"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Grób Maggie David Sodergren

Grób Maggie David Sodergren

"Czy fałszywa nadzieja jest lepsza niż brak nadziei?" 


Poprzednia powieść autora, Haar, była REWELACYJNA! Więc oczywiście sięgnęłam sobie po kolejną z wielkimi nadziejami😎

I co?

I kompletnie inny odbiór... folkowy horror, ze świetnym pomysłem, ale niestety, nienachalną narracją i dialogami...🙈

Dziwię się, że pomiomo jednak udało się tu utrzymać klimat i to całkiem nieźle, więc chyba nie było tak źle, ale to zupełnie inna bajka narracyjna, niż w poprzedniej powieści.

Tematyka rewelka! Małomiasteczkowa społeczność Auchenmullan, gdzieś na końcu świata i legenda o wiedźmie, która okazuje się mieć wpływ na mieszkańców nawet w czasach obecnych.

Krwawa wiedźma, która porywa każde nowo narodzone dziecko w miasteczku. Klatwa i rytuał, powtarzający się overandoveragain...

Wszystko git, tylko?

"Wszędzie walały się ciała. Pocięte, porozrywane, okaleczone, spalone, rozczłonkowane, wypatroszone... Nie ocalał nikt."

Wiedźma BARDZO KRWAWA. Sceny rzeźni na miarę Ketchuma... dużo krwi, drastycznych scen, wulgaryzmów, flaków, seksu... 

A w tym wszystkim pławi sie Maggie.

Gdyby całość ubrać w mniej DOSŁOWNY płaszczyk /uważam, że w tematyce wiedźm nie potrzeba tasaków ani wyrywanych jelit, ona sama powinna obronić się klimatem nieoczywistej grozy/, byłaby z tej opowieści całkiem rewelacyjna historia.

A tak?

Jest tylko przesiąknięta krwią, z potencjałem czegoś nienamacalnego, co mogło zawładnąć całością w sposób mniej dosadny.

Mimo wszystko oczywiście polecam, bo to tylko mój odbiór.


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

NA ZEMSTĘ NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO. ZWŁASZCZA PO ŚMIERCI.

Szkockie miasteczko Auchenmullan jest martwe. Umarło już dawno temu, ale chyba nikt tego nie zauważył. Przycupnęło w cieniu góry i trwa w martwym bezruchu, zawieszone między nicością i niebytem. Liczy czterdziestu siedmiu mieszkańców i nie ma w nim niczego.

Poza samotnym grobem na zboczu góry.

Napis na grobie głosi: TU POGRZEBANO MAGGIE WALL, CZAROWNICĘ. Ale ci, których pogrzebano, czasem wracają z zaświatów. Zazwyczaj wtedy, gdy chcą dokończyć coś, czego nie zdążyli zrobić za życia.

Zwłaszcza gdy pragną dokonać zemsty.

Niepokoje Marta Bijan

Niepokoje Marta Bijan

"Tutaj są inne zasady, niż te panujące na świecie."


Uwielbiam.

Autorka to mistrzyni klimatu, jaki kocham, słów, jakie uwielbiam i grozy nieoczywistej, którą ubóstwiam, umiejąca trafnie, acz nie dosłownie wyrazić grozę w taki sposób, żeby była grozą prawdziwą, czyli niezauważalną gołym, ale kątowym okiem.

Wszystko jest takie samo, ale ODROBINĘ inne.

Odrobina: to robi różnicę między dosłownością a niedopowiedzeniem.

To jest umiejętność, którą ma niewielu.

Dosłowność jest za dosłowna, o wiele więcej lęku ukrywa się w niedopowiedzeniach, którymi karmi się spragniona ciemności wyobraźnia.

Już sam wstęp jest niepokojem, a nastepujace po sobie osiem opowieści, coraz głebiej prowadzą nas w mrok, ukryty między słowami. Sytuacje z opowiadań są przerażające sytuacyjnie, ale nie podskórnie. 

Podskórne jest to, co się za nimi kryje.

I choć, co prawda, całe założenie w końcówce nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia, jak myślałam i balonik początkowego zachwytu się wziąl i nieco spompował, to wielki szacunek za używanie słów w taki sposób, jaki jest dostępny dla niewielu i tworzenie klimatu w głowie, który pozostaje na długo...

Nigdy jeszcze nie zawiodłam się na żadnej powieści tej autorki, zawsze z niecierpliwym oczekiwaniem wsiadam do tej łódki, zamierzającej płynąć wodami Styksu mej jaźni.

Kocham tę niepewność i historie "zupełnie gdzieś indziej."

...

"Jak stary dom ciotki, za dnia przywołujący miłe wspomnienia z dzieciństwa, a w sennym koszmarze - upiornie zmieniony, budzący jedynie świadomość, że coś jest nie tak."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

W Lasach ludzie umierają ze śmiechu. Na ulicach Świec leżą ciała tych, którzy zatańczyli się na śmierć. Dotąd pełną życia wieś Rzeki ogarnia cisza, bo mieszkańcy jeden po drugim zapadają w sen, z którego nikt się nie budzi.

Trzy kobiety. Trzy miejsca na mapie, które niespodziewanie powracają z przeszłości. Trzy epidemie, nieprzypominające niczego, z czym ludzkość zetknęła się w XXI wieku.

Niepokoje to zbiór powiązanych ze sobą krótkich opowieści o śmierci, szaleństwie i lęku, który powstaje tam, gdzie kończy się racjonalne wyjaśnienie.

Bo czasem prawdziwa zaraza nie rozprzestrzenia się w ciele. Jej źródło leży znacznie głębiej.

Córki mgły Lydia Gregovic

Córki mgły Lydia Gregovic

"Zaczęło się od zmiany, a zmiana przyszła od morza, wraz z mgłą."


A zachciało mi się czegoś innego po tych czytadełkach z moich ulubionych półek grozy i sięgnęłam sobie po inną moją ulubieńszą półkę: fantasy.

I co?

I fajnie.

Zaczynało się to baaaardzo mrocznie i bardzo klimatycznie, coś na miarę przerewelacyjnej, jednej z najlepszych powieści o wiedźmiach Cierniowa ścieżka i już sobie myślałam, ale czadzik!

"... chroniąc nas przed mgłą, która bez tej zapory wsiąkła by w każdą najmniejszą dziurę jak sącząca się z rany ropa.

Sprowadzając na nas zamieszkujące ją potwory."

Zmory.

"Symptomy zawsze są te same: gnijąca skóra, która zaczyna przypominać poszerzały pergamin usiany siateczką chorych żył; koszmary z piekła rodem odbierające spokojny sen; nabrzmiałe białka oczu i upiornie pusty wzrok. A na końcu-na końcu wstręt do jadła i wody, zastąpiony wynaturzonym głodem ludzkiego mięsa."

Noooo😎

A potem wszystko przerodziło się w fantasy, z mega mrocznym, ale zupełnie nie wykorzystanym w tym kierunku tłem, z głównym przesłaniem: intryga.

INTRYGA RODZINNA.

Podsumowując?

Było bardzo dobrze, a gdyby nie nastawienie początkowe, byłoby rewelacyjnie, bo dostajemy naprawdę kawałek solidnej literatury fantasy, ale bardziej na miarę prawie Niebezpiecznych związków. Jest przede wszystkim soczyście, uczciwie i bardzo rzetelnie, nawet mimo tego, że mrok się rozwiewa na rzecz rodzinnych tajemnic fantastycznych rodów.

Polecam z czystym sumieniem miłośnikom rodzinnych dram i klimacików dobrego fantasy.


"Przeobrażenie jest bolesne 

Dla przechodzącego je stworzenia;

Dla poczwarki oznacza kres życia."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Merrick Darling wraca do Norland House w chwili, gdy jej świat zaczyna się rozpadać. Po nagłej śmierci ojca, Lorda Protektora Susseksu, rodzinny dom nie jest już bezpieczną przystanią, lecz miejscem pełnym napięć, sekretów i niewypowiedzianych oskarżeń. Granice prowincji słabną, bariery chroniące ludzi przed śmiercionośną mgłą coraz częściej zawodzą, a Zmory przedzierają się tam, gdzie nigdy nie powinny dotrzeć.

Kiedy podczas jednego z ataków znika Estella, siostra Merrick, dziewczyna nie ma wyboru – musi się dowiedzieć, co naprawdę dzieje się w Susseksie, dlaczego kolejne incydenty są tuszowane i komu zależy na tym, by prawda nie wyszła poza mury Norland House.

W świecie rządzonym przez dwanaście rodów każdy gest ma polityczne znaczenie, sojusze bywają kruche, a lojalność może okazać się tylko dobrze odegraną rolą.

Merrick rozpoczyna śledztwo, które prowadzi ją przez sieć rodzinnych sekretów, dworskich układów i dawnych kłamstw podtrzymujących porządek, którego nikt nie ośmiela się kwestionować. Im więcej odkrywa, tym wyraźniej widzi, że zagrożenie nie ogranicza się do mgły i potworów, które się z niej rodzą. Czasem to, co najbardziej niebezpieczne, ukrywa się w samej strukturze świata – w prawach, przywilejach i decyzjach, które miały pozostać niepodważalne.

A jeśli fundament całego systemu opiera się na kłamstwie, jego upadek pociągnie za sobą wszystko. Także ją.

Zofiówka. Przebudzenie zła Justyna Jelińska

Zofiówka. Przebudzenie zła Justyna Jelińska

Zofiówka ist­nieje naprawdę, a każdy, kto odwie­dził to miej­sce, potwier­dzi, że ma ono nie­po­wta­rzalną i tajem­ni­czą aurę. Byle szum czy kro­pla desz­czu spa­da­jąca z sufitu na pod­łogę mogą dawać poczu­cie czy­jejś obec­no­ści. 


Cały pomysł?

Super!

Zapowiadający się klimacik, a nawet gdzieś tam istniejący?

Dobry.

Tematyka bardzo podobna do Sesji 9, a czy wykonanie lepsze, czy podobne?

Podobne, niestety...

Narracja tej całej potencjalnej opowieści to największy mankament. Kompletnie ze mną nie współgrała: nie było flow, nie było połączenia, były tylko literki i dużo tego, co /mnie osobiście/ drażni w tego rodzaju przekazie, dlatego całościowy odbiór nie był tak rewelacyjny, jak założenie i okładka. Nie było tu wspólnego porozumienia nadawca-odbiorca, co może z czasem się wyrobi. 

Albo i nie.

Bo każdy ma swoich odbiorców. I dobrze.

Zawsze warto przeczytać fragment w ramach eksperymentu, czy zaiskrzy.

Ale plus za końcówkę.


MOJA OCENA: 5/10 


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Jedyne, czego możesz być pewien, to własny strach

Najnowszy horror Justyny Jelińskiej

Grupa żądnych sensacji youtuberów wyrusza na kolejną wypra­wę urbexową. Ich celem jest Zofiówka – opuszczony zakład dla nerwowo chorych w Otwocku – miejsce owiane mroczną legendą, w którym wyczuwalna obecność ciemnych sił splata się satanistycznymi obrzędami. Zło czai się wszędzie.

Z pozoru rutynowy urbex błyskawicznie wymyka się spod kontroli. Gdy jeden z członków grupy znika bez śladu, a pozostali zaczyna­ją doświadczać niewytłumaczalnych zjawisk, zaciera się granica między przygodą a koszmarem.

Mroczne ruiny, które zmienią również Ciebie.


Grupa Ashley Winstead

Grupa Ashley Winstead

Historia to mikry człowieczek w brązowym garniturze próbujący opisać wnętrze pokoju, do którego nie może wejść. Znam historię. Znajdziesz w niej wiele nazwisk, choć żadne z nich nie należy do nas.


Przede wszystkim? 

Jest to powieść uczciwa. Soczysta, szczera i nie nosząca znamion grafomanii przy takiej objętości, a to już dużo.

Miłosnikom podcastów /co teraz jest bardzo w modzie, zauważyłam/, na bank będzie się podobała, a może nie tylko im?

Ja nie lubię podcastów, a mi się spodobała.

Czego można się spodziewać?

Bardzo dobrze budowanej opowieści, pomimo naprawdę wielorakich osobowości, występujących w tej historii, wielu różnych i odrębnych zbrodni, prawie podcastowego śledztwo, tajemnice, dyskrecji, ukrytych tożsamości, które mają swoje tajemnice i... prawdziwe twarze.

Polecam, nie można się tu nudzić, a sznureczek prowadzi do kłębuszka zaskakującego rozwiązania.


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Internet nauczył, jak tropić morderców. Prawdziwy świat pokazał, czym to grozi.

Wciągający thriller inspirowany głośną zbrodnią w uniwersyteckim miasteczku, która rozpaliła internetowe społeczności true crime. Nowa powieść bestsellerowej Ashley Winstead, autorki "W snach to ja trzymam nóż" oraz "Posłuszna".

Jane Sharp trafia do internetowej społeczności true crime. Dla niej to sposób na poradzenie sobie z żałobą. Dla pozostałych – obsesja. Kiedy dochodzi do brutalnego potrójnego morderstwa studentek, sprawa w ciągu godzin staje się medialną sensacją. Jane i czworo ludzi, których zna wyłącznie z sieci, zauważają szczegóły pomijane w oficjalnych doniesieniach. Zaczynają łączyć fakty i decydują się działać poza forum. Kiedy w Delphine Falls dochodzi do kolejnego morderstwa, łudząco podobnego do poprzedniego, Jane decyduje się pojechać na miejsce. Tam granica między obserwatorką a uczestniczką wydarzeń zaczyna się zacierać. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie potrójnego morderstwa studentek – i dlaczego ktoś zrobi wszystko, by prawda nie wyszła na jaw?

Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi Mariana Enríquez

Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi Mariana Enríquez

"Moi smutni umarli

Teraz jest czas, żeby­ście wró­cili. Nie było was już wystar­cza­jąco długo."


Byłam zachwycona powieścią Nasza część nocy.

Czy tutaj też jestem?

Nie tak bardzo, ale tak!

Cudowna groza między wierszami, klimacik podskórny, niepokój wszechogarniający.

Jak to z opowiadaniami bywa: jedne były lepsze, inne dobre, a jeszcze inne rewelacyjne. Dwanaście obliczy strachu i mroku i to nie przez wzgląd na duchy.

Jest ciężka atmosfera beznadziei, braku wyjścia, pogodzenia sie z losem, a także ze zjawiskami nie z tego świata.

Jest to literatura na wyższym, nieoczywistym i wymagającym bardzo wysokim poziomie!

Esencja grozy pod płaszczykiem niepozorności.


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Czasem zło czai się tuż obok, a potwory wyłaniają się z codzienności

W wielkich miastach i na prowincji, w opuszczonych domach i na zatłoczonych ulicach, rzeczywistość niepostrzeżenie pęka, odsłaniając to, co ukryte. Bohaterowie opowiadań Enriquez zebranych w tomie Słoneczne miejsce dla mrocznych ludzi spotykają duchy, których nie da się odpędzić, trafiają do miejsc, gdzie czas się zatrzymał, i zbliżają się niebezpiecznie do tego, czego nie powinno się spotykać. Zło nie przychodzi tu z zewnątrz – jest obecne, ciche, wpisane w codzienność.

W jednym z opowiadań bohaterka spotyka duchy nawiedzające peryferyjną dzielnicę Buenos Aires, między innymi ducha własnej matki zmarłej po długich cierpieniach, nastolatek zabitych na ulicy i złodzieja przyłapanego na gorącym uczynku. W innym para wynajmuje dom, by spędzić krótkie wakacje w miejscowości, z której wielu mieszkańców wyprowadziło się po tym, jak przestał tam dojeżdżać pociąg. W galerii na opuszczonej stacji kolejowej zwiedzają wystawę niepokojących płócien lokalnego artysty, ale naprawdę przerażającym doświadczeniem okazuje się dopiero poznanie ich autora. Bohaterka kolejnego opowiadania – dziennikarka pisząca o historii dziewczyny widzianej po raz ostatni na nagraniu z kamer monitoringu w podrzędnym hotelu w Los Angeles – staje oko w oko z legendą tego miasta…


Gniazdo Sara Antczak

Gniazdo Sara Antczak

"... wszyscy popełniamy błąd, ufając innym. Idąc z nimi w ciemność i licząc, że nas nie skrzywdzą."


Kolejna powieść autorki przerewelacyjnej Kary, która... nadal zostaje przerewelacyjna.

Ta historia, może przez wzgląd na tematykę, nie przebiła moich wrażeń "karowskich." Miałam wrażenie, że jest tu wszystkiego "za dużo": za dużo ludzi, za dużo akcji, za dużo wydarzeń, za tłoczno we wszystkim - nie było spokoju lektury, ale to mój odbiór.

Czytało się to szybko i sprawnie, twist też był: generalnie opowieść ta podpasuje miłośnikom thrillerów i psychopatycznych osobowości, nie tylko w korpo.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Największe zagrożenie siedzi przy biurku obok.
Wyjazd integracyjny miał być dla Soni z działu HR tylko datą w kalendarzu. Dobra zabawa kończy się jednak morderstwem, które wstrząsa całym zespołem. Czy to był wypadek, czy zaplanowane morderstwo?
Wkrótce po powrocie z wyjazdu giną kolejni pracownicy. Sonia już wie, że nikt w firmie nie jest bezpieczny. Rozpoczyna śledztwo, które prowadzi ją wprost do mrocznych sekretów skrywanych za biurowym ładem.
Niektóre tajemnice nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.
A niektórych ludzi nigdy nie należało zatrudniać.

Hazelthorn C.G. Drews

Hazelthorn C.G. Drews

 "Dawno, dawno temu drzwi zostały otwarte i z wieży z kości słoniowej wyśliznął się potwór. Ogród nie wszedł w niego, ale raczej się z niego wydostał."


Rozwalił mnie już sam początek: posłowie od autorki... Czekaj, cofinj... Nie od autorki: OD OSOBY AUTORSKIEJ...🙈

Niestety/?/, ja napiszę recenzję jako czytelnik/czka, a nie osoba czytelnicza...💩 Dobrze, że w środku powieści nie było osób zdefiniowanych dziwnie, tylko jednak "osoba autorska" posłużyła się tradycyjną formą narracyjną. 

Widzę tu pewną niekonsekwencję...

Ale ja nie o tym.

...

Sama powieść?

Jeśli chodzi o tematykę i o mroczność, to jest lepsza w tych klimatach, niż jej poprzedniczka.

Jeśli chodzi o wykonanie, jest dokładnie taka sama.

Czyli jaka?

Taka: Nie wpuszczaj lasu.

...

Mroczna baśń.

Chłopiec i ogród.

"Chłopak ulepiony z odmienności, zielonych patyków i okrutnego głodu."

Chłopiec Ogród.

Czy jest jakaś różnica?

Będzie to wiedział każdy, kto wejdzie w świat tej powieści.

Jest bardzo dużo mroku, jest na pewno świetny pomysł: ciężki, duszny, osaczający i baśniowy. Akurat właśnie ten rodzaj opowieści nazwałabym eco horrorem bardziej, niż reklamowaną w tej kategorii średnią powieść o burakach, Beta Vulgaris...

Ale i tak znowu jest trochę ZA BARDZO, jeśli chodzi o słowa i o sugestie. Ale to chyba już taki styl tej "osoby autorskiej"...🙈. Jest na pewno bardziej dojrzale, niż w poprzedniej powieści, chociaż tutaj też jest młodzież, ale już sama opowieść może niekoniecznie jest dla młodszej młodzieży.

"Cała posiadłość Hazelthorn ulega rozkładowi. A on wraz z nią gnije w jej wnętrzach."

Tą powieść polecam zdecydowanie bardziej, jeśli ktoś chce popływać sobie w klimacie grozy i nieoczywistości, brudnej, mokrej, czarnej ziemi, bluszczu i kolców ostrokrzewu, będzie bardzo zadowolony.

"Poniekąd zawsze wiedział, że za murami Hazelthorn kryje się potwór, sekret zarośnięty bluszczem, cykutą i ostrymi końcówkami liści ostrokrzewu."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Coś jest nie tak z ogrodem…

Evander od dziecka żyje jak cień w odosobnionej posiadłości Hazelthorn pod opieką miliardera Byrona Lennox-Halla. Obowiązują go trzy zasady: nie opuszczać rezydencji, nie wchodzić do ogrodu i unikać Lauriego – wnuka Byrona, który siedem lat temu próbował go zabić, a mimo to pozostaje obiektem fascynacji chłopaka.

Po nagłej śmierci opiekuna Evander wprawdzie dziedziczy majątek, lecz… podejrzewa, że Byron został zamordowany. Laurie może być jedyną osobą, która pomoże mu odkryć prawdę, zanim nowy właściciel Hazelthorn stanie się ofiarą kolejnej zbrodni.

Tymczasem tajemnicza, mroczna przyroda zaczyna wdzierać się do wnętrza rezydencji. Wraz z ujawnianiem rodzinnych sekretów narasta groza… Niebawem ogród upomni się, by go nakarmić.

Flora Jonáš Zbořil

Flora Jonáš Zbořil

"Flora jest czymś i kimś jednocześnie.

Rośnie, ale pozostaje zagadką. Nie wiadomo, czym naprawdę jest: nową formą życia, produktem skażonego środowiska czy symbolem świata, w którym granica między naturą a technologią przestała istnieć."


Jak dla mnie? Była to groza. 

Groza na wielu płaszczyznach: zaczynając od creepy postaci Flory, która wiele pozostawiała dla wyobraźni, po przerażające resztki prawie postapokaliptycznego świata, który ludzie sami sobie zgotowali - jak zawsze zresztą.

Nowelka opowiada historię bezdzietnej pary, która na spacerze znajduje dziwne stworzenie: dziwną mieszankę odpadów i życia, która narodziła się na Stepie – zakazanej strefie, gdzie gromadzi się to, co miasto wyprodukowało i z czym nie chce mieć nic wspólnego. 

"Nie da się zapomnieć o tym, co ma się wciąż przed oczami. Wyrzucone przedmioty walają się tu, wyrwane z obiegu elektrycznego domu, z cyklu działania, z cywilizacji. Nieskończenie długo Czekają, żeby rozpłynąć się w toksyczną szlakę. Albo zrosnąć z mięsem Stepu coś zupełnie nowego."


Nadają jej imię Flora i postanawiają ją adoptować. Ale to, co zaczyna się jako rzekomy cud, stopniowo przeradza się w mroczne ostrzeżenie o tym, co to znaczy dokładnie przekraczać granice natury...

Świetny ciężki klimat niedopowiedzeń, tajemnicy i niedopowiedzeń, krótkie formy przekazu, ale bardzo sugestywne. Cały czas napięcie i oczekiwanie, ale także zawieszenie w rozwiązaniu zagadki oraz świadomość z tyłu głowy, że tu jest coś bardzo nienaturalnego. 

I niebezpiecznego.

Ewolucyjnego.

Tylko, czy my chcemy takiej ewolucji? 

To nie ma żadnego znaczenia...


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Nastrojowa, niepokojąca i poruszająca opowieść o rodzicielstwie w dobie kryzysu klimatycznego.

Adam i Sára mieszkają na obrzeżach miasta, w miejscu nazywanym Stepem. To dziwna przestrzeń pomiędzy cywilizacją a dziką przyrodą. Ludzie porzucają tam stare sprzęty, części aut, wyrzucają odpady, które z czasem zarastają roślinnością. Pewnego dnia para znajduje tajemniczą istotę. Ma twarz i oczy, ale jej ciało jest mieszanką gliny, roślin i kabli. Nie wiadomo, gdzie kończy się żywe, a zaczyna sztuczne.

Adam i Sára nadają istocie imię Flora.

Choć początkowo wzbudza strach i niepewność, Flora szybko staje się centrum ich życia. Sára, kierowana instynktem nie do powstrzymania, otacza ją opieką. Adam jest ostrożniejszy, ale z czasem i on wchodzi w rolę opiekuna. Ich codzienność zaczyna przypominać życie rodzinne, tyle że dziecko, którym się zajmują, jest czymś całkowicie nieznanym.

Flora rośnie, zmienia się – ale pozostaje zagadką. Nie wiadomo, czym naprawdę jest. Nową formą życia? Produktem skażonego środowiska? Symbolem świata, w którym zatarła się granica między naturą a technologią?

W swoim debiucie prozatorskim czeski poeta i publicysta Jonáš Zbořil zachował poetycką wrażliwość i dzięki obrazowemu językowi stworzył sugestywne opisy krajobrazu, w którym natura powoli odzyskuje przestrzeń utraconą na rzecz człowieka.

Flora jest jednocześnie intymną historią o rodzicielstwie i egzystencjalną alegorią współczesności. Zbořil stawia pytania o to, czym jest życie, gdzie przebiega granica między tym, co ludzkie, a tym, co nieludzkie, oraz jak wygląda troska o kogoś, kogo nie potrafimy do końca zrozumieć.

To hipnotyzująca, literacka, dystopijna opowieść, która oscyluje między czułością a niepokojem, między historią o opiekuńczości i miłości a subtelnym horrorem.


Dziesiąta ofiara Ola Kuczyńska

Dziesiąta ofiara Ola Kuczyńska

"... to miasto jest nafaszerowane złą energią."


Zaskakująco dobra była to opowieść, jeśli chodzi o cały pomysł i universum małego nawiedzonego miasteczka, pełnego Martwych Ludzi /no kto nie uwielbia?/. Świetna nazwa Przylepiec😎

Całość czyta się bardzo zgrabnie i choć nie ma tu podskórnego elementu grozy, który uwielbiam, to groza jest, ale bardziej namacalna: niektóre sceny bardzo obrazowe, dobry pomysł z pamiętnikiem ofiary. Narracja robi się chwilkami całkiem zwyczajna i spokojna, ale wisienka na torcie w postaci zakończenia warta uśmiechu.

Generalnie polecam: bardzo fajna, potencjalnie rozwojowa opowieść horroru pełnego mściwych duchów, bez oszustw.


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Redfern od lat spowijają mroczne legendy: o zaginionych ludziach, przeklętej ziemi i duchach, które nigdy nie zaznały spokoju. Mieszkańcy są w szoku po odkryciu, które lokalna policja określa jako jedną z najbardziej makabrycznych zbrodni w historii regionu, gdy w opuszczonej posiadłości pośród lasu odnaleziono dziesięć ciał. Dziewięć z nich nosiło ślady wyjątkowo brutalnych obrażeń. Ofiary były porozrywane, okaleczone, a według wstępnych ustaleń śledczych wszystkie zwłoki pozbawiono serc.

Dziesiąte ciało odnaleziono w kącie tego samego pomieszczenia. Był to młody mężczyzna, Anthony Murray, 21-letni mieszkaniec Redfern, którego powieszono.

Śledztwo trafia w ręce detektywa Eliota Mercera – człowieka naznaczonego stratą, dręczonego przez przeszłość i własne demony. Wśród ofiar znajduje się Tony Murray, który od zawsze widział to, czego inni nie potrafili zobaczyć.

Im bardziej Mercer zagłębia się w sprawę, tym wyraźniej zaciera się granica między rzeczywistością a koszmarem. Bo pewne sekrety powinny pozostać pogrzebane, a niektóre martwe dusze nigdy nie odchodzą.

W miejscu, gdzie przeszłość wciąż oddycha, prawda może okazać się bardziej przerażająca niż sama śmierć.

W Redfern nic nie jest tym, czym się wydaje.

Hokum film 2026

Hokum film 2026

Kurczę, kto nie lubi filmów o nawiedzonych hotelach?👻

Nawiedzanych przez wiedźmę?💀💣

Ja przepadam, wiec koniecznością było wejście z jednym z najmniej sympatycznych bohaterów do tego klimatycznego hotelu...

I co? 

I było warto😎

Było klimatycznie, to na miejscu 1, z charakterkiem, czasami strasznie, ale non stop na poziomie.

Polecam.

MOJA OCENA: 7/10


ZOBACZ TRAILER! 

TU

***

Autor popularnych horrorów, Ohm Bauman, przyjeżdża do położonego na odludziu starego zajazdu, by w okolicy rozsypać prochy swoich rodziców. Gdy odkrywa, że miejsce to, zgodnie z lokalną legendą, nawiedzone jest przez starożytną wiedźmę, zaczyna zadawać niebezpieczne pytania. Wkrótce okaże się, że Ohm nie znalazł się tu przypadkiem, a legenda ma w sobie ziarno koszmarnej prawdy. Kolejne przerażające odkrycia prowadzą go do potwornych wydarzeń z przeszłości, których świadkiem były mury zajazdu.

Służące Kathryn Stockett

Służące Kathryn Stockett

 "Jesteś dobra. Jesteś mądra, jesteś ważna." ⇠ kliknij w cytat 💔


Przepiękny i wzruszający film z zarąbiastymi kreacjami, które zrobiły z tej opowieści arcydzieło, z cudownym kolorowym, dosłownie i w przenośni, światem, z pięknem na zewnątrz i przerażająco obrzydliwym wnętrzem, w prawdziwej odsłonie.

Przecudnie się to oglądało, a książka jest równie wzruszająca, choć nie ma tego autentycznego obrazu, co film (ach, te samochody i piękne suknie...🥰)

Literatura i doznania na bardzo wysokim poziomie!

Cudowna, przezarąbiasta Minny Jackson wraz z bajeczną Celią Foote!🥰 Dla mnie najpiękniejsza opowieść o przyjaźni🥰

Rozczulajaca historia, zwłaszcza w kwestii traktowania swoich malutkich dzieci przez te sztywne, tępe, zdebilowaciałe żonki ze Stepford: reproduktorki w pieknych sukniach, które potem nie miały pojęcia, co dalej z tym dzieckiem...?

Dobrze, że były Służące.

Opowieść o miłości. O lojalności. O poświęceniu. O sprawiedliwości. O przyjaźni ponad durnymi podziałami. O zrozumieniu. O bratniej duszy. 

O pięknych ludzkich odruchach, które są najtrudniejsze. Dla niektórych.

Zakochałam się w filmie bardziej, ale tylko dlatego, że był obrazotwórczo i aktorsko bajeczny!🥰

Jest to tematyka i kultura wyższych lotów, CUDOWNIE WZRUSZAJĄCA historia!🥰💔


MOJA OCENA: 9/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

ZOBACZ TRAILER!

TU

OBEJRZYJ!

TU

***

Powieść, która podbiła serca czytelników na całym świecie, ukazuje się w nowej oprawie w serii Gorzka Czekolada.
Akcja koncentruje się relacjach czarnoskórych kobiet służących w domach białych rodzina na południu Stanów Zjednoczonych w latach 60. XX wieku. Jednak pod warstwą tematyki rasistowskiej autorka ukryła pokłady uniwersalnych rozważań nie tylko o istocie człowieczeństwa i tolerancji, ale przede wszystkim o zmaganiu się ze stereotypami, o przezwyciężaniu strachu, o ograniczeniach, którym wszyscy podlegamy i które pragniemy znieść. I wreszcie o przyjaźni i solidarności, których siła potrafi zdziałać cuda. "Służące" to świetnie napisana książka o zaskakująco wyzwalającej mocy!

"Służące" szturmem zdobyły rynek czytelniczy. Powieść ukazała się w Stanach Zjednoczonych w lutym 2009 roku, a już latem, przez sześć tygodni, niepokonanie triumfowała na pierwszym miejscu listy bestsellerów "The New York Times". Łącznie "Służące" pozostawały w czołówce tej najbardziej poważanej listy ponad 100 tygodni! Do tej pory egzemplarze powieści trafiły do rąk 5 milionów czytelników w 35 krajach. Do sukcesu książki znacznie przyczynił się film z Emmą Stone jako Skeeter, Violą Davis w roli Aibileen oraz Octavią Sepcer, która za kreację Minny zdobyła Oscara.



Policz do dziesięciu Sinéad Nolan

Policz do dziesięciu Sinéad Nolan

"To my jesteśmy nawiedzeni. "


Kolejny thriller, który miał być bardzo fajny, bardzo straszny, bardzo tajemniczy, napędzany grozą, nawiedzonym lasem i Istotą.

Początek może taki był, potem wszystko raczej było stylizowane, niż autentyczne, nie było tego czegoś, nie było duszy.

Puszczanie kaczek po wodzie.

Oczywiście grozy mało, dużo thrillerka, jeszcze więcej dramatu rodzinnego, w którym mniej więcej od połowy wiadomo o co chodzi. Opowieść raczej z tych nadmuchanych, ale czyta się dosyć dobrze, chociaż szału nie ma. A szkoda bo pomysł bardzo fajny, klimat też się rodził, a potem się już urodził i został na poziomie dobrym, a miało być bardzo dobrze.

Oczekiwania... Nie przepadam za takimi opowieściami, które obiecują coś, czego nie dają.

Dla porównania polecam czytać w takich samych klimatach powieści Tany French, żeby wiedzieć, jak może naprawdę wyglądać klimat opowieści tego rodzaju.


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Osiem. Dziewięć. Dziesięć.
Nie oglądaj się za siebie.
Las zna zasady tej gry.
Nie każdy z niej wraca.

Irlandia, 1995 rok. W małej miejscowości Drumsuin znika trzynastoletnia Saoirse. Ostatni raz była widziana w lesie, podczas dziwnej, niepokojącej zabawy, którą dzieci znają tu od zawsze. Jedni mówią, że to tylko gra. Inni – że rytuał. A niektórzy wolą w ogóle o niej nie rozmawiać.

Jedynym świadkiem jest dziewięcioletni Jack. Chłopiec, który przestał mówić. Rysuje potwory, boi się snów i wydaje się wiedzieć coś, czego nikt nie chce usłyszeć. Gdy do sprawy dołącza Freya, psychoterapeutka z Anglii, napięcie w miasteczku sięga zenitu – bo prawda może być gorsza niż wszystkie lokalne legendy.

Policz do dziesięciu to mroczny thriller psychologiczny, który wciąga od pierwszej strony i nie daje o sobie zapomnieć. Strach rodzi się tu z niedopowiedzeń, dziecięcych lęków i sekretów, które dorośli zbyt długo zamiatali pod dywan. Irlandzki folklor miesza się z brutalną rzeczywistością, a niewinna zabawa zamienia się w coś, czego nie da się cofnąć.

Dla fanów mrocznych historii z dusznym klimatem, zagadek, które wchodzą pod skórę, i książek, po których już nigdy nie spojrzysz tak samo na las.

Krótki pobyt w piekle Steven L. Peck

Krótki pobyt w piekle Steven L. Peck

"To Piekło nijak nie pasowało do mojego światopoglądu." 


To jest właściwie nowelka, bardzo specyficzna. Troszkę sarkastyczna, troszeczkę z przymrużeniem oka, dość zabawna chwilami, trochę straszna, ale też trochę monumentalna, a na bank refleksyjna.

I przerażająca swoim bezmiarem.

Koncepcja jest zaczerpnięta z opowiadania Borgesa o Bibliotece Babel, zawierającej nieskończoną liczbę książek: wszelkie możliwe kombinacje każdego układu liter, ciągnące się w nieskończoność półki niekończących się tomów, z których wiele to czysty bełkot. Prawie wszystkie to niezrozumiały bełkot.

Biblioteka.

Tak wygląda Piekło, do którego trafia nasz bohater.


"... jesteś tu po to, by się czegoś nauczyć. Nie próbuj zgadywać czego. To może być frustrujące i bezproduktywne."


Nie będzie ono trwało wiecznie: jest obietnica, że pobyt tutaj się skończy. Wystarczy odnaleźć historię swojego życia w tej Bibliotece, książkę, która nie jest zlepkiem niezrozumiałych słów, opisuje Twoje życie... i możesz odejść. 

To wszystko.

W tym Piekle nie jest źle w sumie. 

Na początku. 

Możesz jeść, co tylko zechcesz, poznawać nowych ludzi, zakochiwać się na miliardy lat, spać i budzić się odświeżony bez lęku śmierci, bo zmartwychwstajesz z każdym nowym dniem, nawet, jeśli zginiesz. 


"... śmierć była dla nas najświeższym wspomnieniem, czymś, czym martwiliśmy się przez całe życie. Teraz już po wszystkim. Nie żyliśmy. Znajdowaliśmy się w Piekle."


To wszystko piękne... wieczne szczęście, spokój i stabilizacja.

A co wtedy, kiedy pojawia się niebezpieczeństwo? Wieczne niebezpieczeństwo? Wieczny ból? Wieczne tortury? Wieczna strata? Wieczne "życie" bez kontekstu?

Oraz świadomość, że nigdy nie znajdziesz swojej książki?

...

Kto stworzył największe piekło w Piekle?

Człowiek.

A Piekło to Nieskończoność...


"Istnieje rozpacz, która sięga głębiej niż istnienie; przenika do szpiku świadomości, do siedziby duszy."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Soren Johansson był zwykłym człowiekiem. Mężem, ojcem, mormonem, który wierzył, że po śmierci spotka swoich bliskich w wiecznym raju.

Potem umarł.

I obudził się w bibliotece.

Nie w piekle z ognia i siarki — w czymś znacznie gorszym. W nieskończonych korytarzach wypełnionych każdą książką, jaka kiedykolwiek mogła powstać. Każdą kombinacją każdej litery, każdego słowa, każdego zdania. Większość to bezładny szum. Ale gdzieś pośród miliardów tomów — więcej niż atomów w poznanym wszechświecie — istnieje jedna jedyna księga. Dokładna, prawdziwa, litera po literze, historia życia Sorena.

Zasada jest prosta: znajdź ją, a zostaniesz uwolniony.

Jak w miejscu zawierającym wszystkie możliwe książki odnaleźć tę jedną, która jest twoja?

Co przyniesie jutro Mélissa Da Costa

Co przyniesie jutro Mélissa Da Costa

"Nic nie jest niezmienne ani wieczne, wszystko z natury się kończy lub zmienia, a przez nasze przywiązanie do rzeczy doczesnych cierpimy, ponieważ wszystko jest wskazane na zanik."


Zaczynała się ta opowieść bardzo spokojnie i stonowanie.

Nowe życie, nowy dom, ukojenie, spokój na bazie dramatu. Terapia na spokojnie. 

"Pozwól odejść."

Ale...

Każdy ma swoją dynamikę czytania. Ja też mam swoją: dla mnie było nudno już gdzieś od połowy.

Na plus mogę zaliczyć fakt, że nie pojawił się w tej opowieści żaden rycerz na białym koniu: nie ma żadnego faceta, nie ma nowego początku definiowanego męską energią. To faktycznie jest godne podziwu.

Plusem też jest cisza, spokój, przyroda, życie w zgodzie z naturą oraz przechodzenie swojej wersji żałoby małymi kroczkami.

Minusem jest cała reszta: tempo, dramat, którego nie czuć w słowach, może z wyjątkiem narracji samej bohaterki, kretyńskie podejście do kota, które otwierało mi nóż w kieszeni.

Nie porwała mnie ta opowieść, nie było takiej głębi, jakiej oczekiwałam na tle tej historii, dla mnie nie była poruszająca... ale każdy ma swoją wrażliwość na coś innego.

Już wiem, dlaczego nie czytam takich książek.


MOJA OCENA: 5/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Mélissa Da Costa, autorka bestsellerowej powieści „Cały ten błękit”, powraca z nową wzruszającą historią! Czy można odrodzić się po stracie i nie zapomnieć o tych, których kochaliśmy?

To, co dziś wydaje się stracone, jutro może rozkwitnąć na nowo.

Pierwszego dnia lata Amande traci wszystko. By uciec od bolesnej rzeczywistości, postanawia spakować swoje życie do jednej walizki i wyjechać do małego domku na wsi. Tak jak planowali z Benjaminem…

Ciepłe miesiące spędza w odosobnieniu, nie odsłaniając okien ani nie przyjmując gości. Jedynie zmieniający się ogród przypomina o mijającym czasie.

Podczas porządków trafia na stare kalendarze poprzedniej właścicielki domu. Odręczne notatki – drobne, zwyczajne zapiski o roślinach, pogodzie i codziennych pracach, a także przepisy – zaczynają budzić w niej ciekawość i nieśmiałą tęsknotę za światem na zewnątrz.

Czy Amande otworzy się na ludzi, którzy na nią czekają? I Ile czasu minie, zanim pozwoli odejść temu, co już nie wróci?

„Co przyniesie jutro” to poruszająca historia o tym, że każde jutro niesie w sobie obietnicę. Mélissa Da Costa przypomina uniwersalną prawdę, że wszystko w życiu wymaga czasu i cierpliwości. I że nigdy nie należy tracić nadziei.


Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger