Wymieranie Ireny Rey Jennifer Croft
"Byliśmy ludźmi książki prawdziwa troska o ziemię była nam jeszcze obca."
Dziwna to była powieść... Ponownie nie było to to, czego się spodziewałam więc w sumie chyba generalnie kolejne rozczarowanie.
Jeśli gdzieś tam było jakieś piękno i przesłanie, o ile było, to dla mnie trochę za głęboko zakopane, aczkolwiek generalnie dotrwałam do końca, bo jakoś ciężko było się od tego oderwać, ale z coraz większą irytacją.
Literacki balonik napompowany niezrozumieniem, zamgloną chaotyczną narracją i akcją, idącą swoim dziwnym torem, majakowatością...
Ja lubię realizm magiczny i tajemniczość, ale tutaj to raczej nie wyszło, chociaż szkoda, bo atmosfera i otoczenie bardzo temu sprzyjało, ale autorka zrobiła z tego jakąś taką dziwną i męczącą groteskę.
Opowieść przede wszystkim oniryczna, zagubiona w Puszczy Białowieskiej wraz z bohaterami, sugerująca dużo różnych tajemnic, aczkolwiek nigdy nie wiadomo było do końca o co chodzi: obecni stają się zaginieni, zaginieni powracają, wszyscy biegają po lesie i szukają nie wiadomo czego, a w założeniu kogo, ulegają własnym paranojom i chyba klaustrofobii egzystencjalnej.
Miałam takie wrażenie, jakby w założeniu Agatha Christie miała wylądować w Puszczy Białowieskiej eksperymentować z absyntem, pisząc kolejną powieść...
Ocena moja to chyba tylko za piękny język i za atmosferę i za teorię, bo cała reszta to była naprawdę bardzo dziwna: na granicy groteski, ułudy, histerii i przesadzonych reakcji i niezrozumienia. Niby gdzieś tam jest mystery, niby gdzieś tam jest tajemnica, a wszystko jakieś takie bez sensu dla mnie było.
Dziwadło w odbiorze i w treści.
A szkoda, bo pomysł był super, tylko smak nie ten. Dla mnie. Ani to nie było zabawne, że nie wspomnę, że kompletnie nie było PRZEZABAWNE...
Zdecydowanie bardziej wolę powieści, która jasno przekazują jakąś opowieść, bez literackich labiryntów. Zauważyłam, że teraz dużo jest takich różnych dziwnych treści, które w ogóle mi nie odpowiadają jeśli chodzi o przyjemność czytania.
Jedyne co mi pozostaje po tej lekturze to faktycznie wielki szacunek dla tłumacza.
MOJA OCENA: 5/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***