"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Tutaj się znika Zoe Rankin

Tutaj się znika Zoe Rankin

"Nie ma nic złego w niewinnym kłamstwie pozwalającym przetrwać trudne sprawy." 


Nowozelandzkie dzikie ostępy, dzieciństwo w buszu, które wydaje się normalne, ale normalne nie jest. Było już kilka takich opowieści o porwaniach, o psycholach, o pseudo rodzinach, o sektach rodzinnych i o patologicznych relacjach.

Czytało się tą opowieść bardzo dobrze, twist też jest dość zaskakujący i choć miałam wrażenie, że troszeczkę jest tutaj za dużo tajemnicy w tajemnicy, to jednak jest to dobrze spędzony czas: uczciwa obszerna opowieść o obsesji.

Polecam.


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***
Dziecko, które uciekło z lasu. Kobieta, która musi do niego wrócić

Dorastająca z młodszym rodzeństwem w nowozelandzkim buszu Effie sądziła, że rodzice odcięli się od cywilizacji powodowani miłością do natury. Po traumatycznym wydarzeniu uciekła z głuszy, by ułożyć sobie życie na drugim końcu świata.

Lecz teraz, gdy w miasteczku na odludziu pojawia się łudząco do niej podobna dziewczynka, Effie postanawia wrócić do miejsca z przeszłości, gdzie sekrety jej dzieciństwa i zadawnione sprawy powoli wychodzą na światło dzienne. Aby ustalić, co się stało z jej rodziną – i pomóc tajemniczemu dziecku – Effie musi ponownie stawić czoło swoim największym lękom.

Bliscy mogą być groźniejsi niż najbardziej zabójcza głusza.


Gdy odnajdziemy drogę Laura Barrow

Gdy odnajdziemy drogę Laura Barrow

 "Wiesz, jak to jest, gdy nagle przestajesz być częścią swojego życia i możesz już mu się tylko przyglądać? Jakbyś oglądała film, na który nie masz żadnego wpływu, niezależnie od tego, co zrobisz? Jakby nikt nie wiedział, że w ogóle istniejesz?"


To taka trochę bajka Disneya dla dużych dziewczynek.

Stereotyp: żyjąca w złudzeniach żona, matka trójki dzieci, zatracająca swoją tożsamość, niewierny dupek-mąż, zawdzięczający jej wszystko, operacja plastyczna, jako żałosna próba przypodobania się dupkowi oraz... duch, który pośrednio otwiera jej oczy na nowe życie. 

Brzmi jak Uwierz w ducha albo Szósty zmysł?

No, nie jest to do końca jednak taki klimat.

Bardzo ciepła, prosta, troszkę naiwna i relaksujaca bajka z wieloma przesłaniami w tle: dla każdego znajdzie się coś odpowiedniego. 

Czy ja znalazłam swoje?

Raczej znalazłam potwierdzenie, tego, co już wiedziałam od dawna😋

Nie zdziwię się, jeśli błyskawicznie powstanie jakaś "jamerykańska" ekranizacja w stylu romantycznych komedii, z ghoststory w tle, bo czytało się to z automatycznym wyborem w głowie aktorów do każdej z ról.

Z odpowiednim nastawieniem można się przy tej opowieści skutecznie i lekko odmóżdżyć.


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Duchy przeszłości, rodzinne sekrety i miłość, która zjawia się po cichu, kiedy wcale na nią nie czekasz.

Dodająca otuchy opowieść o dwóch pokoleniach kobiet, które szukają swojej drogi w życiu. I gdy czują, że kompletnie się pogubiły, z pomocą przychodzi im głos Patsy Cline.

Effie Baker, niepracująca matka trójki dzieci, próbuje otrząsnąć się po tym, jak mąż zostawił ją dla kobiety niewiele starszej od ich córki. Mommy makeover to jej pierwszy krok w nowe życie. Oczekuje, że po operacji plastycznej obudzi się pełna energii i pewniejsza siebie. Tymczasem doświadcza dziwnej świetlistej wizji z udziałem ikony muzyki country Patsy Cline i słyszy, że „czas zrobić to, co trzeba”. Wiadomość jest zagadkowa i z pewnością ma coś wspólnego z Lolą, babcią Effie, która w młodości pisała listy do sławnej piosenkarki. Czy przeszłość Loli może być kluczem do zrozumienia tego, co przytrafiło się Effie? Z cierpiącą na demencję staruszką nie ma już kontaktu, więc w wirze nowej pracy, spotkań z tajemniczym nieznajomym oraz codziennych wzlotów i upadków Effie musi odkryć sama, co kryje się za tymi słowami.

Tysiące czytelników na Goodreads i Amazon nie mogą się mylić – ta szczera i radująca serce powieść zasługuje na co najmniej cztery gwiazdki. Najbardziej pokochają ją fanki Lekcji chemii Bonnie Garmus i Daisy Jones & The Six Taylor Jenkins Reid – za cudowny klimat retro, balladowe rytmy i humor, który osuszy każdą łzę.

A rzeka wciąga ją na dno Jihyun Yun

A rzeka wciąga ją na dno Jihyun Yun

 "Siostro, słyszę Cię. Czuję Twoje dłonie, rozgrzebujące ziemię, przeszukujące. 

Odpowiem na Twoje wyzwanie-powrócę."


Było to świetne! Rewelacyjne!

Uwielbiam takie zaskoczenia, kiedy to nastawiam się na lekki soft, a dostaję rasowy mentalny hard z górnej półki, z bardzo piękną, dojrzałą i klimatyczną narracją. Niejeden autor powieści "dla dorosłych czytelników" mógłby się uczyć od tej autorki przekazywania opowieści.

O czym jest ta historia?

Z pozoru normalna rodzina, w której tylko dziewczyny mają pewien dar:"magia stała się ich rodzinnym dziedzictwem, przekazywanym znakiem matki."

Jest to dar przywracania. Przywracania tego, co umarło, do życia.

Zasada jest jedna. Trzeba trzymać się reguł i pamiętać, że "dłoń umarłego to dłoń cierniowa".

Ale zasady są po to, żeby je łamać, prawda?

Szczególnie w imię miłości.

...

Z założenia jest to powieść młodzieżowa, ale w życiu bym nie zaliczyła tego do young adult. 

Jest to prawdziwy horror. 

Horror o opętaniu i to naprawdę strasznym chwilami...

"Opętanie było łatwe. W końcu ciało człowieka jest tylko wodą, drgający na ekosystemem krwi, moczu i śliny."

Opętaniu przez coś, co powróciło, przywołane potrzebą miłości i tęsknoty. Coś, co w założeniu miało być tym, czym było kiedyś.

Ale nie było.

Czy pamięta, KIM było?

"To nie jest moje imię..."

Teraz jest wodnym duchem: duchem przemocy, zmiany, zemsty.

"Ale oto jestem-dziewczyna zrodzona z Ciebie. Martwa, a potem już nie martwa/.../kiedy dokładam zemsty, wrócę do Ciebie: jako duch własnego autorstwa. Będziemy ucztować na każdym człowieku, który pójdzie po moich mokrych śladach do domu."

👀

Bawiłam się rewelacyjnie!

Było obrazowo, strasznie. Założenie przypominało Smętarz dla zwierzaków, a wykonanie The Ring, szczególnie, jeśli chodzi o postać Mirae...

Narastająca atmosfera grozy wprowadzana jest powoli, ale konsekwentnie świetnymi scenami /ta pod latarnią i pierwsze opętanie mega!/

"Któregoś dnia dam Ci odejść..."

Bardzo polecam, oby więcej takich zaskoczeń, w natłoku grafomanii tych czasów, opakowanych w piękne okładki.


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Rzeka pamięta więcej, niż ktokolwiek chciałby przyznać. A niektórych sekretów nie da się wiecznie zatrzymać pod powierzchnią wody.

Soojin odziedziczyła po przodkach magiczne zdolności. I zawsze trzymała się wpojonej zasady: nie próbuj wskrzeszać niczego większego niż własna dłoń. Do czasu, gdy umarła jej starsza siostra…

Kiedy ciało Mirae zostaje znalezione w rzece przepływającej przez ich małe nadmorskie miasteczko, Soojin łamie wszystkie zakazy. Sięga po magię i przywraca Mirae do życia.

Początkowo siostry są szczęśliwe: nocami wymykają się z domu, ciesząc się, że znów są razem. Jednak życie w ukryciu zaczyna coraz bardziej ciążyć starszej z nich. Mirae z każdym dniem staje się coraz bardziej niespokojna… i coraz bardziej głodna. Za wszelką cenę chce odkryć prawdę, która przed laty zniszczyła ich rodzinę. Kierują nią gniew i niepohamowana żądza zemsty.

Gdy miasteczko nawiedzają gwałtowne ulewy, a następnie dochodzi do serii makabrycznych i niewytłumaczalnych zgonów, Soojin zaczyna rozumieć, że siostra, którą sprowadziła z zaświatów, nie jest sobą.

Poruszająca opowieść o miłości silniejszej niż śmierć. I o cenie, którą trzeba za nią zapłacić.

Lato bez końca Franziska Gänsler

Lato bez końca Franziska Gänsler

"On mnie zjada, aż nic nie zostanie."


Dobrze, że to było krótkie...

Historia o wszystkim i o niczym.

Niby w założeniu przemoc psychiczna, zbędny wątek LGBT zagubionej w roli matki kobiety, co do której, ciężko mi to przyznać, ale mąż miał rację...

Nie porwał mnie ani pseudo dramat osoby, która raczej chyba powinna być dorosła i zachowywać się odpowiedzialnie, jeśli jest matką i skupić się na bezpieczeństwie dziecka, a nie na swoich pseudo rozkminkach życiowych, ani cała opowieść. 

Tylko narracja była faktycznie taka senna i klimatyczna. 

To wszystko.

Nie wiem, czy polecam.


MOJA OCENA: 5/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Młoda matka przyjeżdża z kilkuletnią córką do hotelu, który od dawna nikogo nie gościł. Odkąd w sąsiednim lesie szaleją pożary, niegdyś odosobnione uzdrowisko straciło swój urok. Dla Iris, właścicielki hotelu, niespodziewana wizyta jest zarówno miłą odmianą, jak i powodem do niepokoju: coś jest nie tak z nieznajomą. Czy uciekła od męża? Czy Iris powinna pomóc kobiecie, która chyba niewystarczająco starannie opiekuje się córką? A może powinna chronić dziecko przed nią? Z biegiem czasu jednak kobiety zbliżają się do siebie i zaczynają odkrywać cienie swojej przeszłości. Iris podejrzewa, że ta wizyta prędzej czy później nagle się zakończy – jedyne pytanie brzmi: skąd nadchodzi prawdziwe zagrożenie?
•
„Lato bez końca” to sugestywna, klaustrofobiczna powieść osadzona w świecie ekstremalnych zmian klimatycznych, która wciąga nas głęboko w perspektywę Iris i zajmuje się analizą problemu przemocy niefizycznej w związkach. Ciągła obecność pożarów tworzy dramatyczne tło dla tej delikatnie opowiedzianej historii o przyjaźni, zaufaniu i solidarności kobiecej. Napisana rytmiczną, nastrojową prozą ta prowokująca do refleksji powieść narusza nasz spokój i stawia nurtujące pytanie: „Komu można zaufać?”.

Siedem lat ciemności You-jeong Jeong

Siedem lat ciemności You-jeong Jeong

"... jestem synem psychopaty, który zamordował 11-latkę i jej ojca, utopił własną żonę, a na koniec otworzył zaporę i zatopił wioskę Seryong, zabijając przy tym czterech policjantów."


Bardzo spokojna narracja głównego bohatera przeprowadza pozornie bez emocji przez tę emocjonalną opowieść.

Pozornie.

Bo emocji jest bardzo dużo. Sięgają zenitu, jeśli chodzi o jedno z najbardziej rodzicielskich psychopatycznych zachowań chorego na łeb niebezpiecznego zwyrodnialca, na którego oczywiście nie ma rady...

Cała historia ma swój małomiasteczkowy klimat, ze świetnym motywem zatopionego miasta i zbrodni sprzed lat. Czasami tylko narracja jakoś tak chaotycznie się rozmywa, żeby jednak po pewnym czasie wrócić na odpowiednie, szarpiące nerwy tory. To trochę takie odczucie, jakby szarpało się struny gitary w różnym rytmie, niekiedy z dysonansem, żeby w efekcie wyszła z tego jednak pięknie tragiczna i smutna melodia...

Generalnie polecam, jest to niestandardowo inna opowieść, którą czyta się bardzo głęboko i wrażliwie.


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Jak daleko posuną się niektórzy, by utrzymać kontrolę i dokonać zemsty?

W jeziorze Seryong zostaje znaleziona martwa dziewczynka nosząca to samo imię, co jezioro. Policja wszczyna śledztwo, a trzej mężczyźni usilnie ukrywają, co robili w noc jej śmierci. Yongje, ojciec Seryong, oraz dwóch ochroniarzy pobliskiej tamy, Choi i Seunghwan, rozpoczynają śmiertelnie niebezpieczną grę.

Po kolejnej nocy, którą media nazwały Tragedią na Jeziorze Seryong, jeden ze strażników zostaje skazany za morderstwo i czeka na wykonanie kary śmierci. Przez siedem kolejnych lat jego syn Sowon żyje z piętnem dziecka zabójcy. Nie ma ani chwili spokoju, nawet w najbardziej odległych zakątkach Korei Południowej.

Kiedy otrzymuje przesyłkę, która obiecuje ujawnić prawdę o tamtej nocy nad jeziorem, dorosły już chłopak musi stawić czoła niebezpieczeństwu, na które nie jest gotowy.

Jakie jeszcze ofiary skrywa Seryong w swoich wodach?

Córki mgły Lydia Gregovic

Córki mgły Lydia Gregovic

"Zaczęło się od zmiany, a zmiana przyszła od morza, wraz z mgłą."


A zachciało mi się czegoś innego po tych czytadełkach z moich ulubionych półek grozy i sięgnęłam sobie po inną moją ulubieńszą półkę: fantasy.

I co?

I fajnie.

Zaczynało się to baaaardzo mrocznie i bardzo klimatycznie, coś na miarę przerewelacyjnej, jednej z najlepszych powieści o wiedźmiach Cierniowa ścieżka i już sobie myślałam, ale czadzik!

"... chroniąc nas przed mgłą, która bez tej zapory wsiąkła by w każdą najmniejszą dziurę jak sącząca się z rany ropa.

Sprowadzając na nas zamieszkujące ją potwory."

Zmory.

"Symptomy zawsze są te same: gnijąca skóra, która zaczyna przypominać poszerzały pergamin usiany siateczką chorych żył; koszmary z piekła rodem odbierające spokojny sen; nabrzmiałe białka oczu i upiornie pusty wzrok. A na końcu-na końcu wstręt do jadła i wody, zastąpiony wynaturzonym głodem ludzkiego mięsa."

Noooo😎

A potem wszystko przerodziło się w fantasy, z mega mrocznym, ale zupełnie nie wykorzystanym w tym kierunku tłem, z głównym przesłaniem: intryga.

INTRYGA RODZINNA.

Podsumowując?

Było bardzo dobrze, a gdyby nie nastawienie początkowe, byłoby rewelacyjnie, bo dostajemy naprawdę kawałek solidnej literatury fantasy, ale bardziej na miarę prawie Niebezpiecznych związków. Jest przede wszystkim soczyście, uczciwie i bardzo rzetelnie, nawet mimo tego, że mrok się rozwiewa na rzecz rodzinnych tajemnic fantastycznych rodów.

Polecam z czystym sumieniem miłośnikom rodzinnych dram i klimacików dobrego fantasy.


"Przeobrażenie jest bolesne 

Dla przechodzącego je stworzenia;

Dla poczwarki oznacza kres życia."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Merrick Darling wraca do Norland House w chwili, gdy jej świat zaczyna się rozpadać. Po nagłej śmierci ojca, Lorda Protektora Susseksu, rodzinny dom nie jest już bezpieczną przystanią, lecz miejscem pełnym napięć, sekretów i niewypowiedzianych oskarżeń. Granice prowincji słabną, bariery chroniące ludzi przed śmiercionośną mgłą coraz częściej zawodzą, a Zmory przedzierają się tam, gdzie nigdy nie powinny dotrzeć.

Kiedy podczas jednego z ataków znika Estella, siostra Merrick, dziewczyna nie ma wyboru – musi się dowiedzieć, co naprawdę dzieje się w Susseksie, dlaczego kolejne incydenty są tuszowane i komu zależy na tym, by prawda nie wyszła poza mury Norland House.

W świecie rządzonym przez dwanaście rodów każdy gest ma polityczne znaczenie, sojusze bywają kruche, a lojalność może okazać się tylko dobrze odegraną rolą.

Merrick rozpoczyna śledztwo, które prowadzi ją przez sieć rodzinnych sekretów, dworskich układów i dawnych kłamstw podtrzymujących porządek, którego nikt nie ośmiela się kwestionować. Im więcej odkrywa, tym wyraźniej widzi, że zagrożenie nie ogranicza się do mgły i potworów, które się z niej rodzą. Czasem to, co najbardziej niebezpieczne, ukrywa się w samej strukturze świata – w prawach, przywilejach i decyzjach, które miały pozostać niepodważalne.

A jeśli fundament całego systemu opiera się na kłamstwie, jego upadek pociągnie za sobą wszystko. Także ją.

Hazelthorn C.G. Drews

Hazelthorn C.G. Drews

 "Dawno, dawno temu drzwi zostały otwarte i z wieży z kości słoniowej wyśliznął się potwór. Ogród nie wszedł w niego, ale raczej się z niego wydostał."


Rozwalił mnie już sam początek: posłowie od autorki... Czekaj, cofinj... Nie od autorki: OD OSOBY AUTORSKIEJ...🙈

Niestety/?/, ja napiszę recenzję jako czytelnik/czka, a nie osoba czytelnicza...💩 Dobrze, że w środku powieści nie było osób zdefiniowanych dziwnie, tylko jednak "osoba autorska" posłużyła się tradycyjną formą narracyjną. 

Widzę tu pewną niekonsekwencję...

Ale ja nie o tym.

...

Sama powieść?

Jeśli chodzi o tematykę i o mroczność, to jest lepsza w tych klimatach, niż jej poprzedniczka.

Jeśli chodzi o wykonanie, jest dokładnie taka sama.

Czyli jaka?

Taka: Nie wpuszczaj lasu.

...

Mroczna baśń.

Chłopiec i ogród.

"Chłopak ulepiony z odmienności, zielonych patyków i okrutnego głodu."

Chłopiec Ogród.

Czy jest jakaś różnica?

Będzie to wiedział każdy, kto wejdzie w świat tej powieści.

Jest bardzo dużo mroku, jest na pewno świetny pomysł: ciężki, duszny, osaczający i baśniowy. Akurat właśnie ten rodzaj opowieści nazwałabym eco horrorem bardziej, niż reklamowaną w tej kategorii średnią powieść o burakach, Beta Vulgaris...

Ale i tak znowu jest trochę ZA BARDZO, jeśli chodzi o słowa i o sugestie. Ale to chyba już taki styl tej "osoby autorskiej"...🙈. Jest na pewno bardziej dojrzale, niż w poprzedniej powieści, chociaż tutaj też jest młodzież, ale już sama opowieść może niekoniecznie jest dla młodszej młodzieży.

"Cała posiadłość Hazelthorn ulega rozkładowi. A on wraz z nią gnije w jej wnętrzach."

Tą powieść polecam zdecydowanie bardziej, jeśli ktoś chce popływać sobie w klimacie grozy i nieoczywistości, brudnej, mokrej, czarnej ziemi, bluszczu i kolców ostrokrzewu, będzie bardzo zadowolony.

"Poniekąd zawsze wiedział, że za murami Hazelthorn kryje się potwór, sekret zarośnięty bluszczem, cykutą i ostrymi końcówkami liści ostrokrzewu."


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Coś jest nie tak z ogrodem…

Evander od dziecka żyje jak cień w odosobnionej posiadłości Hazelthorn pod opieką miliardera Byrona Lennox-Halla. Obowiązują go trzy zasady: nie opuszczać rezydencji, nie wchodzić do ogrodu i unikać Lauriego – wnuka Byrona, który siedem lat temu próbował go zabić, a mimo to pozostaje obiektem fascynacji chłopaka.

Po nagłej śmierci opiekuna Evander wprawdzie dziedziczy majątek, lecz… podejrzewa, że Byron został zamordowany. Laurie może być jedyną osobą, która pomoże mu odkryć prawdę, zanim nowy właściciel Hazelthorn stanie się ofiarą kolejnej zbrodni.

Tymczasem tajemnicza, mroczna przyroda zaczyna wdzierać się do wnętrza rezydencji. Wraz z ujawnianiem rodzinnych sekretów narasta groza… Niebawem ogród upomni się, by go nakarmić.

Służące Kathryn Stockett

Służące Kathryn Stockett

 "Jesteś dobra. Jesteś mądra, jesteś ważna." ⇠ kliknij w cytat 💔


Przepiękny i wzruszający film z zarąbiastymi kreacjami, które zrobiły z tej opowieści arcydzieło, z cudownym kolorowym, dosłownie i w przenośni, światem, z pięknem na zewnątrz i przerażająco obrzydliwym wnętrzem, w prawdziwej odsłonie.

Przecudnie się to oglądało, a książka jest równie wzruszająca, choć nie ma tego autentycznego obrazu, co film (ach, te samochody i piękne suknie...🥰)

Literatura i doznania na bardzo wysokim poziomie!

Cudowna, przezarąbiasta Minny Jackson wraz z bajeczną Celią Foote!🥰 Dla mnie najpiękniejsza opowieść o przyjaźni🥰

Rozczulajaca historia, zwłaszcza w kwestii traktowania swoich malutkich dzieci przez te sztywne, tępe, zdebilowaciałe żonki ze Stepford: reproduktorki w pieknych sukniach, które potem nie miały pojęcia, co dalej z tym dzieckiem...?

Dobrze, że były Służące.

Opowieść o miłości. O lojalności. O poświęceniu. O sprawiedliwości. O przyjaźni ponad durnymi podziałami. O zrozumieniu. O bratniej duszy. 

O pięknych ludzkich odruchach, które są najtrudniejsze. Dla niektórych.

Zakochałam się w filmie bardziej, ale tylko dlatego, że był obrazotwórczo i aktorsko bajeczny!🥰

Jest to tematyka i kultura wyższych lotów, CUDOWNIE WZRUSZAJĄCA historia!🥰💔


MOJA OCENA: 9/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

ZOBACZ TRAILER!

TU

OBEJRZYJ!

TU

***

Powieść, która podbiła serca czytelników na całym świecie, ukazuje się w nowej oprawie w serii Gorzka Czekolada.
Akcja koncentruje się relacjach czarnoskórych kobiet służących w domach białych rodzina na południu Stanów Zjednoczonych w latach 60. XX wieku. Jednak pod warstwą tematyki rasistowskiej autorka ukryła pokłady uniwersalnych rozważań nie tylko o istocie człowieczeństwa i tolerancji, ale przede wszystkim o zmaganiu się ze stereotypami, o przezwyciężaniu strachu, o ograniczeniach, którym wszyscy podlegamy i które pragniemy znieść. I wreszcie o przyjaźni i solidarności, których siła potrafi zdziałać cuda. "Służące" to świetnie napisana książka o zaskakująco wyzwalającej mocy!

"Służące" szturmem zdobyły rynek czytelniczy. Powieść ukazała się w Stanach Zjednoczonych w lutym 2009 roku, a już latem, przez sześć tygodni, niepokonanie triumfowała na pierwszym miejscu listy bestsellerów "The New York Times". Łącznie "Służące" pozostawały w czołówce tej najbardziej poważanej listy ponad 100 tygodni! Do tej pory egzemplarze powieści trafiły do rąk 5 milionów czytelników w 35 krajach. Do sukcesu książki znacznie przyczynił się film z Emmą Stone jako Skeeter, Violą Davis w roli Aibileen oraz Octavią Sepcer, która za kreację Minny zdobyła Oscara.



Policz do dziesięciu Sinéad Nolan

Policz do dziesięciu Sinéad Nolan

"To my jesteśmy nawiedzeni. "


Kolejny thriller, który miał być bardzo fajny, bardzo straszny, bardzo tajemniczy, napędzany grozą, nawiedzonym lasem i Istotą.

Początek może taki był, potem wszystko raczej było stylizowane, niż autentyczne, nie było tego czegoś, nie było duszy.

Puszczanie kaczek po wodzie.

Oczywiście grozy mało, dużo thrillerka, jeszcze więcej dramatu rodzinnego, w którym mniej więcej od połowy wiadomo o co chodzi. Opowieść raczej z tych nadmuchanych, ale czyta się dosyć dobrze, chociaż szału nie ma. A szkoda bo pomysł bardzo fajny, klimat też się rodził, a potem się już urodził i został na poziomie dobrym, a miało być bardzo dobrze.

Oczekiwania... Nie przepadam za takimi opowieściami, które obiecują coś, czego nie dają.

Dla porównania polecam czytać w takich samych klimatach powieści Tany French, żeby wiedzieć, jak może naprawdę wyglądać klimat opowieści tego rodzaju.


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Osiem. Dziewięć. Dziesięć.
Nie oglądaj się za siebie.
Las zna zasady tej gry.
Nie każdy z niej wraca.

Irlandia, 1995 rok. W małej miejscowości Drumsuin znika trzynastoletnia Saoirse. Ostatni raz była widziana w lesie, podczas dziwnej, niepokojącej zabawy, którą dzieci znają tu od zawsze. Jedni mówią, że to tylko gra. Inni – że rytuał. A niektórzy wolą w ogóle o niej nie rozmawiać.

Jedynym świadkiem jest dziewięcioletni Jack. Chłopiec, który przestał mówić. Rysuje potwory, boi się snów i wydaje się wiedzieć coś, czego nikt nie chce usłyszeć. Gdy do sprawy dołącza Freya, psychoterapeutka z Anglii, napięcie w miasteczku sięga zenitu – bo prawda może być gorsza niż wszystkie lokalne legendy.

Policz do dziesięciu to mroczny thriller psychologiczny, który wciąga od pierwszej strony i nie daje o sobie zapomnieć. Strach rodzi się tu z niedopowiedzeń, dziecięcych lęków i sekretów, które dorośli zbyt długo zamiatali pod dywan. Irlandzki folklor miesza się z brutalną rzeczywistością, a niewinna zabawa zamienia się w coś, czego nie da się cofnąć.

Dla fanów mrocznych historii z dusznym klimatem, zagadek, które wchodzą pod skórę, i książek, po których już nigdy nie spojrzysz tak samo na las.

Co przyniesie jutro Mélissa Da Costa

Co przyniesie jutro Mélissa Da Costa

"Nic nie jest niezmienne ani wieczne, wszystko z natury się kończy lub zmienia, a przez nasze przywiązanie do rzeczy doczesnych cierpimy, ponieważ wszystko jest wskazane na zanik."


Zaczynała się ta opowieść bardzo spokojnie i stonowanie.

Nowe życie, nowy dom, ukojenie, spokój na bazie dramatu. Terapia na spokojnie. 

"Pozwól odejść."

Ale...

Każdy ma swoją dynamikę czytania. Ja też mam swoją: dla mnie było nudno już gdzieś od połowy.

Na plus mogę zaliczyć fakt, że nie pojawił się w tej opowieści żaden rycerz na białym koniu: nie ma żadnego faceta, nie ma nowego początku definiowanego męską energią. To faktycznie jest godne podziwu.

Plusem też jest cisza, spokój, przyroda, życie w zgodzie z naturą oraz przechodzenie swojej wersji żałoby małymi kroczkami.

Minusem jest cała reszta: tempo, dramat, którego nie czuć w słowach, może z wyjątkiem narracji samej bohaterki, kretyńskie podejście do kota, które otwierało mi nóż w kieszeni.

Nie porwała mnie ta opowieść, nie było takiej głębi, jakiej oczekiwałam na tle tej historii, dla mnie nie była poruszająca... ale każdy ma swoją wrażliwość na coś innego.

Już wiem, dlaczego nie czytam takich książek.


MOJA OCENA: 5/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Mélissa Da Costa, autorka bestsellerowej powieści „Cały ten błękit”, powraca z nową wzruszającą historią! Czy można odrodzić się po stracie i nie zapomnieć o tych, których kochaliśmy?

To, co dziś wydaje się stracone, jutro może rozkwitnąć na nowo.

Pierwszego dnia lata Amande traci wszystko. By uciec od bolesnej rzeczywistości, postanawia spakować swoje życie do jednej walizki i wyjechać do małego domku na wsi. Tak jak planowali z Benjaminem…

Ciepłe miesiące spędza w odosobnieniu, nie odsłaniając okien ani nie przyjmując gości. Jedynie zmieniający się ogród przypomina o mijającym czasie.

Podczas porządków trafia na stare kalendarze poprzedniej właścicielki domu. Odręczne notatki – drobne, zwyczajne zapiski o roślinach, pogodzie i codziennych pracach, a także przepisy – zaczynają budzić w niej ciekawość i nieśmiałą tęsknotę za światem na zewnątrz.

Czy Amande otworzy się na ludzi, którzy na nią czekają? I Ile czasu minie, zanim pozwoli odejść temu, co już nie wróci?

„Co przyniesie jutro” to poruszająca historia o tym, że każde jutro niesie w sobie obietnicę. Mélissa Da Costa przypomina uniwersalną prawdę, że wszystko w życiu wymaga czasu i cierpliwości. I że nigdy nie należy tracić nadziei.

Dobra Samarytanka John Marrs

Dobra Samarytanka John Marrs

"Tym właśnie jestem: wyzwolicielką straconych dusz."


Było to dobre. Bardzo dobre.

Nie mogę napisać za wiele, ponieważ nie chciałabym zdradzać za dużo, a głównym atutem tego thrillerka jest nieoczywistość i ciągła niepewność, oraz oczekiwanie na drugie dno. Oczywiście, jest parę słabszych momentów, ale naprawdę niewiele. Świetne postaci i naprawdę gotowy scenariusz na film i to taki rasowy thriller, coś w stylu Pomocy domowej, a nawet lepszy.

Jedna z najbardziej nieoczywistych postaci, o jakich czytałam. Intrygujące zaskoczenia na stałym dobrym poziomie. Ciągła niepewność, czy właściwie lubić tą bohaterkę, czy raczej nie bardzo i coś serio jest z nią niehalo.... Bo przecież nie można być AŻ TAK rąbniętą...

Prawda?

...

"Odkąd byłam małą dziewczynką, uważałam, że najpiękniejszym odgłosem świata jest ostatni oddech człowieka. Jest to wyjątkowy, niepowtarzalny dźwięk, który oznacza przejście z jednej rzeczywistości do drugiej."

Ocena wysoka przez wzgląd na zaskoczenie innością, prowadzoną narrację i rewelacyjny klimat tajemnicy już od samego początku.

Do samego końca.

Nieodkładalna.


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Ludzie dzwoniący pod numer Ostatniego Przystanku potrzebują nadziei. Potrzebują zapewnienia, że mają po co żyć. Ale niektórzy z nich trafiają do Laury. Laura nie chce, żeby mieli nadzieję. Chce, żeby umarli.

Laura Morris nie miała łatwego życia. Teraz znajduje się u progu czterdziestki, niespokojna i rozgniewana, a ukojenie przynoszą jej jedynie rozmowy z ludźmi, którzy mają gorzej niż ona. I dobrze wie, jak utrzymać ten stan…
Ale teraz ktoś ją przejrzał – Ryan, którego świat rozpadł się, gdy jego ciężarna żona odebrała sobie życie, trzymając się za ręce z nieznajomym mężczyzną. Kim był ten człowiek i dlaczego zdecydowali się umrzeć razem?
Ryan jest bliski odkrycia mrocznej prawdy, ale nie ma pojęcia, do jakich desperackich czynów gotowa jest posunąć się Laura...

Kiedy wilk wróci do domu Nat Cassidy

Kiedy wilk wróci do domu Nat Cassidy

"Nikt nie zostanie oszczędzony, kiedy w domu zjawia się wilk."


Ciężko napisać straszny horror o wilkołakach.

Z tym, że to nie jest horror o wilkołakach.

To jest bardzo dobra odmiana Firestarter, z innymi zdolnościami, chyba nawet troszkę bardziej przerażającymi w skutkach.

"Ta moc ma związek ze strachem. Czegokolwiek boi się ten chłopiec, staje się to rzeczywistością."

Chociaż może nie do końca, kiedy można to wykorzystać inaczej, ale... kto umie pokonywać strach?

...

Jest tu też dużo klimatu Z Archiwum X i atmosfera czytania lat 80-tych.

Czy było to tak samo dobre, jak przerewelacyjne Pisklęta i świetna Mary?

Było inne, ale jednak wolę, kiedy autor bardziej straszy straszliwie, a nie komiksowo.

"Miłość jest zmiennokształtnym potworem/../ wilkołakiem o bezdennym żołądku."

Końcówka świetna i zaskakująca wisienka, a scena z "nie ma cię tu" jedna z bardziej obrazowych i czadowych ever.

Oczywiście bardzo polecam czytać, ale bardziej z lekkim nastawieniem.

Autor nadal pozostaje u mnie w czołówce, jeśli chodzi o wyobraźnię, a co najważniejsze, o przekaz między linijkami!


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Jedna noc zmienia życie Jess, początkującej aktorki i kelnerki. Wcześniej martwiła się tym, czy dostanie nową rolę. Teraz próbuje ocalić małego chłopca przed jego ojcem, który zamienił się w prawdziwego potwora.
Wszystko wyglądałoby inaczej...
...gdyby nie zapomniała telefonu...
...gdyby nie wyszła wtedy z mieszkania...
...gdyby nie ignorowała intuicji.
Zamiast tego musi znaleźć schronienie dla siebie i dziecka. Bestia, która ich ściga, jest brutalna i nieustępliwa.
Czy uda im się uciec z tego surrealistycznego koszmaru?

Pola makowe Nikki Erlick

Pola makowe Nikki Erlick

"Tutaj, w Polach Makowych, rzadko kiedy zdarza się, by któreś łóżko stało puste."


Poprzedniej powieści Miara życia autorki nie przebrnęłam, chociaż pomysł był rewelacyjny, ale wykonanie nużące.

Jak było tym razem?

Pomysł ponownie świetny.

"Usytuowana w południowej Kalifornii nowa klinika o nazwie Pola Makowe - co ma nawiązywać do narkotycznych właściwości tej rośliny - od niedawna zaczęła przyciągać tysiące osób, kusząc ich bezprecedensową kuracją opartą właśnie na śnie. Pacjenci cierpiący z powodu straty, na dłuższy czas, zwykle od 4 do 8 tygodni, wprowadzani są w stan podobny do śpiączki farmakologicznej. Co obiecują Pola Makowe osobom pogrążonym w żalu? Zacznij na miesiąc, a obudzisz się wyleczony/wyleczona."

Niestety /dla mnie/ wykonanie ponownie było im głębiej, tym bardziej nużące, tak jak w przypadku poprzedniej powieści, aczkolwiek przynajmniej tę doczytałam. Jest to bardzo dobra pozycja dla ludzi, którzy są w żałobie: rozpaczliwe przypadki osób, które decydowały się na Pola Makowe i ich argumenty, które pokazywały, jak różnie można przeżywać żałobę i z jakich powodów. Całość bardzo potencjalna i świadoma, a także bardzo innowacyjna, aczkolwiek potem rozmywa się właściwie w opowieść bardziej obyczajową i już nie aż tak fascynująco - esencjonalną, jak się spodziewałam po samej tematyce i po rewelacyjnym pomyśle.

"Po leczeniu w Polach Makowych ból w dużej mierze zostaje uśmierzony. Pacjent nie będzie już cierpiał tak mocno jak wcześniej. Rzadziej będzie płakał i rozpaczał. Zawsze jednak będzie mniej lub bardziej tęsknił za utraconą osobą i odczuwał pustkę."

Można się skusić z ciekawości, bo jest to przede wszystkim studium przypadków żałoby w różnych odsłonach, bardzo osobiste, ale nastawiając się, że lekko wieje spokojną i nostalgiczną nudą.


MOJA OCENA: 6/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU


***

Witaj w Polach Makowych, centrum eksperymentalnego leczenia żałoby.
Wiemy, że jest ci ciężko. Śmierć kogoś bliskiego. Rozpad związku. Utrata marzeń, dawnego życia, poczucia sensu… Cokolwiek cię spotkało – jesteśmy tu, by ci pomóc. Za chwilę zaśniesz na wiele tygodni. A gdy się obudzisz, smutek i żal znikną. Tak po prostu. Czy to nie… cudowne?

Do pilnie strzeżonego ośrodka położonego pośród piasków kalifornijskiej pustyni zmierza kanarkowożółty samochód, a w nim grupka nieznajomych, których los postawił sobie na drodze. Ilustratorka Ava chce odnaleźć w Polach Makowych swoją starszą siostrę, strażak Ray szuka ukojenia po śmierci brata, Sasha pragnie dowiedzieć się, dlaczego odrzucono jej podanie o przyjęcie do ośrodka, a Sky…? Sky wplątała się w to wszystko zupełnym przypadkiem.
Choć być może to wcale nie był przypadek i ta czwórka życiowych rozbitków musiała się spotkać? Dlaczego tak naprawdę wyruszyli w drogę? Jaki sekret skrywa każde z nich? Do czego się posuną, żeby posklejać swoje pęknięte serca? I przede wszystkim: czy w tajemniczym ośrodku znajdą to, czego szukają?

Zamknięte drzwi Freida McFadden

Zamknięte drzwi Freida McFadden

 "Słyszę krzyki, które nocą dochodzą z piętra. Kobiety krzyczą. Błagają o pomoc."


Kiedy mam bardzo słabą passę jeśli chodzi o wybór lektur, zawsze sięgam po pewniki. I tym przypadkiem jest twórczość Freidy, oczywiście z mniejszym lub większym sukcesem.

W tym przypadku był większy.

Bardzo przyjemnie się to czytało, jak zwykle gotowy scenariusz na rewelacyjny thriller. Dużo dobrego klimatu, jest tajemnica, jest napięcie, są soczyste i uczciwe postaci. Wszystko jak należy. 

Wisienka na torcie może nie taka zaskakująca, ale też smaczna.

Czysta przyjemność czytania.


MOJA OCENA: 7/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Niektóre drzwi są zamknięte z jakiegoś powodu…

Podczas gdy jedenastoletnia Nora odrabiała lekcje w swoim pokoju, jej ojciec dokonywał w piwnicy koszmarnych zbrodni. Dramat mordowanych kobiet przerwało pojawienie się w domu policji.
Mija dwadzieścia sześć lat. On odsiaduje wyrok, ona odnosi sukcesy w chirurgii, prowadząc spokojne, samotne życie pod nowym nazwiskiem. Nikt nie wie, że jest córką seryjnego mordercy.
Któregoś dnia lekarka dowiaduje się, że jedna z jej pacjentek została zamordowana. W ten sam charakterystyczny i przerażający sposób, w jaki swoje ofiary zabijał jej ojciec.
Ktoś wie, kim jest Nora. Ktoś chce, żeby wzięła na siebie odpowiedzialność za tę niewyobrażalną zbrodnię. Ale ona nie jest morderczynią jak jej ojciec. Policja nie ma dowodów na to, że zrobiła coś złego.
Pod warunkiem, że nie zajrzy do jej piwnicy.

Okrągły dom Louise Erdrich

Okrągły dom Louise Erdrich

"Ten okrągły dom będzie mym ciałem, jego słupy będą mi żebrami, ogień będzie mym sercem. Stanie się ciałem Twojej matki i będzie mu się należał taki sam szacunek. Jak matka dba o życie swego dziecka, tak Twój lud powinien myśleć o własnych dzieciach."


Kilka małych smutnych opowieści z przeszłości, kilka zbiegów okoliczności i niefortunnych decyzji, składających się na jedną dużą dramatyczną historię. Kilka kłębuszków ludzkich istnień prowadzących do jednego rozwiązania.

Bardzo lubię tego rodzaju narracje, jaka była w tej powieści: brutalna tragedia, która dosięgnęła pewnej rodziny, widziana oczami trzynastolatka, który utrzymuje swoją narrację na surowym, ale bardzo emocjonalnie racjonalnym poziomie.

Do samego końca.

Bardzo dobrze się to samo przeczytało: opowieść późnego dzieciństwa, która wyrywa z butów beztroski i wrzuca w szaleńczy i pełen odpowiedzialności wir dorosłości, z którą nawet dorośli sobie nie radzą.

Klimat powieści dość mocno przypominał mi przerewelacyjną historię Jasper Jones, tylko tutaj było trochę mniej duszy dzieciństwa, a więcej dojrzałości.

Polecam! Byłaby świetna ekranizacja /a gdzieś tam z tyłu głowy przypominała mi się atmosfera Cold Creek Manor, chociaż nie wiem, dlaczego.../


MOJA OCENA: 7/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Gdy zawodzi prawo, młody człowiek sam szuka sprawiedliwości.

Wiosną 1988 roku na terenie rezerwatu w Dakocie Północnej dochodzi do napaści na kobietę. Straumatyzowana i zastraszona ofiara, Geraldine Coutts – matka trzynastoletniego Joego – nie chce opowiadać o zdarzeniu ani policji, ani rodzinie, i całkowicie zamyka się w sobie. Życie Joego w ciągu jednego dnia zmienia się nie do poznania – coraz bardziej osamotniony chłopiec zostaje rzucony w świat dorosłych, na który nie jest gotowy. Podczas gdy jego ojciec, sędzia plemienny, stara się wymierzyć sprawiedliwość, Joe z pomocą przyjaciół usiłuje na własną rękę odkryć prawdę, a swoje poszukiwania zaczyna od Okrągłego Domu – świętej przestrzeni Odżibwejów.

"Okrągły Dom" to poruszająca historia o dojrzewaniu, tajemnicach i sile rodziny, a także o historii i kulturze plemienia Odżibwejów – mistrzowskie połączenie powieści obyczajowej, kryminału i bildungsroman.


Sesja 9 Christian Francis

Sesja 9 Christian Francis

"Przez kolejne lata Szpital Stanowy w Denvers stał nietknięty, gnijący aż do fundamentów. Zły duch nawiedzający lokalną społeczność. Spoczywał na granicy miasta w cichej złości. Uśpiona bestia, z którą nikt nie ośmielił się skonfrontować."


Bardzo lekko się to czytało i dość przyjemnie, ale jakoś tak bez stuprocentowego klimatu, jaki powinien być odczuwalny w tego rodzaju opowieściach, bo pomysł jest mega super.

Film był w podobnej tonacji, co jest oczywiste. Generalnie polecam, jeśli ktoś lubi lekkie /choć takie nie powinny być w tej tematyce/ opowieści o opuszczonych szpitalach psychiatrycznych, szaleństwie i dwuznaczności.


MOJA OCENA: 6/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

„Sesja 9” to adaptacja amerykańskiego horroru psychologicznego z 2001 roku w reżyserii Brada Andersona. Ekipa zajmująca się usuwaniem azbestu podejmuje się zlecenia w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym Danvers State Hospital. Ich pracy towarzyszą narastające napięcie i tajemnicze wydarzenia. Tytuł nawiązuje do serii sesji terapeutycznych ze szczególną pacjentką, której tragiczną przeszłość poznajemy równolegle z doświadczeniami zespołu.

Brytyjski autor horrorów, Christian Francis, znany z powieści opartych m.in. na „Titan Find”, „Wishmaster” i „Vamp” rozwija scenariusz filmu „Session 9”, ukazuje portrety psychologiczne bohaterów, zabiera Czytelnika w mrok i sekrety ponurych, szpitalnych korytarzy.



FILM


Mój dom Tomasz Sablik

Mój dom Tomasz Sablik

"To wszystko źle się skończy. Nic nie widzisz, nic nie słyszysz... nic nie czujesz." 


Byłam ZAKOCHANA w tej powieści do pewnego momentu, a dokładnie do końca części pierwszej.

ZAKOCHANA.

Nie wiem, dlaczego wcześniej omijałam ją szerokim łukiem: może z powodu okładki, która sugerowała jakieś krwawe i zbędne klimaty, których nie lubię... Może z powodu tego, że poprzednia powieść którą przeczyta, Próba sił jakoś nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, delikatnie rzecz ujmując.

A tym razem co dostałam?

Piękny początek, już od pierwszych słów.

Wszystko to, co KOCHAM w powieściach, okraszone CUDOWNYM i MAGICZNYM pieknie świadomym słownictwem, opisującym dzieciństwo na wsi.

Panie Autor, dziękuję. To, jak Pan opisał przecudnie atmosferę, magię i ulotność oraz niewinność i radość to jest moje osobiste mistrzostwo i jedno z lepszych przeżyć czytelniczych!

Piękny teleport do świata, który każdy chyba kocha i pamięta, o ile miał taką okazję i szczęście przeżyć choć chwile na wsi, u dziadków. 

Czy jest coś bardziej niepowtarzalnego?

I jeszcze to wszystko połączone z tajemnicą, godną Danielewskiego i Kinga - CUDO!

Niesamowicie umiejętnie prowadzony klimat do samego końca, podsycany epizodami, które w wyobraźni rozpalały ogień domysłów! Zagrożenie pod pozorem zaufania, ciekawość vs strach. Poczucie bezpieczeństwa kontra osiągnięcie własnych celów. Miłość czy wyrachowanie?

Dziecinna ufność i ślepa wiara oraz zauroczenie wraz z narastającym poczuciem zagrożenia...

Czad!

I jak dla mnie, historia mogłaby sie zakończyć na tym pieknym etapie pierwszego nieświadomego rozdziału...

...ale poszła dalej i urok się rozmył, jak to z urokiem dziecinstwa bywa. Dalej już było dobrze, tak  "po polskiemu" rzekłabym, ale już płynęłam na fali zachwytu z rozpędu, więc oczywiście poznałam zakończenie, choć cały klimat prawdziwej magii zanikał wraz z tajemniczością dziadka - swoją drogą jedna z najlepszych dziadkowych postaci, o jakich czytałam!

W generalnym rozrachunku ocena byłaby 10/10, gdybym nie weszła w dorosłość wraz z głównym bohaterem.

I tak bardzo polecam!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Duchy istnieją. Mieszkają w budynkach takich jak ten. Są ,,prawdziwe. Dam Wam niejeden powód, byście w nie uwierzyli.

Nazywam się Edward, a moje ciało owiewa wiatr z wielu szczelin, które powstały na przestrzeni dekad. Wiatr ten uparcie dmucha w mury, odkąd tu dotarłem z Emilią. Pamiętam, że maszerowałem z nią w dokładnie tak samo nieprzyjemną noc jak ta. I ten sam halny wiał, próbując mnie powstrzymać, bym nie dobrnął choćby do furtki. I nawet teraz, gdy już jesteśmy wewnątrz, stara się zdmuchnąć ten dom. Mój dom”.

Powieść zabiera nas w głąb ludzkiego umysłu, pełnego tajemnic, czarnej magii i prób odnalezienia pytań, na które tak często nie ma dobrych odpowiedzi. To podróż przez mrok i lęk, które z każdą kolejną stroną gęstnieją i hipnotyzują czytelnika.

Jest to też historia pełna emocji i bólu, wzlotów i upadków - sentymentalna podróż człowieka, który nie może pogodzić się z własnym losem i który posunie się do wszystkiego, byle tylko ten los odwrócić.

Dziwna Sally Diamond Liz Nugent

Dziwna Sally Diamond Liz Nugent

"Z dala, z dala, od ludzi i miast

Do dzikiego lasu i w dół - 

Do cichej dziczy

Gdzie dusza nie musi tłumić

Swej muzyki..."


Zaskakująco dobra i szokująca opowieść, wyrwana gdzieś w netach przypadkiem.

Bardzo dobrym przypadkiem, bo choć to nie do końca moja tematyka, to jednak napisana stylem powieści Mężczyzna imieniem Otto, co było na tyle ujmujące, żeby zacząć.

Ale potem już nic nie było takie, jak u Otto.

Nie mogę napisać wiele, ponieważ jestem pełna uznania dla opisu, który jako jeden z nielicznych nie zdradza wiele, więc i ja nie zdradzę.

Napiszę tylko, że jest to zaskoczenie nie tylko pod względem formy, ale przede wszystkim treści.

Spodziewamy się opowieści intelektualnie niedostosowanej kobiety, a dostajemy... grozę i psychozę.

W innym wymiarze, niż zazwyczaj.

Bardzo polecam, przeczytana jednym machnięciem powieki. Ekranizacja byłaby cudna!


MOJA OCENA: 8/10

PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Kiedy umrę, wystaw mnie na śmietnik – rzucił. Będę martwy, więc co to za różnica. Ty na pewno będziesz wypłakiwać oczy – zaśmiał się. I ja też, bo oboje wiedzieliśmy, że nie będę.

Ja nigdy nie płaczę.

Gdy zgodnie ze słowami taty, zostawiłam jego ciało na śmietniku, wszyscy uznali, że to straszne i niezgodne z prawem. Skąd niby miałam to wiedzieć?

Teraz, gdy wszyscy już wiedzą, nie mam nawet chwili spokoju. Radiowóz na podjeździe, męczące przesłuchania i szepty za plecami. Mam wrażenie, że ktoś bez przerwy przygląda się temu, co robię.

Kilka dni po pogrzebie dostaję upiorną przesyłkę. Brudny pluszowy miś. Znam go z przeszłości.

Człowiek, który mi go wysłał, pozostaje w ukryciu. Wie jednak coś, czego nigdy mi nie powiedziano. Twierdzi, że zna moją potworną historię lepiej niż ktokolwiek.

Tylko czy mogę mu wierzyć?



Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger