"...strach jest najstarszym sprzymierzeńcem wszystkiego, co chce rządzić człowiekiem."
Ta powieść sprawiła, że poczułam się jak w domu, jakbym oglądała stary film VHS z rozpoznawalnym głosem profesjonalnego lektora i nie przeszkadzało mi to, że Autor od razu rzuca Czytelnika na głęboką wodę, ponieważ jest to kontynuacja historii Czarnego Stawu, miasteczka, w którym rodzą się potwory.
Najpierw był demon ze Stawu, potem była Wiła, a teraz jest rodzina Gorchów i...?
Wurdalak.
Superpotwór w miasteczku, które udaje normalność.
...
Jak to się kończy?
Ano wcale się nie kończy.
Ostatnie strony zapowiadają prawdziwy początek pandemonium i bynajmniej nie jest to koniec...
"Daliśmy się oszukać złu.
Wywieźć w pole.
Jak dzieci. Ale na Boga, my byliśmy dziećmi."
Fajowato się bawiłam. Świadoma narracja pełna nostalgii i odniesień, o których miałam pojęcie bardzo szybko, trafiała w punkt mojej percepcji. Czułam klimacik, zanim ujawnił on swoje źródła, cofnęłam się ciutkę w czasie i było mega odprężająco.
Bo strasznie nie było.
Było klimatycznie.
"Noc jest przestrzenią tajemnicy. A człowiek jest istotą, która łaknie tajemnicy nawet wtedy, gdy się jej lęka."
MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
TU
***
Po latach ciszy Kamil wraca do pisania – i do przeszłości, którą chciał pogrzebać. Wspomnienie lata 2018 roku, przyjaciół, Czarnego Stawu… i koszmaru, który wtedy powrócił i nigdy nie zasnął
Wurdalak to powieść grozy o strukturze dziennika i pamiętnika – intymna relacja z dorastania na granicy światów: między dniem a nocą, racjonalnością a mitem, dzieciństwem a świadomością śmierci. Autor miesza klimat współczesnego horroru z klasyczną gotycką narracją i elementami słowiańskiego oraz arabskiego folkloru. Zło kiełkuje w szkole, przenika rodzinne domy, wślizguje się w sny – tak jak różowy księżyc Nicka Drake’a, którego melancholijne echo towarzyszy całej książce.
To historia o dojrzewaniu, ale też o tym, że każdy akt odwagi ma swoją cenę.
Wurdalak jest nie tylko powrotem do mitów i upiorów. To także opowieść o świecie, w którym dorośli utracili zdolność widzenia, a tylko dzieci – jeszcze nie do końca uformowane – potrafią dostrzec prawdę.