"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Łapiduch Hiron Ennes

 "Jeśli nikt nie krwawi, nikt nie potrzebuje łapiducha."


Tak się pisze rasowe, nieoczywiste, niepokojące, ociekające lepkim klimatem ciemności i /pozornie/ dziewiętnastowiecznej grozy powieści!

Extra klimacik: początkowo troszkę Drakuli, troszkę Sherlocka, troszkę Kuby Rozpruwacza, troszkę Frankensteina.

I sporo Coś Carpentera.

Mniam.

A potem już wszystko rusza swoim własnym torem😎 Jest dno, jest drugie dno, a nawet trzecie: nietypowe postapo, ktore kamufluje się doskonale mniej więcej gdzieś do połowy historii.

Nie dość, że mamy tu do czynienia z tajemniczą wieloraką osobowiącią lekarza /można tak to określić początkowo/, to jeszcze sama akcja i opowieść w opowieści jest fascynujaca.


"Ale na razie muszę zająć się własnym umysłem. Podążyć za zawirowaniami ciemności, które zakłóciły bieg moich myśli i otworzyły dziurę, która połknęła część mojej pamięci dostał tylko trup, ciało, które powinno umrzeć, lecz zamiast agoni doświadczyło jedynie niejasnego, pełnego napięcia rozchwiania."


Zima. Zamek i rodzina barona. Tajemnicza śmierć lekarza. I kolejny lekarz który przyjeżdża z Instytutu badać jej przyczynę. To tak w skrócie tak się zaczyna ta magicznie mroczna zimowa fascynująca przygoda.

Koplalnia, w ktorej coś budzi się do życia... Coś, co ma macki. Skolonizowany oragnizm...

Ale to nie jest jedyny pasożyt tej opowieści.

Na tle tej prawie kryminalnej zagadki pojawia się prawdziwa esencja tej historii: lekarz, którego jest wielu. 

Nosiciel. Pasożyt.


"Jestem potworem, odrażającą istotą, ale będę żyć."


Organizm, który przez pięćset lat adaptacji uczy się bycia człowiekiem.


"Ale ja nie jestem nawet zwierzęciem. Jestem czymś gorszym, wysysam jednego żywiciela i przeskakuje do następnego, gdy mi tak wygodnie. Niewdzięcznie, jak krwiożercza pchła, a raczej jak jakaś bezmyślna choroba."


Tą tajemnicę pominę milczeniem...

Skupię się na magii i głębi przekazu, mrocznym gawędziarstwie pod przykrywką rzeczowej relacji, które urzekło mnie i mą wyobraźnię.


"Potraficie żyć w ciele, ale nie wiecie, jak się nim stać."


Narracja stylizowana na XIX-wieczną, troszkę gotycką. Czyta się to baaardzo powoli, baaardzo uważnie i hipnotyzująco. Mega mi się podobało: przekaz, pomysł i wyszytko to, co głęboko ukryte. Tak jak pseudomycota...

Lektura podobna do Biblioteki na Górze Opiec, ale bardziej mroczna i skondensowana.

Nie czytać przed snem, pod groźbą ciekawych, mackowato - fantastycznych snów...😎


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Poznajcie lek na ludzką zarazę

W odizolowanej od świata posiadłości, najdalej na północy, jak to tylko możliwe, umarł lekarz barona. Jego zastępca musi rozwiązać zagadkę: odkryć, jak to się stało, że Instytut stracił z oczu jedno ze swoich licznych ciał.

Przez setki lat Międzyprowincjonalny Instytut Medyczny rósł w siłę, zapuszczając korzenie w młodych umysłach i przekształcając je w lekarzy, którzy zastąpili wszystkich ludzkich medyków. Instytut chce pomagać ludzkości, leczyć i kroić, tulić i chronić cały gatunek przed apokaliptycznym koszmarem rozpętanym przez przodków.

Na skutej lodem północy należące do Instytutu ciało odkryje rywala, który chce zająć najwyższy szczebel ewolucyjnej drabiny. Pasożyta, który rozplenił się w zamku barona, mrocznym przybytku pełnym sekretów, kłamstw, przemocy i strachu. Ta dwójka stoczy wojnę, a polem bitwy stanie się ludzkie ciało. Ktokolwiek wygra, ludzkość czeka kolejna klęska. 





Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger