo polecam!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

NIEDOSTĘPNY!

***

Ben i Marian Rolfe mają już serdecznie dość swojego ciasnego, dusznego mieszkania na Brooklynie, które podczas upalnego lata staje się nie do wytrzymania. Kiedy więc trafia im się okazja na wynajęcie luksusowej rezydencji na północy stanu za jedyne 900 USD za cały sezon, po prostu nie mogą odmówić. Właściciele mają jednak nietypową prośbę: w odległym skrzydle budynku, za dziwnymi, misternie rzeźbionymi drzwiami mieszka starsza kobieta, pani Allardyce, a nowi lokatorzy w ramach umowy wynajmu muszą zobowiązać się do przygotowywania jej posiłków.


Pani Allardyce jest bardzo skryta - wydaje się wręcz, że nigdy nie opuszcza swojego pokoju. Rezydencja kryje w swych zmurszałych progach tajemnicę, a w całym domu zaczynają dziać się niezrozumiałe i przerażające rzeczy. Rolfowie przekonują się, że za okazyjną cenę letniej przygody przyjdzie im zapłacić wysoką cenę. Ich głowy zaczyna zaprzątać niepokojąca myśl: co tak naprawdę kryje się za tajemniczymi drzwiami?

„Burnt Offerings” to jedna z najważniejszych powieści grozy ze „złotego okresu” literackiego horroru w USA. Wydana po raz pierwszy w 1973 roku stała się jednym z kanonicznych dzieł tej epoki. Przez znawców gatunku wymieniana jednym tchem z „Dzieckiem Rosemary” i „Egzorcystą” . Nigdy wcześniej nie wydana w Polsce.

Posłowie, napisał je – specjalnie do naszego wydania – autorytet w dziedzinie literatury grozy, autor „Paperbacks form Hell” – Grady Hendrix. Okładkę oraz ilustracje przygotował Maciej Kamuda.



CAŁY FILM


Pisklęta Nat Cassidy

Pisklęta Nat Cassidy

"Dom jest tam, gdzie ty. 

Ty jesteś tam gdzie dom."


Zostanę fanką autora?

Chyba już zostałam.

Ta powieść jest lepsza niż bardzo dobra Mary. Przebudzenie grozy.

Czy jest to połączenie Miasteczka Salem i Dziecka Rosemary?

Jest.

Bardzo dobra powieść dobrej grozy, ze świetnymi elementami strachu i super scenami,które wywołują ciary na plechach (sąsiadeczka...).

Najlepszy jest tu klimacik, odczuwalny już od pierwszych stron, mega odzwierciedlony jak z oryginału Rosemary, szczególnie postaci mieszkańców apartamentowca, atmosfery stopniowego osaczenia i poczucia, intuicji, że coś tu nie gra i coś drapie w kark...

"Co. Do kurwy. Jest nie tak. Z tym miejscem?"

Jest powoli narastające napięcie, powoli ukazująca się tajemnica, która nie jest tak oczywista, jakby się to mogło wydawać. 

Ekranizacja byłąby obłędna.

Mega polecam, lubię takie powieści. To się nazywa klimatyczna i rasowa groza.


MOJA OCENA: 9/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Nat Cassidy powraca w zabójczo dobrej formie!


Jego powieść „Pisklęta“ jest idealnym połączeniem przerażającej paranoi „Dziecka Rosemary“ i miejskiego horroru „Miasteczka Salem“.

Ana i Reid potrzebują odrobiny szczęścia w swoim życiu. Trudny poród córeczki sprawił, że Ana jest sparaliżowana. Zdruzgotana kobieta zmaga się z problemami z mobilnością i urazą do swojego dziecka. Jej małżeństwo także przeżywa kryzys. Kiedy para dowiaduje się, że wygrała w loterii mieszkaniowej, liczy na to, że los się do nich uśmiechnął. Przecież taka szansa to spełnienie marzeń każdego nowojorczyka? Jako nowi lokatorzy słynnego budynku Deptford, znajdują się w samym sercu Manhattanu i jego mrocznych tajemnic. Coś jest wygłodniałe i zaczyna na nich polować. Ale czy to nie cena życia wśród elit Nowego Jorku?

„Wejdź do Deptford, jeśli się odważysz! Równie przerażające jak Dziecko Rosemary i Miasteczko Salem. Pisklęta sprawiły, że drżałam z przerażenia i musiałam czytać przez palce!“ - Erin A. Craig, autorka bestellerowych powieści „Dom soli i łez“ oraz „Dom ruin i korzeni“

„Pisklęta oddają hołd klasycznemu horrorowi, jednocześnie wypełniając wieżowiec na Manhattanie strachem i obawami. Nat Cassidy napisał przerażający page-turner, w którym najstraszniejsze rzeczy znajdują się na dnie (nie)ludzkiego serca.“ - Paul Tremblay, autor bestsellera „Głowa pełna duchów“

Diavola Jennifer Thorne

Diavola Jennifer Thorne

"A jednak Willa Tapolla miała w sobie coś specyficznego. Cały dom przywoził na myśl pentimenti - oryginalne pociągnięcia pędzla zamalowane czymś innym. Ten sam temat w innym stylu. Dawne błędy skryte pod świeżą farbą."

Świetna okładka do dobrej treści, na pewno nie świetnej.

A szkoda.

Jak zawsze.

Nie było źle, tylko bardzo lajtowo, a mogło być naprawdę straszliwie, bo pomysł i niektóre sceny i wydarzenia dawały radę, ale przekaz był bez grozy, bez dreszyku i bez głębi.

Bardziej emocje nastawiały się na dramat rodzinny, troszkę w stylu youngadult, choć to nie jest ta kategoria, ale dla mnie - zdecydowanie za lekkie to było.

Można sobie przeczytać jako mystery bardziej niż grozę i horror, bo same "straszne" sceny w założeniu wcale nie oznaczają, że starszne będą.

Polecam jako barwne, nie nudne, szybkie przyjemne dobre czytadełko.

MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Rodzinne wakacje we Włoszech zmieniają się w przerażający koszmar.


Anna ma tylko dwie zasady dotyczące corocznych rodzinnych wakacji rodziny Pace: postępować ostrożnie i przetrwać. Nie jest to łatwe, gdy jest jedyną osobą w rodzinie, która wydaje się nie pasować do reszty.


Jej brat bliźniak Bennie dopasował się tak dobrze, że praktycznie stał się niewidzialny, a jej starsza siostra Nicole jest tak skupiona na tym, aby wszyscy — w tym jej nijaki i potulny mąż i dwie córeczki — się nie wyróżniali, że Anna często ma kłopoty dlatego, że odważyła się zadać jakiekolwiek pytanie.


Mama jest ogólnie zaskoczona życiowymi wyborami najmłodszej córki (po co zdobywać te wszystkie stopnie artystyczne tylko po to, by pracować w agencji reklamowej?),a tata, cóż, po prostu chce trochę ciszy i spokoju.


Wspaniała willa w maleńkim, odległym włoskim miasteczku wydaje się idealnym miejscem do spędzania czasu z rodziną… i z wymagającym nowym chłopakiem Benniego.


Wszystko się zmienia, gdy sprawy zaczynają wymykać się spod kontroli — w nocy słychać dziwne odgłosy, a lokalni mieszkańcy rzucają w ich stronę niepokojące ostrzeżenia. Okazuje się, że willa ma mroczną i brutalną przeszłość, a to sprawia, że rodzinny wyjazd zmienia się w wakacje z piekła rodem.

Nakarmię cię strachem Trang Thanh Tran

Nakarmię cię strachem Trang Thanh Tran

"Proszę wejść, skrzypi dom. Cisza wita tych, którzy zagoszczą tutaj na dłużej. 

Jeszcze nie ma się czego bać."


Nie było to tak dobre, jak mogłoby być.

Może to wina narracji i jakiegoś braku głębszych emocji (jak dla mnie), ale nie było. I jak zawsze szkoda takich potecjalnych perełek właśnie za zmarnowanie szansy super pomysłu, który zawsze się sprawdza, na rzecz jakiegoś takiego przekazu ni to dramatycznego, ni to tragicznego - rozmycie otoczki grozy, która tu POWINNa być wyraźna, a zostaje zastąpiona nowoczesną formą naracji, lgbt i dramatem rodzinnym.

Ja nie jestem zwolenniczką grozy W TLE (jeśli już ktoś w założeniu decyzuje się napisać powieść grozy).

Absolutnie powieść ta nie kojarzy mi się ani z Mexican Gothic ani TYM BARDZIEJ z Domem sióstr marnotrawnych... I z pewnością nie jest to "makabryczny horror..." nie wiem kto pisze te blurby mam wrażenie czasami, że osoby które nie czytają książki.

Już bardziej kojarzył mi się z Rebeką lub Moją kuzynką Rachelą, ale oczywiście nie w takim bardzo mistrzowskim wydaniu, bardziej w zarysie lub przerewelacyjną Prawie jak w domu no i może troszkę z Hacjendą.

Można przeczytać, ale nie jest to posklejane w całość tak bardzo, jak mogłoby być. Okładka bardzo adekwatna, to na plus.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Czy kiedykolwiek przeszło ci przez myśl, jak by to było zostać zjedzonym przez swój dom?


Kiedy Jade Nguyen przybywa do Wietnamu, by odwiedzić ojca, z którym nie widziała się od dawna, stawia sobie jeden cel: przetrwać pięć tygodni w domu po francuskich kolonizatorach. Decyduje się na przyjazd tylko dlatego, że ojciec obiecał jej pieniądze na studia.


Ale dom ma inne plany. Każdej nocy Jade budzi się sparaliżowana. Ściany wydają dudniący dźwięk, a robaki zostawiają nogi i czułki w dziwnych miejscach. Dziewczyna znajduje ślady swoich przodków w ogrodach, które kiedyś pielęgnowali. A nocą nie może zignorować ducha pięknej panny młodej, który tajemniczo ją ostrzega: Nie jedz.


Ani ojciec, ani jej słodka siostra nie wierzą, że dzieje się coś złego. Z pomocą dzielnej Florence Jade udowodni, że ten dom – którego zawsze pragnęła jej rodzina – nie spocznie, dopóki ich nie zniszczy. Może tym razem uda jej się go powstrzymać. Wykorzeniając zgniliznę domu, stawi także czoła prawdzie o tym, kim jest i kim musi się stać, aby ocalić ich wszystkich.


„Nakarmię cię strachem” to makabryczny horror young adult, idealny dla fanów „Mexican Gothic” czy „Domu sióstr marnotrawnych”. Jeśli zastanawiasz się, jak by to było zamieszkać w nawiedzonym domu, już nie musisz dłużej o tym myśleć. Sięgnij po historię Jade i przekonaj się na własnej skórze!

Dom masek Ann Fraistat

Dom masek Ann Fraistat

"Niewidzialne podbrzusze świata-prawda o tym, kim jesteśmy i jakie jest nasze przeznaczenie-znajduje się na wyciągnięcie ręki. Potrzeba jedynie odwagi, żeby spojrzeć."

Kolejny nawiedzony dom. Kocham. 

Dom Masek.

"Dom Masek założyła w roku 1894 znana spirytystka Madame Clery.

Ta lokalna atrakcja słynna dzięki seansom spirytystycznym w maskach, wspaniałym witrażom i żywemu labiryntowi z błękitnych róż działała zaledwie kilka lat, gdyż potem Ellen Clery i jej mąż Joseph Clery zaginęli.

Nie oni jedni."

Na pewno nie powiedziałabym, że jest to horror gotycki, ale horror na bank. Są tu takie momenty, kótrych nie powstydziłaby się fabuła Koraliny i Za niebieskimi drzwiami (zawsze przerażały mnie te motywy, kiedy ktoś kochany i stabilny zmienia się w coś potwornego...). 

BARDZO DOBRY KLIMAT, świetnie poprowadzona opowieść, serio z elementami prawdziwej grozy poprzeplatanej kolorową, piękną, mozaikową błękitną odmianą wersją Rose Red.

"Ten dom jest ogrodem, w którym zapuścimy korzenie."

Super się to czytało i nareszcie otrzymałam swój uczciwy detox, bo tak powinny wyglądać soczyste historie grozy, pomio tego, że jest to literatura niby youngadult, ale jest ona tylko potwierdzeniem, że niejednokrotnie są to lepsze opowieści od tych "niesamowitych" i "zachwycających" "dojrzałych" dzieł, które usypiają i zanudzają.

Bardzo polecam!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Gotycki horror YA, który wybrzmiewa chrobotem owadzich odnóży!


Otumaniające zapachem niebieskie róże, kolorowe witraże, odstręczające robaki i tajemnice, które skrywają się w zakurzonych kątach ponurej rezydencji… Odważysz się sprawdzić, co kryje się za wkomponowanymi w okna szklanymi maskami?


Dom spowity mrocznymi sekretami, które zatrważają lokalną społeczność, staje się dla Libby szansą na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Po dramatycznych wydarzeniach i zdiagnozowaniu choroby afektywnej dwubiegunowej dziewczyna przeprowadza się z rodziną do posiadłości, w której dawno temu odbywały się seanse spirytystyczne. Wiktoriańskie wnętrza naznacza groza enigmatycznych zaginięć, a osobliwe zjawiska, których doświadczają nowi domownicy, to niezaprzeczalny dowód, że w mozaikach z niepokojącymi scenami może skrywać się prawda o zniknięciach z przeszłości. Mama Libby wymownie milczy, stanowczo odsuwa od siebie i swoich córek bolesne wspomnienia z dzieciństwa, ale młodzieńcza ciekawość za nic ma rodzicielskie zakazy. Dwie siostry i nowo poznany chłopak z sąsiedztwa rozpoczynają prestidigitatorski spektakl, by rozwiązać zagadkę. Wykorzystują do tego niezwykłe maski w kształcie owadów. Zło zaczyna się budzić...


W pragnieniach łatwo się zatracić, a obietnica otrzymania dokładnie tego, czego najbardziej potrzebujemy, może prowadzić do zagubienia się w odmętach własnej świadomości. Czy nie po to zakładamy maski – aby stać się kimś innym? Czy warto wyzbyć się własnej tożsamości i narazić bliskich tylko po to, żeby zaznać iluzorycznej doskonałości? Ann Fraistat stworzyła historię, która przeraża, ekscytuje i fascynuje!


Stacja Straszydło Anne Elvedal

Stacja Straszydło Anne Elvedal

To było nadspodziewanie świetne.

Nie mogę za wiele tu napisać, bo naprawdę prawie wszystko, co bym chciała ujawnić, okaże się spojlerem... Nie mogę napisać, czy była bardzo straszna, czy była bardzo smutna... Na pewno była BARDZO świadoma.

Piękna, ciepła, WZRUSZAJĄCA, pomimo, a może właśnie dzięki tematyce, ale UWAGA!- dość straszna opowieść ze scenami, których nie powstydziłby się horror dla starszych odbiorów. 

Pięne ilustracje, bardzo dobra atmosfera, pomimo prostej narracji i historia, która naprawdę jest mądra i wartościowa.

POLECAM MOCNO!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Odkryj tajemnicę ukrytą na starej stacji...


Billie i jej rodzina przeprowadzają się z dużego miasta do budynku opuszczonej stacji kolejowej w małej miejscowości Helgrenda. Zamieszkują w starym domu z duszą – tak mówi mama Billie. Ale co to oznacza? Nie mija dużo czasu, zanim Billie odkrywa kilka tajemniczych i dziwnych rzeczy. Co to za dźwięki z parteru w nocy? Dlaczego las przy stacji nazywa się Lasem Smutku? I kto napisał ostrzeżenie na ścianie? Razem ze swoim nowym kolegą z klasy Rasmusem Billie zaczyna badać, co tak naprawdę dzieje się na stacji. Okazuje się, że nic nie jest takie, jak myśleli…


„Stacja Straszydło” to wciągająca i trzymająca w napięciu historia z „dreszczykiem” dla młodszej młodzieży.


Hacjenda Isabel Cañas

Hacjenda Isabel Cañas

"Z tym domem było coś nie tak.

Coś czaiło się w nim za dnia, a nocą rosło w siłę."


Napisana ładnym językiem, dystyngowana i niestraszna, ale bardzo klimatyczna opowieść o nawiedzonej hacjendzie.

Troszkę było tu stylizacji podobnych do Rebeki i Mojej kuzynki Racheli, ale nie aż w tak bardzo gotyckiej odsłonie.

Czytało się dość przyjemnie, ale tak... romantycznie i retro, choć uroku grozy nie można odmówić tej historii.

Można sobie spokojnie poświęcić jeden jesienny wieczór na przyjemnie mroczną lekturę.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Pochłaniająca powieść gotycka, która zabiera czytelnika do Meksyku w czasach wojny o niepodległość w XIX wieku.


Ojciec Beatríz został stracony podczas obalania rządu, a jej dom spalono. Kiedy przystojny don Rodolfo Solórzano oświadcza się kobiecie, ta myśli głównie o schronieniu, jakie może zapewnić jego posiadłość na wsi. Ignoruje więc plotki o śmierci pierwszej żony Rodolfa i jego lojalności wobec ludzi, którzy zamordowali jej ojca. Chce mieć własny, spokojny dom i poczucie stabilizacji.


Po przeprowadzce do hacjendy San Isidro, położonej na uboczu, okazuje się, że nie jest to bezpieczna przystań, na jaką Beatríz liczyła. Juana, siostra Rodolfo, bardzo ten dom zaniedbała.


Rodolfo wraca do stolicy, zostawiając żonę ze swoją siostrą. Wkrótce wizje i głosy zaczynają nawiedzać sny Beatríz, a niewidzialne oczy śledzą każdy jej ruch. Juana wyśmiewa wizje bratowej, ale sama nie wchodzi w nocy do budynku. Z kolei kucharka pali kadzidła na skraju kuchni i oznacza drzwi dziwnymi symbolami. Nikt nie chce powiedzieć, co stało się z pierwszą doñą Solórzano.


Zrozpaczona Beatríz szuka pomocy u młodego księdza Andrésa posiadającego nadnaturalne umiejętności. Okazuje się on jednak bezsilny wobec śmiertelnego niebezpieczeństwa, które pojawia się, gdy do hacjendy wraca Rodolfo.




Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger