"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty
Dadzieja Anna Jadowska

Dadzieja Anna Jadowska

"Niczego, co się wydarzyło, nie mogę już ułożyć w całość. Nie umiem wyciągnąć żadnego wniosku ani stworzyć wiarygodnej historii. Nie ma końca ani początku."


Tak zaczyna się ta opowieść.

Rewelacyjnie to było napisane. Po prostu cofnęło mnie w czasie z prędkością światła, szczególnie do pola tytoniu...

Niby to literatura faktu, niby wspomnienia, ale czytało się to jak prawdziwą powieść. 

Dało mi to wiele przyjemności i satysfakcji, a także uśmiechu i nostalgii, chociaż był też dreszczyk emocji oraz niepewności.

Jeśli miałabym to określić krótko: cudowna lektura. Cudowna narracja. Cudowny klimat. Cudowne wspomnienia. Cudowna retrospekcja.

Cudowna dusza.

"... dadzieja to taka odmiana nadziei, kiedy jesteś pewna, że sytuacja jest beznadziejna, że coś na pewno się stanie albo na pewno się nie uda, ale ty wbrew wszystkiemu liczysz, że będzie inaczej, choć sama wiesz, że koniec okaże się fatalny. Właśnie to uczucie to jest dadzieja. Nadzieja w beznadziejnej sytuacji."

Miłośnikom wsi, niewyjaśnionych zbrodni, pięknych wspomnień dotyczących dawnej Polski, ale nie aż tak dawnej, dzieciństwa które bezpowrotnie minęło, emocji związanych z dorastaniem, dziewiczego i szczerego spojrzenia na rzeczywistość, która każdego dnia okazywała się kolejną bramą do magicznego świata, pomimo przeszkód i niewesołej, ale i tak baśniowej rzeczywistości dzięki wyobraźni, bardzo polecam!


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Gorące lato na wsi gdzieś na Dolnym Śląsku w latach osiemdziesiątych. Dwie siostry spotykają na rozgrzanej asfaltowej drodze obcego mężczyznę. Wysiada boso z białego samochodu, dziwnie się im przygląda. Kilka dni później w lesie zostaje znalezione ciało zamordowanej dziewczynki.

Ale to nie historia kryminalna. Debiut książkowy znanej scenarzystki i reżyserki to powieść o dziewczęcym dojrzewaniu, na które pada cień podniecenia i strachu. Wiecznie zirytowana matka nie ma dla córek czasu, sąsiadki podsłuchiwane pod drzwiami kuchni opowiadają niepokojące historie, ojcowie – każda z sióstr ma innego – dawno zniknęli, a wszyscy mężczyźni, gdy przyjrzeć się im uważnie, są łapczywi i zdolni do przemocy.

"Dadzieja" to także przejmujący portret siostrzanej więzi – nierozerwalnej, choć szorstkiej, przepełnionej rywalizacją i krótkimi chwilami bliskości. To filmowa w swojej intensywności opowieść, pełna zmysłowych obrazów i zatrzymanych ujęć, w których z pozoru zwyczajne lato migocze jak oniryczna, niepokojąca projekcja dorastania.

Zabijemy Stellę / Piąty rok Marlen Haushofer

Zabijemy Stellę / Piąty rok Marlen Haushofer

"... największy smutek minie dopiero wtedy, gdy umrę."


Po lekturze mojej ukochanej Ściany bardzo byłam ciekawa tej pozycji.

Rzuciłam się na nią od razu, a zazwyczaj, jak się rzucam, to jestem rozczarowana.

Czy w tym przypadku jestem?

Całe szczęście nie.

Było ponownie magicznie prosto i cudnie życiowo.

...

Dwie nowelki o zupełnie różnej tematyce.

Zabijemy Stellę.

Z chaotycznego początku wyłania się prawdziwa historia i prawdziwy dramat Stelli?


"Stella kochała czerwień i żółć, w czerwonej sukience, którą jej podarowałam, wbiegła pod żółtą ciężarówkę."


Nie - prawdziwy dramat narratorki, która przemyca w swojej relacji, między wierszami, sugestie jakieś zbrodni, nieczystego sumienia i podsyca element niepokoju. Relacja pełna niedomówień i prawdy skrywanej przed sobą, o której wszyscy wiedzą, ale udają, że jej nie ma.


"Właśnie tego naprawdę pragnę: móc żyć w spokoju, bez strachu i wspomnień."


Niby porządna zwykła rodzina, a tak naprawdę tylko pozory pozory i pozory... strach, lęk, kłamstwa, udawanie, samotność, izolacja, niezrozumienie, irytacja i rezygnacja.


"Kiedyś wszystko było dobrze, jak należy, a potem ktoś poplątał nici. Nie mogę znaleźć początku, przędza w moich dłoniach z dnia na dzień gmatwa się coraz bardziej, rozrasta, rozplenia, nadejdzie czas, że mnie pogrzebie i udusi."


Ojejej...

Tak naprawdę, moim zdaniem, kolejna beznadziejna "pani domu", żyjąca z "PANEM DOMU": niezdecydowana na nic, zakrywająca oczy, unikająca prawdy, zamknięta w swoim mini światku, z którego nawet jej ukochany syn uciekł... Najgorszy w tym udawaniu jest wstyd przed dzieckiem, kiedy to ono wydaje się bardziej dorosłe. Ofiara życiowa, stawiająca na piedestale swoje cierpienie, o którym stara się zapominać każdego dnia - taka kolejna żona ze Stepford, tylko niezbyt uśmiechnięta za często, przepełniona beznadzieją i wiecznym lękiem.


"Groza we mnie wniknęła, nasyciła mnie, wszędzie mi towarzyszy. Nie ma ucieczki. Najbardziej przeraża mnie myśl, że śmierć może okazać się zbyt mało śmiertelna, by w końcu ją wyeliminować."


Dużo emocji przekazanych w prosty sposób, narracja urzeka, w przeciwieństwie do postawy narratorki.


Piąty rok.

Początek od razu skojarzył mi się z Carrie Stephena Kinga, kiedy to Carrie była zamykana w komórce z wielkim krzyżem, na którym wisiał Jezus: tutaj jest podobnie, z tą różnicą, że tu jest obraz, a dziewczynka nie jest nastolatką, tylko ma cztery lata, cudną wrażliwą osobowość i zmysł spostrzegawczości, który jest bardzo wyostrzony, ponieważ jest jedynym dzieckiem w tej małej, spójnej, niepełnej rodzinie.

Babcia, dziadek, czteroletnia wnuczka, i służąca Rosa oraz parobek Kajetan. I pies Pluto. Cała reszta owiana jest tajemnicą śmierci.


"Babciu, a czy żal bardzo boli?"


Smutna przeszłość w konfrontacji z nowo zaczętym życiem, jakim jest czteroletnia Marili, rezolutna dziewczynka, która odbiera świat po swojemu i nie boi się użyć pięści w słusznej sprawie oraz jest bardzo zintegrowana z naturą, bo jej najlepszym przyjacielem jest tojad oraz wszystkie zwierzęta na całym świecie, jaki zna.

Pięknie przedstawiona jest tutaj symbioza wspólnego życia w rodzinie. Nikomu nic nie potrzebna jest do szczęścia, tylko praca i własne towarzystwo oraz otaczająca wszystko wokół piękna przyroda i przemijające cztery pory roku. 

Każdy z pokolenia Z powinien przeczytać tą opowieść, gdyby umiał czytać. 

Ze zrozumieniem.

...

Większe wrażenie zrobiłą na mnie Strlla, może przez emocje, które w drugiej opowieści były bardziej stonowane. 

Uwielbiam pióro autorki: piękna i głęboka siła narracji pokazuje prawdę w bardzo świadomy sposób, bez zbytniego koloryzowania, nigdy nie mówiąc wprost. Prostota wypowiedzi ujawniająca szczerą prawdę bez szarości. Zero-jedynkową prawdę, bo tylko taka prawda istnieje naprawdę.


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Dwa dotąd niepublikowane w języku polskim utwory Marlen Haushofer, autorki kultowej "Ściany".

"Zabijemy Stellę" to mistrzowska nowela, w której autorka poddaje bezlitosnej analizie więzy małżeńskie i rodzinne, rozkłada na czynniki pierwsze relacje międzyludzkie, a wreszcie obnaża kłamstwo, okrucieństwo i zdradę kryjące się za fasadą perfekcyjnego mieszczańskiego życia, nad którym, niczym w greckiej tragedii, od samego początku ciąży fatum. Nowela została wyróżniona Nagrodą im. Arthura Schnitzlera, a w 2017 roku sfilmowana przez Juliana Pölslera. Obok "Ściany" stanowi najbardziej znane dzieło Marlen Haushofer.

"Piąty rok" to debiut książkowy autorki. Narratorką opowiadania jest mała dziewczynka wychowująca się w gospodarstwie dziadków, w otoczeniu przyrody i zwierząt. Jej dzieciństwo, choć z pozoru beztroskie i szczęśliwe, nie jest jednak całkowitą idyllą – wdzierają się doń bowiem trwoga, doświadczenie przemijania, straty i śmierci.

Marnotrawka Klaus Verner

Marnotrawka Klaus Verner

"Nicość, zadowolona chwilowo i pełna planów na przyszłość, delikatnie buczała, coraz bezczelnie i przedrzeźniając transformator przy nieodległej latarni."


Nie powiem: było to bardzo zaskakujące. Jestem zachwycona i nie - nie jest to post sponsorowany nie jest to żaden patronat😎


"Zdunio siedział na przyzbie i zaplatał Nicość."


Pierwsze zdanie już jest intrygujące, ale myślałam, że to tylko tak na zachętę.  Potem okazało się, że cała opowieść jest magicznie zabawna i bardzo klimatyczna!

Jeśli ktoś lubi moc polskiej wsi i magii, to będzie zachwycony.

Przede wszystkim na pierwszy plan wysuwa się narracja: kunsztowna, piękna zabawa językiem i żonglowanie zwrotami. Uwielbiam to i właśnie za tą narrację, za ten cudny język i za pokazanie magii świata słowa bardzo wysoka ocena.

Generalnie fabuła tej bardzo krótkiej historii /a szkoda!/ opiera się na... nicości, która pożera pomału, acz konsekwentnie wioskę: to tak troszeczkę jak w Niekończącej się opowieści😁 Ale tylko troszkę.


"W momencie, gdy wszedł w obrębie dawnej furtki... zniknął. I nie ma się co nad tym dłużej rozwodzić. Nie umarł ani nie zginął. Nie odszedł z godnością ani nie szczezł jak kanalia. Nie pozostawił w nieutulonym żalu ani nie odpadł wreszcie jak nieznośny wrzód z krowiego dupska. Po prostu, w nieskończenie setnym ułamku sekundy... nie był."


Dużo realizmu magicznego, dużo zabawnych tekstów, prześmieszny realizm sytuacyjny,ale przede wszystkim świetny język, humor, surrealizm i... nieustępliwa nicość... która nie ustępuje...

I co tutaj zrobić z czymś, co nie robi nic?

Czym nakarmić taką pustkę? Czy ona sama się karmi? Zżera wioskę i co można na to poradzić?

Zdunio, nasz ośmioletni wiejski bohater, filozof, mistrz prostoty i logiki, ale też MAGII, stworzyciel Nicości i jej pogromiciel rozkminia właśnie przez całą opowieść tą nieziemską zagadkę!💪😆


"Psychologii, poza hipnozą, Zdunio zbyt dobrze nie zgłębił, przedto zawsze odczuwał nieco atawistyczny dreszczyk przed różnymi niuansami ludzkiego umysłu, nawet jeżeli przyjmowały jedynie formę ewentualności."


Wow.

Mega polecam, świetna zabawa na granicy lekkiej zamglonej grozy i magii, przekazana przepięknym językiem z wielkim kunsztem i z wielką radochą się to czyta:)


"Tyle, że fizyka robi swoje i potem jest pogrzeb."


Taaa.

P.S. Okładka IDEALNIE odzwierciedla treść.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Pewnego dnia… przyjdzie Nicość i nas zje

Ośmioletni Zdunio z nudów zaczyna splatać Nicość. Wydaje się to nieszkodliwym zajęciem – zwłaszcza w porównaniu z jego wcześniejszymi wybrykami: hipnotyzowaniem mieszkańców wsi, zmienianiem struktury materii czy znikaniem na życzenie. Jednak tym razem zabawa szybko wymyka się spod kontroli. Nicość ożywa i zaczyna pożerać wszystko – furtkę, sąsiada, stodołę… Na ratunek przybywa wojsko, ale kiepsko radzi sobie z tak nietypowym wyzwaniem.

Tymczasem życie w wiosce stopniowo zamiera. Wygląda na to, że przyszłość ludzkości pozostaje w rękach Zdunia. Czy rezolutny malec zdoła naprawić swój błąd i uratować świat przed pochłonięciem?
Marnotrawka to opowieść o polskiej wsi, która w obliczu kosmicznego absurdu wciąż zachowuje typowy lokalny koloryt. Pełna lingwistycznych smaczków, aluzji do popkultury i refleksji nad tym, co dzieje się, gdy zbyt uważnie wpatrujemy się w otchłań… która w końcu zaczyna patrzeć w nas.



Pierwszy śnieg Patrycja Giesecke

Pierwszy śnieg Patrycja Giesecke

"Mieszkańcy potrzebowali ludności. Potrzebowali więcej strachu i więcej dusz do nakarmienia zła, które czyhało pod ziemią Duchowic. To miejsce było bramą wpuszczającą na ziemię największe zło, a oni, duchowianie, byli barierą ochronną."

Wieś Duchowice. 

Brama do koszmaru. Tylko Twojego. Osobistego. Przeżywanego ciągle i ciągle od nowa. Kiedy tylko spada pierwszy płatek śniegu.

Kto by chciał taki escape room?

Tu nie wszystko jest tym, czym się wydaje.

Polecam, szybko, przyjemnie i stymulująco działa to właściwie treściwe opowiadanie z atmosferą zywcem wyjętą z serialu Nocna msza /jakoś tak mi się skojarzyło/... Duzy plusik za twist. Ale i tak jak na razie na moim podium są Chłopcy z gangu ze zbiorku Strefa koszmaru.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Historia osadzona w tajemniczej, odciętej od świata wsi Duchowice. Akcja rozgrywa się wokół grupy mieszkańców, zmagających się z tragiczną przeszłością i niewyjaśnionymi zjawiskami związanymi z nadejściem zimy. Pierwszy śnieg jest zwiastunem mrocznej, corocznej Nocy Zejścia – nocy pełnej horroru, gdzie wszyscy w Duchowicach muszą stawić czoła swoim największym koszmarom.


Pierwszy śnieg to opowieść o zmaganiu się z losem, wyrzutach sumienia i walce o odkupienie, które wciąż jest na wyciągnięcie ręki, ale nie zawsze osiągalne. Książka łączy elementy powieści grozy i dramatu psychologicznego, przedstawiając losy ludzi uwięzionych w okrutnym cyklu winy i kary. To historia, która zagłębia się w mroki ludzkiej natury, pokazując, że niekiedy najstraszniejszy horror rozgrywa się nie w świecie zewnętrznym, lecz w ludzkim umyśle.

Dyrdymały Wielkie Tomasz Bartosiewicz

Dyrdymały Wielkie Tomasz Bartosiewicz

"O Dyrdymalcach można było rzec, że dzieli ich czasem wiele, lecz nic ich tak dobrze nie łączy jak wspólna sprawa, a w szczególności wspólny wróg."


Ja już nie muszę chyba mówić, że autor należy do grona najlepszych pisarzy z mojej osobistej stajni, niestety mało kto o nim słyszał (jeszcze) a wielka szkoda. 

Pisze chłop rewelacyjnie, a wszystko udostępnia za darmo!

Niestety...

Mam nadzieję, że ktoś się w końcu pozna na tym  talencie!

Dotychczasowe przerewelacyjne historie:

Lichwiarz

Sześć szybkich strzałów

Siódma stacja

... i pozostałe ebooki ZA DARMO!

Ta historia opowiada o pewnej strasznej zbrodni, która wydarzyła się "roku pańskiego tysiąc pięćset dwudziestego trzeciego."

Jest prześmieszna - trafiła w moje poczucie humoru idealnie!

"Była to kobieta kształtna, o figurze kuli armatniej i całkiem podobnym wzroście. Fałdy na jej ramionach łopotały na wietrze, gdy grube jak kolumny nogi wbijała głęboko w grząską ziemię. Jej okrągła twarz spąsowiała do cna, zaś w tym szaleńczym pędzie jej obwisłe piersi przeskoczyły na plecy, tak, by stawiać mniejszy opór powietrzu."

Czy ta straszliwa zbrodnia będzie pomszczona? Czy cała społecznośc wsi, mocno zaangażowana w sprawę (i w samych siebie) będzie potrafiła znaleźć sprawiedliwość na własną rękę?

I co ma z tym wszystkim wspólnego pobliski, diabelski (?) dwór?

Wybuchy śmiechu gwarantowane!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ!

TU

***

Napisana z lekkim humorem opowieść o wielkiej tragedii w małej, zapadniętej wsi, pełnej ludzi o niezwykłym intelekcie i sposobie życia!


AUTOR

Anima Kinga Krzemińska - audiobook

Anima Kinga Krzemińska - audiobook

"Jak się dopuszcza do siebie zło, to zło nas pochłania [...]"


Rewelacyjna superprodukcja z mega klimatem i niepokojącą ścieżką dźwiękową, bez lektora, z samymi dialogami i dźwiękami!

Polska, malutka, zapomniana wieś na Podlasiu, otoczona ciemnym lasem i mgłą. Zbliżające się święta Bożego Narodzenia zostają zakłócone zgłoszeniem na komisariat przez listonosza o zniknięciu... całej wsi. 

Początkowo prześmiewczy śledczy zaczyna zauważać, że coś tu się jednak nie zgadza, zaczynając coraz bardziej brnąć wraz ze śledztwem coraz głębiej w niezbadane...

Jak skończy się ta mrożąca krew w żyłach historia?

Cudowne efekty dźwiękowe są głównym atutem tego słuchowiska, wkręcają w atmosferę już na samym początku. Klimat mroczny, tajemniczy, mglisty, niebezpieczny - nie z tego świata!

Co tak naprawdę stało się z mieszkańcami wioski?

Szum, który wyczuwa ludzki strach i złe powietrze.

"To, że tego nie widzisz, nie znaczy, że tego nie ma."

POLECAM!!!!

MOJA OCENA: 9/10

POSŁUCHAJ FRAGMENTU!

TU

***

Czasami wystarczy po prostu uważnie się wsłuchać…

● Pełna grozy i napięcia opowieść o sile tego, czego nie widzimy, czego boimy się najbardziej

● Superprodukcja z udziałem najlepszych polskich głosów z Łukaszem Simlatem w roli głównej

● Tworząca dramaturgię, oryginalna muzyka skomponowana specjalnie na potrzeby audiobooka

Na komendę w małym miasteczku przychodzi lokalny listonosz chcąc zgłosić zniknięcie dwudziestu pięciu mieszkańców z pobliskiej wsi leżącej paręnaście kilometrów za otaczającym ją lasem. Aspirant, Jan Willer, początkowo nie wierzy w opowieść listonosza, jednak z czasem okazuje się, że faktycznie - domy stoją puste, a po mieszkańcach nie ma ani śladu. Szukając racjonalnego wytłumaczenia, Willer wpada na trop nielegalnych interesów prowadzonych przy pobliskiej, wschodniej, granicy. Jednak im więcej czasu Willer spędza w okolicy wsi, tym mniej oczywiste stają się dla niego wszelkie logiczne wytłumaczenia tej zagadki.

Z policjanta, którego zadaniem jest ustalanie faktów, Willer powoli przeobraża się w człowieka kierowanego obsesyjną potrzebą poznania prawdy, nawet jeśli oznacza to wzięcie pod uwagę sił i zjawisk, które nie są zbadane naukowo. Czy jest to droga do kompletnego obłędu, czy wręcz przeciwnie? Czasem kiedy zaczniesz uważnie słuchać, możesz usłyszeć prawdę, której najbardziej się boisz...


TRAILER


Bebok Aldona Anna Reich

Bebok Aldona Anna Reich

"Nie chcę płakać, nie mogę płakać, wiem, ale te łzy same tak płyną, nie chcę nikogo złościć, już będę grzeczna, będę grzeczna, przecież już nie płaczę…
Nie ma beboków, nie ma beboków…
Zabierz… mnie… stąd… proszę…"

Dobry, klimatyczny i hermetyczny kryminał.

Historia rozpoczyna się od znalezienia ciała jedenastoletniej dziewczynki, pobitej i zgwałconej, wyłowionej z zalewu pod Zalesinem, wsi położonej niedaleko Wrocławia.  Zaginięcie małej zgłoszono trzy tygodnie wcześniej - przyjechała ona z rodzicami na wakacje, a zniknęła po trzech dniach. 

Ta tragedia łączy się z wcześniejszą, utonięciem w tym samym zalewie starej pijaczki. Miejscowy dziwak, Makaruk, twierdzi, że za tym wszystkim stoi Bebok - demon, mieszkający w lesie i porywający dzieci. 

Sprawą zajmuje się miejscowa policja i freelancer, reporter, z jednym bestsellerem juz wydanym. Jest dociekliwy, dokładny i nie wie, jaką tam rozpęta burzę i jakie traumy obudzi.

Polecam.

MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Każdy ma swoje demony. Jedne można oswoić lub uśpić, inne odejdą same, a jeszcze inne trzeba… zabić. Demon, który osiedlił się w niewielkiej miejscowości pod Wrocławiem, zdołał przeciąć ścieżki kilkorga bohaterów. Każdy musiał uporać się z własną przeszłością, stając do konfrontacji z tym, co stawia pod wielkim znakiem zapytania słuszność podejmowanych wyborów.Poszukujący „chwytliwego” tematu pisarz, Tomasz Radwan,przyjeżdża do Zalesina, aby poznać okoliczności zaginięcia i śmierci jedenastoletniej Łucji Warskiej. Tam po raz pierwszy słyszy o beboku, lokalnym demonie, który wedle śląskich wierzeń porywał dzieci. Zagłębiając się w całą sprawę, Radwan powoli odkrywa, że w tej z pozoru niedorzecznej legendzie jest wiele prawdy, a sprowadzony do współczesności pogański bebok pozwala na uporanie się z innymi demonami - nie tylko tymi, z którymi sam przyjechał do Zalesina, ale także tymi, które tam zastał.


Cykl: Tomasz Radwan (tom 1)

AUTOR

Listopad A.J. Kuchmister

Listopad A.J. Kuchmister

"...tu, gdzie drzewa i góry, świat rządzi się starymi prawami. Do nas należy dzień, a do stworzeń nocy noc."


Przerewelacyjny zbiór opowiadań!

Mroczny, naprawdę zarąbiście klimatyczny realizm magiczny.

Motyw przewodni opowiadań?

Wieś. Stare chałupy. Babcie. Wiedzące. Wierzenia. Gusła. Las. Mroczny i zabójczy.

Opowieści na pograniczu jawy i snu. Na pograniczu zdrowego rozsądku, który przegrywa z intuicją i przeczuciami. Pełne grozy, niedomówień, nieoczywistości.


Spis treści

Marzanna

Dom kobiet

Przeżuwacz

Cmentarna ballada

Boszorkany

Diabeł

Listopad

Pamięć

Agnieszka

Pieta

Horyzont


Mega pozytywne zaskoczenie! Moc atmosfery!

POLECAM!

MOJA OCENA: 9/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Zbiór onirycznych historii będących literacką próbą wejrzenia w szczeliny rzeczywistości, gdzie melancholia przeplata się z ludyczną grozą. Autorka mierzy się z nieuchwytnością czasu, rzeczami ulotnymi i niezwykłymi. Snuje opowieści refleksyjne, często ponure, przesiąknięte dawnymi mitami, które odsłaniają wielowymiarowość i dziwność istnienia. Jest to realizm magiczny w nieco mroczniejszym wydaniu.

AUTOR

↓



Diabeł zza okna Anna Musiałowicz

Diabeł zza okna Anna Musiałowicz

"... z ciemności człowiek wychodzi, gdy się rodzi i w ciemność wkracza, gdy umiera."

Pierwszym, co rzuca się w oczy i w głowę, jest styl i narracja. Ma w sobie stonowaną magię. Drugim plusem jest atmosfera. Trzecim - sama historia.
Nawet nie przeszkadzały mi tu zbytnio "wioskowe klimaty", za którymi nie przepadam.
Polecam - historia z pogranicza grozy, magii i słowiańskich wierzeń. 

"... gdy wicher świszczy i kamienie do tańca podrywa, diabeł pląsa wraz z nim. Że gdy wiatr dmie i grasuje, unosząc liście, czart dmucha i hula wraz z nim. Że gdy chmury nawiewa i burzę przynosi, czart gromy w czarne pierze obłoków wkłada. Że gdy wietrzysko świszczy, diabeł wtóruje mu śpiewem. Gdy nadciąga zawierucha, diabeł kroczy. Niech strzegą się ci, co wiatr chcą zawrócić, co diabłu planują przeciąć drogę (...)"

Bardzo udany debiut, po który warto sięgnąć. Poradzi sobie z nim nawet początkujący czytelnik, ponieważ historia jest bardzo krótka.
Przecudna okładka!

MOJA OCENA 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

Powiadają, że gdy wieje wicher, czart pląsa wśród podmuchów. Złakniony niewinnych duszyczek wodzi kaprawymi ślepiami za nieświadomą zagrożenia dziatwą.

W pewnej wiosce, pozornie zwyczajnej jak wszystkie wioski tego świata, ośmioletnia Asia spędza, jak co roku, wakacje u babci – wakacje, które na zawsze zmienią jej postrzeganie świata. Czas beztroski kończy się wtedy, gdy diabeł czyha za oknem, zakłócając spokój Bogu ducha winnych mieszkańców.
Tam, gdzie siła wyobraźni zderza się z prawdziwą magią, Zło przybiera kształt z krwi i kości, a klątwa przestaje być wyłącznie przedmiotem bajania starców, nie ma miejsca na litość i wątpliwości.
Czy rezolutna babcia i plotkara Grzelakowa odkryją mroczną tajemnicę gospodyni proboszcza? Czy kot Mruczek zdoła ochronić Asię? Kto jeszcze ośmieli przeciwstawić się diabłu? Ile dzieci musi zginąć, by czart zaspokoił żądzę?

Diabeł zza okna to powieść, która od pierwszych stron urzeka nastrojem tajemniczości. Tchnienie nieznanego przenika sielankową scenerię, prowadząc czytelnika w mrok ludzkich osobowości, najcięższych wyborów i życiowych klęsk. Czytelnik staje się towarzyszem świetnie skonstruowanych postaci i razem z nimi odkrywa przerażające sekrety „wsi spokojnej, wsi wesołej”. Diabeł zza okna nieprędko da o sobie zapomnieć...

Karolina Kaczkowska

Diabeł zza okna to książka, której się nie czyta. W jej fabułę wchodzi się jak mężczyzna w ukochaną kobietę, marząc jedynie o tym, by pozostać w niej na zawsze.

Juliusz Wojciechowicz

Gdyby przeprowadzić literacki eksperyment i poprosić Neila Gaimana o powtórne napisanie Koraliny, każąc mu umieścić akcję na polskiej wsi w latach późnego PRL-u, to mógłby napisać coś podobnego do Diabła zza okna. Przynajmniej pod względem scenografii. Zapewne jednak zabrakłoby mu tego błyskotliwego wczucia się w polską duszę, którym utwór Anny Musiałowicz atakuje z dosłownie każdej strony.

Krzysztof Maciejewski


AUTOR
↓



Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger