"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania dennis lehane, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania dennis lehane, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Pokochać noc Dennis Lehane

Pokochać noc Dennis Lehane

Nie wiem, kto pisze te jednozdaniowe recenzje na okładkach, ale zazwyczaj okazują się one totalną bzdurą.
Ten przypadek nie jest wyjątkiem.


Hitchcock? Nolan? Lynch?
Serio?


Otóż nie.


Nie ma tam mroku, a diabła tym bardziej.


Jest za to świetnie napisany thriller narracją z najwyższej półki, gdzie do połowy nic praktycznie się nie dzieje, a człowiek uświadamia sobie, że mimo tego i tak jest bardzo przyjemnie;)
Opowieść z twistem - idealny na ekranizację, na którą z pewnością ktoś się pokusi:)


Ocena głównie za narrację i prowadzenie historii oraz kontakt z czytelnikiem, bo sama opowieść śrdniawa. Ale...
...Lehane należy do tego rodzaju pisarzy, którzy tak potrafią napisać opowieść, że człowiek łyknie wszystko, nawet podręcznik księgowości :)


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!


PROLOG

PO „SCHODACH”
W pewien majowy wtorek trzydziestosiedmioletnia Rachel strzeliła do swojego męża. Zatoczył się do tyłu z dziwnym wyrazem twarzy, jakby od zawsze wiedział, że tak będzie.
A jednocześnie wyglądał na zaskoczonego. Ona chyba także.
Jej matka by nie była.
Jej matka, która nigdy nie wyszła za mąż, napisała poczytną książkę o tym, jak dbać o trwałość małżeństwa. Nazwy poszczególnych etapów, jakie doktor Elizabeth Childs zidentyfikowała we wszystkich relacjach zaczynających się od wzajemnej fascynacji, wprowadzały do kolejnych rozdziałów, a całość nosiła tytuł Schody. Książka odniosła taki sukces, że matka dała się namówić (sama określała to dosadniej: „zaszantażować”) do napisania kolejnych części: Ponowne wejście po schodach i Stopnie schodów: podręcznik, z których każda następna sprzedawała się gorzej niż poprzednia.
Prywatnie matka uważała wszystkie trzy książki za niedojrzałe emocjonalnie brednie, ale do Schodów zachowała pewien sentyment, bo podczas ich pisania nie zdawała sobie sprawy z rozmiarów swojej niewiedzy. Przyznała się do tego, gdy Rachel miała dziesięć lat. Tego samego lata, wypełnionego popołudniowymi koktajlami, powiedziała córce: „Mężczyzna jest historią, jaką o sobie opowiada, przeważnie kłamliwą. Nigdy nie analizuj jej zbyt dokładnie. Jeśli zdemaskujesz jego kłamstwa, upokorzysz was oboje. Najlepiej przymknąć oko na te bujdy”.
Potem pocałowała ją w czubek głowy i pogłaskała po policzku. Zapewniła ją, że jest bezpieczna.
Gdy Schody trafiły do rąk czytelników, Rachel miała siedem lat. Pamiętała niekończące się telefony, szereg podróży, kolejne uzależnienie matki od papierosów i ten niepokojący urok, który stał się jej udziałem. Pamiętała uczucie – wtedy nie potrafiła go sprecyzować – że jej matkę, która nigdy nie była w pełni szczęśliwa, sukces uczynił jeszcze bardziej zgorzkniałą. Wiele lat później Rachel zaczęła podejrzewać, że sława i pieniądze sprawiły, że matka nie widziała powodu, by czuć się nieszczęśliwa. Matka, tak genialnie analizująca cudze problemy, nigdy nie potrafiła zdiagnozować samej siebie, więc przez całe życie szukała leku na problemy, które się w niej rodziły, rozwijały, żyły i ginęły. Oczywiście w wieku lat siedmiu – a nawet siedemnastu – Rachel nie mogła tego wiedzieć. Czuła tylko, że matka jest nieszczęśliwa, więc i ona taka była.
Gdy Rachel strzeliła do męża, znajdowała się na łodzi w Zatoce Bostońskiej. Po tym, jak dosięgła go kula, stał jeszcze przez bardzo krótką chwilę – jakieś siedem, dziesięć sekund – po czym przewalił się przez sterburtę i runął do wody.
Ale w tych ostatnich sekundach targały nim zmienne emocje. Przerażenie. Żal. Strach. Poczucie samotności niezwykle dojmujące, nagle poczuł się tak jak bezradny dziesięciolatek, a nie dorosły mężczyzna. Gniew, naturalnie. Oburzenie. Niepohamowana determinacja, jakby – choć krew wypływała mu z serca i zalewała dłoń, którą podstawił pod pierś – wszystko jeszcze mogło być dobrze, wszystko mogło się jakoś ułożyć, jakby mógł wyjść z tego cało. Przecież był silny i to, co miało w jego życiu jakąś wartość, stworzył wyłącznie dzięki sile woli, dlatego także teraz siłą woli się z tego wyratuje. A potem nagłe olśnienie: nie, jednak nie.
Spojrzał jej prosto w oczy i nagle te wszystkie uczucia zniknęły wyparte przez najdziwniejsze z nich: miłość.
Niemożliwe.
A jednak…
Bez wątpienia. Dzika, bezradna, czysta. Kwitnąca i wychlustująca z niego wraz z krwią, plamiącą mu koszulę.
Wypowiedział te słowa tak, jak to robił często, stojąc daleko od niej w zatłoczonym pomieszczeniu: „Kocham. Cię”.
Potem wypadł z łodzi i zniknął w ciemnej wodzie.
Gdyby dwa dni temu ktoś spytał Rachel, czy kocha swojego męża, odpowiedziałaby: „tak”.
Co więcej, gdyby ktoś zadał jej to samo pytanie, gdy nacis­kała spust pistoletu, powtórzyłaby to samo.
Jej matka poświęciła temu cały rozdział – trzynasty pod tytułem „Rozdźwięk”. A może czternasty, bardziej odpowiedni: „Śmierć dawnej narracji”. Rachel nie była pewna. Czasem jej się myliły (...)


***

Rachel Childs, córka sławnej pisarki i była dziennikarka telewizyjna, żona dziedzica wielkiej firmy, Briana Delacroixa, prowadzi życie, które może wzbudzać zazdrość. Ale pozory mylą. 


Mieszka w luksusowym apartamentowcu i boi się z niego wychodzić. 
Skrywa tajemnicę, a ta doprowadza ją do obłędu.
Żyje na co dzień z człowiekiem, który nie jest tym, za kogo się podaje. 

I gdy pewnego deszczowego dnia Rachel ku własnemu zdziwieniu wychodzi z domu, na ulicy zauważa coś, co przewraca jej świat do góry nogami. I choć bardzo by chciała, nie może dłużej udawać, że wszystko jest w porządku, bo stawką w tej grze jest jej życie. Kobieta, która nie wierzyła w siebie, a bezgranicznie ufała mężowi, w dramatycznych okolicznościach jest zdana na własną inteligencję i odwagę. Kobieta, która uciekała przed mrokiem tego świata, musi w tym mroku żyć – i przeżyć…

"Pokochać noc" to thriller psychologiczny z bardzo niejednoznacznymi i skomplikowanymi bohaterami, a jednocześnie kryminał trzymający w napięciu do ostatniej strony.






Galveston Nic Pizzolatto

Galveston Nic Pizzolatto

"Mój kumpel powiedział kiedyś, że każda kochana przez nas kobieta jest jednocześnie naszą matką i siostrą, której nie mamy, i że zawsze szukamy swojego żeńskiego odpowiednika (...)"

Bardzo klimatyczna i bardzo dołująca opowieść w stylu noir.
Czyta się mega szybko, dlatego też, że to króciutka powieść jest.
Dobry bandzior, młoda prostytutka, trzyletnia dziewczynka, nie skażona jeszcze żadnym brudem.


Losy tej trójki łączą się niespodziewanie i dramatycznie, tworząc historię prawdziwą, pełną goryczy, ale i nadziei.


Poznajemy historię Roya Cady'ego, płatnego najemnika do odzyskiwania długów, pracującego na usługach gangstera Stana.
Już na początku powieści Roy dowiaduje się, że ma raka płuc w bardzo zaawansowanym stadium. Ta wiadomość zmienia diametralnie jego nastawienie do życia. A kiedy jeszcze cudem udaje mu się wyjść z życiem z pułapki, zastawionej na niego przez jego własnego szefa, postanawia rzucić wszystko i uciec.

Ale nie sam.

Prostytutka, o imieniu Rocky, uratowana z opresji i pewnej śmierci, staje się jego towarzyszką podróży. W Rayu budzą się instynkty. Instynkty ojcowskie. Szczególnie nasilają się wówczas, kiedy dołącza do nich trzecia osóbka - trzyletnia Taylor.

I tak to się wszystko zaczyna:) 
A jak się kończy?
(...)

Narracja bardzo dobra.
Okładka świetna!

Jestem ciekawa ekranizacji...

MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

„Od dekady nie czytałem lepszej powieści noir. Jest mroczna, brutalna, seksowna, smutna i napisana tak wspaniałym językiem, że podczas lektury czułem zwyczajną zazdrość”. 

- Dennis Lehane, autor powieści „Rzeka tajemnic”, „Wyspa skazańców”

„Galveston to świetny debiut pełen bolesnych prawd. Powieść, która popycha gatunek noir przodu”.
- Chuck Hogan, scenarzysta popularnego serialu „Detektyw” („True Detective”) w mrocznej debiutanckiej powieści.

Roy Cady radzi sobie jak dotąd doskonale. Uzbrojony w metalową pałkę dwumetrowy brodacz, postrach niesolidnych dłużników w Nowym Orleanie, niezbyt lubiany, skuteczny. Do czasu. 

Wiadomość o toczącej go śmiertelnej chorobie i zdradziecka pułapka, w jaką wpada podczas rutynowej roboty, zmuszają go do zerwania z dotychczasowym życiem i podróży, w której przyjdzie mu się zmierzyć z duchami przeszłości. Rozpoczyna się mordercza zabawa w kotka i myszkę, prowadząca przez najbardziej obskurne zakątki amerykańskiego Południa, podejrzane speluny i zapuszczone motele, w których Cady oczekuje na spotkanie z tym, co nieuniknione. Czy uda mu się ocaleć? Czy ochroni dziewczynę, której życie do czasu spotkania z nim było jednym wielkim pasmem rozczarowań? Czy znajdzie w sobie dość sił, by pomimo choroby, odkupić dawne grzechy?

Wybitny czarny kryminał scenarzysty i producenta jednego z najlepszych seriali ostatnich lat – "Detektywa" ("True Detective") – z niezapomnianymi rolami Woody’ego Harrelsona i Matthew McConaugheya, minimalistyczna opowieść o honorze, zdradzie i miłości, kwitnącej w zakazanych miejscach."







EKRANIZACJA
/KLIKNIJ ZDJĘCIE/


TRAILER


















 Ostatnia przysługa Dennis Lehane

Ostatnia przysługa Dennis Lehane

"Nie jest możliwe odciąć się całkowicie od własnego rodzaju. Aby żyć na pustyni, trzeba być świętym."

Zawsze czekam na kolejne powieści autora, którego pióro samo w sobie jest klasą, niezależnie od tematyki, choć ja sama mam swoje tematyki ulubione.

Historia przedstawiona w tej opowieści nie należała do moich ulubionych tematyk.

Jednakże.

Poziom narracji, choć bardzo surowy, intymny i realny, wciągnął już od pierwszych stron i choć dwa główne tu kryminalne wątki są moim zdaniem słabo powiązane - dla mnie to dwa osobne motywy - to całość czytało się tak, jakby oglądało się... nie napiszę, jaki film, bo będzie wiadomo, o co chodzi, a tu nie chodzi o spojlery.

Cięższa lektura, to fakt - nie jest ona pisana na bank dla przyjemności odbioru, tylko dla świadomości i może ciutkę dla satysfakcji, ale też bezsilności.

Wydaje mi się, że ktoś pokusi się o ekranizację.

Polecam, choć nadal ciągle i bezsprzecznie moją ukochaną powieścią pozostaje Wyspa skazańców!


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Brawurowa powieść autora bestsellerowej "Wyspy tajemnic".


Bestsellerowy autor „New York Timesa” powraca z powieścią, która może śmiało konkurować z jego Rzeką tajemnic – oto intrygująca opowieść o zemście, rodzinie, miłości i jątrzącej nienawiści osnuta na tle najbardziej burzliwego epizodu w historii Bostonu.


Mary Pat Fennessy jak zwykle stara się przeżyć kolejny dzień i jakoś wiązać koniec z końcem. Spędziła całe życie w bloku komunalnym w Southie, irlandzkiej enklawie Bostonu, gdzie mieszkańcy są przywiązani do tradycji i dumnie podkreślają swoją odrębność.


Któregoś dnia siedemnastoletnia córka Mary Pat, Jules, nie wraca do domu. Tego samego wieczoru na stacji metra zostaje znalezione ciało czarnoskórego nastolatka, który zginął w tajemniczych okolicznościach. Tych dwóch wydarzeń z pozoru nic nie łączy, ale Mary Pat, zdeterminowana odnaleźć córkę, zagląda nawet tam, gdzie nie powinna, niepokojąc szefa lokalnej mafii i jego ludzi. I odkrywa coraz to nowe wstrząsające, brutalne szczegóły…


"Ostatnia przysługa" to doskonały thriller oraz realistyczny obraz bezwzględnej przemocy i mrocznego serca amerykańskiego rasizmu. Hipnotyzująca, poruszająca powieść.




Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger