Mokosz Anna Sokalska
"Upadek i zgnilizna są przecież najlepszym podłożem dla najpiękniejszych kwiatów, prawda?"
Ta powieść jest jak jej okładka... Idealnie dopasowana treść do obrazu i przekazu.
Chyba trzeba było mi takiej lektury po tym wymagającym okresie przerwy.
Jak plasterek miodu dla zmysłów.
Stonowana, smutna magia. Piekna, dojrzała narracja, na granicy tajemnicy i realizmu magicznego, skrywajaca w swych podziemiach dramat i prozę życia.
"Człowiek nie od razu dostrzega ruinę, po środku której się znalazł, zwłaszcza gdy rozkład postępuje stopniowo, w ciszy, pozwalając się do niej przyzwyczajać."
Czuję się oczarowana głębią, ale przede wszystkim nastrojem, bo w tej czarownej opowieści chodziło o coś więcej, niż tylko o rzekomą zbrodnię.
"Ale ona, ona jednocześnie przerażała go i przyciągała do siebie. Z pozoru niegroźna, jak smaczna, tłusta przynęta, pod którą kryje się śmiertelnie niebezpieczny haczyk."
Wibrowało tam dużo klimatu Totalnej magii, ale w bardziej słodko-gorzkiej odsłonie.
Polecam na bardzo nastrojowe wyciszenie się.
MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***
