"Odruchy. Mówi się o najbardziej naturalnym odruchu na świecie, który pojawia się podczas rodzenia dziecka-o wyrzucie oksytocyny, hormonu macierzyństwa."
Jeśli komuś się podobała historia Musimy porozmawiać o Kevinie, na pewno będzie bardzo zadowolony z tej odsłony. Tutaj jest co prawda wersja żeńskiej odmiany niepokoju, nieoczywistości i dziwnego zachowania, które tak nie do końca jest oczywiste, więc cały czas mamy wybór między depresją matki, a psychopatią córki.
Jak zwykle niczego nieświadomy tatuś. Chociaż może nie tak do końca, jak się potem okazuje.
Co jest lepsze? Zakłamana rzeczywistość czy stawienie czoła strasznym i trochę nieprawdopodobnym faktom?
To jest bardzo osobista opowieść, z punktu widzenia matki, która sama czasami wątpi w to, co intuicyjnie wyczuwa. Narracja jest nieśpieszna, ale wraz z nią narasta dziwna i ciarkowa pewność, przynajmniej u mnie, że jednak miała rację.
Świetna jest też analiza i wspomnienia tego, co było wcześniej: zachowań babki oraz matki głównej bohaterki, co niby miało przekonać czytelnika - i ją samą - do tego, że może faktycznie to z nią jest coś nie tak genetycznie.
Mnie nie przekonało.
Końcóweczka smaczna, pełna domysłów, a właściwie raczej pewności.
MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAJ FRAGMENT!
TU
***
Mistrzowsko skonstruowany thriller psychologiczny, który zostanie w twojej głowie już na zawsze…
Znakomita, wnikliwa i wstrząsająca powieść, której nie sposób porównać z żadną inną.
Zapisaną w naszych genach historię rodziny
przekazujemy z pokolenia na pokolenie.
Z matki na córkę
Dobro i zło.
Przyjmujemy dziedzictwo, nie mając wyboru,
Nie od nas zależy, kim się staniemy…
Czasem aniołami,
A czasem potworami…
Blythe Connor pragnie być dla swojej małej Violet czułą i troskliwą matką, jakiej sama nigdy nie miała.
Ale w tym pierwszym, najbardziej intensywnym i wyczerpującym okresie macierzyństwa Blythe dochodzi do wniosku, że z jej córką jest coś nie tak - dziewczynka nie zachowuje się jak większość dzieci. A może to tylko wyobraźnia? Jej mąż, Fox, uważa, że na pewno przywidzenia. Im bardziej Fox lekceważy jej obawy, tym bardziej Blythe wątpi, czy jest przy zdrowych zmysłach, a my zaczynamy zadawać sobie pytanie, czy jej opowieść o swoim życiu jest prawdziwa.
Dopiero gdy rodzi się Sam, Blythe odkrywa szczęście i bliskość z dzieckiem, o jakich zawsze marzyła. Wydaje się, że nawet Violet kocha młodszego braciszka. Kiedy jednak jedno zdarzenie w mgnieniu oka nieodwracalnie zmienia ich życie, Blythe musi się zmierzyć z okrutną prawdą.
"Odruch" jest majstersztykiem, który czyta się jednym tchem, hipnotyzującą powieścią, która podważa wszystko, co wiemy o macierzyństwie i obowiązkach rodziców wobec dzieci, oraz ukazuje dramat kobiet, którym nikt nie wierzy.
