"A DZIŚ ŻEM SE CZYTŁA/LUKŁA..."

CZYTAJ ZA DARMO!

Statystyki

SZUKAŁKA

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyroda. Pokaż wszystkie posty
Co przyniesie jutro Mélissa Da Costa

Co przyniesie jutro Mélissa Da Costa

"Nic nie jest niezmienne ani wieczne, wszystko z natury się kończy lub zmienia, a przez nasze przywiązanie do rzeczy doczesnych cierpimy, ponieważ wszystko jest wskazane na zanik."


Zaczynała się ta opowieść bardzo spokojnie i stonowanie.

Nowe życie, nowy dom, ukojenie, spokój na bazie dramatu. Terapia na spokojnie. 

"Pozwól odejść."

Ale...

Każdy ma swoją dynamikę czytania. Ja też mam swoją: dla mnie było nudno już gdzieś od połowy.

Na plus mogę zaliczyć fakt, że nie pojawił się w tej opowieści żaden rycerz na białym koniu: nie ma żadnego faceta, nie ma nowego początku definiowanego męską energią. To faktycznie jest godne podziwu.

Plusem też jest cisza, spokój, przyroda, życie w zgodzie z naturą oraz przechodzenie swojej wersji żałoby małymi kroczkami.

Minusem jest cała reszta: tempo, dramat, którego nie czuć w słowach, może z wyjątkiem narracji samej bohaterki, kretyńskie podejście do kota, które otwierało mi nóż w kieszeni.

Nie porwała mnie ta opowieść, nie było takiej głębi, jakiej oczekiwałam na tle tej historii, dla mnie nie była poruszająca... ale każdy ma swoją wrażliwość na coś innego.

Już wiem, dlaczego nie czytam takich książek.


MOJA OCENA: 5/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Mélissa Da Costa, autorka bestsellerowej powieści „Cały ten błękit”, powraca z nową wzruszającą historią! Czy można odrodzić się po stracie i nie zapomnieć o tych, których kochaliśmy?

To, co dziś wydaje się stracone, jutro może rozkwitnąć na nowo.

Pierwszego dnia lata Amande traci wszystko. By uciec od bolesnej rzeczywistości, postanawia spakować swoje życie do jednej walizki i wyjechać do małego domku na wsi. Tak jak planowali z Benjaminem…

Ciepłe miesiące spędza w odosobnieniu, nie odsłaniając okien ani nie przyjmując gości. Jedynie zmieniający się ogród przypomina o mijającym czasie.

Podczas porządków trafia na stare kalendarze poprzedniej właścicielki domu. Odręczne notatki – drobne, zwyczajne zapiski o roślinach, pogodzie i codziennych pracach, a także przepisy – zaczynają budzić w niej ciekawość i nieśmiałą tęsknotę za światem na zewnątrz.

Czy Amande otworzy się na ludzi, którzy na nią czekają? I Ile czasu minie, zanim pozwoli odejść temu, co już nie wróci?

„Co przyniesie jutro” to poruszająca historia o tym, że każde jutro niesie w sobie obietnicę. Mélissa Da Costa przypomina uniwersalną prawdę, że wszystko w życiu wymaga czasu i cierpliwości. I że nigdy nie należy tracić nadziei.

Kiedyś były tu wilki Charlotte McConaghy

Kiedyś były tu wilki Charlotte McConaghy

"Myślę, że to cywilizacja prowadzi nas do agresji. Zarażamy się nawzajem."


Jak dotąd najpiękniejsza powieść tej autorki, jak dla mnie, cudownie przypominająca mi przecudną opowieść Alice Hoffman Druga natura, niestety dostępną teraz gdzieś chyba w antykwariatach i na Allegro.

Wchłonęłam. 

Jakież to było świadomie moje...

Natura w odczuwaniu i współistnieniu - to były dla mnie najpiękniejsze fragmenty powieści. Esencja współnależności do świata roślin i zwierząt.

Człowiek jako rodzina, nie intruz.

Radość, spokój, uziemnienie.

Jest to możliwe?

Oczywiście, że nie.

To tylko marzenie i to nie wszystkich.


"... świat skręcił w złą stronę, kiedy zaczęliśmy odcinać się od dzikiej przyrody, kiedy przestaliśmy stanowić jedność z resztą natury i się oddzieliliśmy."


Bardzo osobiście odebrałam tę historię, jeśli chodzi o nasze członkostwo w świecie natury. 

Jeśli chodzi o sam wątek głównej bohaterki, oczywiście, było parę idiotycznych /dla mnie/ wątków i argumentów oraz splotów akcji, ale sam pomysł dolegliwości, albo magii - ja odebrałam to jako magię, był świetny:


"Nie jestem jak większość ludzi. Przechodzę przez życie w inny sposób, całkowicie wyjątkowym rozumieniem dotyku. Zanim poznałam nazwę, wiedziałam, na czym polega. Żeby nadać temu sens, nazwano to zaburzeniem neurologicznym. Dotykowa synestezja lustrzana. Mój mózg odtwarza sensoryczne odczucia żywych istot, wszystkich ludzi, a czasem nawet zwierząt. Jeśli coś zobaczę, czuję to i przez chwilę jestem nimi i, jesteśmy jednością, a ja odczuwam ich ból albo przyjemność."


Wątek choroby siostry, a właściwie powodu jej dolegliwości był lekko rzecz ujmując śmiesznawo - dziwny i generalnie ta cała opowieść środkowa nie bardzo poziomem pasowała mi do całości, no ale...

Zostało to zrekompensowane przez całą resztę.


"To, co kiedyś było mądrością człowieka na tyle odważnego, by dostrzec inną drogę, teraz powoli zmieniało się szaleństwo." 


Kompletnie się z tym nie zgadzam, to była po prostu świadomość współistnienia i symbiozy.

I jak zwykle bezradność wobec zrąbanego ludzkiego debilizmu i okrucieństwa, a także hipokryzji oraz zabawy w Boga... nawet głównej bohaterki.


"W dziczy nie ma czegoś takiego jak zaufanie /... / To tylko ludzie potrzebują tego słowa."


Idealnie gotowy scenariusz na przepiękną ekranizację.


"Chcę już nigdy nie widzieć innego człowieka, nigdy niczego bardziej nie chciałam. Samotność jest nadzwyczajna, zapewnia spokój."


Piękne.


MOJA OCENA: 9/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Inti Flynn przybywa do Szkocji wraz ze swoją siostrą bliźniaczką, Aggie, aby poprowadzić zespół biologów, których zadaniem jest ponowne wprowadzenie czternastu wilków szarych do odległych rejonów Highlands. Ma nadzieję uleczyć nie tylko umierający krajobraz, lecz także Aggie — naznaczoną traumą i straszliwymi tajemnicami, które zmusiły siostry do ucieczki z Alaski.

Gdy populacja wilków zaczyna się odradzać, Inti stopniowo odzyskuje spokój, a w jej życiu pojawia się przestrzeń na nowe uczucia. Wszystko jednak ponownie się komplikuje, gdy w okolicy zostaje znalezione ciało rolnika. Podejrzenia padają na drapieżniki — oraz na samą Inti, która zrobi wszystko, by je ochronić. Tylko… jeśli to nie wilki, to kto?

"Kiedyś były tu wilki" to mroczna, poruszająca opowieść o siostrzanej więzi, uważności na otaczający nas świat oraz granicach, które jesteśmy gotowi przekroczyć, by ocalić tych, których kochamy.

Migracje Charlotte McConaghy

Migracje Charlotte McConaghy

"Jakiś czas temu to właśnie ptaki dały początek dzikszej wersji mnie." 


Poprzednia powieść autorki: Dziki, mroczny brzeg - lekko rzecz ujmując - nie za bardzo mnie urzekła, ale tutaj było zdecydowanie lepiej.

ZDECYDOWANIE.

To jedna z tych głębszych powieści.

Esencja emocji, wewnętrza i walki, ale z bardzo przystępną, a co najważniejsze, nie nudną, narracją.

Chwilami była to naprawdę piękna opowieść.


"Zdaniem mamy na kartach powieści żyło jedyne prawdziwe piękno, jakie oferuje świat." 


Tak sobie od razu pomyślałam, jak to się ma do powieści Kinga /taka mała dygresja/😎

Ale wracając do sedna: tak, jest tu prawdziwe piękno.

Symbioza z naturą.

Zrozumienie.

Świadomość.

Trauma, dramat i własny sposób radzenia sobie z przeszłością.

Oraz obietnica, którą należy spełnić.

Babka, ktora pod przykrywką ratowania ostatniego gatunku ptaków, rozpaczliwie trzyma się swojego ukrytego celu, o którym dowiadujemy się w swoim czasie, a który gdzieś tam przemyka od początku w wątkach wcześniej.

Jaką trzeba miec traumę, żeby zaciagnąć się na statek poławiaczy ryb, bez żadnego doświadczenia? Jaką trzeba mieć determinację?

No właśnie.


"Świat strachu jest gorszy niż śmierć. Gorszy niż wszystko."


Pozory.

Bo w tej opowieści jest drugie dno, przykryte piękną kapą utkaną z miłości do fauny i flory. 


"Tępimy ja. Istoty, które nauczyły się zwalczać każdą przeciwność, co do jednej, z wyjątkiem nas."


Człowieczeństwo świadome. 

Symbioza i podziw.


" Wezmę ze sobą morze, głęboko w kościach, przypływy torujące sobie drogę w mojej duszy."


Przepiekna i wzruszająca, bardzo do mnie trafiła dzieki cudnie opisanej głębokiej miłości do ptaków, do natury, szacunku do niej i świadomosci jej istnienia. Cudny, niepowtarzalny, słony klimat dzikiego oceanu oraz przynależności do świata, która czasami jest jedynym ratunkiem dla duszy człowieka.

P.S. Mini opowieść o wronach cudna🥰


"... rytmy morskich pływów to jedyne, czego my, ludzie, jeszcze nie zniszczyliśmy."


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU

***

Franny Stone zawsze była wędrowczynią. Kiedy jej ukochana dzika przyroda zaczyna znikać Franny przybywa do odległej Grenlandii z jedną misją: znaleźć ostatnie na świecie stado rybitw popielatych i wyruszyć za nimi na ich ostatnią migrację. Przekonuje Ennisa Malone´a, kapitana statku Saghani, aby wziął ją na pokład i zjednuje sobie ekscentrycznych członków jego załogi obietnicą, że śledzone przez nią ptaki zaprowadzą ich do ryb.

W miarę jak Saghani zmierza na południe, nowi towarzysze Franny zaczynają rozumieć, że skrywa ona wiele mrocznych tajemnic: nocne lęki, niewysłane listy i obsesję, która nakazuje jej ścigać rybitwy za wszelką cenę. Kiedy historia jej przeszłości zaczyna się odsłaniać, Ennis z załogą muszą zadać sobie pytanie, za czym tak naprawdę podąża Franny… i przed czym ucieka.

Migracje są zarówno odą na cześć naszego zagrożonego świata, jak i zapierającą dech w piersiach, wciągającą opowieścią o tym, jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć dla ludzi, których kochamy.



Baśń o dębowym sercu Artur Jasiński

Baśń o dębowym sercu Artur Jasiński

"Pamiętajcie! Każdy, kto czyni zło, dobrem zostanie pokonany! A ten, kto niszczy przyrodę, niszczy samego siebie!"

Prosta, ale urocza baśń, okraszona pięknymi ilustracjami i morałem, który powinny wziąć sobie do serca nie tylko najmłodsi czytelnicy!

POLECAM, króciutka opowieść, ale bardzo świadoma:)


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


***
Baśń...W ostatnich latach ta jakże malownicza forma literacka jest rzadkością na księgarskich półkach. Choć w domach wciąż wracamy do klasycznych baśni, które w dzieciństwie zabierały nas do wspaniałych krain, pobudzały wyobraźnie i uczyły czym jest szlachetność, nie ma wielu autorów poruszających się w tym nurcie. Na rynku królują bajki o współczesnej tematyce i poruszające problemy dzisiejszych dzieci. Często mają charakter głównie edukacyjny. Oczywiście nic w tym złego, ale czyż nie chcielibyśmy czasem zabrać nasze dzieci do pełnych kolorów, magicznych światów? Do krain pełnych fantastycznych postaci...?
Odpowiedzią na to zapotrzebowanie jest „Baśń o dębowym sercu” Artura Jasińskiego.
Opowieść ta wprowadza czytelników do ogarniętej suszą i nieurodzajem krainy. Nikt z mieszkańców nie wie dlaczego pełna niegdyś zieleni okolica stała się pustynią. Nikt też nie wie dlaczego tuż obok wioski stoi dumny, zielony, dostojny, ale za to bardzo tajemniczy i straszny dąb. Bohaterem, który rozwiąże te zagadki, oraz stanie do walki ze smokiem i złym czarnoksiężnikiem Agenorem okazuje się mały, ale jakże odważny i szlachetny Antek. 
”Baśń o dębowym sercu” poruszy wyobraźnie, wzruszy i rozbawi. Autor zawarł w tekście przesłanie, którym jest troska o otaczającą nas przyrodę. Zwraca również uwagę na fakt, że nie warto być złym i nieuczciwym...Dobro zawsze zwycięża.


AUTOR
↓



Autor: Sabina Bauman - klik zdjęcie
Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger