Grób Maggie David Sodergren
"Czy fałszywa nadzieja jest lepsza niż brak nadziei?"
Poprzednia powieść autora, Haar, była REWELACYJNA! Więc oczywiście sięgnęłam sobie po kolejną z wielkimi nadziejami😎
I co?
I kompletnie inny odbiór... folkowy horror, ze świetnym pomysłem, ale niestety, nienachalną narracją i dialogami...🙈
Dziwię się, że pomiomo jednak udało się tu utrzymać klimat i to całkiem nieźle, więc chyba nie było tak źle, ale to zupełnie inna bajka narracyjna, niż w poprzedniej powieści.
Tematyka rewelka! Małomiasteczkowa społeczność Auchenmullan, gdzieś na końcu świata i legenda o wiedźmie, która okazuje się mieć wpływ na mieszkańców nawet w czasach obecnych.
Krwawa wiedźma, która porywa każde nowo narodzone dziecko w miasteczku. Klatwa i rytuał, powtarzający się overandoveragain...
Wszystko git, tylko?
"Wszędzie walały się ciała. Pocięte, porozrywane, okaleczone, spalone, rozczłonkowane, wypatroszone... Nie ocalał nikt."
Wiedźma BARDZO KRWAWA. Sceny rzeźni na miarę Ketchuma... dużo krwi, drastycznych scen, wulgaryzmów, flaków, seksu...
A w tym wszystkim pławi sie Maggie.
Gdyby całość ubrać w mniej DOSŁOWNY płaszczyk /uważam, że w tematyce wiedźm nie potrzeba tasaków ani wyrywanych jelit, ona sama powinna obronić się klimatem nieoczywistej grozy/, byłaby z tej opowieści całkiem rewelacyjna historia.
A tak?
Jest tylko przesiąknięta krwią, z potencjałem czegoś nienamacalnego, co mogło zawładnąć całością w sposób mniej dosadny.
Mimo wszystko oczywiście polecam, bo to tylko mój odbiór.
MOJA OCENA: 6/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***