"A dziś żem se czytła..."

Statystyki

Stranger Things. Mroczne Umysły Gwenda Bond

Stranger Things. Mroczne Umysły Gwenda Bond

oddychaj
słonecznik
tęcza
trzy w prawo
cztery w lewo

czterysta pięćdziesiąt

Ci, którzy oglądali serial, pamiętają ten te słowa, wypowiadane monotonnym głosem przez matkę jedenastki. I to jest właśnie historia, troszkę monotonna,  rodziców, a właściwie matki 11. 

Czekam na kolejną część, ale już teraz z pewnością wiem, że serial jest o niebo lepszy;)

SERIAL: 100/10!

MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

Zanim pojawił się Demogorgon

Jeszcze nim przybył Łupieżca Umysłów
Strach miał ludzką twarz

Tajemnicze laboratorium. Szalony naukowiec. Tajna rządowa operacja.
Jeżeli sądzisz, że wiesz już wszystko o pochodzeniu Jedenastki i jej nadnaturalnych mocy, przygotuj się na niemałe zaskoczenie, bo ta książka wywróci wszystko na Drugą Stronę! Powieściowy prequel serialu opowiada wstrząsającą historię matki Nastki. Książka jest pierwszą powieścią towarzyszącą popularnemu serialowi Netflixa.

Wiosna, 1969 rok. Terry Ives wiedzie spokojne życie w małym miasteczku Hawkins w stanie Indiana, w którym czas zdaje się płynąć wolniej, a wydarzenia związane z wojną w Wietnamie rzucają jedynie słaby cień na codzienność. Kiedy ambitna dziewczyna dowiaduje się o ważnym dla kraju rządowym eksperymencie MKULTRA, prowadzonym w miejscowym laboratorium, nie chce pozostać bierna i decyduje się wziąć w nim udział. Pozornie nieznacząca decyzja zmienia jej życie raz na zawsze.

Nieoznakowane samochody, ukryte w samym środku lasu laboratorium, zimni, milczący lekarze i zmieniające postrzeganie środki psychodeliczne, podawane pacjentom pod okiem tajemniczego doktora Brennera, wzbudzają podejrzliwość Terry. Wraz z trójką innych pacjentów próbuje odkryć, co tak naprawdę kryje się za tajnym rządowym badaniem. Nie zdaje sobie sprawy, jak wielkiej i złowrogiej tajemnicy dotyka oraz jak wysoką cenę przyjdzie jej za to zapłacić. 

Czego tak naprawdę chce doktor Brenner? Czemu ma służyć silniejsze niż narkotyczne odurzanie pacjentów i wprowadzanie ich w otępienie? I najważniejsze – co w laboratorium robi bezimienna dziewczynka o nadnaturalnych mocach?

Terry rozpoczyna walkę – walkę, w której polem bitwy jest jej własny umysł.

Cykl: Stranger Things (tom 0)



PRZEREWELACYJNY  SERIAL
/KLIKNIJ ZDJĘCIE/


I TU



TRAILER







Witajcie w Puppet Show M. W. Craven

Witajcie w Puppet Show M. W. Craven

Ocena ma jest nieobiektywna, bo nie lubię tego rodzaju opowieści.
Myślałam, że będzie mroczniej i bardziej mystery, a tu wszystko jest jak w Milczeniu owiec - kryminał/thriller, dość przegadany, z dłużyznami, ale klimatyczny.
Świetna postać Tilly i Poe'go:)

Wielbiciele gatunku powinni być zachwyceni.


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

On pociąga za sznurki.

Lubi patrzeć, jak płoną. 

W malowniczym Lake District na północy Anglii grasuje seryjny morderca, który pali ludzi żywcem. Nie zostawia żadnych śladów, więc policja jest w beznadziejnej sytuacji. 
Na trzeciej ofierze policja odkrywa wyryte w spalonych szczątkach imię – „Poe”. 
Zdegradowany detektyw Washington Poe, zostaje przywrócony do służby i to jemu zostaje przydzielona sprawa. I, ku jemu wielkiemu niezadowoleniu, wspólnik. Genialna, ale społecznie wyalienowana analityczka Tilly Bradshaw. 
Nieuchwytny morderca ma plan i z niewiadomych przyczyn, Poe jest jego częścią. Kiedy pojawiają się kolejne ciała, Poe zdaje sobie sprawę, że jeszcze nigdy nie był tak daleko od rozwiązania sprawy. Dopiero w szokującym finale Poe dowie się, że są daleko gorsze rzeczy od palonych żywcem ofiar.

Cykl: Washington Poe (tom 1)




Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan Monika Góra

Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan Monika Góra

Smutna historia o tym, że zwyrodnialcy i psychole byli, są i będą czasami bezkarni.
Polecam miłośnikom reportażu.

Więcej na ten temat TU

MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!






***

Kto stoi za wstrząsającym zabójstwem Iwony Cygan?

Dwadzieścia lat temu sprawą zabójstwa Iwony Cygan ze Szczucina żyła cała Polska. W dziennikarskim śledztwie Monika Góra powraca do tego tematu i zastanawia się też, jak to się stało, że sympatyczna uczennica liceum została brutalnie zamordowana przez swoich sąsiadów, znajomych rodziców, ojców jej koleżanek? Czy sprawcy chcieli ją wywieźć, żeby pracowała jako prostytutka w Austrii? A może dowiedziała się o ich nielegalnych narkotykowych interesach? Czy może tej nocy była wystawiona jakiemuś wysoko postawionemu politykowi? Reporterka szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego przez tyle czasu lokalna policja i prokuratura nie były w stanie wskazać winnych tej zbrodni. Jak to się stało, że bezkarnie podmieniano ślady biologiczne, ginęły dowody i mordowani byli świadkowie? Jak wysoko sięgał układ polityczno-biznesowo-towarzyski w Szczucinie, który wyciszył sumienia ludzi na dwadzieścia lat?



Dom z liści Mark Z. Danielewski

Dom z liści Mark Z. Danielewski

"... odwrócisz się, niezdolny do tego, by stawić opór, chociaż mimo wszystko spróbujesz się opierać, będziesz walczył ze wszystkich sił, żeby nie stanąć twarzą w twarz z tym, czego lękasz się najbardziej, tym, co jest, będzie i zawsze było istotą, którą naprawdę jesteś, istotą, którą wszyscy jesteśmy, pogrzebaną w bezimiennej czerni imienia.
Wtedy zaczną się koszmary."

Jedna z najdziwniejszych i najbardziej wymagających lektur mych.

Książka wydana PRZEPIĘKNIE, na czystym, śnieżnobiałym, pachnącym papierze, szyta, oprawa twarda.
Historia nierówna. Dwie opowieści. Jedna zachwycająco przerażająca. Druga - bardzo wciągająca (moim zdaniem siedzimy w głowie gościa, który ma niezłe odloty, jak na haju, na którym ciągle jest XD).

W miarę zrozumiały skrócik.

Dom z liści rozpoczyna się od opowieści Johnny'ego Truanta, pracownika salonu tatuażu w Los Angeles. 

Truant szuka nowego mieszkania. 
I znajduje takowe, dzięki pomocy swojego najlepszego przyjaciela, Lude'a.

Jest to mieszkanie po niedawno zmarłym, niewidomym, starszym mężczyźnie, Zampanò.
W mieszkaniu tym Truant odkrywa dziwny rękopis, napisany przez starego samotnika, który okazuje się być akademickim wręcz studium pewnego filmu dokumentalnego o nazwie "The Navidson Record" ("Relacja Navidsona"). Zafascynowany John pogłębia temat, ale po pewnym czasie ze zdumieniem stwierdza, że nie może znaleźć dowodów na istnienie filmu i wszystkich faktów z nim związanych...


Relacja Zampanò, zawarta w rękopisie dotyczy przede wszystkim rodziny Navidson: Willa Navidsona, fotoreportera, jego żony, Karen Green, atrakcyjnej byłej modelki i ich dwójki dzieci, Chada i Daisy. 

Rodzina Navidson niedawno przeprowadziła się do nowego domu w Wirginii. Przeprowadzka ta, nowy dom, nowe miejsce, miała uratować rozpadające się małżeństwo Navidsonów. 

"Chcę tylko stworzyć zapis tego, jak kupiliśmy z Karen domek na wsi, do którego przeprowadziliśmy się wraz z dziećmi. Przekonać się, jak to wyjdzie. Koniec strzelanin, głodu, rojów much. Zamiast tego mnóstwo pasty do zębów, pracy w ogródku i scen z ludźmi (...) Może ze względu na moją przeszłość oczekują ode mnie czegoś innego, ja jednak pomyślałem, że miło by było zobaczyć, jak ludzie sprowadzają się w nowe miejsce i zaczynają w nim żyć. Osiedlają się, może nawet zapuszczają korzenie, współdziałają, rozumieją się (mam nadzieję) coraz lepiej. Osobiście marzy mi się po prostu stworzenie przytulnej placówki dla mnie i mojej rodziny. Miejsca, w którym będziemy popijać lemoniadę na werandzie i podziwiać zachód słońca."

Niekoniecznie jego marzenia się spełniły...

Kiedy Will zorientował się, że z domem dzieje się coś bardzo dziwnego, postanawia nakręcić film dokumentalny o dziwnych i niepokojących wydarzeniach, jakie zaczęły rozgrywać się w tym creepy domostwie... Film ten nazwał Relacją Navidsona, w której udało mu się "w jakiś sposób uchwycić temat ze wszystkich najtrudniejszy: obraz samej ciemności."

Niedługo po przeprowadzce rodzina odkrywa dziwne zjawisko. 

Tam, gdzie wcześniej była tylko pusta ściana, pojawiają się drzwi.
W garderobie pojawiają się kolejne drzwi, prowadzące do pokoju dziecięcego.

To nie wszystko.

Navidson odkrywa, że ​​wewnętrzne pomiary w domu są w jakiś sposób większe niż pomiary zewnętrzne. Początkowo różnica wynosi mniej niż cal, ale wraz z upływem czasu wnętrze domu wydaje się rozszerzać, zachowując te same proporcje zewnętrzne. 

To nie wszystko.

Ciemny, zimny korytarz pojawia się na zewnętrznej ścianie salonu.
Ten korytarz prowadzi do kompleksu przypominającego labirynt, zaczynającego się od dużego pokoju („Przedpokoju”) kierując do naprawdę ogromnej przestrzeni („Wielkiej Sali”), pokoju, w którym dominują (oprócz ciemności i przejmującego zimna) ogromne spiralne schody, prowadzące w bezkresny dół, który nie ma końca...
Każde niepokojące drzwi prowadzą do kolejnych korytarzy i pokoi. Wszystkie one są całkowicie nieoświetlone, zbudowane z gładkich popielatych ścian, podłóg i sufitów. Jedynym dźwiękiem zakłócającym idealną ciszę korytarzy jest pojawiające się od czasu do czasu niski warczenie, pomruk, którego źródła nie można wyjaśnić.

Navidson, wraz ze swoim bratem Tomem i kilkoma specjalistami od wspinaczek wysokogórskich i jaskiń, postanawia zbadać tą niepokojącą anomalię.

Wszystko nagrywa...

Nie będę pisała o formie, bo to dopiero jest łamigłówka, przypominająca labirynt, główny motyw tej opowieści.

Powieść bardzo wysoko w rankingach światowych!

POLECAM, choć to wyzwanie, nie tylko czytelnicze:)

MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!







***
Johnny Wagabunda, były pracownik salonu tatuażu w Los Angeles, znajduje notes Zampano, starszego pana i odludka, który zmarł w swoim zagraconym mieszkaniu. Notes zawiera opatrzoną licznymi przypisami historię „Relacji Navidsona”.

Fotoreporter Will Navidson wprowadził się z rodziną do nowego domu – dalsze wydarzenia zostały zarejestrowane na taśmach filmowych oraz w postaci wywiadów. Od tamtej pory Navidsonowie stali się sławni, a Zampano – robiąc notatki na luźnych kartkach papieru, serwetkach i w gęsto zapisanych notatnikach – skompilował wyczerpującą pracę na temat wydarzeń w domu przy Ash Tree Lane.

Jednakże ani Wagabunda, ani nikt z jego znajomych nigdy nie słyszeli o „Relacji Navidsona”. Teraz zaś im więcej Johnny czyta o domu Navidsonów, tym bardziej zaczyna się bać i popadać w paranoję. Najgorsze jest to, że nie może potraktować znalezionych zapisków jako zwykłych majaczeń starego wariata. Zaczyna zauważać zachodzące w otoczeniu zmiany...

Książka niepospolicie oryginalna. Nie sposób oderwać się od lektury – tak jak nie sposób jej zapomnieć. „Dom z liści” trzyma w napięciu, przeraża i jest inny niż wszystkie książki, które znacie.



Po szerszą wiedzę zapraszam 
poniżej 
/kliknij zdjęcie/


I tu










Przeklęte drzewo Allison Rushby

Przeklęte drzewo Allison Rushby

"Wystrzegaj się domu, gdzie rośnie morwa,
bo córkę twoją gotowa jest porwać...
jedną,
drugą,
trzecią...
Jedenastych urodzin żadna nie doczeka,
wszystkie w mrok bez śladu ulecą."

Propozycja zdecydowanie dla młodszych czytelników z powodu naiwności i słodkiej prostoty opowieści.

Skrócik.

Dziesięcioletnia Immy została zmuszona do przeniesienia się na drugi koniec świata - z pełnego życia Sydney w Australii do cichej angielskiej wioski Cambridgeshire. 
Wraz z rodzicami wprowadziła się do tajemniczego Lawendowego Domu, na tyłach którego rośnie gigantyczne drzewo morwy, rzucając mroczny cień na całą posiadłość. I cała społeczność wioski.

Według wiejskiej legendy morwa jest mordercza - to z jej powodu dwie dziewczyny, Bridget, żyjąca w XVII wieku i Elżbieta (1945 r.), zniknęły z tego samego domu w przeddzień swoich jedenastych urodzin, a w dniu ich zniknięcia na drzewie pojawiły się sęki.
Każda osoba w wiosce wierzy, że drzewo morwy zabrało dziewczęta. Ludzie przechodzą przez ulicę, aby uniknąć zetknięcia z drzewem, odmawiają rozmowy z Immy i jej rodzicami.

Immy nie wierzy w pogłoski: została wychowana przez dwóch lekarzy, którzy przede wszystkim wierzą w naukę. Jednak pewnego dnia słyszy dziwną piosenkę w głowie. . .
Z rosnącą presją, aby odkryć tajemnicę drzewa morwy przed swoimi jedenastymi urodzinami, Immy upiera się, aby wyjść na przeciw zagadce, klątwie i zagrożeniu.

Jest tajemnica, jest nastrój, którym z pewnością ulegną młodociani czytelnicy.
Mi, staruszce, gdzieś ten urok umknął jednak troszkę...

Polecam rodzinnemu czytaniu:)


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!






***


Dziesięcioletnia Immy wraz z rodziną ucieka od nawału problemów do malutkiej angielskiej wioski – Cambridgeshire. Znajdują tam uroczy stary, wiejski dom – idealny, by zacząć w nim nowe życie. Jedynym niepokojącym akcentem jest stare, ciemne i dzikie drzewo morwy rosnące na tyłach ogrodu. Obawę wzbudza również legenda z nim związana – mieszkańcy wioski mówią, że drzewo porywa dziewczęta mieszkające w wiosce w noc poprzedzającą ich jedenaste urodziny…

Oczywiście Immy uważa, że to tylko takie gadanie.
Ale wtedy zaczyna słyszeć w swojej głowie dziwną piosenkę…







Nie krocz za mną RoseMary

Nie krocz za mną RoseMary

"...zainteresowanie okultyzmem prowadzi do zupełnie nieoczekiwanego, niechcianego, czy nawet unikanego kontaktu z szatanem."

Pamiętnik dziewczyny, która (obciążona klątwą pokoleniową) nie chciała być drzwiami.

Opisane w tym pamiętniku zdarzenia przedstawione są w sposób spokojny, analityczny. 
I dobrze.
Bo choć autorka wspomina parę razy trochę creepy sytuacje, to jednak całość jest stonowana, dzięki czemu bez strachu można czytać całość.


"W tej książce piszę w możliwie prosty sposób o faktach, a nie o tym, czego się domyślam, czy co ktoś mi później podpowiedział, że mogło mieć miejsce."

Książka jest okraszona ciekawym wstępem i jeszcze ciekawszym posłowiem.
Polecam przeczytać każdemu, a w szczególności osobom, które udzielają się w kręgach religijnych, bądź też spirytualnych.
Wspomnienia utrzymane są w tonacji książek Malachiego, ale bardziej przystępne, z niezłym rysem historycznym.

Czytając, miałam wrażenie, że RoseMary to taka nasza polska Rosemary właśnie... W jej sytuacji, szczególnie w Stanach można się było dopatrzeć prawie identycznych zdarzeń - ona sama zresztą to zauważa.


Przestroga dla ciekawskich, którzy pragną kontaktów z zaświatami.

Polecam bardzo!


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***
Podróż do Nowego Jorku jest dla RoseMary ostatnią szansą na spotkanie z ciężko chorym ojcem. Dlaczego w pięknym domu elitarnej dzielnicy Upper East Side wszyscy nieznajomi są dla niej tacy mili? Kim jest opiekująca się nią, dziwna starsza pani? I skąd się wziął czarny demon w samym środku Central Parku? Ta historia wydarzyła się naprawdę. RoseMary jest – czy raczej była – medium. Z dziada-pradziada odziedziczone zdolności przekazała jej mama. Grunt, to się nimi nie przejmować – radzono dziewczynie. Ale czy ignorowanie duchów jest możliwe? Niniejsza historia, spisana na prośbę spowiednika, jest pierwszym na świecie tak obszernym świadectwem osoby egzorcyzmowanej z dziedzictwa okultyzmu. Znajdziesz w niej niezwykłą opowieść dziewczyny o jej rodzie do trzech pokoleń wstecz, a także komentarz eksperta, analizę kilku podobnych przypadków oraz posłowie salezjanina, który w swojej codziennej pracy spotyka się ze skutkami okultyzmu.


Gdybyś tylko wiedziała Hannah Beckerman

Gdybyś tylko wiedziała Hannah Beckerman

"... kiedy po południu wróci ze szkoły, materia, z jakiej utkana jest jej rodzina, zmieni się nieodwracalnie, a wydarzenia z tego poranka przez następne trzydzieści lat będą odtwarzały się w jej umyśle jak zacinająca się płyta."

Tym razem nieznajomość tematyki książki (zazwyczaj nie czytam opisów) zemściła się na mnie.
Nie znoszę takiej tematyki: życiowej, smutnej, dołującej.
A tu tak było.
Dodatkowo wkurzający był fakt, że autorka tak prowadziła opowieść, że nie mogłam jej mimo wszystko odłożyć, bo chciałam się dowiedzieć, o co tu chodzi.
A zanim się to wyjaśniło, byłam już po połowie historii.

Wolę czytać moje kategorie gatunkowe jednak.

Teraz mam doła co najmniej na tydzień... mam nauczkę.

MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***

Tajemnica sprzed lat, która niszczy rodzinę. Czy prawda zawsze jest jednak najlepszym rozwiązaniem?


Wzruszająca opowieść o rodzinie i sile wybaczenia. Niezwykle emocjonująca, ze wstrząsającym zwrotem akcji. Idealna dla wielbicielek Jojo Moyes i Jodi Picoult.
Rodzina Audrey się rozpadła. Jej dwie dorosłe córki, Jess i Lily, są ze sobą skłócone, a nastoletnie wnuczki nawet się nie znają. Sekret sprzed trzydziestu lat - to jedyne, co nadal ich łączy.
Kiedy napięcie sięga zenitu, decyzja, którą przed laty podjęła jedna z sióstr, teraz może wyjść na jaw. Czy pomimo skrywanej tajemnicy i trwającej wiele lat niezgody pojednanie jest możliwe? I za jaką cenę?

„Melancholijna, urocza, doskonała w pokazywaniu sekretów, jakie chowamy przed bliskimi, nawet tymi, których kochamy. Uwielbiam tę książkę, choć nieraz doprowadzała mnie do łez” – Jojo Moyes.

„Piękna opowieść, napisana z niezwykłym wyczuciem, o kruchości, ale i sile rodzinnych powiązań” – Ruth Jones, walijska aktorka i pisarka.
„Bardzo ważna i głęboko poruszająca powieść” – Marian Keyes, irlandzka powieściopisarka.
„Niezwykle wzruszająca. Nie mogłam się oderwać” – Ruth Hogan






Indygo Michał Jan Chmielewski

Indygo Michał Jan Chmielewski

"Słyszał zmarłych tam, gdzie wciąż byli - martwi, pogrzebani w ziemi, zapomniani."

Niezły klimat.
Są dzieciaki. Jest psychol. Są MOCE.

Bardzo dobrze się czytało tą historię, choć pisana prosto była ona.

MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!






***

Dwoje nastoletnich przyjaciół.

Ona i on, połączeni przez wspólne tajemnice i tragedie. Muszą stawić czoła śmiertelnemu niebezpieczeństwu poszukując odpowiedzi na pytanie, dlaczego w Baskin giną dzieci.

Nieprzygotowani wkraczają w świat dorosłych. Walczą z demonami przeszłości, których głos jest silny i przerażający. Odnajdują prawdę, przyjaźni i miłość. Płacą za to cenę, być może zbyt wysoką.

Michał Chmielewski zabiera nas ponownie do Baskin Zachodniego. „Indygo” to zupełnie inna opowieść niż „Złe”, ale równie prawdziwa, mocna i warta przeczytania!




Świat miniony Tom Sweterlitsch

Świat miniony Tom Sweterlitsch

"- Co jeszcze zobaczę?
- Kres wszystkiego."

Rewelacyjna powieść!
Zupełnie w moich klimatach.
Połączenie klimatów serii Southern Reach, Dallas Kinga, Ukrytego wymiaru.
Hipnotyzujące szczególnie fragmenty dotyczące podróży w czasie do przyszłości i sprowadzenia na Ziemię Terminusa.

Poznajemy historię Shannon Moss i jej niepokojących podróży do rozpadającego się świata.

Agentka Shannon jest członkiem Dowództwa Kosmicznego Marynarki Wojennej, które prowadzi tajny program kosmiczny - wysyła personel Marynarki Wojennej przez galaktykę w podróże czasowe. 
Podczas swojej pierwszej misji - podróży do 2199 roku, Shannon jest świadkiem przerażającej sceny: widzi drugą wersję siebie, ukrzyżowaną w powietrzu, na lodowym pustkowiu. Nie wie, że jest świadkiem zjawiska, które jej agencja nazywa Terminus. Zapowiada ono apokalipsę. Samo jest apokalipsą. Terminus coraz bardziej zbliża się czasowo do teraźniejszości. 

Po powrocie do swojego czasu, 1997 roku, po rekonwalescencji po tej traumatycznej misji, Shannon zostaje wezwana do zbadania brutalnego morderstwa. Sprawcą wydaje się być członek Navy SEAL - Patrick Mursult, który kiedyś był częścią tego samego programu podróży w czasie, co Moss - dopóki jego statek, Waga, nie zaginął na misji.

Moss przeskakuje między 1997 a 2015 rokiem kilka razy, starając się rozwikłać zagadkę morderstwa i zaginięcia nastolatki. Odkrywa drugie dno, które związane jest z zaginięciem Wagi i Terminusem.

Czy uda jej się rozwikłać zagadkę?
Czy zdoła ocalić świat przed przerażającym Terminusem?


Polecam BARDZO! Podróże w czasie, wątek kryminalny łagodzący nieco grozę wymiaru sci-fi, świetna narracja - czyta się to jak doskonałą creepy przygodę!

MOJA OCENA: 9/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!






***

Ostrzeżono ją, że ujrzy rzeczy, których jej umysł nie pojmie.

Agentka specjalna Shannon Moss zostaje wyznaczona do rozwiązania
sprawy zamordowania rodziny członka Navy SEAL i odnalezienia jego zaginionej córki. Odkrywa, że żołnierz był astronautą na pokładzie USS Waga, statku, który prawdopodobnie przepadł w najciemniejszych otchłaniach Głębokiego Czasu. Moss uważa, że do zbrodni mogły doprowadzić powiązania żołnierza SEAL z przyszłością.

Agentka, zdecydowana odnaleźć dziewczynę, podróżuje w przyszłość, żeby zbadać jej możliwe wersje i znaleźć informacje, które pozwolą rozwikłać współczesne śledztwo. Ku jej przerażeniu przyszłość ujawnia, iż od tego dochodzenia zależy dużo więcej niż los czyjejś rodziny: Shannon na własne oczy widzi wznoszącego się ponad horyzont czasu i gnającego ku teraźniejszości Terminusa – przerażający i ostateczny koniec ludzkości.

Błyskotliwa i niepokojąca powieść "Świat miniony", choć jest pełna szokujących pomysłów, pozostaje głęboko ludzką historią.









Ostatnie lato w Nebrasce Nele Neuhaus

Ostatnie lato w Nebrasce Nele Neuhaus

Wciągnęła mnie bardzo ta historia, a przede wszystkim jej klimat, pomimo chwilowej naiwności, niewykorzystanych świetnych wątków i czarnej (aż do śmieszności) passy głównej (uroczej i przyciągającej postaci) bohaterki.

Co jej się nie przydarza!

Nękanie przez macochę, przez najmłodszego przybranego brata-psychola, aresztowanie, miłości, przygodny sex (praktycznie z każdym napotkanym facetem XD), który bohaterka traktuje jako przeszkolenie przed prawdziwym, upragnionym seksem z miłości XD. Jest też gwałt, zbrodnia, depresja...

Ale są też pozytywne aspekty tej historii. Nieustający optymizm głównej bohaterki, jej niezwykły talent muzyczny, przyjaźnie, miłość, młodość i siła marzeń!

A to wszystko w przepięknej scenerii i cudownym klimacie Nebraski.

Polecam :)
MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!






***


Nebraska, lata dziewięćdziesiąte XX wieku. Szesnastoletnia Sheridan, śliczna adoptowana córka wpływowych i zamożnych Grantów, mieszka z rodziną na prowincji. Monotonia życia, zaściankowość ludzi i złośliwości macochy przytłaczają niezwykle zdolną dziewczynę. Na szczęście jest ciotka Isabella, są książki, konie i muzyka, którą Sheridan kocha ponad wszystko. Jest też szkolny zespół muzyczny i jego lider, Brandon. Biblioteka ciotki odkrywa przed Sheridan nieznany świat, pełen pasji, wolności i namiętności. Kolejni mężczyźni: pomocnik na farmie, jeździec rodeo i pisarz pokazują jej wszystkie odcienie miłości i zmysłowości. Czy światem naprawdę rządzi seks? Czy jest w nim miejsce na miłość? W tym samym czasie Sheridan znajduje pamiętniki tajemniczej Carolyn, która wiele lat temu zniknęła bez śladu. Emocje rosną aż do chwili, gdy w Halloween dzieje się coś strasznego. Dopiero teraz staje się jasne, komu Sheridan naprawdę może zaufać Fascynująca powieść o najważniejszych wyborach w życiu młodej dziewczyny. Nele Löwenberg to nazwisko panieńskie Nele Neuhaus, autorki bestsellerów. Pisać zaczęła już jako młoda dziewczyna, a swoimi kryminałami zdobyła sławę na świecie. Pasjonatka jeździectwa, pisze też książki o koniach dla młodzieży, a Ostatnie lato w Nebrasce to jej pierwsza powieść dla młodych dorosłych.

Cykl: Sheridan Grant (tom 1)






Psychoza Robert Bloch

Psychoza Robert Bloch

W porównaniu z serialem, z filmem, książka wychodzi - bezpłciowo.
Czyta się dobrze, ale bez emocji większych i - co najważniejsze i najgorsze - bez zaskoczenia...


Kolejny przykład na to, że najpierw należy czytać, potem oglądać.

Każdy chyba wie, o co chodziło w tej historii, ale dla tych, którzy nie wiedzą - skrócik.

Norman Bates jest czterdziestoletnim kawalerem. Mieszka w Fairvale, na obrzeżach miasteczka, w stanie Kalifornia, w wielgachnym domu, razem z bardzo dominującą mamunią.
Czyżby? (...)
Prowadzi motel, który miał być szansą na sukces, ale odkąd powstała autostrada, interes nie przynosi zbytnich zysków.
Normanowi to jednak nie przeszkadza za bardzo - żyje sobie żółwim tempem i jest generalnie zadowolony ze swojej egzystencji.
Nie czuje się samotny - ma przecież mamunię...
Ta harmonia zostaje zaburzona pewnego wieczora, kiedy to do hotelu przyjeżdża Mary Crane (świeża przestępczyni).
Norman zaprasza ją do domu na kolację, co nie podoba się jego matce. Postanawia ona ukrócić świeże zapędy towarzyskie syna...

I każdy wie, jak to się skończyło XD

Polecam ekranizacje - szczególnie serial!
MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

Dźwięk do­bie­ga­ją­cy zza okna za­nie­po­ko­ił Nor­ma­na – wy­da­wa­ło mu się, że ktoś stu­ka pal­ca­mi o pa­ra­pet. Pod­niósł uważ­nie wzrok, już chciał po­de­rwać się z krze­sła; książ­ka zsu­nę­ła mu się na brzuch. Po chwi­li zo­rien­to­wał się, że to po pro­stu deszcz, po­po­łu­dnio­wy deszcz, któ­ry du­ży­mi stru­ga­mi za­le­wa okno sa­lo­nu.
Nor­man nie za­uwa­żył ani po­cząt­ku ule­wy, ani za­pad­nię­cia, zmro­ku. W po­ko­ju pa­no­wał te­raz pół­mrok. Włą­czył więc lam­pę i po­now­nie za­jął się lek­tu­rą.
Lam­pa była sta­ro­mod­na, o zdo­bio­nym klo­szu, z któ­re­go zwi­sa­ły krysz­ta­ło­we wi­sior­ki. Od­kąd pa­mię­tał, mama za­wsze ją mia­ła i nie chcia­ła się z nią roz­stać. Nie był temu prze­ciw­ny, miesz­kał w tym domu od czter­dzie­stu lat, całe swo­je ży­cie, i to, że ota­cza­ły go zna­ne od dzie­ciń­stwa przed­mio­ty, da­wa­ło mu po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Wszyst­ko tu było za­wsze ta­kie samo i nie pod­da­wa­ło się cza­so­wi. Zmia­ny za­cho­dzi­ły tyl­ko tam, na ze­wnątrz, a więk­szość z nich nio­sła po­ten­cjal­ne za­gro­że­nie. Przy­pu­ść­my, że wy­brał­by się tego po­po­łu­dnia na spa­cer. Deszcz mógł­by go za­sko­czyć na ja­kimś od­lu­dziu albo na­wet na ba­gnach, i co wte­dy? Prze­mókł­by do su­chej nit­ki, szu­ka­jąc w ciem­no­ści dro­gi do domu. W ten spo­sób moż­na się na­ba­wić cięż­kie­go prze­zię­bie­nia, a poza tym, kto by chciał błą­kać się poza do­mem o zmro­ku? O wie­le przy­jem­niej było tu­taj, w sa­lo­nie, w bla­sku lam­py, z do­brą książ­ką do to­wa­rzy­stwa.
Świa­tło pa­da­ło na jego pulch­ną twarz, bły­ska­ło w oku­la­rach bez opra­wek i prze­świe­ca­ło przez sła­be ru­da­we wło­sy, ob­na­ża­ją­ce ró­żo­wą skó­rę.
Książ­ka była na­praw­dę fa­scy­nu­ją­ca. Nic dziw­ne­go, że stra­cił po­czu­cie cza­su. Czy­tał Kró­le­stwo In­ków Vic­to­ra W. Von Ha­ge­na{1}. Za­chwy­ca­ło go zwłasz­cza bo­gac­two in­for­ma­cji, któ­re w niej zna­lazł. Cie­ka­wy był na przy­kład opis ca­chua, czy­li tań­ca zwy­cię­stwa, pod­czas któ­re­go wo­jow­ni­cy for­mo­wa­li wiel­kie koło, wi­ją­ce się ni­czym wąż.
Czy­tał: Jako bę­ben słu­ży­ło zwy­kłe cia­ło wro­ga: ob­dzie­ra­no je ze skó­ry, z brzu­cha for­mo­wa­no bę­ben, a całe cia­ło dzia­ła­ło jak pu­dło re­zo­nan­so­we, przy czym dźwięk wy­do­by­wał się przez otwar­te usta – prze­ra­ża­ją­ce, ale efek­tow­ne.
Nor­man uśmiech­nął się, czu­jąc, jak prze­szy­wa go dreszcz. Prze­ra­ża­ją­ce, ale efek­tow­ne – w isto­cie tak mu­sia­ło być! Wy­obra­ził so­bie ob­dzie­ra­nie ze skó­ry ży­we­go jesz­cze praw­do­po­dob­nie czło­wie­ka, a po­tem uży­wa­nie jego żo­łąd­ka za­miast bęb­na. Cie­ka­we, jak za­po­bie­ga­no roz­kła­do­wi zwłok? A w ogó­le to kto mógł wpaść na taki po­mysł?
Nie był to na pew­no naj­bar­dziej ape­tycz­ny wi­dok na świe­cie, ale gdy Nor­man zmru­żył oczy, nie­mal wi­dział całą tę sce­nę: sznur wy­ma­lo­wa­nych na­gich wo­jow­ni­ków, ko­ły­szą­cych się przy akom­pa­nia­men­cie bęb­na pod roz­ja­śnio­nym słoń­cem nie­bem, sta­ry sza­man klę­czą­cy przed nimi i wy­stu­ku­ją­cy zło­wro­gi rytm na wzdę­tym żo­łąd­ku tru­pa. Wy­krzy­wio­ne usta nie­bosz­czy­ka otwie­ra­no siłą, tak aby za­sty­gły w gry­ma­sie ścią­gnię­tych mię­śni. To przez nie będą wy­do­by­wać się dźwię­ki. Wy­stu­ki­wa­ne na żo­łąd­ku, prze­bi­ja­ją­ce się przez mar­twe na­rzą­dy we­wnętrz­ne, ule­cą z tru­pie­go gar­dła przez wy­su­szo­ną tcha­wi­cę.
Przez krót­ką chwi­lę Nor­man nie­mal je sły­szał, po­tem uświa­do­mił so­bie, że nie tyl­ko deszcz ma swój rytm, ludz­kie kro­ki rów­nież. Te­raz był świa­dom zbli­ża­nia się kro­ków. Przez dłu­gie lata wy­ostrzy­ła się w nim czuj­ność. Za­wsze wie­dział, kie­dy do po­ko­ju wcho­dzi mama. Nie mu­siał na­wet pod­no­sić wzro­ku. Uda­wał, że czy­ta.
Mama jesz­cze przed chwi­lą spa­ła w swo­im po­ko­ju. Wie­dział, jaka po­tra­fi być przy­kra za­raz po prze­bu­dze­niu. Naj­le­piej więc za­cho­wać spo­kój i mieć na­dzie­ję, że nie jest w złym na­stro­ju.
– Nor­ma­nie, wiesz, któ­ra go­dzi­na?
Gło­śno wes­tchnął i za­mknął książ­kę. Miał pew­ność, że tego dnia trud­no bę­dzie z nią wy­trzy­mać. Py­ta­nie samo w so­bie było wy­rzu­tem. Mama, idąc do nie­go, mu­sia­ła przejść koło sta­re­go ze­ga­ra dziad­ka w przed­po­ko­ju, więc na pew­no wie­dzia­ła, któ­ra jest go­dzi­na. Nie było jed­nak sen­su ro­bić awan­tu­ry o taki dro­biazg. Zer­k­nął na ze­ga­rek i uśmiech­nął się.
– Kil­ka mi­nut po pią­tej – od­po­wie­dział. – Szcze­rze mó­wiąc, nie wie­dzia­łem, że zro­bi­ło się tak póź­no, czy­ta­łem…
– My­ślisz, że nie mam oczu? Wi­dzę, co ro­bi­łeś. – Sta­ła te­raz przy oknie, wpa­tru­jąc się w deszcz. – I wi­dzę też, cze­go nie zro­bi­łeś. Dla­cze­go nie włą­czy­łeś neo­nu, kie­dy się ściem­ni­ło? I dla­cze­go nie sie­dzisz te­raz w re­cep­cji?
– Bo… za­czę­ło lać i nie przy­pusz­cza­łem, że przy ta­kiej po­go­dzie ktoś się tra­fi.
– Non­sens! Wła­śnie w taką po­go­dę masz szan­sę na go­ści! Nikt nie lubi jeź­dzić w cza­sie desz­czu.
– Ale jest mało praw­do­po­dob­ne, że ktoś bę­dzie tędy prze­jeż­dżał. Każ­dy wy­bie­ra nową au­to­stra­dę. – Nor­man czuł wzbie­ra­ją­cy żal. Usi­ło­wał się po­wstrzy­mać, ale na próż­no; mu­siał to z sie­bie wy­rzu­cić. – Mó­wi­łem ci, że tak się to skoń­czy, od chwi­li, gdy usły­sza­łem o pla­nach bu­do­wy tej au­to­stra­dy. Mo­głaś sprze­dać ko­rzyst­nie mo­tel, za­nim po­da­no do pu­blicz­nej wia­do­mo­ści in­for­ma­cję o no­wej dro­dze. Mo­gli­śmy ku­pić za bez­cen zie­mię przy au­to­stra­dzie, by­li­by­śmy też bli­żej Fa­irva­le. Mie­li­by­śmy nowy mo­tel, nowy dom, za­ro­bi­li­by­śmy dużo pie­nię­dzy, ale mnie nie słu­cha­łaś. Ni­g­dy mnie nie słu­chasz. Wszyst­ko jest za­wsze tak, jak ty uwa­żasz i jak ty chcesz. Do­pro­wa­dzasz mnie do roz­pa­czy!
– Na­praw­dę, syn­ku? – Głos mamy był zdra­dziec­ko ła­god­ny, ale to nie mo­gło go zmy­lić; nie wte­dy, gdy na­zy­wa­ła go syn­kiem. Miał czter­dzie­ści lat, a ona na­zy­wa­ła go syn­kiem i, co gor­sza, tak go trak­to­wa­ła. Gdy­by tyl­ko mógł jej nie słu­chać! Ale mu­siał, wie­dział, że za­wsze musi być jej po­słusz­ny.
– Na­praw­dę, syn­ku? – po­wtó­rzy­ła jesz­cze ła­god­niej­szym gło­sem. – Do­pro­wa­dzam cię do roz­pa­czy, co? Oj, chy­ba nie. Nie, syn­ku, to nie ja. To ty sam do­pro­wa­dzasz się do roz­pa­czy. To wła­śnie dla­te­go cią­gle tu tkwisz, przy bocz­nej dro­dze. Sęk w tym, że nie masz za grosz ole­ju w gło­wie. I ni­g­dy go nie mia­łeś, syn­ku. Ni­g­dy nie mia­łeś na tyle sil­nej woli, by opu­ścić ten dom. Ni­g­dy nie by­łeś w sta­nie zna­leźć pra­cy, wstą­pić do woj­ska czy choć­by po­de­rwać dziew­czy­ny.
– Ni­g­dy nie po­zwo­li­ła­byś mi na to.
– To praw­da. Nie po­zwo­li­ła­bym ci, ale gdy­byś był choć tro­chę męż­czy­zną, po­szedł­byś wła­sną dro­gą.
Chciał wy­krzy­czeć jej w twarz, że nie ma ra­cji, ale nie mógł. Nie mógł, bo wszyst­ko, co mu za­rzu­ca­ła, po­wta­rzał set­ki razy w my­ślach, cią­gle od po­cząt­ku, przez wie­le lat. Mia­ła ra­cję. Za­wsze usi­ło­wa­ła zmu­sić go do ule­gło­ści, ale to wca­le nie zna­czy­ło, że za­wsze mu­siał jej słu­chać. Mat­ki cza­sem sta­ją się zbyt za­bor­cze, ale nie wszyst­kie dzie­ci dają się pod­po­rząd­ko­wać. Były na świe­cie inne wdo­wy, inni je­dy­na­cy, a prze­cież nie­licz­ni tyl­ko da­wa­li się wcią­gnąć w taki zwią­zek. Wła­ści­wie jego wina nie była mniej­sza od jej winy. Bo nie miał dość sil­nej woli.
– Mo­głeś prze­cież na­le­gać – mó­wi­ła. – Za­łóż­my, że za­dał­byś so­bie tro­chę tru­du i zna­lazł miej­sce na bu­do­wę no­we­go mo­te­lu, a po­tem wy­sta­wił ten na sprze­daż. Ale nie, ty tyl­ko ję­cza­łeś. A ja wiem, dla­cze­go. Ni­g­dy nie uda­ło ci się mnie oszu­kać. Tak na­praw­dę nie chcia­łeś się stąd wy­nieść. Ni­g­dy nie chcia­łeś opu­ścić tego domu i już ni­g­dy nie ze­chcesz. Nie mo­żesz go opu­ścić, praw­da? Tak samo, jak nie mo­żesz już uro­snąć (...)

***

Zacisze łazienki, ciepło, kojący nerwy dzwięk spływających strumieni wody, bezpieczeństwo i... agresja, zimne ostrze noża, nagły błysk, krew, śmierć.
Cichy motel na odludziu wydaje się oazą spokoju, lecz w rzeczywistości jest królestwem śmierci. Jednak kto jest mordercą? Zapewne nie Norman Bates - nieśmiały, łagodny, terroryzowany przez despotyczną matkę właściciel zajazdu. Kto więc zabija tak okrutnie, z zimną krwią? Odpowiedź zaszokuje każdego czytelnika.


Cykl: Psycho (tom 1)


WZNOWIENIE POWIEŚCI NIEDŁUGO W VESPER!


EKRANIZACJA


TRAILER


REWELACYJNY SERIAL!


TRAILER








Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger