Okrągły dom Louise Erdrich
"Ten okrągły dom będziemy ciałem, jego słupy będą mi żebrami, ogień będzie mym sercem. Stanie się ciałem Twojej matki i będzie mu się należał taki sam szacunek. Jak matka dba o życie swego dziecka, tak Twój lud powinien myśleć o własnych dzieciach."
Kilka małych smutnych opowieści z przeszłości, kilka zbiegów okoliczności i niefortunnych decyzji, składających się na jedną dużą dramatyczną historię. Kilka kłębuszków ludzkich istnień prowadzących do jednego rozwiązania.
Bardzo lubię tego rodzaju narracje, jaka była w tej powieści: brutalna tragedia, która dosięgnęła pewnej rodziny, widziana oczami trzynastolatka, który utrzymuje swoją narrację na surowym, ale bardzo emocjonalnie racjonalnym poziomie.
Do samego końca.
Bardzo dobrze się to samo przeczytało: opowieść późnego dzieciństwa, która wyrywa z butów beztroski i wrzuca w szaleńczy i pełen odpowiedzialności wir dorosłości, z którą nawet dorośli sobie nie radzą.
Klimat powieści dość mocno przypominał mi przerewelacyjną historię Jasper Jones, tylko tutaj było trochę mniej duszy dzieciństwa, a więcej dojrzałości.
Polecam! Byłaby świetna ekranizacja /a gdzieś tam z tyłu głowy przypominała mi się atmosfera Cold Creek Manor, chociaż nie wiem, dlaczego.../
MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***