Migracje Charlotte McConaghy
"Jakiś czas temu to właśnie ptaki dały początek dzikszej wersji mnie."
Poprzednia powieść autorki: Dziki, mroczny brzeg - lekko rzecz ujmując - nie za bardzo mnie urzekła, ale tutaj było zdecydowanie lepiej.
ZDECYDOWANIE.
To jedna z tych głębszych powieści.
Esencja emocji, wewnętrza i walki, ale z bardzo przystępną, a co najważniejsze, nie nudną, narracją.
Chwilami była to naprawdę piękna opowieść.
"Zdaniem mamy na kartach powieści żyło jedyne prawdziwe piękno, jakie oferuje świat."
Tak sobie od razu pomyślałam, jak to się ma do powieści Kinga /taka mała dygresja/😎
Ale wracając do sedna: tak, jest tu prawdziwe piękno.
Symbioza z naturą.
Zrozumienie.
Świadomość.
Trauma, dramat i własny sposób radzenia sobie z przeszłością.
Oraz obietnica, którą należy spełnić.
Babka, ktora pod przykrywką ratowania ostatniego gatunku ptaków, rozpaczliwie trzyma się swojego ukrytego celu, o którym dowiadujemy się w swoim czasie, a który gdzieś tam przemyka od początku w wątkach wcześniej.
Jaką trzeba miec traumę, żeby zaciagnąć się na statek poławiaczy ryb, bez żadnego doświadczenia? Jaką trzeba mieć determinację?
No właśnie.
"Świat strachu jest gorszy niż śmierć. Gorszy niż wszystko."
Pozory.
Bo w tej opowieści jest drugie dno, przykryte piękną kapą utkaną z miłości do fauny i flory.
"Tępimy ja. Istoty, które nauczyły się zwalczać każdą przeciwność, co do jednej, z wyjątkiem nas."
Człowieczeństwo świadome.
Symbioza i podziw.
" Wezmę ze sobą morze, głęboko w kościach, przypływy torujące sobie drogę w mojej duszy."
Przepiekna i wzruszająca, bardzo do mnie trafiła dzieki cudnie opisanej głębokiej miłości do ptaków, do natury, szacunku do niej i świadomosci jej istnienia. Cudny, niepowtarzalny, słony klimat dzikiego oceanu oraz przynależności do świata, która czasami jest jedynym ratunkiem dla duszy człowieka.
P.S. Mini opowieść o wronach cudna🥰
"... rytmy morskich pływów to jedyne, czego my, ludzie, jeszcze nie zniszczyliśmy."
MOJA OCENA: 8/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***
