Kiedyś były tu wilki Charlotte McConaghy
"Myślę, że to cywilizacja prowadzi nas do agresji. Zarażamy się nawzajem."
Jak dotąd najpiękniejsza powieść tej autorki, jak dla mnie, cudownie przypominająca mi przecudną opowieść Alice Hoffman Druga natura, niestety dostępną teraz gdzieś chyba w antykwariatach i na Allegro.
Wchłonęłam.
Jakież to było świadomie moje...
Natura w odczuwaniu i współistnieniu - to były dla mnie najpiękniejsze fragmenty powieści. Esencja współnależności do świata roślin i zwierząt.
Człowiek jako rodzina, nie intruz.
Radość, spokój, uziemnienie.
Jest to możliwe?
Oczywiście, że nie.
To tylko marzenie i to nie wszystkich.
"... świat skręcił w złą stronę, kiedy zaczęliśmy odcinać się od dzikiej przyrody, kiedy przestaliśmy stanowić jedność z resztą natury i się oddzieliliśmy."
Bardzo osobiście odebrałam tę historię, jeśli chodzi o nasze członkostwo w świecie natury.
Jeśli chodzi o sam wątek głównej bohaterki, oczywiście, było parę idiotycznych /dla mnie/ wątków i argumentów oraz splotów akcji, ale sam pomysł dolegliwości, albo magii - ja odebrałam to jako magię, był świetny:
"Nie jestem jak większość ludzi. Przechodzę przez życie w inny sposób, całkowicie wyjątkowym rozumieniem dotyku. Zanim poznałam nazwę, wiedziałam, na czym polega. Żeby nadać temu sens, nazwano to zaburzeniem neurologicznym. Dotykowa synestezja lustrzana. Mój mózg odtwarza sensoryczne odczucia żywych istot, wszystkich ludzi, a czasem nawet zwierząt. Jeśli coś zobaczę, czuję to i przez chwilę jestem nimi i, jesteśmy jednością, a ja odczuwam ich ból albo przyjemność."
Wątek choroby siostry, a właściwie powodu jej dolegliwości był lekko rzecz ujmując śmiesznawo - dziwny i generalnie ta cała opowieść środkowa nie bardzo poziomem pasowała mi do całości, no ale...
Zostało to zrekompensowane przez całą resztę.
"To, co kiedyś było mądrością człowieka na tyle odważnego, by dostrzec inną drogę, teraz powoli zmieniało się szaleństwo."
Kompletnie się z tym nie zgadzam, to była po prostu świadomość współistnienia i symbiozy.
I jak zwykle bezradność wobec zrąbanego ludzkiego debilizmu i okrucieństwa, a także hipokryzji oraz zabawy w Boga... nawet głównej bohaterki.
"W dziczy nie ma czegoś takiego jak zaufanie /... / To tylko ludzie potrzebują tego słowa."
Idealnie gotowy scenariusz na przepiękną ekranizację.
"Chcę już nigdy nie widzieć innego człowieka, nigdy niczego bardziej nie chciałam. Samotność jest nadzwyczajna, zapewnia spokój."
Piękne.
MOJA OCENA: 9/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***