Poniżej zera Arkadiusz Feller
"Gdzieś tam, pośród zamieci, pod lodem spoczywał obcy statek kosmiczny. Nie mieli pojęcia, jakie tajemnice nadal skrywał w swoim wnętrzu. Ani jakie niebezpieczeństwa..."
Na jednej ze śnieżnych planet karłowatych systemu Perseusza zostaje odkryty głęboko pod lodem wrak statku kosmicznego, którego nie dotknęła ludzka ręka ani ludzka technologia.
I jak to zwykle bywa w tego typu opowieściach: zbiera się ekipa naukowców w celu zbadania tego niesamowitego odkrycia. Lądują sobie na planecie, nie zdając sobie sprawy z tego, że ciekawość i nauka nie zawsze idą w parze z bezpieczeństwiem.
I jak to zawsze bywa w tego rodzaju opowieściach: nie powinni byli wchodzić do wraku...
Nareszcie uczciwa opowieść z rodzaju: czego oczekujemy, to dostajemy. Bez żadnych udziwnień i metafor. Ma być potwór z kosmosu? Jest potwór z kosmosu.
I pomijając fakt, że to już było i to nie jeden raz, to zawsze z przyjemnością czyta się tego rodzaju historie, więc na bank to będzie jeszcze nie raz. Jest fajny klimacik, podobny do Obcego, troszeczkę do Coś, troszkę do Life.
Narracja jest przystępna, czyta się samo lekko, tylko szkoda troszkę, że tak bardziej opisowo, bez szczególnej głębi nastroju grozy panicznej, jaka powinna panować w tego typu tematyce, ale i tak było dobrze 👽😎
MOJA OCENA: 6/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***