Portret wiedźmy K.S. Shay
"Jeśli pozbędę się mocy, nie zdoła zmienić mnie w potwora."
Bardziej to było w stylu fantasy niż grozy i mystery. Nie jest to klimat, jaki znajdziemy na przykład w powieściach o Czarownicach z Mayfair. Czuć tutaj bardziej atmosferę Księgi Wszystkich Dusz, chociaż bardziej jest to young adultowe chit-chatowanie, z magią czarownic w tle, która została zdetronizowana przez akcję i gadanie.
Ponownie.
Czyta się to okej, bardzo szybko, bardziej jak przygodowe fantasy, ale są elementy troszkę bardziej nastrojowe, niż tylko akcja i szybkie dialogi, choć w mniejszości.
W generalnym rozrachunku nie uważam tego czasu za aż tak bardzo stracony, chociaż oczywiście moje klimaty i oczekiwania sięgają troszeczkę głębiej, bardziej w stylu kusztownego pióra Anne Rice, ponieważ uważam, że tego rodzaju tematyka zasługuje na głębię, mrok i rasowość, a nie powierzchowność i kolorowanie słowem, a nie atmosferą i akcją.
Jestem już chyba za stara na takie młodzieżowo-romansowe odmiany wiedźmiej magii.
W tym przypadku jest to idealny scenariusz na długi serial na Netflixie.
MOJA OCENA: 5/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
***
