Dadzieja Anna Jadowska
"Niczego, co się wydarzyło, nie mogę już ułożyć w całość. Nie umiem wyciągnąć żadnego wniosku ani stworzyć wiarygodnej historii. Nie ma końca ani początku."
Tak zaczyna się ta opowieść.
Rewelacyjnie to było napisane. Po prostu cofnęło mnie w czasie z prędkością światła, szczególnie do pola tytoniu...
Niby to literatura faktu, niby wspomnienia, ale czytało się to jak prawdziwą powieść.
Dało mi to wiele przyjemności i satysfakcji, a także uśmiechu i nostalgii, chociaż był też dreszczyk emocji oraz niepewności.
Jeśli miałabym to określić krótko: cudowna lektura. Cudowna narracja. Cudowny klimat. Cudowne wspomnienia. Cudowna retrospekcja.
Cudowna dusza.
"... dadzieja to taka odmiana nadziei, kiedy jesteś pewna, że sytuacja jest beznadziejna, że coś na pewno się stanie albo na pewno się nie uda, ale ty wbrew wszystkiemu liczysz, że będzie inaczej, choć sama wiesz, że koniec okaże się fatalny. Właśnie to uczucie to jest dadzieja. Nadzieja w beznadziejnej sytuacji."
Miłośnikom wsi, niewyjaśnionych zbrodni, pięknych wspomnień dotyczących dawnej Polski, ale nie aż tak dawnej, dzieciństwa które bezpowrotnie minęło, emocji związanych z dorastaniem, dziewiczego i szczerego spojrzenia na rzeczywistość, która każdego dnia okazywała się kolejną bramą do magicznego świata, pomimo przeszkód i niewesołej, ale i tak baśniowej rzeczywistości dzięki wyobraźni, bardzo polecam!
MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***