"A dziś żem se czytła..."

Statystyki

Dziwne dni Michał Stonawski

"Pod moim dotykiem kobiety miękły, drżały. A potem znikały w odkurzaczu."

To będzie chyba mój ulubiony zbiorek /króciutki - niestety) opowiadań, wcale nie aż tak bizzarrrrrro, jak myślałam;)

Mam swoje ulubione, o których nie napiszę, żeby niczego nie sugerować.
Uśmiałam się do łez.

Osobliwość wyobraźni autora nie razi mnie, jak w wielu innych przypadkach, nie odstrasza, ale skłania do podziwu i szerokiego uśmiechu.

Polecam - inteligentna porcja "inności"!


W środeczku.

Skóra.
Owoce wiosny.
Druga strona medalu.
Ono.
Fabryka.
Dzieciomarket.

Czyli...

Jak przekleństwo dziwacznej choroby przerobić na błogosławieństwo :)
O blaskach i cieniach aborcji i sile... truskawek. :)
Post apo po drugiej stronie lustra ;)
O wadach i zaletach /bez/płciowości i korzyściach posiadania licencji  zawodowego zabójcy.
O konsekwencjach braku umiaru i popadaniu w chwilowe szaleństwo.
O życiu w związku - po prostu XD

I napotkałam tu najlepszy tekst na podryw ever - prawie jak w Harrym Potterze /scena zaproszenia Cloe na bal XD):

"- Chcesz może... herbaty, może?" - uwielbiam :)

Autor Michał - zaszczyt znać Cię prawie osobiście - nie spodziewałabym się niczego gorszego po Tobie:) Dzięki!

I PRZEZARĄBIASTA okładka pana Dawida!!! Jeden z najlepszych grafików u nas w kraju. I nie tylko, jak sądzę;)


MOJA OCENA: 8/10


PRZECZYTAJ FRAGMENT!




***
"Żyjemy w epoce absurdu, gdzie jednocześnie promowana jest rozwiązłość i wstrzemięźliwość, wolność religijna i odrzucenie religii, wolność słowa i autocenzura, czy wolność światopoglądowa i jednocześnie napiętnowanie różnych ideologii.

To absurd, w którym się gubię, otumaniony wszechobecnym zgrzytem informacyjnym, hałasem, harmiderem – mając dostęp do każdej prawie informacji i jednocześnie czując się jak ślepiec w ciemnościach. To absurd – bo jednocześnie będąc obywatelem wolnym, czuję się zamknięty w kajdany jak nigdy wcześniej.

Absurd.

Paranoja.
Bizarro.
Jeśli jest gdzieś ucieczka od tego szaleństwa, to może nią być tylko szaleństwo właśnie. Takim gatunkiem jest dla mnie Bizarro Fiction. Gatunek ten nie jest przecież traktowany poważnie. Sam siebie poważnie nie traktuje – w Bizarro Fiction chodzi o dziwność, o groteskę i odrealnienie. Samym gatunkiem pasjonuje się naprawdę mała grupka ludzi z całego świata. Jest niemal niezauważalny na tle innych. Malutki. Nieważny. I dobrze, bo dzięki temu jest wolny – ubrane w ramy dziwności można napisać wszystko, tak jak kiedyś, w ramy science-fiction ubierało się coś, co stało w sprzeczności z PRL-em. Tyle, że science-fiction to była (i jest) poważna literatura. Bizarro Fiction nigdy taką nie będzie. A zawierając w swoich tekstach różne tezy nie muszę się z nimi zgadzać. Nie muszę być poważny. Mogę się bawić i być wolnym – tym dla mnie jest Bizarro. Jest wolnością.
Zapraszam Cię w podróż po „Dziwnych Dniach” naszego świata. Po mieszaninie gatunków, wrażeń i światopoglądów. Teksty, które zostały zawarte w tym zbiorze, w ciągu ostatnich kilku lat można było przeczytać w sieci, na stronie Niedobre Literki – inicjatywie będącej polskim centrum Bizarro, a także w antologii tychże, „Bizarro Bazar”, czy (mam wrażenie) trochę już zapomnianej antologii “Zombiefilia”.” Jedno z opowiadań, “Powtórne przyjście” ukazało się właśnie w “Zombiefilii” - to stary, darmowy projekt sprzed paru lat. Opowiadania te są wolne, zwariowane i niepoważne. Ja sam, pisząc je, nie byłem przecież poważny.
Byłem wolny.
Mam szczerą nadzieję, że i Tobie pozwolą być wolnymi w tych czasach wolności i nieskrępowania. Czasach absurdu.

Michał Stonawski"





NIESAMOWITY AUTOR :)


NIESAMOWITY GRAFIK :)



Copyright © 2014 Mniej niż 0 - Mini Recenzje , Blogger