"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Świnka Lottie Hazell

"Łatwiej jest komuś zaimponować,

niż sprawić przyjemność."


Boszszsz... co to był za bezsens... Nie znosze rozczarowań, tym bardziej, im bardziej się napalam na opowieść.

Jest to moja druga powieść z kulinarnym tłem i stwierdzam, że nie zostanę fanką tego tła.

Posmak dużo zapowiadał, żadnego smaku nie zostawił.

Tu został niesmak.

Na tym pseudo kulinarnym talerzu podana jest zdrada. Po prostu. Żałosny facet, który jęczy i pragnie współczucia oraz jeszcze bardziej żałosna, a co gorsza, niezdecydowana baba, która powinna uciąć wszystko nożem, skoro się tak dobrze nim posługuje, ale niestety tego nie robi.


"W pewnym sensie była dumna, że wciąż może się uśmiechać, gdy pyszne życie, którym się delektowała, zamieniało się w jej ustach w zarobaczoną masę."


I co z tego wychodzi?

Na pewno nie duma i nie odwaga, jak jest napisane na okładce.

Raczej histeria i durnota.

Facet zdradził, podsypał głowę popiołem, przyznając się i oczywiście za swoją "odwagę" oczekując wybaczenia, a nawet podziwu. Nie dostaje tego, więc przechodzi na wyższy level w postaci obrazy majestatu - standardowa żenada.

A idiotka co robi?

Zgrywa ofiarę, niby wybacza, ale wrzeszczy i obraża się na każdym kroku. 

Dlaczego są razem?

Wybory. "Dojrzałe" bardzo, że napomknę...:"Nauczyli się o tym nie rozmawiać."

Fałsz i obłuda.

I POZORY.

Ludzie kochają pozory. A pozory to zawsze prosta droga do osobistego piekła.

...

Podsumowując? 

Ta bajeczka jest przepaplana. Burza w szklance mętnej wody.

Zwykła opowieść o zdradzie przed ślubem, ubrana w naciąganą i trzeszczącą w szwach otoczkę i zakończenie w stylu kiepskiej Uciekającej panny młodej...

Uważam że są większe tragedie na świecie.

Chaotyczne dialogi o wszystkim i o niczym, bez jakiejkolwiek spójności ani przyjemności czytania - dla mnie. Ogólnie narastająca irytacja raczej, niż przyjemność odbioru.

Jeśli była tam jakaś głębia, to nie zanurkowałam chyba odpowiednio głęboko, a miałam zamiar skoczyć na główkę...

Nie dostałam ani sensownej opowieści, ani sensownego przekazu, ani porywającej narracji.

Jedyny wniosek, jaki mi się nasuwa, to taki, że może autorzy książki O umysłowym i moralnym niedorozwoju kobiety mieli rację.


MOJA OCENA: 4/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Czy perfekcyjne życie zawsze musi smakować tak gorzko?

Zmysłowa, błyskotliwa i pełna emocji powieść, o której The Guardian pisał: „debiut przesycony smakiem, klasą i ambicją”, The New Yorker nazwał ją „portretem kobiecych pragnień i ambicji”, a Financial Times – „błyskotliwą krytyką społecznych oczekiwań wobec kobiet”. Jennifer Weiner z The New York Times Book Review przyznała: „Gdybym miała własną księgarnię, polecałabym Świnkę każdemu czytelnikowi.”

Młoda redaktorka książek kulinarnych, z pozoru ma wszystko: narzeczonego, dom i przyszłość zaplanowaną co do detalu. Trzynaście dni przed ślubem dowiaduje się jednak o zdradzie. Zamiast uciekać, postanawia dalej grać rolę idealnej kobiety – aż napięcie, które budowała przez lata, zaczyna ją dławić.

Każdy rozdział to nowy akt perfekcyjnie zaplanowanej katastrofy. Przyjęcia, degustacje i próby tortów przeplatają się z monologami pełnymi wstydu, gniewu i ironii. “Świnka” obsesyjnie gotuje, dekoruje, planuje – jakby jedzeniem mogła przykryć prawdę o sobie i swoim związku. Ale im bardziej stara się utrzymać pozory, tym bliżej jest momentu, w którym wszystko się rozpada – dosłownie i w przenośni.

Świnka to historia o głodzie – nie tym fizycznym, lecz emocjonalnym. O perfekcji, która staje się więzieniem. O kobietach, które przez lata uczono, by być grzeczne, piękne i wdzięczne. Lottie Hazell tworzy poruszający, momentami bolesny, a zarazem ironiczny portret współczesnej kobiety uwięzionej między apetytem na miłość a strachem przed utratą kontroli.

Pełna smaku, ironii i odwagi – Świnka to historia o tym, jak łatwo stracić siebie, próbując być doskonałym.


Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger