"Logika zaprowadzi Cie z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie". Albert Einstein

MNIEJ NIŻ 0 - MNIEJ NIŻ RECENZJE.

TO GŁÓWNE ZAŁOŻENIE TEGO BLOGA.

Moje zdanie i opinia na temat przeczytanej książki nie liczą się tak bardzo, jak sama jej treść.


Dlatego nie pisuję poematów.


Dodaję za to fragment tekstu, żeby każdy miał szansę przez te 5 minut sprawdzić, czy zakocha się w opowieści. Czy też nie.


Zdania są różne. Opinie są różne. Należy zawsze kierować się własnymi, ale najpierw… trzeba je mieć.

A żeby je nabyć, należy CZYTAĆ KSIĄŻKI WŁASNOOCZNIE! :)


Nikogo także nie namawiam do czytania i lubienia tego, co ja czytam i lubię, ani tym bardziej do zakupów. Chodzi o samą przyjemność czytania i zapoznania się z ułamkiem przynajmniej wydawanej literatury.


Jeśli komukolwiek ta forma bloga nie odpowiada – w necie jest milion świetnych blogów, w których można znaleźć recenzje 8-stronicowe, niejednokrotnie lepsze, niż same opisywane w nich powieści:)


Jeśli także komukolwiek nie odpowiada mój gust czytelniczy:


ZAPRASZAM DO POLECANYCH PRZEZE MNIE BLOGÓW! :)

"Szczypta a-społeczności, spojrzenie na świat nieco inne niż reszta tłumu

Nie masz czytnika e-book?

Nie masz czytnika e-book?
Kliknij zdjęcia!

InkBOOK

Kindle

Pocketbook Touch

REWELACYJNY PORADNIK dla niezdecydowanych!

POlecanki

Jest tu wszystko, co powinno być w dobrej grozie.  Są przede wszystkim dzieciaki. W pewnym momencie to takie swego rodzaju Stranger Things...

Blog Archive

Polecane Blogosfery:)

Druga część magicznych przygód Alicji w świecie Dobra i Zła :)

Polecam!

MOJA OCENA:10/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!


Po drugiej stronie Lustrai co tam Alicja zobaczyłaDziecko bez jednej na czole chmurki,Z oczyma, w których dziwota!Czas wprawdzie z górki mknie na pazurkiI dzieli nas pół żywota,Lecz twarz ci uśmiech miłości rozjaśni,Gdy miłość wręczy ci dar tej baśni.Słonecznej twojej nie znam twarzyNi srebrzystego śmiechu,Wspomnieć mnie już ci się nie zdarzyW młodzieńczych lat pośpiechu:Wystarczy mi, że teraz właśnieTrwasz, zasłuchana w moje baśnie.Opowieść, w inny zaczętą dzionek,W letniego słońca spiece,Dźwięczącą w takt, jak do wtóru dzwonek,Wiosłom pluszczącym po rzece:Ich echa brzmią mi coraz ogromniej,Choć zawiść lat wciąż mówi: „Zapomnij.”Posłuchajże więc, nim głos okrutnyI gorzką wieścią nabrzmiałyKaże, by hoże panny szły w łoże,Którego bardzo nie chciały!My też, jak starsze dzieci, kochanie,Boczymy się, gdy snu pora nastanie.Na dworze mróz, śnieg i zawieruchaPosępne czynią złoczyństwa,A tu z kominka rumiany żar buchaW szczęśliwym gniazdku dzieciństwa.Nie dbasz, gdy magia słów cię zachwyca,Co tam wyprawia ślepiąca śnieżyca.A choć w opowieść może się wplataWestchnienia resztka nikłaZa tym, że przeszły „szczęśliwe dni lata”I świetność lata już znikła:Złowróżbne tchnienie żadne nie draśnieRadości, jaką nam dają te baśnie.

OD AUTORA


Ponieważ problem szachowy, podany na następnej stronie, zbijał z tropu niektórych czytelników, może nie od rzeczy będzie wyjaśnić, że co się tyczy ruchów, jest on poprawnie skonstruowany. W kolejności posunięć Czerwonych i Białych porządku nie przestrzega się może zbyt ściśle, a rokowania z udziałem trzech Królowych to nie tyle staroświecka roszada, ile zwykłe nawiązanie do wież pałacu, w którym się znalazły: natomiast szach Białemu Królowi w 6 posunięciu, bicie Czerwonego Rycerza w 7 oraz szach i mat Czerwonemu Królowi ściśle zgadzają się z prawidłami tej gry, co stwierdzi każdy, kto nie pożałuje fatygi, aby ustawić bierki i rozegrać ją według opisu.

Biały Pionek (Alicja) zaczyna i wygrywa w 11 posunięciach.
1. Alicja spotyka CH
2. Alicja przez d3 (pociągiem) na d4 (Tirli Bom i Tirli Bim)
3. Alicja spotyka BH (z szalem)
4. Alicja d5 (sklep, rzeka, sklep)
5. Alicja d6 (Hojdy Bojdy)
6. Alicja d7 (las)
7. BS bije CS
8. Alicja d8H (koronacja)
9. Alicja staje się Królową
10. Alicja rokuje (uczta)

11. Alicja bije CH i wygrywa
1. CH h5
2. BH c4 (po szal)
3. BH c5 (zamienia się w owcę)
4. BH f8 (kładzie jajko na półce)
5. BH c8 (ucieka przed CS)
6. CG e7+ (szach)
7. BS f5
8. CH c8+ (egzamin)
9. Królowa podejmuje rokowania
10. BH a6 (zupa)

ROZDZIAŁ I
DOM ODBITY W LUSTRZE

Jedno było pewne: że biały kociak nie miał z tym nic wspólnego, wszystkiego narobiło czarne kociątko. Bo stara kocica już od kwadransa myła białemu kociakowi pyszczek (co on w końcu nie najgorzej znosił): więc rozumiecie, że nie mógł przyłożyć ręki do tej psoty.
Dina myła swym dzieciom buzię w następujący sposób: najpierw jedną łapą brała biedactwo za ucho i przyciskała do ziemi, a potem drugą łapą wycierała mu cały pysk, pod włos, poczynając od nosa: i właśnie trudziła się, jak już powiedziałem, nad białym kociątkiem, które leżało całkiem spokojnie i usiłowało mruczeć - z pewnością uważając, że to dla jego dobra.
Natomiast czarnego kotka załatwiono tego popołudnia już wcześniej, więc - podczas gdy Alicja siedziała skulona w rogu starego fotela, pół rozmawiając sama ze sobą, a pół drzemiąc - kotek rozbaraszkował się na całego z kłębkiem wełny, którą Alicja próbowała namotać, i turlał go tam i z powrotem tak długo, aż wszystko się znowu porozwijało: i leżało teraz na dywaniku przed kominkiem, całe poplątane i w supłach, a kociak szalał w samym środku, goniąc swój własny ogon.
„Och, ty niedobry, ty paskudny! - wykrzyknęła Alicja, chwytając kotka i dając mu całuska, by zrozumiał, że jest w niełasce. - Słowo daję, Dina powinna cię lepiej wychowywać! A ty dobrze o tym wiesz, Dino, nie udawaj!” dodała najsurowszym głosem, na jaki się mogła zdobyć, spoglądając z wyrzutem na starą kotkę - po czym wdrapała się z powrotem na fotel, biorąc ze sobą kociaka i wełnę, i wzięła się znowu do jej zwijania. Ale nie szło jej to zbyt szybko, bo wciąż gadała, jak nie do kociątka, to sama do siebie. Kocię siedziało skromniutko na jej kolanach, udając, że przygląda się jej postępom w nawijaniu, wysuwając od czasu do czasu łapkę i łagodnie dotykając kłębka, jakby chciało jej pomóc.
„Czy wiesz, co jutro mamy za dzień, Kiciusiu? - przemówiła Alicja. - Gdybyś tak wlazł na okno, jak ja, to byś wiedział - ale Dina myła cię, więc nie mogłeś.
Przyglądałam się, jak chłopcy znoszą patyki na ognisko... a potrzeba ich całe mnóstwo, Kiciusiu! Tylko zrobiło się tak zimno i spadł taki śnieg, że musieli przerwać. To nic, Kiciusiu, jutro pójdziemy zobaczyć to ognisko.” 
Tu Alicja okręciła kilka razy wełną szyję kociątka, ot tak, żeby zobaczyć, jak to będzie wyglądać: i wynikła z tego szamotanina, w której kłębek stoczył się na podłogę i całe jardy przędzy znowu się odwinęły.
Wiesz, Kiciusiu, byłam taka wściekła - podjęła Alicja, gdy znów usadowiły się wygodnie - kiedy zobaczyłam, co napsociłeś, że o mało nie otworzyłam okna, żeby cię wyrzucić na śnieg! Zasłużyłeś sobie na to, ty kochany, mały psotniku! Co masz na swoje usprawiedliwienie? Tylko mi nie przerywaj! - ciągnęła, podnosząc palec. - Wyliczę ci wszystkie twoje przewinienia. Po pierwsze: dwa razy pisnąłeś, kiedy dziś rano Dina myła ci twarz. Nie próbuj zaprzeczać, Kiciu: sama słyszałam! Co mówisz? (udając, że kociątko coś do niej mówi) Że wsadziła ci łapę do oka? No cóż, sam sobie jesteś winien, bo nie zamknąłeś oczu... gdybyś je mocno zamknął, to by się nie zdarzyło. A teraz się nie wykręcaj, tylko słuchaj! 
Po drugie: jak postawiłam przed Śnieżyczką spodeczek mleka, to ją odciągnąłeś za ogon! Co? chciało ci się pić! Naprawdę? A skąd wiesz, że jej się nie chciało? Teraz po trzecie: kiedy ja się nie patrzyłam, rozwinąłeś mi calutką wełnę!
To już trzy przewinienia, Kotku, i za żadne cię jeszcze nie ukarałam. Wiedz, że zbieram wszystkie kary, jakie ci się należą, i odkładam je do następnej środy... A gdyby tak zbierali moje kary? - teraz już mówiła bardziej do siebie niż do kotka. - Co zrobiliby ze mną na koniec roku? Chyba poszłabym już do więzienia. 
Albo... zaraz... przypuśćmy, że za każdą karę miałabym nie dostać obiadu: to jakby już ten nieszczęsny dzień przyszedł, musiałabym nie dostać pięćdziesięciu obiadów na raz No, może to i lepiej... aż tylu! Już wolałabym ich nie dostać, niż tyle zjeść!
Słyszysz, jak po szybach sypie śniegiem, Kiciusiu? Jaki to przyjemny i cichy szmer! Zupełnie jakby ktoś obcałowywał okna tam od zewnątrz. Ciekawe, czy śnieg kocha drzewa i pola, że je tak czule całuje? A potem je otula taką białą kołderką i pewnie tak mówi do nich: „Śpijcie, kochane, aż znów przyjdzie lato.” 
A jak w lecie się obudzą, Kiciusiu, to ubierają się całe na zielono i tańczą - ilekroć powieje wiatr -och, jakie to ładne ! - zawołała Alicja i upuściwszy kłębek wełny klasnęła w ręce. - I tak bym chciała, żeby to była prawda! Lasy naprawdę mają bardzo senny wygląd w jesieni, kiedy liście ich brązowieją.

Kiciu, czy umiesz grać w szachy? No, czego się uśmiechasz, kochanie, ja mówię poważnie! Bo jak dopiero co graliśmy, ty się tak przyglądałaś, jakby wszystko było dla ciebie jasne: a jak powiedziałam „Szach!” to ty, Kiciu, zaczęłaś mruczeć.
Owszem, to był niezły szach, Kiciusiu, i naprawdę mogłabym wygrać, gdyby nie ten paskudny Rycerz, ten skoczek, co tak wkręcił się pomiędzy moje figury. Wiesz, Kiciu? udawajmy, że - “ I gdybym tu mógł opowiedzieć wam chociaż połowę tego, co Alicja wygadywała, zaczynając od swego ulubionego powiedzonka: „Udawajmy, że -” Choćby i poprzedniego dnia długo się wykłócały z siostrą, a wszystko dlatego, że Alicja zaczęła: „Udawajmy, że jesteśmy królowie i królowe!” a jej siostra, z natury bardzo dokładna, sprzeciwiła się, że to niemożliwe, bo ich jest tylko dwie, i wreszcie Alicja musiała ustąpić: „No dobrze, to ty bądź jedną z nich, a ja będę pozostałymi.”
Albo raz naprawdę przestraszyła swoją starą nianię, krzyknąwszy jej nagle do ucha: „Nianiu! udawajmy, że ja jestem wygłodzona hiena, a ty kość!”

Ale to nas odciągnęło nieco od tego, co Alicja mówiła do kociątka.
„Udawajmy, że jesteś Czerwoną Królową, Kiciu! Wiesz, myślę, że jakbyś usiadła i założyła ręce, to wyglądałabyś całkiem jak ona. Spróbuj, bardzo cię proszę!” I wziąwszy Czerwoną Królową ze stołu Alicja postawiła ją przed kociątkiem, jako
wzór do naśladowania: jednak niezbyt się to udawało, jak stwierdziła Alicja, głównie dlatego, że kociak nie chciał należycie założyć rąk. 
Więc aby go ukarać, podniosła go do Lustra, żeby kociątko zobaczyło, jaki ma naburmuszony wygląd: “i jeżeli zaraz mi nie będziesz grzeczna - zapowiedziała - to wsadzę cię tam do Lustrzanego Domu! i co na to powiesz? Więc jeżeli raczysz posłuchać, Kiciu, zamiast tyle gadać, to powiem ci, co ja sądzę o Lustrzanym Domu. 
Otóż po pierwsze, tam jest pokój, który widać za szkłem: taki sam jak nasz salon, tylko że wszystko w nim jest na odwrót. Widzę go w całości, kiedy wejdę na krzesło - oprócz tego kawałka tuż za kominkiem. Och! jak ja bym chciała tam zajrzeć! Tak bym się chciała dowiedzieć, czy oni też palą w zimie ogień w kominku: bo wiesz, nigdy nie ma tej pewności, chyba że u nas dymi, wtedy i tam również dymi... ale to może być na niby, tylko żeby wyglądało, że u nich się pali. 
No, a poza tym książki są podobne do naszych, tylko słowa w nich są na odwrót: to wiem, bo podniosłam jedną z naszych książek do Lustra i tam też podnieśli.Chciałbyś mieszkać w Lustrzanym Domu, Kiciusiu? Ciekawe, czy też dostałbyś mleka? Może to lustrzane mleko się nie nadaje do picia... ale wiesz, och!
Kiciu! teraz mamy korytarz. Można dojrzeć w tym Lustrzanym Domu skraweczek... malutki... korytarza, jeśli drzwi do salonu zostawi się otwarte na oścież: i jest prawie taki jak nasz korytarz, to co widać, tylko że wiesz: dalej może być całkiem inny. 
Och, Kiciu, żeby się tak przedostać do Lustrzanego Domu! Tam na pewno są takie piękne rzeczy, ach! udawajmy, Kiciu, że można się tam jakoś przedostać. Udawajmy, że szkło robi się wiotkie, jak muślin, tak że można się przedostać. 
Co to? ależ ono, słowo daję, naprawdę zmienia się w taki rodzaj mgiełki! Teraz łatwo się będzie przedostać - “Mówiąc to znajdowała się na gzymsie kominka, choć nie miała pojęcia, skąd się tam wzięła. I rzeczywiście szkło zaczynało się rozpływać, niby jasna, srebrzysta mgiełka.

W następnej chwili Alicja była już po drugiej stronie szkła i lekko zeskoczyła do Lustrzanego Pokoju. Przede wszystkim spojrzała, czy ogień pali się na kominku, i z przyjemnością stwierdziła, że się pali! najprawdziwszy i buzujący równie jasno jak ten, który zostawiła po tamtej stronie. 
„Więc będzie mi tu równie cieplutko jak w tym starym salonie - pomyślała Alicja - a nawet cieplej, bo tu nie ma kto mnie strofować, żebym się trzymała dalej od ognia. Ach, to będzie uciecha, jak mnie tu zobaczą przez szkło i nie będą mogli się do mnie dostać!”
Potem zaczęła się rozglądać i spostrzegła, że to, co było widać z tamtego pokoju, jest całkiem zwyczajne i nieciekawe, za to wszystko inne różniło się najbardziej, jak tylko można! Na przykład obrazy na ścianie przy kominku wszystkie były jak gdyby żywe i nawet zegar na gzymsie (wiecie, że w Lustrze można go zobaczyć tylko od tyłu) miał twarz małego staruszka i wyszczerzał się do niej w uśmiechu (...)

***
Opowieści o fantastycznych przygodach Alicji należały do ulubionych książek słynnej polskiej malarki i rysowniczki. Artystce bardzo bliska była postać bohaterki – bystrej, wrażliwej dziewczynki, przeżywającej niesamowite sytuacje w dziwnym, obcym świecie. Wojenne losy rzuciły Franciszkę, rozdzieloną z mężem, do bombardowanego Londynu, gdzie pracowała jako kartograf dla rządu emigracyjnego. W 1946 roku na zamówienie wydawnictwa George G. Harrap opracowała komplet ilustracji do drugiej z książek Carrolla o Alicji – Po drugiej stronie Lustra i co tam Alicja znalazła. Niestety, Harrap zrezygnował z projektu, ale Franciszka odzyskała swoje rysunki dopiero w 1969; za życia nie doczekała się ich publikacji, choć zaliczała je do swych najlepszych dokonań. Po raz pierwszy książka Po drugiej stronie Lustra z ilustracjami Franciszki Themerson ukazała się w 2001 roku w Anglii, w bibliofilskiej edycji oficyny Inky Parrot Press.






MOJA UKOCHANA EKRANIZACJA /KLIK ZDJĘCIE/




ZGARNIJ EBOOKA /ANGIELSKA WERSJA/ Z

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Copyright © Mniej Niż 0 - Mini Recenzje | Powered by Blogger
Design by Duan Zhiyan | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com