"A dziś żem se czytła..."

Statystyki

The Most Beautiful. Moje życie z Prince’em Mayte Garcia

"Chcę pamiętać wszystko - 25 lat (ponad połowa mojego życia) wzlotów i upadków, budowania i straty, uniesień i smutku, zgiełku i szaleństwa na scenie przed milionami ludzi i spokojną podróż, o której wiemy tylko my dwoje."

Jak ja jestem pod mega dużym wrażeniem tej historii!

Opowieść bardzo ciepła. Pełna pozytywnych emocji.
Narratorka - Mayte, pierwsza żona Prince'a - wspominając swoje życie przed poznaniem gwiazdy, ich poznanie, ich przyjaźń, małżeństwo, tragedię rodzinną, w końcu rozstanie - daje się poznać jako osoba przecudowna. 
Piękna, zarówno zew., jak i wew. - pełna radości, mądra i zdeterminowana, długo pozostająca pod urokiem artysty, moim zdaniem niekoniecznie dla niej dobrym...


"... ten mężczyzna, używający eyelinera, w butach na obcasie i damskich perfumach był bardziej męski niż potężny ochroniarz."

Nie będę rozwijała tu wątku trudów i odjazdu życia z prawdziwie nawiedzonym i innym artystą, "charyzmatycznym" - takie związki są bardzo trudne i zazwyczaj osoba mniej "uduchowiona" na tym cierpi...


Uważam, że ten związek zupełnie jej nie posłużył, a fakt, że była ona pod urokiem Prince'a wcale nie jest aż taki cudowny i wzniosły - w końcu, kiedy go poznała osobiście, miała dopiero 16 lat i od początku była pod jego wpływem, tym bardziej, że jej rodzice kompletnie mu zaufali.

"Daliśmy się ponieść natychmiastowej - i całkowicie niewinnej - fascynacji, która wprowadziła nas na drogę, której sobie nie wyobrażaliśmy."

Patrzę na tą historię inaczej, niż ona, co jest normalne - w końcu ja nie byłam w nim zakochana:) Może Mayte miała rację, pisząc:

"Nie ma sensu, żeby próbować wyjaśnić więź, która nas łączyła. Ludzie wyciągną wnioski na podstawie własnych przekonań: cynicy będą cyniczni, romantycy podejdą do tego z romantycznym nastawieniem, a ludzie wierzący w przeznaczenie, które przypomina rzekę, dostrzegą, jak jej prąd nas niósł."

Cóż, chyba należę do tej pierwszej grupy... :/

Poznając sposób jego postępowania, wraz z autorką można zauważyć schemat: młoda, przepiękna i świeża dziewczyna, poznanie, przyjaźń bez podtekstów, przyjaźń z podtekstami, związek partnerski, ślub, pseudo wspólne życie osobno, rozwód - niekoniecznie fair, odrzucenie. A w trakcie końcowej fazy zaczynanie tańca godowego z nową "podopieczną" - równie młodą, co świeżą...

Pomimo faktu, iż Mayte pisze o swoim mężu i przyjacielu bardzo ciepło, ja stwierdzam jedno - nie jestem fanką tego faceta, choć uwielbiałam jego teledyski i niektóre utwory.
Był mega odjechanym gościem, wymagającym, często despotą /czego Mayte wydawała się nie zauważać/, humorzastym, nieprzewidywalnym w zachowaniu...
No i uzależnionym.

Cóż, wybory... każdy coś o nich wie.

Wstrząsające zwierzenia autorki, która została przedwcześnie matką i to na niecały tydzień, są chyba najbardziej emocjonującym elementem tej historii. 
Moment, w którym wszystko miało się dopiero zacząć, stał się końcem wszystkiego.
Końcem bajki Kopciuszka.
Bańka prysnęła.

I tak, jak 16 - letnia Mayte pojawiła się nagle w życiu Prince'a, detronizując Carmen Electrę, tak potem ona sama straciła "księcia" "na rzecz" przepięknej, młodej i świeżej Manueli Testolini.

Jedno trzeba mu przyznać - miał zarąbiasty gust ten facet! Widać było, że pociąga go konkretny typ kobiety - przepięknej, godnej piosenki: The Most Beautiful Girl in the World!

Historia ta, okraszona końcowymi unikatowymi zdjęciami, pełnymi emocji i bardzo osobistymi, ujęła mnie bardzo! To były moje czasy - pamiętam każdy teledysk. A każdy teledysk jest opisany w tych wspomnieniach - opisany bardzo emocjonalnie. Każdy jest związany z intymnym wydarzeniem, przez co, podczas czytania o produkcji i pomyśle jego powstania, bardzo często wspomagałam się YouTube:)


Podziwiam ta kobietę za jej ciepło, jej optymizm/naiwność, które są źródłem radości życia. Teraz jest szczęśliwą matką, walczącą z przeciwnościami losu z uśmiechem na pięknej ciągle twarzy. Jest także założycielką fundacji dla bezdomnych psów - a to już zostawię bez komentarza:)))))

Bardzo polecam, bardzo!


"Miałam do opowiedzenia historię, ale sama chciałam wybrać, kiedy i jak to zrobię. Nie chciałam, żeby ktoś edytował urywek mojej opowieści, z której złoży historyjkę o nieżyjącej gwieździe rocka."

Czy jej się to udało?

MOJA OCENA: 9/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!

TU


***
PRINCE – sławny muzyk, wybitny wokalista, znakomity showman. Te wszystkie walory prezentował na swoich płytach, koncertach i w teledyskach. Jaki jednak był w prywatnym życiu, gdy nie oglądały go tysiące wielbicieli?



Mayte Garcia poznała Prince’a, gdy miała 16 lat. Urzeczona charyzmą i talentem, pracowała w jego zespole jako tancerka i piosenkarka. Po kilku wyczerpujących, ale wspaniałych latach została jego żoną. W „The Most Beautiful” opisuje ich wspólną, ciężką pracę, drobiazgowo przygotowywane koncerty, pedantycznie dopracowywane nagrania płyt i clipów, zależności między członkami zespołu i ich relacje z leaderem. W życiu Prince’a nie było miejsca na niedociągnięcia, a każdy, kto nie spełniał jego wysokich wymagań, nie mógł z nim pracować. Jeśli jednak dawał z siebie wszystko, przeżywał niesamowite chwile u boku jednej z największych gwiazd muzyki.

Jednak głównym walorem tej książki jest pokazanie prywatnego życia Prince’a, życia, o którym nie wiedzą nawet jego najwierniejsi wielbiciele. Mayte wspomina go jako znakomitego przyjaciela, czułego i wspaniałego męża, opisuje ich wielogodzinne rozmowy, poruszające wyznania, ich zaręczyny i perfekcyjnie przygotowany przez Prince’a ślub. Nie waha się opowiedzieć także o swoim krótkim macierzyństwie. Wreszcie pisze o rozstaniu i chwili, gdy dostała ostatnią wiadomość o swoim byłym już wówczas mężu – o jego śmierci.




I parę znaczących teledysków
/kliknij zdjęcia/







Z Carmen Electrą


Z Mayte Garcia





Z Manuelą Testolini



*********************************************************************



Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger