Świnka Lottie Hazell
"Łatwiej jest komuś zaimponować,
niż sprawić przyjemność."
Boszszsz... co to był za bezsens... Nie znosze rozczarowań, tym bardziej, im bardziej się napalam na opowieść.
Jest to moja druga powieść z kulinarnym tłem i stwierdzam, że nie zostanę fanką tego tła.
Posmak dużo zapowiadał, żadnego smaku nie zostawił.
Tu został niesmak.
Na tym pseudo kulinarnym talerzu podana jest zdrada. Po prostu. Żałosny facet, który jęczy i pragnie współczucia oraz jeszcze bardziej żałosna, a co gorsza, niezdecydowana baba, która powinna uciąć wszystko nożem, skoro się tak dobrze nim posługuje, ale niestety tego nie robi.
"W pewnym sensie była dumna, że wciąż może się uśmiechać, gdy pyszne życie, którym się delektowała, zamieniało się w jej ustach w zarobaczoną masę."
I co z tego wychodzi?
Na pewno nie duma i nie odwaga, jak jest napisane na okładce.
Raczej histeria i durnota.
Facet zdradził, podsypał głowę popiołem, przyznając się i oczywiście za swoją "odwagę" oczekując wybaczenia, a nawet podziwu. Nie dostaje tego, więc przechodzi na wyższy level w postaci obrazy majestatu - standardowa żenada.
A idiotka co robi?
Zgrywa ofiarę, niby wybacza, ale wrzeszczy i obraża się na każdym kroku.
Dlaczego są razem?
Wybory. "Dojrzałe" bardzo, że napomknę...:"Nauczyli się o tym nie rozmawiać."
Fałsz i obłuda.
I POZORY.
Ludzie kochają pozory. A pozory to zawsze prosta droga do osobistego piekła.
...
Podsumowując?
Ta bajeczka jest przepaplana. Burza w szklance mętnej wody.
Zwykła opowieść o zdradzie przed ślubem, ubrana w naciąganą i trzeszczącą w szwach otoczkę i zakończenie w stylu kiepskiej Uciekającej panny młodej...
Uważam że są większe tragedie na świecie.
Chaotyczne dialogi o wszystkim i o niczym, bez jakiejkolwiek spójności ani przyjemności czytania - dla mnie. Ogólnie narastająca irytacja raczej, niż przyjemność odbioru.
Jeśli była tam jakaś głębia, to nie zanurkowałam chyba odpowiednio głęboko, a miałam zamiar skoczyć na główkę...
Nie dostałam ani sensownej opowieści, ani sensownego przekazu, ani porywającej narracji.
Jedyny wniosek, jaki mi się nasuwa, to taki, że może autorzy książki O umysłowym i moralnym niedorozwoju kobiety mieli rację.
MOJA OCENA: 4/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***