Posmak Daria Lavelle
"... a smaki zmarłych wydały się bardziej żywe niż cokolwiek innego w tym martwym pokoju.
Niepowtarzalność tej powieści polega przede wszystkim - i tylko - na pomyśle.
Posmak na języku jako znak od zmarłego ojca?
Potrawy, które materializują i przywołują zmarłych?
Tak. Pomysł jest super.
"Posmaki pojawiały się w ustach Konstantina jak wiadomości, za każdym razem przywoziły na myśl inną potrawę. Były coraz częstsze. Coraz intensywniejsze. Przychodziły nieproszone i osiadały w gardle jak widma."
Chłopak, który wykorzystuje tą dziwną moc, jaką odkrył u siebie bardzo intensywnie po śmierci ojca i zakłada własną restaurację.
Kulinarna podróż z Konstantinem Duhownym: prawdziwy kucharz, który karmi ciało i duszę.
Kolacja z duchami.
"Straciłeś kogoś?
Jesteś w żałobie, wspomnienia sprawiają ci ból?
Opłakujesz stratę od dawna i nie umiesz odpuścić?
Chcesz jeszcze raz powiedzieć bliskiej osobie, co czujesz?
Możemy pomóc.
Zjedz ostatni wspólny posiłek supper w Clubie w Hell's Kitchen.
Ty przynosisz wspomnienia, my zapraszamy twoje duchy { w sensie dosłownym}."
I wszystko mogłoby być zajefajne, ale nie jest. Dla mnie.
To nie jest horror. To nie jest nawet groza. Bardziej jest to nostalgiczna opowieść z duchami w tle, o tęsknocie która trwa, o stracie i o konsekwencjach tych uczuć.
Wrażenia?
Świetny, innowatorski pomysł zbagatelizowany lekko współczesnym podejściem, pełną chaosu głośną narracją skipandstones, bez głębi, rekompensowanej wzruszającymi scenami i smutkiem. Tak naprawdę przeczytałam dramat, zakrapiany duchami, żałobą, kulinarnym bełkocikiem i poczuciem straconego czasu troszkę, biorąc pod uwagę moje napalenie na tą opowieść.
I wyszłam z tej restauracji z lekkim niesmakiem.
Można przeczytać z ciekawości inności tematyki i sprawdzenia, jak można przypalić dobrą potrawę.
MOJA OCENA: 5/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***